Zou arc - podsumowanie
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 1 gości
 Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.
1 2
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
Dahaka

Yonko

Wiek: 26
Licznik postów: 3,789

Dahaka, 02-05-2016, 22:27
Przyznam, że nadal czuję się trochę niepewnie tworząc ten temat, bo ciągle mam wrażenie, że akcja w każdej chwili można przeskoczyć z powrotem na Zou. Sporo wątków nie zostało tam zamkniętych i możemy być pewni, że Zunisha prędzej czy później powróci. Podejmuje jednak to ryzyko i zakładam, że nie zrobi tego w najbliższych rozdziałach, tym samym czyniąc Zou arc zamknięty.

Zou jest pierwszym arcem od czasu timeskipu, któremu naprawde nie jestem w stanie nic zarzucić. Jasne, znalazłby się jakieś pierdoły, jak w każdym arcu, bo żaden idealny nie jest, ale nie ma tutaj takiej skazy jak dzieci na PH czy chaos i kiepska organizacja fabuły Dressrosy. Wszystkie elementy zagrały bardzo dobrze. Rasa minków okazała się być chyba najlepsza rasę w One Piece - wyglądają świetnie i unikalnie, mają spore znaczenie dla fabuły, posiadają wiele interesujących jednostek, mają piękną wyspę, własną moc i przyzwyczajenia.

Nowe postacie przedstawione w arcu błyszczały - kontrastujący ze sobą Nekomamushi i Inuarashi, żądna przygody i odkrywania świata przesłodka Carrot, a także Pedro, Sicilian, Wanda, Bariete i cała masa innych. Po zmywających się w jedno skrzatach zobaczyć taką zróżnicowaną gromadkę fajnych postaci było naprawdę odświeżające.

Nie można także zapomnieć o kontrowersyjnym Raizo, który, moim zdaniem, także wypadł na poziomie. Myślę, że rozczarowanie niektórych wynika z faktu innych wyobrażeń tej postaci. Każdy oczekiwał jakiegos badassa ninje, a dostaliśmy kolejnego, dobrego łan pisowego dziwaka. No ale ciężko to uznać za jakikolwiek obiektywny minus, bo przecież taki był zamysl Ody - reakcje Luffy'ego i reszty były identyczne jak te czytelników - zawód na pierwszy rzut oka.

Zaplusowały też postacie powracające - Pekoms i Bege. Zwłaszcza Capone zasługuje tutaj na wspomnienie, z tym jak ogarnął ekipę Sanjiego i prowadził z nim negocjacja, a także jak bez zawahania strzelił Pekomsowi w plecy. Mafiozo pełną gębą. Krótki występ, ale jakże dobry.
Także Momonosuke dostał swoje 5 minut, jego relacja z Luffy nabiera ciekawych kształtów i nie mogę się doczekać, aż Momo w końcu pod naporem Luffy'ego zmężnieje podczas Wano arca.

No i wisienka na torcie, czyli Jack. Spojrzenie mordercy. niczym naszego kolegi Arcziego, które oda pokazywał nam na co drugim panelu było świetne. Rozróba jaką urządził na Zou była prawdziwie bestialska. Najpierw bez oporów wypuścił truciznę na Minków, potem wziął się za tortury, a zwieńczył to wszystko brutalnym odrąbaniem kończyn Inuarashiego I Nekomamushiego. To był chyba jeden z najbrutalniejszych incydentów w tej mandze, który doskonale nam obrazuje jaką załogą kieruje Kaido. No i na sam koniec arca - ujęcie zirytowanego i czekającego na ratunek Jacka na dnie oceanu - moc. Koleś jest prawdziwie powalonym tankiem. Najpierw robi rozpierdziel na Zou, potem atakuje statek z dwoma admirałami i wychodzi z tego bez większych ran, potem dostaje w pysk gigantyczną trąbą i ponownie nic mu nie jest, tylko tak się niefortunnie złożyło, że wpadł do wody. Pod którą jest w stanie przeżyć.

Bardzo podoba mi się jego kreacja, a to przecież jeszcze nie koniec. Nadal nie wiemy jakim cudem zdołał uzbierać tak zatrważająco wielką nagrodę, która na pewno nie jest typowa kwotą topowych załogantów yonko, a czymś wyjątkowym dla Jacka. Mogłby się wydawać, że to co widzieliśmy już ze strony Jacka, czyli tortury i akcje typu atak konwoju z dwoma admirałami wystarczyłby na to, ale przecież Kid tez zabijal cywili i krzyżował piratów jak jakiś maniak, a nawet nie zbliżył się do tego poziomu nagrody, co Jack. Moim zdaniem to co widzieliśmy u Jacka do tej pory, to jest jego spokojna natura. Bo na dobrą sprawę to większość czasu milczał, albo jakoś tak bez większych emocji tłukł innych lub ucinał im kończyny. Ani przez chwile nie stracił cierpliwości. I myślę, że dopiero jak ja straci i zamieni się w hybrodową formę swojego zoana, to zobaczymy prawdziwe oblicze Jacka. Jeśli względnie opanowany wyczynia już takie rzeczy, to pomyślcie co będzie jak da upust zwierzęcej naturze i wejdzie w tryb berserka. Mam nadzieje, że tak się właśnie stanie.

Fabuła była bardzo mocnym punktem tego arca. Nie dość, że same wydarzenia były interesujące, to jeszcze sposób jej przedstawienia był na plus, a po chaotycznej Dressrosie można było mieć spore obawy. Płynne przejścia między flashbackiami a bieżącymi wydarzeniami wyszły zaskakująco dobrze, jednoczesnie pokazując nam historię przed przybyciem ekipy Luffyego, jak i podając niezbędne informacje w czasie teraźniejszym, a rozsądne kolejkowanie wątków zapewniło należytą płynność poruszania fabuły do przodu i brak chaosu.

Wątki rozpoczynające "rok Sanjiego" trzymały w napięciu i cała akcja z Caponem wyszła naprawdę dobrze. Świetny prolog do rozpoczynającego się właśnie arca. Bomby spuszczone na nas przy poneglyphie ostro namieszały i właściwie nagle, w przeciągu 2 czy 3 rozdziałów przed naszymi oczami pojawiła się meta tej mangi. Wreszcie koniec z radosnym płynięciem przed siebie. W końcu mamy cel. Pierwszy etap na drodze do znalezienia One Piece został wytyczony w tym arcu i choć nadal mamy wiele setek rozdziałów przed sobą, to w końcu wyraźnie widać gdzieś na horyzoncie koniec tej wspaniałej przygody.

Info o wyrobnikach poneglyphów, głos słyszenia wszystkich rzeczy Momo, powód wędrówki Zunishy - wszystkie tę wątki zostały rozpoczęte i każdy z nich jest równie intersujący, ale jak się to wszystko rozwinie (a zapewne rozwinie się iście epicko) to dowiemy się dopiero na Wano.

Jednym z najlepszych momentów w arcu był oczywiście plot twist związany z Minkami i Samurajami. Pochylenie głów liderów minków i oznajmienie samurajom, że raizo jest bezpieczny to, moim zdaniem, bezapelacyjne top 3 twistów w tej mandze, zaraz obok odkrycia, ze Upper Yard to Jaya i ujawnienia CP9 (no i w sumie jeszcze obok info o starym Ace'a)

Na deser wspomnę jeszcze o desingu Zou, który był oczywiście wyborny, kasa pięknych paneli ukazujących nam wyspę to standard w tej serii i Zou pod tym względem nie zawiodło. No i warto tez wspomnieć, że interakcje słomków wypadły naprawdę dobrze.

Cały arc miał zaledwie z 20 rozdziałów, a wydarzyło się tyle, że hej. Wszystko w tym arcu zagrało - była piękna i intrygująca lokacja, świetna gromada postaci, interesujące wątki, plot twist najwyższego kalibru, zero biegania i dużo zwiedzania, fajne interakcje słomków - krótko mówiąc, był to One Piece na poziomie pre-skipa.

Moja ocena to 9/10. Żadnych większych minusów nie uświadczyłem - był to cholernie udany arc pod każdym względem. Jeśli już miałbym się do czegoś przyczepic, to trochę za szybkie pogodzenie się kota i psa, ale ten wątek zamknięty jeszcze nie jest, więc łatwo można tu dodac potrzebnej mu głębi przez flashbacki i ewentualną walkę Inu i Neko z Jackiem (która mam nadzieje będzie miała miejsce)

PS. Nie wspomniałem o Weevilu i innych scenach dotyczących świata OP, bo z samym arciem nie mają one nic wspólnego. Pojawiły się tam, bo gdzies musiały, więc nie widzę sensu w uwzględnianiu ich w opinii.
Mint Julep

Wschodząca Gwiazda

Licznik postów: 448

Mint Julep, 02-05-2016, 23:45
(02-05-2016, 22:27)Dahaka napisał(a): Moja ocena to 9/10. Żadnych większych minusów nie uświadczyłem - był to cholernie udany arc pod każdym względem. Jeśli już miałbym się do czegoś przyczepic, to trochę za szybkie pogodzenie się kota i psa, ale ten wątek zamknięty jeszcze nie jest, więc łatwo można tu dodac potrzebnej mu głębi przez flashbacki i ewentualną walkę Inu i Neko z Jackiem (która mam nadzieje będzie miała miejsce)
Mam wrażenie że głównym motywem tego konfliktu było odwrócenie uwagi od następnego zwrotu akcji z Raizou - czyli dzieje się tak dużo, że to co nastąpiło później mogło nas wbić w fotele.

Najlepszy arc od czasu TSa, (no nie licząc Marinefordu) przynajmniej dla mnie, Punk Hazard nastawił mnie pozytywnie i w sumie nie był taki zły, na pewno lepszy of Rybiej wyspy, którą oceniam raczej nisko, ale był podbudową trochę pod Dressrossę (ale na pewno był bardziej osobnym arcem niż Zou - więcej konflitów, )
Dressrossa miała świetny motyw z formującą się flotą Luffiego, prawie każda z tych postaci było top tier, jednak do minusów należała niemal cała reszta - nie podobało mi się jak został rozwiązany wątek Flaminga (przynajmniej mam nadzieję że to nie koniec ego wątku) Nawet nie jestem jego fanką, jednak zły bo zły to takie rozczarowujące podsumowanie. Wydawało mi się że był hintowany jako trikster, ktoś znacznie ważniejszy dla ogólnej fabuły OP. Cała jego załoga, pomijając zajedwabisty wątek mr. Pinka nie zrobiła na mnie jakiegoś wow wrażenia. Najgorszy był jednak wątek rodziny królewskiej - naiwny i zupełnie nie zaskakujący.

Zou natomiast miało takie elementy jak
- przedstawienie Kaidou
- coś na co czekaliśmy bardzo długo, czyli ciąg dalszy losów swirly piratów - nawet jeżeli ktoś nie ma tych postaci w ulubionych, to jednak to co się z nimi dzieje było dość hajpowane przez ten dwuletni urlop fabularny
- więcej Cezara \( ❛ᴗ❛ )/
- motyw z ukrywaniem Raizou
- świetne dizajny Minkowe,
- Słoń i potencjalnie ciekawe rzeczy które może zdradzić Momosmarkaczowi
- Carrot <3
- rozdzielenie się załogi - czas błyszczenia Zoro pewnie będzie na wyspie Samurajów, ale skupienie się na mniejszej ilości słomków to dobry pomysł. Na razie Chopper, za którym jakoś szczególnie nie przepadałam plusuje - mam też nadzieję że trochę rozwinie się rola Brooka, bo masa ludu narzeka ciągle jak to on "nadal nie pasuje do słomianych"
- zapowiedź podżegaczy wojennych, Vinsmoke'ów - backstory Sanjiego to coś na co czekam od kiedy obejrzałam pierwszy raz Ennies Lobby, a jego mafijna familia zapowiada się wyśmienicie
- dużym plusem jest też dla mnie sama postać Lufciaka: w tym arcu, był naprawdę bardzo fajną postacią. W dressrossie jego postać mocno mnie irytowała z kilku powodów, ale tu nie miał ani jakichś irytujących akcji/wyjątkowo derpowych zachowań. Jak dotąd jest naprawdę fajnym protagonistą.


No i tu muszę przyznać, że zaczynają się moje obawy. Oda potrafi naprawdę fajnie rozpoczynać - jakby nie patrzeć Zou to takie intro dla Vinsmoke-Mama(-Kaidou?) arcu i wszystko wygląda na ten moment dość, kurda, zajebiście. I jak na razie, to trochę taki redemtion arc dla Sanjiego, jak masa ludu (w tym ja) narzekała na irytującejo Sangiorno po TSie - mr. Princa zastąpił mr. krew z nosa, tajemniczy bro zamienił się w maestra słabych gagów. I jeżeli to wszystko to podbudowa pod jeden wielki gag final to pojadę do Japoni, znajdę Odę i zaleję herbatą jego całą kolekcję Dragonbalów.
Oprócz tych najnowszych
Ratlee

Gorosei

Wiek: 25
Licznik postów: 3,739

Ratlee, 03-05-2016, 13:54
Rezerwuje sobie tu miejsce na wyrażenie własnej opinii, ale że musze spylać na chwile, to napsizę to dopiero po powrocie xD
[img=0x0]http://i.imgur.com/LpQnL15.png[/img]
Legolas

Wicekapitan

Licznik postów: 177

Legolas, 03-05-2016, 17:11
Zou arc - najlepszy arc od TS. Jeśli miałbym go porównać do jakiegoś innego arca, to były to Shabaody arc. Myślę, że jakość była podobna i oba arce były wstępem do czegoś większego. W obu arcach dostaliśmy także bombę informacji na temat najbardziej nurtujących nas pytań. Podsumuje kilka osobnych kategorii.

1. Projekt wyspy.
Zdecydowanie jedna z najciekawszych lokacji jakie do tej pory było dane nam zobaczyć w uniwersum. Oda uraczył nas kilkoma świetnymi kadrami z mnóstwem szczegółów. Cały pomysł państwa na grzbiecie maszerującego po oceanie słonia to... Oda coś Ty brał xD? Co więcej słonia, który nie maszeruje tak bez powodu. I jest to jeszcze powiązane z pustym wiekiem! Do tego w środku tego państwa jest drzewo w kształcie wieloryba, a w nim? Poneglyph, który wskazuje drogę na Raftel! Samo miasto, system rozprowadzania wody i jej erupcje, ciekawa roślinność oraz wszystko co wymieniłem wcześniej, zgrało się na niesamowicie ciekawe miejsce, jakim jest Zou!
Ocena: 10/10

2. Nowe postacie.
W końcu dostaliśmy wyspę, na której ze świecą szukać beznadziejnych postaci. Jak już wcześniej wspomniano, rasa Minków jest po prostu świetna. Śmieszna i gagowa postać Nekomamushiego, wzbudzająca szacunek postać Inuarashiego. Do tego są cholernie potężni. Reszta Minków także daje radę, ciekawy projekty postaci, przyzwoite gagi, no i siła. Nie wspominając o całej akcji z ukrywającym się Raizou i wielkim poświęceniu futrzaków. No właśnie... może trochę zbyt wielkim? W sumie nie wiem gdzie kończy się odwaga i honor, a gdzie zaczyna głupota. Choć nie można Odzie zarzucić, że plot twist był niezły.

Pokazany został także ostatni samuraj, czyli Raizou. Ciężko mi jednoznacznie stwierdzić jak sklasyfikować tę postać. Gag wyszedł w sumie śmieszny, jego twarz wygląda jak kupa, ale ninjom rzeczywiście jest. Szczerze mówiąc miałem nadzieje, że chociaż jeden z samurajów będzie w pełni poważny i będzie robił za swego rodzaju ważniejszą postać. Choć od dawna wiadomo, że to rola Momonosuke będzie największa.

No i wisienka na torcie, czyli sam Jack. Chyba jeszcze nigdy w tej mandze nie było takiego skurczybyka. Koleś po prostu rzeczywiście wzbudza strach swoją postacią. Jego brutalność i wrodzona, nieuzasadniona chęć niszczenia, kreują go na bardzo dobrego antagonistę. Do tego jest Ryboludem z diabelskim owocem mamuta i nagrodą 1 miliard beli! Cała akcja z odcinaniem kończyn to coś, czego w tej mandze brakuje. Dobrze, że Oda wprowadza takie postacie jak Jack.
Ocena: 9/10

3. Słomkowi + bohaterowie, których znamy dłużej.
Słomkowi w tym arcu na prawdę dawali radę. No i oczywiście mamy powrót Sanjiego, Nami, Choppera oraz Brooka. Cała akcja z Sanjim wyszła kozacko, ale oczywiście ten wątek dopiero został rozpoczęty, dlatego nie będę się zbytnio na nim skupiał. Dość powiedzieć, że zapowiada nam się prawdziwie mafijny arc, do którego to właśnie Sanji pasuje.

Luffy raczej nie irytował, choć myślę, że mógł na początku trochę bardziej przejąć się Sanjim. Nie wiem czemu, ale każdy kadr z Nami cieszył moją michę Big Grin . Wróciła stara, dobra Nami (a raczej niedobra xD). Brook także kilka razy zaskoczył, choć jakoś ta postać nie ma u mnie takiej sympatii, w tym arcu wyszedł zupełnie w porządku. Chopper też dostał swoje 5 minut. Nie będę rozprawiał nad resztą Słomków. Musiałbym od nowa przeczytać rozdziały, a nie mam na to obecnie czasu. Ale nie przypominam sobie, żeby ktoś działał mi na nerwy, raczej było odwrotnie.

Dość mało było Lawa co mnie cieszy. To na prawdę spoko postać. Po prostu na Dressrosie było go za dużo. Jeśli będzie przewijał się gdzieś tam na drugim planie, to odzyska sympatię Wink .

I jak wcześniej wspomniano, było trochę interakcji między Słomkami, a nawet trochę dramy, której tak ostatnio brakuje. Serio mam ochotę na jakiś arc podobny do Enies Lobby.
Ocena: 6.5/10 - najlepiej pod tym względem od TS, przy czym takie 10/10 na tym polu dla mnie to właśnie np. Enies Lobby/Water7.

4. Fabuła.
No działo się sporo. Akcja nie dłużyła się, a czekanie na nowy rozdział, było o wiele trudniejsze do zniesienia niż na Dressrosie. Walka Jacka z Minkami - miód. Powiązanie samurajów z Minkami - świetnie przedstawione + genialny plot twist. Odkrycie Poneglypha i wskazówka jak dopłynąć na Raftel - coś na co wszyscy czekali, coś co posunęło fabułę do przodu. Związki Minków z Odenem i Załogą Rogera - jak zawsze w One Piece, takie rzeczy są niezwykle ciekawe. Sojusz Minków, samurajów i Słomkowych - zapowiedź bardzo ciekawych wydarzeń.
Ocena: 9.5/10

Końcowa ocena : 8.75/10
Arc był świetny pod każdym względem. Oda, wiem że krótkie arce zazwyczaj wychodzą Ci dobrze, ale proszę - nie spartol nadchodzących arców, po tym co teraz zrobiłeś i jak je nahajpowałeś!
CCORD

Gorosei

Wiek: 20
Licznik postów: 4,491
Miejscowość: Siedlec :]

CCORD, 03-05-2016, 17:21
Byłem mocno zaskoczony widząc ten temat, nie wiedziałem nawet że Zou już się skończyło Big Grin
Może miałem takie wrażenie, a może rzeczywiście tak było ale czy ten arc nie był naprawdę krótki? Zunisha wywarła na mnie raczej dobre wrażenie i to jak zwierzaki (minki? nie pamiętam) chowały ninję też było godne podziwu. Nadal czekam na walkę Jacka z kotem i psem, bez tego ten arc nie będzie skończony!

Nie będę się rozpisywał tutaj jak wszyscy inni ale nadal oceniam ten arc wysoko, zwłaszcza porównując do dressrossy. Moja ocena jest taka jak Dahaki, 9/10. Dowiedzieliśmy się ciekawych rzeczy, drużyna w końcu się spotkała i na dodatek wszystko prowadzi do Tea Party (no i scena ze zniszczonym Kidem u Kaido też mi się bardzo spodobała Big Grin) na które z niecierpliwością czekam.
"Love, hope, compassion...
This is what people say monster SOULs are made of.
But the absolute nature of "SOUL" is unknown.
After all, humans have proven their SOULs don't need these things to exist."
Spoiler

[Obrazek: hSzDtT]

aswerus

Wschodząca Gwiazda

Wiek: 27
Licznik postów: 518

aswerus, 04-05-2016, 01:09
Nie czuję się na siłach by rozbijać Zou na czynniki pierwsze jak przedmówcy, rzucę tu tylko parę zdań. Arc zaplanowany- przynajmniej tak sądzę- jako przejściówka dla odsapnięcia i punkt wyjścia dla dalszych wydarzeń został najjaśniejszym jak dotąd elementem postajmskipowego One Piece Smile. A przecież to Dressrosa miała błyszczeć. Nawet jeśli wraz z kolejnymi wydarzeniami, które miały swój początek na wyspie Doflamingo zaczniemy widzieć tamten arc trochę inaczej, nie ma szans by przegonił swojego następce. Oczywiście wiem że porównywanie takiego molocha do 20-sto rozdziałowego epizodu nie jest sprawiedliwe, ale nic nie poradzę na to że nasuwają się same. Na Zou zagrało właściwie wszystko i czytając kolejne rozdziały zastanawiałem się na tym dlaczego manga nie mogła (choćby w części!) wyglądać podobnie od dawna? Na pewno w pewnym stopniu wynikało to z nagromadzenia postaci i ich w wątków w poprzednim arcu. Ciekaw jestem czy podobnie myślą fani w Japonii i (przede wszystkim) co sądzi o tym Oda. Może nie zobaczymy już niczego podobnego do Dressrosy? Albo raczej kolejna "megatona" będzie rozbita na wiele takich Zou-podobnych arców? Nie wiem jak was, ale mnie zżera ciekawość Big Grin. One Piece po latach znów to ma.
Kenachi

Admirał

Wiek: 22
Licznik postów: 1,660
Miejscowość: Dressrosa

Kenachi, 04-05-2016, 02:04
Nie będę się rozpisywał nad tym co zostało już powiedziane, fabuła, postacie, sama wyspa wszystko to zostało napisane na najwyższym poziomie, ale nikt nie wspomniał o jednym.
Walki, właśnie to mnie nieco kuło, przez cały arc nie dostaliśmy ani jednej pełnoprawnej solówy. Bitwa pomiędzy Minkami a ludźmi Jacka była fajna ale to nie do końca to, dlatego chciałem już dać "zaledwie" 8, ale pomyślałem że przekartkuje sobie Zou żeby się utwierdzić się w mojej ocenie i OOOOH BOY. Tak się wciągnąłem że przeczytałem dosłownie cały arc.

Pomyślałem że jak już czytam to skupie się na wyciąganiu jakiś brudów, najmniejszych pierdołek żeby jak najobiektywniej go ocenić, ale nic nie znalazłem. Każdy rozdział był wypełniony treścią, mimo tego ani przez chwile nie czułem się przytłoczony nadmiarem informacji, czy znudzony ciągnącym się w nieskończoność jednym wątkiem (cough Luffy vs Doflamingo cough), akcja była dynamiczna i świetnie zbalansowana, ciągle działo się coś innego a fabuła płynnie przechodziła do kolejnych wątków, dzięki czemu ani przez chwilę nie czułem zmęczenia (mimo całodniowego zakuwania gegry Big Grin ).

To między innymi dzięki temu że Zou dało nam jedną z najlepszych palet postaci od Marine Ford'u (!!!). Dosłownie każda postać którą poznaliśmy na wyspie to kawał badassa, od lukrowanej Carrot:
Spoiler

[Obrazek: one-piece-6382903.jpg]
[Obrazek: one-piece-6382909.jpg]

Po Jacka który obok Gutsa z Berserka jest IMO największą bestią jaką widziałem ever. Kaido to kawał dzika, ale Jack miażdży suty tak mocno że aż głowa goli.
Spoiler

[Obrazek: one-piece-6683191.jpg]

Tutaj należą się ogromne propsy dla Ody, Jack jest zarówno oryginalny (ta fryzurka Gracjana rządzi <3 ) i jednocześnie mega przytłaczający i wzbudzający respekt, jest absolutnie bezkompromisowy i brutalny, ode mnie 10/10 za design i charakter, to IMO absolutna perfekcja w swojej klasie.
Ale Zou wydało na świat jeszcze jedną postać która dużo mu pot tym względem nie ustępuje. Nekomamushi to drugi kawał pieprzonego bydlęcia, w dodatku miał chyba jedno z najlepszych wprowadzeń w całej mandze:
Spoiler

[Obrazek: one-piece-6614701.jpg]
[Obrazek: one-piece-6614707.jpg]
[Obrazek: one-piece-6614713.jpg]

Ogromny koto-podobny potwór nagle wbija na pole walki, bez ostrzeżenia łapie 100 tonowego Jacka w formie mamuta za trąbe i rzuca nim o Ziemie jak szmatą pokazując że nie jest tak miły jak Inuarashi i zmasakruje każdego kto wejdzie mu w drogą.
Ponad toe mega gag-able, odpały z jego udziałem z to jedne z najlepszych żartów w OP od dawna.

Spodobało mi się też że na Zou armie złożone z niby randomów na prawdę miały znaczenie. Muszkieterzy i Obrońcy Minków to oddziały pełnoprawnych, silnych postaci takich jak Carrot, Pedro, Wanda czy Sicilian i każda z nich jest faktycznie wartościowa (jak np. Roddy -Mink krowa który był w stanie spokojnie wymienić się ciosami z Luffym). Tak samo po drugiej stronie, Gifters Jacka którzy zostali obdarzeni mocą DF to postacie które walczyły na równi z elitą Minków, tak samo z resztą ludzie Bege, którzy według jego słów (i reakcji Sanjiego gdy go otoczyli) nie są zwykłymi popychadłami, mam nadzieję że Oda pójdzie w tą stroną i w kolejnych wojnach "tzw. randomy" nie będą robić jedynie za tło, a będą mieli faktyczny wpływ na przebieg walki.

Właśnie... walki
Czytając Zou jeszcze raz mimo moich wcześniejszych zastrzeżeń w ogólnie nie odczuwałem braku zapisanych od tak dawna w schemacie "solówek", tak scen walk było mało, ale wiele z tych które dostaliśmy były bardzo dobrze napisane:
Mega badassowe zablokowanie ciosu Jacka przez Inuarashi'ego
Spoiler

[Obrazek: one-piece-6614677.jpg]
[Obrazek: one-piece-6614683.jpg]

Jack bez ostrzeżenia zmiatający z powierzchni ziemi (chociaż jak się po chwili okazało nie do końca) pacyfistycznie nastawionego Minka-staruszka
Spoiler

[Obrazek: one-piece-6580249.jpg]
[Obrazek: one-piece-6580255.jpg]

Nami obezwładniająca Wandę (a bardzo dawno nie widzieliśmy jej używającej tego typu umiejętności)
Spoiler

[Obrazek: one-piece-6750301.jpg]
[Obrazek: one-piece-6750307.jpg]

Czy Zunisha zmiatający z powierzchni ziemi flotę Jacka.
Spoiler

[Obrazek: one-piece-7309831.jpg]
[Obrazek: one-piece-7309837.jpg]
[Obrazek: one-piece-7309843.jpg]

To wszystko to zapadające w pamięć kadry i sceny walki, mimo braku typowych dla Łan Pisa solówek, wcale mi ich nie brakowało, te krótkie potyczki idealnie wpasowywały się w tępo akcji, dzięki czemu nawet nie odczułem braku pełnoprawnego 1 vs 1.

Nikt nie wspomniał chyba o Humorze. Zou to najzabawniejszy arc od baaardzo dawna. Gagi z mającym na wszystko wywalone Luffym, chciwą do bólu Nami czy wspomnianym wcześniej Nekomamushi są świetne, sceny takie jak te podczas spotkania Raizou czy zakończenie przygody na Zunishie kiedy Luffy obejmuje całą swoją ekipę i zamiast z pomocą Kanjuro bezpiecznie zejść z mającego tysięce metrów w kłębie słonia po prostu z niego zeskakuje (Big Grin) zapamiętam na długo.
Dostaliśmy na prawdę wiele bardzo dobrych, niekiedy także brutalnych (tortury na Minkach, w szczególności ich przywódców) momentów, wiele z nich miał Sanji, czy to podczas jego "negocjacji" z Bege (który swoją drogą sam był kolejną perełką w przemijającym arcu), czy wtedy gdy wielokrotnie przypominał Ceasarowi gdzie jego miejsce.
Dowiedzieliśmy się więcej o załodze Rogera, Raftel, Poneglyph'ach i samurajach. Oda świetnie zarysował Yonkou jako siłę Nowego Świata z którą zadzieranie oznacza samobójstwo, wprowadził nową mini-frakcję na planszy Nowego Świata (rodzina Vinsmoke) i zaserwował nam jeden z najlepszych plot twistów w mandze.

Tutaj można się na prawdę długo rozpisywać, Zou mimo tego że tak małe, jest jednocześnie wielkie, wypełnione po brzegi treścią, idealnie zbalansowaną akcją i świetnie napisanymi, ciekawymi postaciami.
Można przyczepić się do niektórych drobnostek jak uratowanie wszystkich (nawet tych rzekomo dobitych przez ludzi Jacka) Minków, czy tego jak łatwo Nekomamushi dał uciec Bege po tym jak Pekomsa "zdradził pewien były członek załogi". Tak samo nie podobało mi się zbyt szybkie skasowanie Sheepshead'a, patrząc na to jak odpowiadający mu siłą Carrot i Roddy byli w stanie coś tam zawojować podczas potyczki z odpowiednio Luffym i Zoro, powinien był on przynajmniej wstać po ciosie Sanjiego, tym bardziej że był prawdopodobnie najsilniejszym Gifterem.
Jednak koniec końców te małe głupoty bledną w świetle majstersztyku jaki zaserwował nam w ostatnich miesiącach Oda.
Ciekawe i zróżnicowane postacie, oryginalna kreacja "wyspy", świetne dialogi i humor, badass'owy do potęgi antagonista, wiele zapadających w pamięci momentów i fabularnych myczków oraz umiejętne wplątanie Słomków w jedne z najważniejszych nadchodzących wydarzeń Nowego Świata (Sojusz Big Mom z rodziną Vinesmoke oraz powstanie Wano przeciwko Kaido).
Zou to bezdyskusyjnie najlepszych arc po TS'ie i IMO jeden z najlepszych arców Łan Pisa w ogóle.

Ode mnie bardzo zasłużone i silne 9/10
[Obrazek: tumblr_ofdqnbymNR1schwg5o4_500.gif]
Heros

Król Piratów

Licznik postów: 7,528

Heros, 04-05-2016, 11:57
0/10, jak się doczołgam w mandze do tego, to ocenię w pełni.
Pajmon

Dowódca dywizji Yonko

Licznik postów: 1,767

Pajmon, 04-05-2016, 12:38
Tak gwoli ścisłości, czy Zou jest pierwszym arcem w którym Słomiani nie mieli żadnego antagonisty? Chyba tak. Można? Można. Samo to, że Oda zrobił tak krótki, syty, zajebisty arc, który jarał czytelnika mimo tego, że nie było w nim mordobicia głównych bohaterów z przeciwnikiem, powinno podnieść ocenę co najmniej o 1. Za pokazanie właśnie tego, że można, ja osobiście daje 10/10. Resztę napisali inni wyżej więc co ja się będę rozwijał.
[Obrazek: giphy.webp]
Spoiler

[Obrazek: 9qKEXOG.jpg]

pell

Kapitan

Licznik postów: 330

pell, 04-05-2016, 17:34
Można różnie patrzeć na to, czy dana osoba jest przeciwnikiem, czy nie, ale jest kilka historii, które bardzo mocno odchodziły od tego schematu:
- Loguetown (uciekali przed Marynarką, ale daleko temu do otwartej bitwy)
- Reverse Mountain
- Jaya (no niby był tam ten Bellamy, ale to było tylko jakieś tło)
- Long Ring Long Land (był przeciwnik, ale całość polegała na czymś całkowicie innym niż typowa walka)
- Water 7 (antagoniści pojawili się dopiero na koniec i nie doszło do poważnego starcia)
- Amazon Lily (niby Luffy musiał walczyć, ale było to krótkie i mocno różne od typowego złego przeciwnika)
- Impel Down (tu podobnie; niby był Magellan, ale główną rolę grały pułapki i struktura więzienia)
- Powrót na Sabaondy

Jak widać nie jest tego wiele. Do tego duża część to tylko malutkie epizody.
----------------------
Co do Zou to nie chcę powtarzać poprzedników. Dodam tylko, że bardzo podobało mi się pójście Ody w dużo mniejszą i bardziej zwartą formułę. Już kiedyś zrobił coś podobnego (Sabaondy->Amazon Lily->Impel Down->Marineford) i to były jedne z najlepszych historii w OP. Mam nadzieję, że kolejne będą w jakimś sensie podobne, a nie kobylaste jak nieudana Dressrosa.
[Obrazek: one_piece_7045219.jpg]
Gogolius

Bosman

Licznik postów: 168

Gogolius, 03-04-2019, 14:44
Przejrzałem sobie raz jeszcze Zou i nie dość, że ciągle podtrzymuję ocenę arcu 9/10 to jeszcze w oczy rzuciły mi się drobne rzeczy nad którymi nawet podczas bieżącego czytania człowiek się nie zastanawiał, a które mają sens.
To właśnie lubię w tej mandze, że autor rozsiewa masę różnych informacji i ciekawostek, człowiek ich nie rejestruje, a potem stwierdza "no tak, przecież mówili o tym tu i tu".
Pierwszy element to wspominanie minków o księżycu "cieszcie się że nie ma pełni", "dobrze że są chmury" - Wanda i inni mieszkańcy Zou kilkukrotnie robią aluzję do swojej transformacji, Słomki na to nie reagują, nie reaguje też na to czytelnik.

Druga rzecz, która uderzyła mnie jeszcze mocniej: kiedy Momo wspomina, że spotkał Gol D. Rogera, na co Usopp w gagowy sposób reaguje oskarżeniem, że Momo to kłamliwy dzieciak bo Roger nie żyje od 20-tu lat a Momo ma góra osiem.

Całość podsumowują samurajowie z tekstem, że będzie jeszcze okazja pogadać o życiu/przygodach Momonosuke. Ale nic więcej. Nie jestem pewien czy w tamtym okresie w internecie pojawiły się jakiekolwiek teorie dotyczące tej sytuacji, ale osobiście jestem pod wrażeniem, że taka gagowa sytuacja okazała się mieć bardzo duże znaczenie te 100 chapterów później.
Mordoc

Oficer dywizji Yonko

Licznik postów: 1,173

Mordoc, 03-04-2019, 19:28
(03-04-2019, 14:44)Gogolius napisał(a): Nie jestem pewien czy w tamtym okresie w internecie pojawiły się jakiekolwiek teorie dotyczące tej sytuacji
Były teorie, że Momo jest dorosły, argumentowane jego zboczonym zachowaniem. Ludzie pisali między innymi, że spotkał Jewelery Bonney i ona go odmłodziła.
Spoiler

[Obrazek: UAMELnu.png]

wuzzek

Wicekapitan

Wiek: 21
Licznik postów: 267

wuzzek, 03-04-2019, 22:59
te piękne czasy, kiedy mieliśmy nadzieję, że arc Sanjiego może być naprawdę dobry...  Sad

quidquid Latine dictum sit, altum videtur


[Obrazek: hqdefault.jpg]
Taker

Porucznik

Licznik postów: 86

Taker, 06-04-2019, 11:28
(03-04-2019, 22:59)wuzzek napisał(a): te piękne czasy, kiedy mieliśmy nadzieję, że arc Sanjiego może być naprawdę dobry...  

Mimo swoich wad WCI było dobre xD
niudeb

Wschodząca Gwiazda

Licznik postów: 449

niudeb, 06-04-2019, 12:06
(03-04-2019, 22:59)wuzzek napisał(a): te piękne czasy, kiedy mieliśmy nadzieję, że arc Sanjiego może być naprawdę dobry...  

Sanji tez wypadl bardzo przyzwoicie w tym arcu Wink. Wprawdzie ojciec go skopal, rodzina go znowu zgnebila,, jak za starych pieknych lat,  wyszedl troche na frajera klocac sie z kapitanem, i kolejny raz oszukala go kobieta,

ale  w walce z najlepszymi ludzmi big mamy dawal rade i mial fajne kadry ;p.


Spoiler

[Obrazek: yDp7bvg.png]

[spoiler] [Obrazek: img[ ]
1 2
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź