[FMA] Solf J. Kimblee
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 1 gości
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
Gaskal

Supernova

Licznik postów: 765

Gaskal, 11-02-2010, 00:07
Jeden z najaktywniej, a zarazem najokrutniej działających alchemików na teranie Ishvalu.
Porównałbym go do inteligentnego psychopaty, który wie czego chce i nie hamuje się w swoich działaniach.
Jest jedną z moich ulubionych postaci, lubię go za styl bycia, wdzianko, alchemię, bezwzględność i pewność siebie.
Co Wy o nim sądzicie ?
Proszę zakrywać spoilery.
Envy

Kapitan

Licznik postów: 348

Envy, 11-02-2010, 00:15
Uwielbiam go, najlepsza postać zaraz po Envy'm. Za tą jego chłodną ocenę sytuacji, prezentowany spokój i dobitne pokazywanie, że ludzie wogóle go nie obchodzą...
Papillon

Oficer dywizji Yonko

Licznik postów: 1,142

Papillon, 12-02-2010, 18:31
Uwielbiam go ,ma styl , fajnie się ubiera i jak miałem długie włosy byłem do niego podobny Tongue Najlepsza po Greedzie ( tym pierwszym ) postać nie pozytywna Smile
Ari

Dowódca dywizji Yonko

Licznik postów: 2,060

Ari, 12-02-2010, 18:41
A ja go ani nie lubię ani lubię Tongue Jest mi obojętny, choć trzeba przyznać, że jest ciekawą postacią.

Gaskal napisał(a):Porównałbym go do inteligentnego psychopaty, który wie czego chce i nie hamuje się w swoich działaniach.
Trudno się nie zgodzić. Zawsze mi się tak kojarzył.
Saki

Shichibukai

Licznik postów: 1,360

Saki, 13-02-2010, 14:50
Mistrz, miiistrz! Uwielbiam go, zdecydowanie najlepsza postać w FMA. Tak cudownie genialnie skuchwielski psychol, który nie cofnie się przed niczym, odnajdujący sadystyczną przyjemność w mordowaniu, do tego fajnie przyodziany, złośliwy... Poezja!
   ▲
▲▲

 

Licznik postów: 15

ForbiddenFruit, 06-01-2011, 04:34
Kreację ma świetną (biały garnitur, długie włosy, ładna buźka, kapeluszek), taki elegancik. Taki styl wśród tych złych wprost uwielbiam! Niestety rozczarował mnie pod względem charakteru. Zdecydowanie za dużo kozaczył, a za mało robił. Bolało mnie to, że za bardzo uzależnił się od kamienia filozoficznego i bez niego średnio potrafił się obejść, przez co łatwo go było pokonać. W sumie, to nie dziwię się. Człowiek jak ma dostęp do czegoś, co ułatwia mu życie, to korzysta z tego na maxa zapominając o tym, jak to się powinno normalnie robić (coś jak Ed i naprawianie przez niego dachu pod koniec mangi).
Poimomo tej strasznej wady, to Solf zdobył moją sympatię i autentycznie było mi go żal, gdy był pożerany przez Pride'a.
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź