1 ... 273 274 275 ... 371

Shoutbox archive

Go to last read | Mark all read

avatar
Już dawno temu doszedłem do wniosku, że sapanie się o drobne błędy jak "tę/tą", czy "mi/mnie" to głupota, i nie ma co dzielić włosa na czworo o takie pierdoły. Język to język, jeśli tak jest ludziom łatwiej, to niech tak mówiąWink Czepiam się tylko ludzi, którzy czepiają się innych;d
avatar
@Hyrule Spoko, purystą jestem tylko w stosunku do siebie;p
avatar
*tę stówę (w końcu z Sakim rozmawiam ;p )
avatar
I w końcu po roku tą stówę za mandat zapłacę i dostanę te 3 punkty. xD Lol, ten kraj.
avatar
@Saki I dlatego się tak językowo jaram tymi ich pismami ;p
avatar
@Hyrule Wiem, wiem, dlatego rzadko się z tym spotykam;d
avatar
@Saki To jest tak typowo wysoka, prawnicza konstrukcja.
avatar
@Hyrule Ta śmieszna konstrukcja z "be" - tak rzadko się z tym spotykam, że praktycznie o niej nie pamiętam;p
avatar
@Saki A jak smiesznie było, jak zacząłem nawijać do sędziego o "mitigating circumstances" Tongue Darował mi koszty administracyjne za rozrywkę.
avatar
@Hyrule Heh, nie dziwię sięWink Ja jak tłumaczę, to też zawsze się czuję świetnie, kiedy mi się uda to porządnie ogarnąć, nawet jeśli zdycham ze zmęczenia po takiej sesyjce;p
avatar
@Saki Słuchaj tego - "The court has ordered that your driving record be endorsed with the penalty points stated below"
avatar
@Saki Ale miałem podjar, jak poszedłem do sądu tłumaczyć się z mandatu. ;-p Musiałem tam "solemnly"przyrzec na piśmie.
avatar
W języku prawniczym i prawnym wszystko może się kompletnie popieprzyć np. przez głupi przyimek.
avatar
@Hyrule Jasne, oczywiście - dlatego, jak już mówiłem, im bardziej precyzyjna musi być terminologia;p
avatar
@Saki Zależy, dla kogo tłumaczysz i jaki jest to rodzaj pisma.
avatar
Po prostu im bardziej precyzyjna musi być terminologia, tym bardziej tłumaczenie "słowo w słowo" nabiera sensu.
avatar
@Saki Oj, sorry. Tongue ale siara... ta to jest, jak się słowa ze słyszenia uczysz
avatar
Może juesańce by to inaczej powiedziały
avatar
Poultry*
avatar
@Hyrule Też tak myślałem. I jest to jak najbardziej prawda - o ile mówimy o beletrystyce. Jeśli zaś chodzi o tłumaczenia specjalistyczne - sprawa nie ma się tak łatwo. Terminologia w takiej sytuacji, niestety, często musi być spójna, konkretna i w punkt - taka, żeby właśnie nie było wątpliwości, czy chodzi o "plant", czy o "workshop". Bo potem wypełniasz gdzieś tam dokumenty, wpisujesz "workshop" zamiast "plant", i masz kęsim, bo okazuje się, że "plant" podchodzi pod inne ulgi podatkowe, a "workshop' pod inne (przykład wymyślony, ale konsekwencje z takimi pierdołami mogą być jak najbardziej realne).

1 ... 273 274 275 ... 371