One Piece - Rozdział 1035
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 1 gości
1 2 3
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
Dzik

Wicekapitan

Licznik postów: 221

Dzik, 21-12-2021, 01:26
(19-12-2021, 21:24)janek z napisał(a): Problemem nie jest samo to ile te walki trwały a to co Queen i King pokazali czyli prawie nic. Dawno się tak nie zawiodłem.

Dodałbym do tego efekt skali, Sanji i Zoro walczą z gościami o gigantycznych nagrodach a nie z pastuchami z Grand Line, a i tak walki trwają tyle co nic. Na dodatek różnica w nagrodach wynosi okrągły MILIARD, gdzie gumiak przy różnicy 500 milionów w walce z Katakurim musiał wypruwać sobie wnętrzności. To jest niepoważne. Przy tak kolosalnej różnicy po zwycięskiej walce Brewka i Glon powinni zostać poważnie okaleczeni na całe życie. "walka" Zoro z Kumą i przyjęcie przez tego pirwszego obrażeń słomkowego na klatę miała w sobie więcej dramatyzmu niż to co widzimy obecnie.
wuzzek

Supernova

Wiek: 24
Licznik postów: 889

wuzzek, 21-12-2021, 01:57
(20-12-2021, 23:16)Cnockaut napisał(a): Queen miał cybernetyczne ciało + techniki Germy, to wszystko.


Queen jest dosłownie uosobieniem powiedzenia "dziw#i i lasery". To mi wystarcza.
Matias Torres

Porucznik

Licznik postów: 89

Matias Torres, 21-12-2021, 02:47
Jeszcze dochodzi to, że King i Queen padli po ledwie kilku silniejszych atakach. Często mówi się o dużej wytrzymałości starożytnych zoanów. Page One prawie nic nie było, kiedy oberwał od Yamato. Ulti trafiona łączonym atakiem Prometheusa, Hery i Napoleona mogła dalej walczyć. Jacka przez kilka dni nie dali rady położyć na Zou. A tutaj Queen pada po kilku silniejszych kopach od kucharza.
Cnockaut

Nowicjusz

Licznik postów: 4

Cnockaut, 21-12-2021, 10:20
Cytat: Zdecydowane zgadzam się z tym, że Queen pokazał więcej. Jednym z czynników jest też to, że walczył zdecydowanie dłużej. Cały czas był w centrum wydarzeń i używał różnych sztuczek i broni. Queen przewijał się na polu bitwy non stop, natomiast King na dobrą sprawę powalczył chwilę z Sanjim, Ananasem i Zoro, gdzie przy tych dwóch pierwszych nic ciekawego nie wyciągnął z rękawa (no chyba, że nie pamiętam już). IMO King największe wrażenie zrobił pozbywając się załogi mamuśki, poźniej te jego walki były nijakie. Ogniste smoki wgl nie wywarły na mnie wrażenia, za to boa dusiciel queen już tak, do tego milion laserów, rakiet i różnych umiejętności germy. Na dobrą sprawę chciałbym, żeby Franky tak się prezentował w walkach jak Queen.

Kompletnie się nie zgadzam. Tak jak bardzo lubię postać Queena, to uważam, że King był milion razy groźniejszy. Zoro nie miał prawie żadnych szans przez większość walki, a nawet po nasyceniu swoich ataków Królewskimi Haki, King był w stanie walczyć z nim jak równy z równym.

Nie wiem jak można czuć większą grozę od gościa, który strzela do samego siebie lub zostaje rozkojarzony przez prostytutkę w trakcie walki na smierć i życie.

Walka Zoro była epicka, tak samo jak i kończące jej uderzenie. Nie wiem więc dlaczego Oda nie zrobił podobnie z Sanjim, tylko sprawił, że Queen był zajęty zupełnie kimś innym. Dziwna decyzja, bo do tego momentu, Queen pokazał się z bardzo dobrej strony.
Cytat: Jeszcze dochodzi to, że King i Queen padli po ledwie kilku silniejszych atakach. Często mówi się o dużej wytrzymałości starożytnych zoanów. Page One prawie nic nie było, kiedy oberwał od Yamato. Ulti trafiona łączonym atakiem Prometheusa, Hery i Napoleona mogła dalej walczyć. Jacka przez kilka dni nie dali rady położyć na Zou. A tutaj Queen pada po kilku silniejszych kopach od kucharza.

Nie no, ktoś tu musi przypomnieć sobie ile nazwanych ataków przyjął Queen i King. Ja rozumiem, że ktoś miał nadzieje na dłuższą walkę (zaliczam się do tych osób) ale nie oznacza to, że te walki były krótkie.

Wspomniałeś o Page One, zapominając, że gość padł po jednym ataku nasyconym Królewskimi Haki. Mam ci przypomnieć, że King takich ataków przyjął kilka, a mimo to, był w stanie dalej walczyć?

Queen przyjął na klatę najwięcej nazywanych i najsilniejszych kopniaków od Sanjiego, a ty porównujesz taki wyczyn do Jacka, który walczył z Minkami? Chyba jest różnica pomiędzy Minkami, a trzecim najsilniejszym członkiem załogi Luffiego, nie uważasz? Nie wspominając o tym, że Jack nie walczył sam.

Mam wrażenie, że niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego, że owe walki Zoro i Sanjiego były najdłuższymi z całej serii.
Zalasta

Majtek

Licznik postów: 12

Zalasta, 21-12-2021, 10:58
Co do Queena i Kinga to jak chłopaki piszą: Queen cały czas był w centrum wydarzeń (pomijajac że przewijał się już od Udon). Podczas gdy King fruwał pod sufitem i machał skrzydłami, to Queen jednak przepychał się z przeciwnikami. Najpierw jako briachozaur, potem w swojej pośredniej formie cyborga. I podczas gdy King macha skrzydłami, strzela głową i używa ząbkowanego ostrza, Queen pokazuje techniki Germy, zamienia się w węża, strzela rakietami, taranuje przeciwników itd. Przecież on jeszcze dostał krótką potyczkę z Big Mom, którą potrafił zatrzymać na pewien czas.

Dla mnie to cały czas wyglądało na to, że pokazujemy Queena przez dłuższy okres czasu bo jest tym numerem dwa wśród oficerów, a gdy on zejdzie to równoważnie dostaniemy Kinga. Dlatego do tej pory King ograniczył się do dwóch rzeczy: zrzucenia załogi Big Mom z wodospadu, a później fruwania po polu bitwy i przepychania się m.in. z Marco. A jak już dostał walkę z Zoro to skończyło się na kilku wymianach ciosów.

Zgadzam się z chłopakami, którzy piszą o tej wytrzymałości. Żeby Page One padł na dobre, to musiał dostać strzała od Big Mom. Możemy jeszcze Queena jakoś usprawiedliwić bo podobnie jak Kaidou, Queen walczy od wtargnięcia Big Mom do Udon i ciągle jest w centrum wydarzeń (nie ma tam jakiejś przerwy jak Drake czy Apoo). No i w końcu padł od ciosu z zaskoczenia przed którym nie mógł się obronić, okej. 

Natomiast z Kingiem to wygląda słabo, obiecywałem sobie wiele po najsilniejszym (w teorii) oficerze Yonkou (ew. na poziomie Beckmana ale w swojej wyobraźni widziałem Kinga nad Shiryuu). I tak naprawde gdy dopiero zaczął walczyć na serio to najpierw była offpanelowa przepychanka z Queenem vs Marco, a potem parę cięć. Dlatego liczę, żę to jeszcze nie koniec i w kolenym rozdziale coś pokaże.



Osobno, dobry punkt z tym czasem trwania walk przed TS. Faktycznie Zoro i Sanji z reguły szybko załatwiali przeciwników, jakoś tak człowiek idealizuje stare czasy Big Grin
Marshal

Kapitan

Licznik postów: 293

Marshal, 21-12-2021, 11:50
Nie mogę cytować na tel więc odniosę się do tego fragmentu

Kompletnie się nie zgadzam. Tak jak bardzo lubię postać Queena, to uważam, że King był milion razy groźniejszy. Zoro nie miał prawie żadnych szans przez większość walki, a nawet po nasyceniu swoich ataków Królewskimi Haki, King był w stanie walczyć z nim jak równy z równym.

Nie wiem jak można czuć większą grozę od gościa, który strzela do samego siebie lub zostaje rozkojarzony przez prostytutkę w trakcie walki na smierć i życie.


Chyba nie zrozumiałeś co miałem na myśli. Nie chodziło mi o to kto jest groźniejszy, tylko o to kto ile pokazał. Ja nie neguje ze King to kox i jedna z najsilniejszych postaci w uniwersum, tylko to że jak na taką postać mógł pokazać coś więcej(i powinien). To tylko wina Ody, że nie dał mu więcej czasu antenowego. Chyba że oni jeszcze wstaną, ale wątpię bo tylko ci po jasnej stronie mocy to potrafią. Ja nie krytykuje samych postaci, tylko ich twórcę.

Chodzi mi głównie o to że Zoro po takiej walce powinien wyglądać jak po starciu z Kaido i gdyby wykończył Kinga dzięki Ashurze padając na ziemię z braku sił, wyszłoby lepiej (w mojej opinii), a tutaj zakładam że skoro nie musiał się do tego posunąć to ma jeszcze jakieś pokłady sił. Po prostu nie czułem w tych walkach że Zoro i Sanji przekraczają swoje limity, aby pokonać tak potężne postacie.
Matias Torres

Porucznik

Licznik postów: 89

Matias Torres, 21-12-2021, 17:34
(21-12-2021, 10:20)Cnockaut napisał(a): Wspomniałeś o Page One, zapominając, że gość padł po jednym ataku nasyconym Królewskimi Haki.
Page One to leszcz w porównaniu do katastrof, taka czarna owca latającej szóstki. Zresztą powalił go nie byle kto.
(21-12-2021, 10:20)Cnockaut napisał(a): a ty porównujesz taki wyczyn do Jacka, który walczył z Minkami?
Minki to takie znowu cieniasy nie są. Było mówione, że poczas walki na Zou szala zwycięstwa przechylała się na ich stronę i jedynie z Jackiem nie mogli sobie poradzić, że Jack to prawdziwy potwór. Po tym, jak Oda tak go zahajpował, to myślałem, że silniejsze od niego katastrofy będzie trudniej pokonać.
Zalasta

Majtek

Licznik postów: 12

Zalasta, 21-12-2021, 17:43
Dokładnie, tak jak pisze Matias Torres. Dowiadujemy się, że Jack to wart miliard pirat, który w pojedynkę właściwie tankował królestwo Minków i o ile overall jest słabszy od Sulongów, to jednak hype był mega duży. Potem dostajemy scenę, gdzie czuje się jak leszcz przy reszcie Queenie i Kingu.
Queen idzie do Udon, walczy z Big Mom, później wraca, walczy na arenie, tu Marco, tam Chopper, tu jakieś randomy itd. a potem ta walka z Sanjim, gdzie co chwila wyciaga nowe zabawki i stara się go załatwić.

I myślisz sobie, oooo to teraz King który jest jeszcze wyżej to będzie masakrował jak się patrzy. A tutaj wychodzi na to, że proporcjonalnie do posiadanych sił, zrobił dużo mniej niż Kuma przed TSem. I tu jest ten ból.

Ale powtórzę, ja ciągle liczę na to że King jeszcze odda i coś pokaże.
wuzzek

Supernova

Wiek: 24
Licznik postów: 889

wuzzek, 22-12-2021, 02:34
(21-12-2021, 11:50)Marshal napisał(a): Chodzi mi głównie o to że Zoro po takiej walce powinien wyglądać jak po starciu z Kaido i gdyby wykończył Kinga dzięki Ashurze padając na ziemię z braku sił, wyszłoby lepiej (w mojej opinii), a tutaj zakładam że skoro nie musiał się do tego posunąć to ma jeszcze jakieś pokłady sił. Po prostu nie czułem w tych walkach że Zoro i Sanji przekraczają swoje limity, aby pokonać tak potężne postacie.

To mi uświadomiło, że Zoro nawet Ashury w tej walce nie odpalił xD 

I rzeczywiście, Zoro powinien odnieść większe obrażenia itd, a trzeba pamiętać, że jest na leku minków i będzie miał jeszcze blowback z tego. Oda za bardzo się rozszalał z daniem mu tylu scen vs Big Mom & Kaido, jasne fanserwis pierwsza klasa, ale przez to trzeba było się ratować takimi marnymi zabiegami i wychodzi taka lipa jak ta walka. Cóż, dostaliśmy coś fajnego w przeszłości, żeby teraz dostać coś zdecydowanie mniej fajnego. Powinno być na odwrót chyba :v
https://mangaplus.shueisha.co.jp/viewer/1011899 link do oficjalnego tłumaczenia, oficjalne nazwy technik i Kinga.
1 2 3
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź