Najlepsze walki w One Piece
Gaara, 13-07-2008, 15:08 – Anime - Odpowiedzi (10)
Witam wszystkich!

Jestem dopiero na 72 ep One Piece i ciekawi mnie czy spotkam w dalszych odcinkach walki tak efektowne jak np: w Dragon Ballu i czy będzie dużo takich walk czy może tak mało że da się je wyliczyć na palcach u dłoni.
Jak narazie jedne z lepszych walk które już mogłem zobaczyć to Luffy vs Don Krieg i Luffy vs Arlong.Dobra też była walka Zorro vs Mihawk lecz była ona bardzo krótka lecz i tak wszystkie te walki są słabe w porównaniu z walkami z Dragon ballem chodzi tu o szybkość walki , ataki i te wejścia np: nagła przemiana w SSJ2 Gohana.
Jeżeli w dalszych odcinkach są takie walki i ktoś potrafi je wypisać to był bym wdzięczny Wink
Pozdrawiam
Cóż muszę powiedzieć, iż kontynuacja hitu przeniesiona na nową wersję Xboxa, przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Bije na głowę DMC4 nie wiem jak porównywać do God of WarII ale wymiata w każdym calu.

Grafika jest przepiękna wgniata w fotel bogactwo szczegółów, animacja prze płynna. Do tego nasz główny bohater zyskał zdolność masakrowania wszelką bronią białą ciał wroga, wygląda to makabrycznie i przepięknie jak walczy :] Leje się sporo krwi ale sensownie tak jak leci cios, odcina kończyny, głowę, a jak przeciwnik jest mocno poturbowany specjalny wyniszczający filmik każdą bronią zrobili, na ludziach są aż 3 takie wykończenia!
Jest się z czego cieszyć bo mamy dużo broni różne rodzaje i zupełnie odmiennie się nimi walczy to się czuje a wygląd eksterminacji wrogów przechodzi wyobrażenia. Combosów jest dużo a bronią dokupuje się w sklepie levele broni co jeszcze bardziej zwiększa ich skuteczność

Plansz jest nie mała a są tak wielkie iż śmiało można powiedzieć że jedna jest jak dwie! są przepiękne i zróżnicowane raz Wenecja opanowana przez wilkołaki, kanały, Statua wolności przez Boga piorunów no bomba totalna.
Zawsze jest na końcu świetny boss a w planszy półboss czasem się powtarza czasem zupełnie nowy potworek. Są genialnie przemyślane, zróżnicowane, pasują do plansz.

Boski jest klimacik tej rzezi, muza trzyma poziom, choć czasem brakuje mocnego kawałka.

Gra się bosko ciosy są łatwe i z łatwością używamy szerokiej ich gamy, patrząc jak nasi przeciwnicy giną w przeróżny makabryczny sposób. Przeciwnicy są różnorodni jest ich ponad 20 rodzajów nie liczę tu kolorków czy podobnych, ale zupełnie nowych. Wilkołaki, ludzie z mieczem i strzelający z łuku, wije kolczaste, małe robaczki, rybki piranie znane z poprzedniej serii i wiele innych.

Gra się bardzo przyjemnie i właściwie to parę dni wyjętych z życia. Właśnie dlatego nic ostatnio nie zrobiłem na gg mnie nie było, na forum tez nie bardzo. Jka zacząłem to tak wciągnęło iż nie było rady tylko grać i grać. Big Grin
Jeśli nie macie Xboxa 360 warto kupić ma on tyle fantastycznych gier że nie będziecie żałować, już za parę tygodni wychodzi Soul Calibur okrzyknięty najlepszą bijatyką, jest Halo i wiele innych świetnych produkcji no i Ninja Gaiden II masakra i miodeczek.
Trigun!
evil_akuma, 12-07-2008, 22:12 – Świat Mangi i Anime - Odpowiedzi (18)
Cytat:Akcja tej serii rozgrywa się na pustynnej planecie, nad którą górują dwie gwiazdy i kilka księżyców. Jej mieszkańcami są ludzie, którzy trafili tu przypadkiem, lub raczej zrządzeniem losu. Życie nie jest tu łatwe, ale egzystencja jest możliwa o ile w pobliżu znajduje się rzadko występujące na planecie źródło wody. Społeczeństwo tego świata nie jest dobrze zorganizowane. W zasadzie panuje tutaj prawie nie kontrolowana anarchia, co bardzo przypomina Dziki Zachód. W miasteczkach mamy szeryfów, pojedynki rewolwerowe nie są rzadkością, a różne indywidua tropią poszukiwanych przestępców za odpowiednie wynagrodzenie. A jest kogo tropić. Ląd ten zamieszkują niezliczone grupy, niekiedy bardzo oryginalnych w wyglądzie i rozmiarze, rzezimieszków z jeszcze ciekawszym uzbrojeniem. Ludzie jeżdżą na specyficznych wierzchowcach, które są raczej ptakami niż ssakami (bardzo podobne do tych z Naussiki mistrza Miyazakiego), a między osadami kursują olbrzymie parowozy, które jednak poruszają się po piasku, zamiast po szynach. Oczywiście jak to na Dzikim Zachodzie pojazdy te często stają się łupem wyżej wymienionych bandytów.

Głównym bohaterem „Triguna” jest Vash, którego uważa się za bardzo groźnego przestępcę, bowiem za jego głowę wyznaczono nagrodę w wysokości $$60.000.000.000. Wszędzie gdzie się pojawia nastaje panika i przerażenie wśród ludności, ponieważ niezliczone grupy łowców głów, chcąc zgarnąć nagrodę, zrównują miasta z ziemią, aby go dopaść. Nie jest to łatwe, bowiem Vash ma ogromne szczęście i jest mistrzem uniku. Pozostaje tajemnicą dlaczego, choć ma się czym bronić i mało kto dorównuje mu umiejętnościami strzeleckimi, za wszelką cenę unika walki. Długotrwała niemożność schwytania poszukiwanego, wytworzyła ogromny problem dla firmy ubezpieczeniowej Bernardelli Insurance, która musi wypłacać ogromne odszkodowania, związane z masową destrukcją wszelkich budynków jakie znajdują się na drodze tego ludzkiego tajfunu i kawalkady goniących go indywiduów.

Dwie agentki firmy – Meryl Stryfe i Milly Thompson wyruszają w podróż aby odnaleźć Vasha i wybadać kto tak naprawdę jest sprawcą tych ogromnych zniszczeń. Kiedy odnajdują poszukiwanego nie mogą uwierzyć, że wyznaczono za niego taką nagrodę, ponieważ wygląda absolutnie niegroźnie – zachowuje się niemal jak wyrośnięty dzieciak, który uwielbia pączki i niezmiernie łatwo wzrusza się do łez. Dziewczyny nie wierzą, że to jest prawdziwy Vash The Stampede i szukają dalej, jednak zawsze trafiają na tego samego dziecinnego blondyna w czerwonym płaszczu. Ten dowcipny osobnik o jasnej naturze okazuje się posiadać złote serce, a jego dewizą jest „Love and Peace”. Vash za wszelką cenę usiłuje ratować zarówno przyjaciół jak i wrogów, nawet jeśli ma to nadszarpnąć jego godność i zdrowie. Jest zdania, że każdy problem można rozwiązać bez rozlewu krwi. Jednak to nie jest cała prawda o nim. Dręczony jest przez demony przeszłości – z jego powodu zginęło bardzo wielu ludzi, choć w zasadzie nie przyłożył do tego ręki. Agentki będą podążać jego śladem i obserwować jego poczynania, a z czasem go polubią i zaczną wierzyć w słuszność jego postępowania. Meryl będąca szefową wyprawy jest rozsądna i z pozoru twarda, ale tak naprawdę trochę zagubiona. Darzy Vasha sympatią, ale oczywiście nigdy się do tego nie przyznaje i zawsze nieudolnie próbuje to ukryć. Milly – jej asystentka – jest silną, dużą dziewczynką o wysokim głosiku. Posiada olbrzymią „spluwę” obezwładniającą, co bardzo kłóci się z jej wesołym i optymistycznym usposobieniem. Pozornie mało rozgarnięta, jednak w momentach trudnych potrafi twardo stanąć na ziemi i niejednokrotnie jej rozsądek uratuje skórę obu paniom. Do grupy głównych bohaterów dołączy również Nicholas Woolfwood, który tak jak Vash ma także szlachetne pobudki, jednak realizuje je w trochę odmienny sposób. Uważa, że w celach szlachetnych można zabijać, podczas gdy Vash wyznaje zasadę, że nikt nie ma prawa odebrać życia innemu człowiekowi. Przeszłość, podającego się za księdza pana Woolfwooda jest dość tajemnicza, a krzyż z którym podróżuje wygląda raczej podejrzanie. Obaj będą jednak współpracować przeciwstawiając się łowcom głów oraz komuś z przeszłości Vasha, znacznie bardziej niebezpiecznemu.

Anime powstało na podstawie mangi o tym samym tytule, tworzonej w tym czasie przez Yasuhiro Nightow. Do 15 odcinka włącznie scenariusz pisano na podstawie niedokończonego komiksu. Reszta to dzieło Yousuke Kurody – scenarzysty, który współtworzył takie serie, jak „Excel Saga”, czy „Onegai Teacher”. Nightow narysował dalszą część mangi i zatytułował ją „Trigun Maximum”, lecz jej fabuła nie pokrywa się z końcówką serialu. Wracając do anime, postacie są dobrze zaprojektowane, choć nie jest to mój ulubiony styl rysowania. Animacja jest dosyć oszczędna, za to muzyka stoi na wysokim poziomie artystycznym. Tsuneo Imahori, który ją stworzył to muzyk znany w kręgach muzycznej awangardy. Dla niewtajemniczonych to taka muzyka, którą przeciętny fan anime określiłby jako, co najmniej dziwną. Muzyka w Trigunie dziwna oczywiście nie jest. Najbardziej przypomina soundtrack do „Please Save My Earth” i „Cowboy Bebop”, co nie powinno zaskakiwać, bowiem gitarzysta ten dość często udziela się w nagraniach muzyki Yoko Kanno. Tutaj muzyka jest trochę surowsza w brzmieniu od wymienionych wyżej serii z niewielkimi smaczkami awangardowymi i dzięki temu bardzo pasuje do klimatu Triguna.

Jak napisałem na początku – anime to wydaje się komedią i znajdziemy w nim wiele humoru, który tworzą głównie dziewczyny i Vash oraz tajemniczy czarny kocur pojawiający się w każdym odcinku w najmniej spodziewanym momencie. Dla przykładu, kiedy w pewnym odcinku Vash strzela ostrzegawczo w powietrze, zamiast spodziewanego przypadkowego ptaka, nieumyślną ofiarą Vasha stanie się nasz wszędobylski kocur, którego samo miauczenie może wywołać wybuch śmiechu. Z każdym odcinkiem żartów jest jednak coraz mniej, a w ich miejsce pojawiają się poważne rozterki głównego bohatera, którego filozofia życia jest niezmiernie trudna w realizacji. Dzięki temu znajdziemy tu wiele momentów dramatycznych i skłonny jestem uznać to anime bardziej za dramat niż komedię czy film akcji, choć oczywiście znajdują się tu wszystkie te elementy. W miarę poznawania przeszłości Vasha, coraz bardziej przeżywamy jego dylematy i coraz bardziej zależy nam na dowiedzeniu się jak to wszystko się skończy. Trigun to nie tylko dobra komedia, w pewnym momencie okazuje się, że jest to coś znacznie ciekawszego niż na początku mogło się wydawać i naprawdę warto go obejrzeć.



Recenzja ze strony http://azunime.net/anime/idanm,25,idrec,...enzja.html


Lubie powracac do starszych anime i tak tym razem bylo z Trigunem Smile Ogolnie to anime ma w sobie to cos Smile Zapewne kazdy z was zna i zapewne wiekszosc ogladala wkoncu ta seria ma juz swoje lata a co za tym idzie graficznie jest nieco gorsze od najnowszych produkcjii jednak ale mnie to nawet i na plus poniewaz nowe anime jak dla mnie wszystkie tak samo wygladaja Wink Uwielbiam niektore momenty z tej serii (miedzy innymi jak glowne bohaterki uswiadamiaja sobie ze Vash to naprawde Vash Tongue) Jednak pomimo obejrzenia tej serii kilku krotnie dalej niektore rzeczy sa dla mnie nie jasne (ale o tym pozniej!).


Co wy myslicie o Trigunie ? Znacie ? Lubicie ?
One Piece obrazki
DonB, 11-07-2008, 16:49 – Humor/Zabawa - Odpowiedzi (70)
Zasady:

1.Każdy obrazek ma być inny.
2.Numerujemy obrazki i piszemy kto na nim jest

Zaczynam



1.Luffy x Lucci
[Obrazek: onepiecerrrryu8.png]
Moje fiki
Jackie D. Flint, 11-07-2008, 01:34 – FanFiki i FanArty - Odpowiedzi (24)
Um.. Tak. Wińcie za to Myszę.
Już gdzieś to napisałam - fików piszę dużo i naprawdę chętnie. Sama jednak nie uważam ich za dziełka godne czytelników, więc zalegają u mnie na dysku.
Zanim ktoś coś przeczyta - tak, mam problemy z wymyślaniem imion dla postaci. Najczęściej biorę jakąś własną ksywkę i daję nowej postaci bez względu na to, czy to imię do niego pasuje czy nie. Ponieważ ksywka "Jackie D. Flint" powstała w czasie pisania pierwszych fików o OP, to często się w nich pojawia.
Mimo tego, że Oda przeważnie daje zabawne, czy dziwne imiona, u mnie dominują moje ulubione - angielskie i polskie. Przepraszam za to.
Nie rezygnuję z "-chan" i "-san", bo uważam to za uroczy dowód szacunku, którego nie trzeba wplatać na siłę w zdanie. Nie rezygnuję z "marimo" bo to gatunek glona i nie widzę powodu, by próbować to tłumaczyć. W większości stosuję terminologię Ody - log post, Grand Line, East Blue, etc.
Jeśli coś zdarzyło mi się wrzucić na śp. Warninga, to proszę osoby stamtąd o nie spamowanie postami o treści "znam to". XP
No. Zostaliście ostrzeżeni.
A teraz pierwszy fik.

Moja miniaturka. Jeden z pierwszych fików w świecie Ody napisanych przeze mnie. Właściwie nie powinno być miniaturką, ale ponieważ nie wiem, jak to pociągnąć dalej - zostało nią XD"

Hy-khym.


Niewielki statek o dumnej nazwie Thousand Sunny pruł fale zmierzając ku kolejnej wyspie. Wciąż nie mogący się nacieszyć możliwością stania w pełnym blasku słońca Brook wyszedł na pokład wraz z pierwszym brzaskiem. Pozdrowił uprzejmie panią nawigator, która stała na dziobie statku i patrzyła się na horyzont w zamyśleniu. Po trzymanym przez nią kubku parującej kawy można było wnioskować, że Sanji również jest już na nogach i to w trakcie przygotowywania śniadania. I faktycznie, po przekroczeniu progu jadalni trudno było nie poczuć smakowitych zapachów dochodzących z kuchni. Jeśli jednak zajrzymy jeszcze głębiej pod pokład znajdziemy się w przedziale sypialnym - ciemnym korytarzu, prowadzącym do wielu niewielkich komnatek. Z niektórych jeszcze dochodziło głośne chrapanie, z innych już senne walki i szamotaniny z niesfornymi ciuchami, za nic nie dającymi się naciągnąć na grzbiet. Przejdźmy przez korytarz i zajrzyjmy do ostatniego pokoju z prawej strony.
Trzecie, na co zwraca się uwagę przy wejściu to kompletny brak wystroju i indywidualizacji - pokój jest praktycznie taki, jak te nieużytkowane. Puste ściany, pusta komoda, zero zdjęć, plakatów, niczego, co mogłoby określać charakter właściciela.
Drugie, co zwraca uwagę, to stojąca pod oknem gitara klasyczna. Pierwsze promienie słońca prześlizgnęły się po lakierze i utworzyły zajączka na ścianie. Struny błysnęły metalicznie. Instrument tylko czekał, aż ktoś go chwyci i znów, jak poprzedniego wieczoru, zacznie wygrywać wesołe, skoczne melodie. Wręcz drżał w oczekiwaniu na ten moment.
Jednak pierwszym, na co się zwracało uwagę, była skulona na łóżku postać. Krótkie, jasne włosy rozsypały się po śnieżnobiałej poduszce. Twarz była przesłonięta w dużej części kołdrą. Ręce obejmowały poduszkę niczym najdroższą sercu przytulankę.
- Hej, załoga! Śniadanie czeka!! - krzyknął z góry Brook.
- ŚNIADANIE?!!! - krzyknęli radośnie Luffy i Franky, wylatując ze swoich pokojów. Zderzyli się ze sobą, wstali i przepychając się nawzajem w ciasnych korytarzach, polecieli na górę.
- Mmm? - białowłosa poderwała głowę i rozejrzała mało przytomnie, zbudzona wrzaskami kłótni i przepychanek.
- Jackie-san, śniadanie już czeka - Robin zapukała do niej cicho.
- Mhm, dziękuję! - odpowiedziała, siadając i spuszczając nogi poza krawędź łóżka. Ziewnęła przeciągle, rozczochrała dłonią swoją krótką strzechę, która wyglądała, jakby we właścicielkę piorun dopiero co trafił, po czym zaczęła się oporządzać.
Trafiła do tej załogi w sposób najbardziej głupi, jaki tylko mogła sobie wyobrazić. Ot - uciekała przed sklepikarzem, zobaczyła statek, zakradła się a niego i zaszyła w ładowni. Następnego dnia obudził ją przypadkiem Sanji, który zszedł pod pokład, szukając składników do swego następnego kulinarnego arcydzieła. Jackie zabrała swoje rzeczy i korzystając z tego, że kuk jej nie zauważył, przekradła się na pokład z zamiarem wydostania na brzeg. Którego nie było. Dziewczyna ze zdumieniem spojrzała na prostą linię horyzontu ciągnącą się przed jej oczami. Ocean zadawał się nie mieć końca. Przeszła ostrożnie na drugą stronę statku, mając nadzieję, że dojrzy choć ślad wyspy. Zamarła, nie widząc niczego. Nie miała jednak czasu na panikę, gdyż nagle z góry dobiegł ją zaciekawiony głos: "Kim jesteś?" To, jak wszystko potoczyło się dalej, pamięta teraz dosyć mgliście. Oni musieli uciekać przed marines, ale jeśli Jackie chce, to nie ma sprawy, mogą ją podrzucić na następną wyspę. Nie, spokojnie, nie jest żadnym kłopotem, miejsca jest dosyć. O, umie grać na gitarze? I śpiewa? To świetnie, będziesz akompaniować Brookowi. Owszem, to jest chodzący kościotrup. A wiesz co? Za sobą masz gadającego renifera. A Franky jest cyborgiem. Nie no, hahaha, nie mogę, co za mina...
Nie mogła się nadziękować niebiosom za to, ze trafiła akurat na taką załogę, a nie inną. Zazwyczaj gapowicze są zwyczajnie wyrzucani za burtę. Tymczasem tutaj ją ugoszczono i przyjęto zaskakująco przyjaźnie. Jak gdyby gapowicze zdarzali im się na każdym kroku i nie widzieli w nich niczego nadzwyczajnego. Po osuszeniu twarzy odłożyła ręcznik. Jej wzrok natrafił na stojącą pod oknem gitarę. Uśmiechnęła się lekko na wspomnienie ostatniego wieczoru - zabawy pełnej tańców, śpiewów, piwa i przede wszystkim śmiechu.
Z góry dobiegł ją łomot. Konsumpcja szła pełną parą. "Ależ tu wszyscy są żywotni, nie mam pytań..." - pomyślała, kończąc zawiązywanie włosów w dwa krótkie, sterczące kucyki. Przejrzała się ostatni raz w lustrze - czarny, obcisły top bez ramiączek, szerokie spodnie, spinane u góry czarnym, skórzanym pasem ze srebrną klamrą, adidasy... Do tego wcześniej wspomniane kucyki i srebrny wisiorek w kształcie smoka pobłyskujący wesoło na obojczyku. "Może być" - pomyślała, po czym pobiegła na górę, skąd doszedł ją kolejny trzask i jednoczesny wrzask Usoppa i Franky'ego - "Nie rozwalaj statku, kretynie!"
- Dzień dobry wszystkim - przywitała się nieśmiało, wchodząc do głośnej jadalni. W ogólnym rejwachu tylko Sanji zauważył jej wejście.
- Ach, Jackie-chan! Już wstałaś? To pewnie przez tę bandę debili, nie miej im tego za złe, proszę. To neandertalczycy - powiedział, prowadząc ją do stołu. - Masz ochotę na śniadanie? - zapytał, odsuwając jej krzesło.
- Um... Tak, poproszę... - powiedziała, ze wszystkich sił starając się nie zarumienić. Jeszcze nie nawykła do takiej dawki uprzejmości z powodu samego śniadania...
- Luffy, zostaw to, bo to moje!!
- Co jest twoje jest i moje!
- Co jest moje jest tylko moje, zwłaszcza, jeśli to się tyczy talerza!
- To co, chcesz zwrotu? - zapytał kapitan, pokazując absurdalnie naładowany jedzeniem policzek.
- Już ja ci zwrócę, jesteś obrzydliwy! Nie podże... NIE, PSIAKREW, TEGO JUŻ ZA DUŻO! - ryknął wściekle Usopp. - CHOPPER!!!
- Tak? - zapytał renifer, patrząc na niego najbardziej niewinnym wzrokiem, na jaki mógł się zdobyć w obecnej sytuacji.
- Hej, ero-kuku, jest jeszcze trochę piwa?!
- Przed południem się nie pije, cholerny marimo! - warknął Sanji, wracając do stołu. - Proszę, Jackie-chan - dodał, stawiając przed nią talerz.
- Dziękuję, Sanji-san - powiedziała z uśmiechem. Od dłuższej chwili walczyła z chęcią wybuchnięcia śmiechem.
- Nie o to pytałem - zauważył Zoro.
- Jest, prostaku - burknął kuk. - Poczekaj chwilę - dodał, podchodząc do lodówki.
- Ej, Luffy! - krzyknął wściekle Zoro, któremu kapitan właśnie zasunął pół talerza i który nie miał już czasu ni chęci zajmować się kukiem. - Usoppowi sobie podżeraj ile chcesz, ale od mojego talerza to wara!
- Ale ja jestem głodny...
- Ty ZAWSZE jesteś głodny! Łapy precz!!! Ja nie żartuję! - krzyknął szermierz, sięgając po katanę.
W końcu Nami trzasnęła otwartą dłonią o stół i kazała się wszystkim uspokoić. Za jej plecami chichotały Robin z Jackie, przez co i reszcie załogi trudno było zachować powagę podczas kazania nawigatorki. Kiedy śniadanie dobiegło końca załoga radośnie wybiegła na pokład, ciesząc się ulotnymi ostatnio momentami słonecznej i ciepłej pogody.
- Nami-san, kiedy my je wreszcie wyprzedzimy? - zapytała Jackie wskazując na wiszące niedaleko ciemne, ciężkie od deszczu chmury. Leciały za, przed lub nad nimi już od kilku dni, co jakiś czas bawiąc piratów przelotnymi deszczami, niekiedy słabym sztormem. Nie to, żeby załoga miała coś przeciw tym chwilom niewątpliwej rozrywki, jaką daje burza z piorunami po środku oceanu, jednakże po trzech dniach zaczynało to być już trochę nużące.
- Równie dobrze możesz zapytać Zoro, gdzie jest północ - westchnęła nawigatorka. - To morze jest tak nieprzewidywalne, że te chmury mogą zaraz zniknąć i pojawić się z drugiej strony tylko po to, żeby zatańczyć kankana...
- Łał, Nami, naprawdę istnieją chmury tańczące kankana? - zapytał zachwycony Chopper.
- Jakie chmury? - zapytał Luffy, wychylając się z bocianiego gniazda.
- Nie, czekajcie, to była tylko...
- Haha, widać nie opowiadałem wam jeszcze o moich przygodach na East Blue, tam takie chmury występowały codziennie nawet po kilka razy! - zaczął z emfazą Usopp.
Jackie zachichotała.
- Co za załoga - westchnęła z rezygnacją Nami.
- Najlepsza - powiedziała Jackie, przyglądając się wszystkiemu z niemym zachwytem w oczach. Nami zerknęła na nią, po czym uśmiechnęła się ciepło.
- Taa...
Przejdź na forum
Ostatnio aktywne tematy
Czyli co na morzu szumi...
One Piece - Odcinek 837
DrMan, 20-05-2018, 16:24
Bit Heroes na komórę
CCORD, 20-05-2018, 13:31
The Promised Neverland
CCORD, 18-05-2018, 17:33
Pyrkon 2018
Bajnor, 17-05-2018, 22:00
Facebook
Świeże wieści z oceanów...
1 ... 652 653 654 ... 687
Użytkownicy online
Zobacz ilu nas jest!

Aktualnie jest 50 użytkowników online. » 9 Użytkownik(ów) | 41 Gość(i)

Dereal, DoctorArczi, Gaskal, Ratlee, Saki, Shiosu, uapedlek

100%
One Piece
262,403
Postów
8,024
Wątków
31,128
Użytkowników