One Piece - Rozdział 890
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 2 gości
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
Keisiak

Wicekapitan

Wiek: 20
Licznik postów: 235

Keisiak, 29-12-2017, 20:17
Na początku powiem tak, osobiście nie miałbym problemu z tym odpieraniem BM przez Słomkowych...gdyby robił to Top Tier załogi(Luffy, Zoro, Sanji), a tak to jedynie Jinbei się zaliczałby do czołówki, Brook jest jakoś w środku stawki, natomiast Nami i Chopper gdzieś z dołu(tak są zwykle określani). Ponownie omamienie Zeusa, no...no niby okej, ale to że jelonek ochrania statek przy pomocy swojego Guard Point? Tego już nie kupuje, serio. Nawet jeżeli BM jest osłabiona to raczej taka kulka futerka mimo wszystko nie powinna wystarczyć. Jak już nieraz mówione było, załoga BM była na początku robiona na takich koksów, siłaczy, best of the best, a legną w gruzach w walce z jednym stateczkiem i niewielką flotą. Teraz jak wygląda Załoga Białobrodego, która skutecznie(wraz z sojusznikami) odpierali Admirałów i Shichibukai, czy nadal wyglądają niby tak słabo, no chyba nie(wydaje mi się, że kiedyś obiło mi się o oczy, że wtedy Oda nie miał pojęcia jak mają być silni Yonko i teraz zaczął się bawić, ale patrząc na to jak BM jest wodzona za nos...to chyba raczej nie do końca). Gdyby jeszcze mamuśka nie była od początku tego Arca tworzona na jakiegoś kolosa, Boga mogącego wszystko to jeszcze by tak nie przeszkadzało, ale teraz? Nie mogę zrozumieć, jak baba kontrolująca żywioły, mająca ciało jak żelazny balon, ultra siłę, jakieś krzyki osłabiające i kij wie co jeszcze nie może nic poradzić. Tak, zdaje sobie sprawę że to Shonen, aczkolwiek jestem przekonany, że można byłoby to ugrać jakoś inaczej.

Smoothie-senpai, zrób coś w tym arcu ;=;
Dzik

Szczur Okrętowy

Licznik postów: 40

Dzik, 29-12-2017, 20:45
Ja powiem tak.
Walka SH  z Mamcią jest jednocześnie epicka i derpowa.
Po pierwsze - dostaliśmy wreszcie porządną walkę drużynową, w której każdy członek załogi się wykazał, a Brook (zwłaszcza Brook!) i Jinbei byli po prostu doskonali. Do tego inteligentne wstawki komediowe (Brook i Nami), na dodatek nawet Sunny się dostało, i co najważniejsze - LINLIN WRESZCIE OBERWAŁA. Serio, jej niezniszczalność była dla mnie jej najbardziej irytującym atrybutem. Widok Jimbeia cisnącego Imperatora wywołał u mnie wypieki na twarzy. Ostatni raz odczuwałem coś takiego, gdy Białobrody szmacił Akainu.
Wygląd mamci też b. dobry, ale to już napisali poprzednicy.

Ale teraz gorzka piguła. Jimbei, ze wsparciem randomów pod względem power leveli (oczywiście w skali świata) pomiata jednym z Imperatorów, którego załoga stoi i się przygląda.

XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

Wiem że mamcia jest osłabiona... NO ALE XD
(29-12-2017, 17:04)chucky napisał(a): Oda chyba faktycznie jej nie cierpi. Mógłby zwyczajnie wrzucić ją do wody, ale chyba lubi się nad nią znęcać.
 
(29-12-2017, 19:26)ARRRGH napisał(a): Pełna zgoda. BM i jej załoga w tym arcu to jest żart i z rozdziału na rozdział to się nie zmienia. Taka Smoothie jest już od kilkunastu minut nieopodal Sunny'ego i... nic. Od początku cały czas się pojawia, ale nie zrobiła kompletnie niczego. Z kolei BM zostaje zablokowana kolejno przez Jinbeia i Choppera, a Nami zdołała nawet ominąć jeden z jej ciosów. Dla mnie kolejne rozdziały to potworny dehajp względem BM, która co raz bledziej wypada przy Kaido. Fajnie, że załoga współpracuje i pokazuje się z dobrej strony, ale mogli dostać swoje 5 minut z oficerami BM, czy innymi załogantami.

Sądzicie że to koniec? To przeczytajcie moją "teorię" (bo oprócz mnie na pewno ktoś na świecie przewidział podobny przebieg wydarzeń).

Mamcia nie jest głodna. Ona umiera. I jeśli szybko nie dostanie tego, czego chce - umrze.
Tak się składa, że to, czego chce ma Sanji który obawia się o los Zeffa!
Co może zrobić Sanji w tym przypadku?
Zastosować szantaż.
Albo zostawi Zeffa w spokoju (+ ew. inne warunki), albo nie dostanie tortu i umrze.
Mało tego. Katakuri zostanie pociśnięty lada moment. A BM jest w stanie agonalnym. Z załogi BM zostaje tylko Smoothie (która nic nie robi), poobijany Perospero, i średni Daifuku i Oven.
Nawet bez Luffiego, Jimbei + SH + Bege + Germa są w stanie rozgromić pozostałe siły Imperatora. Na jego własnym terenie.

Zostawiam to bez komentarza. xD

Chapter 8/10.

A jeszcze mój mały powód do dumy:

(30-09-2017, 16:41)Dzik napisał(a): Oh wait - przecież ma słoneczko które może ją ogrzać. Nie zdziwiłbym się, gdyby mogła się schować w tym prometeuszu bez wyraźnej szkody dla siebie...
Lady Pudding

Bosman

Wiek: 21
Licznik postów: 163

Lady Pudding, 29-12-2017, 21:00
Nie rozumiem w czym problem. Zacznijmy od sprawy porównania Big Mom do Białobrodego. Newgate był znany jako najsilniejszy człowiek na świecie, więc już na starcie można założyć, że Big Mom jest sporo pod nim jeśli chodzi o siłę. Na dodatek owoc Białego był inny, silniejszy i bardziej przydatny do walki na dużym terenie. Teraz wyobraźmy sobie gdyby dziadzio miał owoc Mamy na Marineford. No raczej ciężko byłoby mu wtedy skopać Akainu, który dostał w twarz nie czystą siłą fizyczną, tylko mocą owocu (i to przy ostatnim skoku adrenaliny Białobrodego, potem wykitował). Jedno jest pewne - Big Mom najprawdopodobniej (jeśli nie na pewno, ale z tak odważną oceną jeszcze się wstrzymam) jest najsłabsza z Imperatorów, a i tak jest sporym problemem. 

Przyjrzyjmy się teraz akcji w rozdziale. Słomiani bawią się z nią w kotka i myszkę, bo wiedzą że do starcia bezpośredniego nawet nie mają żadnego podjazdu. Jinbei użył ostatecznego (!) ataku Ryboludzi, który mamę jedynie "popchnął", nawet nie zrobiło to na niej żadnego wrażenia. Brook znowu ciekawie pomyślał i zabrał się za przecinanie gruntu, który w tym momencie okazał się słabym punktem. No i kolejny raz dostała atakiem od Zeusa, który znowu nie sprawił na niej żadnego wrażenia. Przecież sytuacja tutaj wcale się nie polepsza, więc nie rozumiem oburzenia. To że ekipa trochę poszpanowała i pokazała kilka technik nie uczyni ich wygranymi w tej sytuacji. Linlin przyzwyczajona do obżerania się praktycznie co 5 sekund przez 60 lat odczuwa teraz tzw. "szok" dla organizmu, spowodowany nie dostarczeniem odpowiedniej dawki cukru (można to nawet porównać do głodu narkotykowego u narkomanów). Jej ciało zaczęło więc zasilać się tłuszczem, przez co znacznie chudnie i stopniowo opada z sił (tu objawy cukrzycy jak nic). Tematu Smoothie osobiście bym już nie poruszała, bo to postać która w tym arcu została jedynie przedstawiona. Ciężko powiedzieć, dlaczego Oda to tak zrobił i czy zostawił ją "na potem" (czytaj: Elbaf), ale gdybaniem raczej do tego nie dojdziemy, więc ją pozostawiam bez słowa. Rzesza randomów logicznie nie zrobi nic, Daifuku też bezsilny po zniszczeniu całej swojej floty, ten nowy syn też nie wygląda na specjalnie silnego. Perospero zamartwia się bardziej o swoje życia, a poza tym moc jego owocu na otwartej wodzie za specjalnie nie zadziała.

Co jak co, najważniejsza sprawa - "popisy" ekipy pokazały że potrafią współpracować razem i to w dość krytycznych sytuacjach. To jest jak najbardziej na plus, bo to w końcu załoga przyszłego Króla Piratów. Ktoś nawiązał do płakania na widok Doflamingo - może i racja, ale teraz wreszcie zdali sobie sprawę, że płacz jedynie w czym pomoże to przy szybkiej śmierci. W sumie to na pewno są przerażeni, co widać po niektórych kadrach (na przykład przy panice Brooka z palącym się statkiem), ale chyba najwyższy czas powoli wziąć się w garść.

Dodając coś jeszcze - oni MUSZĄ czynić jakieś kroki naprzód, bo za rogiem starcie z Kaido. Jak wy sobie to niby wyobrażacie, skoro teraz narzekacie na próby ucieczki od Big Mom? Przecież jego też trzeba będzie sklepać i cała załoga również będzie brała w tym udział (+sojusznicy). 

I powtórzę raz jeszcze - przecież ten rozdział wyraźnie pokazuje, że ekipa na Sunny nie ma szans by pokonać Mamę. Nie w chwili obecnej. Wykorzystują jedynie zmęczenie i otoczenie pełne wody, wręcz chwytają się brzytwy żeby kupić sobie trochę czasu zanim Sanji przypłynie z tortem. Rozumiem, jakby Big Mom już nie wstała, została pokonana lub poważnie ranna, ale jej totalnie nic się nie stało. No nic xD Wstała, otrzepała się i szykuje na drugie podejście, które może być o wiele trudniejsze do wybronienia, jeśli nagle nie przypłynie Bege. 

Dopiszę jeszcze coś na temat nawiązania do 6-letniej Big Mom - zgadzam się z komentarzem wyżej, że wtedy nie była tak rozpieszczona i nie żarła cały czas (mimo że apetyt miała wielki). Na wyspę przypłynęła mając zaledwie parę słodyczy w plecaku i z przyzwyczajenia do takiego stylu życia potrafiła znieść tyle czasu bez jedzenia. Atak głodu był i w tym arcu, jednak po 8 godzinach dosłownego chodzenia po wodzie szał osłabł z powodu wyżej wspomnianego przeze mnie braku cukru. To też można spokojnie dopisać do klasycznych objawów cukrzycy (a z tego co kiedyś czytałam Oda podobno na cukrzycę choruje, bo fandom wyczaił na jednym ze zdjęć jakieś leki która zażywał). 

Myślę, że tyle ode mnie, może jak coś mi się jeszcze przypomni do dopisze.
chucky

Gorosei

Licznik postów: 2,671

chucky, 29-12-2017, 21:17
(29-12-2017, 21:00)Lady Pudding napisał(a): Nie rozumiem w czym problem. Zacznijmy od sprawy porównania Big Mom do Białobrodego. Newgate był znany jako najsilniejszy człowiek na świecie, więc już na starcie można założyć, że Big Mom jest sporo pod nim jeśli chodzi o siłę. Na dodatek owoc Białego był inny, silniejszy i bardziej przydatny do walki na dużym terenie. Teraz wyobraźmy sobie gdyby dziadzio miał owoc Mamy na Marineford. No raczej ciężko byłoby mu wtedy skopać Akainu, który dostał w twarz nie czystą siłą fizyczną, tylko mocą owocu (i to przy ostatnim skoku adrenaliny Białobrodego, potem wykitował). Jedno jest pewne - Big Mom najprawdopodobniej (jeśli nie na pewno, ale z tak odważną oceną jeszcze się wstrzymam) jest najsłabsza z Imperatorów, a i tak jest sporym problemem. 

1. Każdy z obecnych Imperatorów (poza Czarnobrodym) wywalczył swoje terytorium walcząc przeciwko Białobrodemu po śmierci Rogera, czyli kiedy ten był młodszy - silniejszy (Law na Punk Hazard, moment w którym omawiał warunki sojuszu z Luffym i Nami-Frankym). Gdyby była "sporo pod nim", to niczego by nie wywalczyła. Najsilniejszy/najsłabszy z Imperatorów wciąż jest na tyle silny, że reszta trzyma się od niego z daleka (przynajmniej w teorii, bo w praktyce sam Jack wystarczyłby do zabicia większości załogi z BM włącznie).

2. Osoby które nazwały Białobrodego "najsilniejszym człowiekiem na świecie" to Buggy i Sengoku (który sam przyznał, że nie pamięta kiedy ostatnio go widział). Marco i Crocodile za to, zauważyli, że podczas MF Białobrody był o wiele słabszy niż w przeszłości. Sam Białobrody powiedział, mimo wszystkiego, co o nim gadają "Jestem zwykłym człowiekiem. Nie mogę być wiecznie najsilniejszy.". Innymi słowy, skoro od lat z nikim nie walczył, to niby jak miał utracić tytuł najsilniejszego, nawet jeśli jak sam twierdził, już nim nie był?

3. Co zrobiłby z owocem BM na MF? Wsadziłby duszę w wodę albo magmę. Albo zwyczajnie wyrwałby duszę z Akainu, który wyraźnie był przestrachany.
[Obrazek: tumblr_ojg7flg58r1tvlw71o1_500.gif]
Lady Pudding

Bosman

Wiek: 21
Licznik postów: 163

Lady Pudding, 29-12-2017, 22:15
(29-12-2017, 21:17)chucky napisał(a):
(29-12-2017, 21:00)Lady Pudding napisał(a): Nie rozumiem w czym problem. Zacznijmy od sprawy porównania Big Mom do Białobrodego. Newgate był znany jako najsilniejszy człowiek na świecie, więc już na starcie można założyć, że Big Mom jest sporo pod nim jeśli chodzi o siłę. Na dodatek owoc Białego był inny, silniejszy i bardziej przydatny do walki na dużym terenie. Teraz wyobraźmy sobie gdyby dziadzio miał owoc Mamy na Marineford. No raczej ciężko byłoby mu wtedy skopać Akainu, który dostał w twarz nie czystą siłą fizyczną, tylko mocą owocu (i to przy ostatnim skoku adrenaliny Białobrodego, potem wykitował). Jedno jest pewne - Big Mom najprawdopodobniej (jeśli nie na pewno, ale z tak odważną oceną jeszcze się wstrzymam) jest najsłabsza z Imperatorów, a i tak jest sporym problemem. 

1. Każdy z obecnych Imperatorów (poza Czarnobrodym) wywalczył swoje terytorium walcząc przeciwko Białobrodemu po śmierci Rogera, czyli kiedy ten był młodszy - silniejszy (Law na Punk Hazard, moment w którym omawiał warunki sojuszu z Luffym i Nami-Frankym). Gdyby była "sporo pod nim", to niczego by nie wywalczyła. Najsilniejszy/najsłabszy z Imperatorów wciąż jest na tyle silny, że reszta trzyma się od niego z daleka (przynajmniej w teorii, bo w praktyce sam Jack wystarczyłby do zabicia większości załogi z BM włącznie).

2. Osoby które nazwały Białobrodego "najsilniejszym człowiekiem na świecie" to Buggy i Sengoku (który sam przyznał, że nie pamięta kiedy ostatnio go widział). Marco i Crocodile za to, zauważyli, że podczas MF Białobrody był o wiele słabszy niż w przeszłości. Sam Białobrody powiedział, mimo wszystkiego, co o nim gadają "Jestem zwykłym człowiekiem. Nie mogę być wiecznie najsilniejszy.". Innymi słowy, skoro od lat z nikim nie walczył, to niby jak miał utracić tytuł najsilniejszego, nawet jeśli jak sam twierdził, już nim nie był?

3. Co zrobiłby z owocem BM na MF? Wsadziłby duszę w wodę albo magmę. Albo zwyczajnie wyrwałby duszę z Akainu, który wyraźnie był przestrachany.


Do punktu numer 1. A co to za problem? Siła Big Mom leży przede wszystkich w jej ogromnej rodzinie, politycznych ślubach, które przynoszą korzyści oraz dobrych zatargach w podziemiu, z którego zdobyła dobre owoce (prawdopodobnie stamtąd). Wzięła sobie Wyspę Ryboludzi i fajnie, raczej z mieszkańcami nie powinna mieć tam żadnego problemu, a przy walce z innymi (jeśli taka w ogóle była) nie musiała nie jeść przez tyle godzin i biegać na ślimaku z cukierków xD
Punkt numer 2. Może i lata świetności Białobrodego minęły już dawno temu, ale nie zmienia to faktu, że jego siła nadal była żywa. W takim wypadku dlaczego nikt nie stanął z nim do walki o przejęcie tego tytułu? To że on z nie chciał podejmować z nikim walki nie oznacza, że inni nie chcieli z nim. No i sam nasunąłeś odpowiedź co do porównania Mamy do jego osoby - schorowany, ponad 70-letni facet, który używał może z parę procent tego co dawniej potrafił zrobić na Marineford taki rozpierdziel. Linlin totalnie nie ma do niego podejścia pod tym względem. To kobieta, która na stare lata się rozleniwiła, obżerała i w sumie tyle. Rodzina odwalała większość roboty.
Punkt numer 3. Wątpie żeby duszę można było wsadzić w wodę (co jak co ta fala tsunami okazała się tworem z cukierkowego ślimaka Perospero, a nie normalną falą), w magmę jak najbardziej ok, to by było ciekawe. Co do zabrania duszy Akainu - hm, tu bym była ostrożna. Osobiście wątpie, żeby ktoś taki jak on dał się na to złapać, skoro na Jinbeia to nie podziałało w obecnej sytuacji (który stwierdził, że nie ma co bać się Yonkou).

EDIT: Zapomniałam o jednej rzeczy. Skoro moc owocu gura gura była u Białego bardzo ograniczona ze względu na jego stan to równie dobrze to samo mogłoby być w przypadku, gdyby posiadał owoc Big Mom. Załóżmy, że na przykład nie mógłby zbyt długo utrzymać przy sobie tworów z własną duszą (które również nie mogłyby w pełni wykorzystać potencjału ze względu na chorobę twórcy) albo nie mógłby "w pełni zabrać" życia z innej osoby, bo kosztowałoby to zbyt dużo wysiłku i było dość obciążające.
Hinczykbn

Kapitan

Licznik postów: 339

Hinczykbn, 29-12-2017, 22:33
Osobiście bardzo się cieszę z znerfenia BM, na początku wydawała się nie do zniszczenia a tu proszę.
Najgorszy Yonko jak i jego załoga, nuda nuda i cukierki.

Plusem było by odziedziczenie chmurki przez Nami.
[Obrazek: FqK55B8O99HIA.gif]
ktosiek26

Bosman

Licznik postów: 143

ktosiek26, 29-12-2017, 22:34
(29-12-2017, 21:00)Lady Pudding napisał(a): tu objawy cukrzycy jak nic
Ładnie opisane, jak najbardziej zgadzam się z większością Wink. Również nie rozumiem, w czym ludzie widzą problem w ostatnich rozdziałach oraz poziomach sił, w zasadzie nic nie zrobili Big Mom, ale jednocześnie pokazali wiele od siebie. Uwielbiam Brooka w tym arcu, jak dla mnie to "rok Brooka" a nie Sanjego Tongue.

Zacytowałem akurat ten fragment bo się z nim nie do końca zgadzam- a mianowicie są to objawy cukrzycy, ale nie pojawiają się tak szybko, wiec trochę słabe porównanie, dodatkowo już wyolbrzymiając i dając głupie porównanie jakim jest cukrzyca u Big Mom, gdyby rzeczywiście ją miała już by umarła  bo : Albo zginęła by z niedoboru cukru (zakładając że trzymała by dietę) albo zasnęła by w wieczny sen ( umarła) po zjedzeniu ilości cukru które spożywała przy nas choćby w mandze. 
Wracając do Ody, jeśli zażywał "jakieś" leki to mogła to być tylko i wyłącznie insulina  wstrzykiwana domięśniowo np w brzuch, jednak wiele ludzi ma tzw "pompy insulinowe" i nie muszą kłuć się codziennie.  Hiperglikemia ( nadmiar cukru) potrzebna insulina, hipoglikemia ( niedobór ) potrzebny cukier/ glukoza/ glukagon jeśli jest na prawdę głęboka .
Sorki za lekki off-top
Lady Pudding

Bosman

Wiek: 21
Licznik postów: 163

Lady Pudding, 29-12-2017, 22:47
(29-12-2017, 22:34)ktosiek26 napisał(a):
(29-12-2017, 21:00)Lady Pudding napisał(a): tu objawy cukrzycy jak nic
Ładnie opisane, jak najbardziej zgadzam się z większością Wink. Również nie rozumiem, w czym ludzie widzą problem w ostatnich rozdziałach oraz poziomach sił, w zasadzie nic nie zrobili Big Mom, ale jednocześnie pokazali wiele od siebie. Uwielbiam Brooka w tym arcu, jak dla mnie to "rok Brooka" a nie Sanjego Tongue.

Zacytowałem akurat ten fragment bo się z nim nie do końca zgadzam- a mianowicie są to objawy cukrzycy, ale nie pojawiają się tak szybko, wiec trochę słabe porównanie, dodatkowo już wyolbrzymiając i dając głupie porównanie jakim jest cukrzyca u Big Mom, gdyby rzeczywiście ją miała już by umarła  bo : Albo zginęła by z niedoboru cukru (zakładając że trzymała by dietę) albo zasnęła by w wieczny sen ( umarła) po zjedzeniu ilości cukru które spożywała przy nas choćby w mandze. 
Wracając do Ody, jeśli zażywał "jakieś" leki to mogła to być tylko i wyłącznie insulina  wstrzykiwana domięśniowo np w brzuch, jednak wiele ludzi ma tzw "pompy insulinowe" i nie muszą kłuć się codziennie.  Hiperglikemia ( nadmiar cukru) potrzebna insulina, hipoglikemia ( niedobór ) potrzebny cukier/ glukoza/ glukagon jeśli jest na prawdę głęboka .
Sorki za lekki off-top

W sumie nadal nic nie jest wykluczone. Big Mom z każdym atakiem jest coraz słabsza, więc zaraz może mieć przechodzenie w coś w rodzaju "śpiączki" xD Albo będzie to przejawiała po zjedzeniu tortu od Sanjiego (ale wtedy to już raczej z powodu smaku) Big Grin

Co do leków w przypadku cukrzycy - w tym trochę siedzę, bo co jak co to mój kierunek studiów. Wiesz, wszystko zależy od typu cukrzycy - insulina jest najpraktyczniejsza, ale w przypadku cukrzycy typu II stosuje się też inne preparaty - Metformina (występuje w postaci tabletek) czy pochodne sulfonylomocznika. Są jeszcze leki zmniejszające wchłanianie glukozy. Insulina to już taka ostateczność.
ARRRGH

Wiceadmirał

Licznik postów: 884

ARRRGH, 29-12-2017, 23:15
(29-12-2017, 22:15)Lady Pudding napisał(a): Co do zabrania duszy Akainu - hm, tu bym była ostrożna. Osobiście wątpie, żeby ktoś taki jak on dał się na to
złapać, skoro na Jinbeia to nie podziałało w obecnej sytuacji (który stwierdził, że nie ma co bać się Yonkou).

Tutaj się bardzo nie zgadzam. To nie jest kwestia tego, czy ktoś da się złapać czy nie. Nie możemy panować nad strachem, to chyba oczywiste. Scena z Jinbe miała pokazać jego bezgraniczne zaufanie do Luffy'ego. Jinbe tak mocno wierzy w to, że Luffy przerośnie BM, że po prostu nie odczuwał przed nią strachu. Ale tak jak są nieliczne wyjątki, które są w stanie oszukać np. wariograf, tak samo tutaj był rybolud. Czy Akainu odczuwał strach przed WB? Oczywiście, że tak. Oda nam to zresztą bardzo dobrze pokazał. Doskonale widać to w anime: https://youtu.be/KxtRwCWSUaQ?t=8s
czarnykret

Szczur Okrętowy

Licznik postów: 46

czarnykret, 29-12-2017, 23:17
(29-12-2017, 20:45)Dzik napisał(a): Co może zrobić Sanji w tym przypadku?
Zastosować szantaż.
Albo zostawi Zeffa w spokoju (+ ew. inne warunki), albo nie dostanie tortu i umrze.
"Ni ma szans", już przecież pojawiały się teorie że zatruje jedzenie (ale ktoś zauważył że nie ma takiej opcji) i 3 oburzyła się na taką propozycję.  Sanji przecież był w podobnej sytuacji w pływającej restauracji i co: nakarmił a potem oklepał. Nie zostawi nikogo głodnego a BM jak słusznie zauważono prawdopodobnie "umiera" z głodu.
(29-12-2017, 22:47)Lady Pudding napisał(a): więc zaraz może mieć przechodzenie w coś w rodzaju "śpiączki" xD Albo będzie to przejawiała po zjedzeniu tortu od Sanjiego (ale wtedy to już raczej z powodu smaku)
Tak, na to bym postawił;BM odlot a załoga w nogi. To co załoga zrobiła do tej pory odbije się szerokim echem i nie oczekuje już więcej, wystarczy że uciekną żywi i w obecnym składzie
Lady Pudding

Bosman

Wiek: 21
Licznik postów: 163

Lady Pudding, 29-12-2017, 23:30
(29-12-2017, 23:15)ARRRGH napisał(a):
(29-12-2017, 22:15)Lady Pudding napisał(a): Co do zabrania duszy Akainu - hm, tu bym była ostrożna. Osobiście wątpie, żeby ktoś taki jak on dał się na to
złapać, skoro na Jinbeia to nie podziałało w obecnej sytuacji (który stwierdził, że nie ma co bać się Yonkou).

Tutaj się bardzo nie zgadzam. To nie jest kwestia tego, czy ktoś da się złapać czy nie. Nie możemy panować nad strachem, to chyba oczywiste. Scena z Jinbe miała pokazać jego bezgraniczne zaufanie do Luffy'ego. Jinbe tak mocno wierzy w to, że Luffy przerośnie BM, że po prostu nie odczuwał przed nią strachu. Ale tak jak są nieliczne wyjątki, które są w stanie oszukać np. wariograf, tak samo tutaj był rybolud. Czy Akainu odczuwał strach przed WB? Oczywiście, że tak. Oda nam to zresztą bardzo dobrze pokazał. Doskonale widać to w anime: https://youtu.be/KxtRwCWSUaQ?t=8s

Ale spójrzmy teraz na Akainu. Wydaje mi się, że to postać która nie pozwoliłaby sobie zginąć na tej wojnie (co już zresztą pokazał mimo dostania takiego łomotu od Białobrodego). Facet ma swoje ambicje i plany, które chce wdrożyć w życie i myślę, że gdyby wiedział, że Newgate posiada taki owoc, to sam postanowiłby sobie że nie może tutaj umrzeć, nie w tej chwili. Strach można zneutralizować, to jak leczenie fobii.
ARRRGH

Wiceadmirał

Licznik postów: 884

ARRRGH, 29-12-2017, 23:58
(29-12-2017, 23:30)Lady Pudding napisał(a): Ale spójrzmy teraz na Akainu. Wydaje mi się, że to postać która nie pozwoliłaby sobie zginąć na tej wojnie (co już zresztą pokazał mimo dostania takiego łomotu od Białobrodego). Facet ma swoje ambicje i plany, które chce wdrożyć w życie i myślę, że gdyby wiedział, że Newgate posiada taki owoc, to sam postanowiłby sobie że nie może tutaj umrzeć, nie w tej chwili. Strach można zneutralizować, to jak leczenie fobii.


Teoretyzujesz, a ja pokazałem Ci konkret. Akainu może i miał wolę przetrwania, ambicje i plany - ale ten argument jest bez sensu, bo idąc nim można w sumie powiedzieć, że BM na 99% postaci nie mogłaby użyć mocy owocu, bo "strach można zneutralizować". Poza teoretyzowaniem - w anime wyraźnie widać, jak Akainu robi w pory pomimo tego, co napisałaś, że Ci się wydaje Smile i wiedza o mocy owocu na nic by się tutaj zdała - tylko kilka wyjątków mogłoby się oprzeć tej mocy i mam wrażenie, że wrzucasz tam Sakazukiego, bo tak Ci jest akurat wygodnie Tongue
Lady Pudding

Bosman

Wiek: 21
Licznik postów: 163

Lady Pudding, 30-12-2017, 00:11
Nie uważam to za coś wygodnego. Po prostu daje tutaj swój punkt widzenia. Skoro Jinbei posiadając tak silną wolę przez wzgląd na Luffyego mógł stanąć przeciwko Big Mom, to czemu Akainu nie mógłby ze swoimi ambicjami? I czy zachowałby sie tak samo w przypadku do Bialobrodego gdyby ten posiadał inny owoc? Bo spójrzmy prawie w oczy, oberwał przez jego moc. Obawiał sie samego Bialobrodego czy właśnie mocy jaką posiadał? Bo jakoś gdy robił mu dziury w klacie to miał inną postawę względem jego osoby. Ogólnie wiedział z kim wojna sie toczy i nie przejawiał takiego strachu od samego początku walki.

Poza tym sam fakt z zamianą owocu to czyste teoryzowanie.
chucky

Gorosei

Licznik postów: 2,671

chucky, 30-12-2017, 00:26
(29-12-2017, 22:15)Lady Pudding napisał(a): Do punktu numer 1. A co to za problem? Siła Big Mom leży przede wszystkich w jej ogromnej rodzinie, politycznych ślubach, które przynoszą korzyści oraz dobrych zatargach w podziemiu, z którego zdobyła dobre owoce (prawdopodobnie stamtąd). Wzięła sobie Wyspę Ryboludzi i fajnie, raczej z mieszkańcami nie powinna mieć tam żadnego problemu, a przy walce z innymi (jeśli taka w ogóle była) nie musiała nie jeść przez tyle godzin i biegać na ślimaku z cukierków xD

Jej armia nie była w stanie pobić Luffiego i Nami bez strat po swojej stronie. Najsilniejsze rodziny jakie zyskała przez śluby to Capone i ryboludzie - obie straciła. W tych czasach Smoothie była jeszcze gówniarą. Innymi słowy, z imponujących załogantów mieliśmy ją, trojaczki Katakuri i może Crackera (nie pamiętam ile ma lat). "Siła Big Mom leży w jej ogromnej rodzinie" tylko i wyłącznie w kwestiach biznesowych/politycznych. Jej załoga to nic przy armii 500 zoanów Kaido.

Wyspa ryboludzi sama szukała ochrony u Yonkou po śmierci Białobrodego i ile się nie mylę. Mówię o walkach z żyjącym, młodym Białobrodym od którego ma wszystkie wyspy inne niż Totland. Chyba, że serio uważasz, że sama jej armia wystaczyła, do pokonania załogi Białobrodego.

(29-12-2017, 22:15)Lady Pudding napisał(a): Punkt numer 2. Może i lata świetności Białobrodego minęły już dawno temu, ale nie zmienia to faktu, że jego siła nadal była żywa. W takim wypadku dlaczego nikt nie stanął z nim do walki o przejęcie tego tytułu? To że on z nie chciał podejmować z nikim walki nie oznacza, że inni nie chcieli z nim. No i sam nasunąłeś odpowiedź co do porównania Mamy do jego osoby - schorowany, ponad 70-letni facet, który używał może z parę procent tego co dawniej potrafił zrobić na Marineford taki rozpierdziel. Linlin totalnie nie ma do niego podejścia pod tym względem. To kobieta, która na stare lata się rozleniwiła, obżerała i w sumie tyle. Rodzina odwalała większość roboty.

Dlaczego? Bo wszyscy w uniwersum (poza Zoro) mają w tyłku te wszystkie tytuły. Ryzykować życie, żeby móc się chwalić, że jest się silniejszym od Białobrodego? Po co?

Co do schorowanego, starego dziadka - nie wiem, czy czytałaś, co pisałem wcześniej, ale przecież o to mi chodzi. Wszyscy Yonkou są rywalami, jak by na to nie spojrzeć. Gdyby jeden był wyraźnie słabszy (w teorii), inny zwyczajnie by go pokonał (zwłaszcza, jeśli mógłby przejąć Road Ponyglyph). Ona nie jest słaba, wręcz przeciwnie. Nie ma w tej mandze postaci, która mogłaby walczyć z nią 1 na 1 nie dając z siebie 100%. Problemem jest to, w jaki sposób Oda swoją "świnkę" przedstawia. Zupełnie gdyby prawdziwych Yonkou było trzech, a ona była złoczyncą z fillera.

Co do rozleniwienia się - ona zawsze była leniwa. Jej siła wynika z genów, nie z treningu. To nie Zoro, nie musi podnosić codziennie hantli, żeby się nie spaść. I tak jest w o niebo lepszej formie niż Białobrody, który cały czas musiał siedzieć pod kroplówką i miał kilka ataków serca na MF.

(29-12-2017, 22:15)Lady Pudding napisał(a): Punkt numer 3. Wątpie żeby duszę można było wsadzić w wodę (co jak co ta fala tsunami okazała się tworem z cukierkowego ślimaka Perospero, a nie normalną falą), w magmę jak najbardziej ok, to by było ciekawe. Co do zabrania duszy Akainu - hm, tu bym była ostrożna. Osobiście wątpie, żeby ktoś taki jak on dał się na to złapać, skoro na Jinbeia to nie podziałało w obecnej sytuacji (który stwierdził, że nie ma co bać się Yonkou).

Woda, to woda. Oda pisał w SBS, że każda ciecz jest dla użytkowników Diabelskich Owoców tak samo "śmiertelna". Nawet gdyby to był sok jabłkowy - jeśli może manipulować tym, może też manipulować wodą.

Nie musisz sikać na widok drugiej osoby, żeby dało Ci się odebrać duszę. Wystarczy, że obawiasz się, że możesz wkrótce zginąć. Coś takiego zadziała na każdego, kto nie jest skończonym debilem (Luffy), albo ma pełną świadomość tego, że umrze i nie ma z tym problemu, jak Jinbei ("to nie jest kwestia "czy?", tylko "kiedy?"")


Co do końcówki - Gura Gura jest powiązana z siłą - mocnej uderzysz, mocniejsze trzęsienie ziemi. Nie wiem, jak chcesz powiązać manipulację duszami z jakimikolwiek statystykami.
[Obrazek: tumblr_ojg7flg58r1tvlw71o1_500.gif]
ARRRGH

Wiceadmirał

Licznik postów: 884

ARRRGH, 30-12-2017, 00:57
(30-12-2017, 00:11)Lady Pudding napisał(a): Nie uważam to za coś wygodnego. Po prostu daje tutaj swój punkt widzenia. Skoro Jinbei posiadając tak silną wolę przez wzgląd na Luffyego mógł stanąć przeciwko Big Mom, to czemu Akainu nie mógłby ze swoimi ambicjami? I czy zachowałby sie tak samo w przypadku do Bialobrodego gdyby ten posiadał inny owoc? Bo spójrzmy prawie w oczy, oberwał przez jego moc. Obawiał sie samego Bialobrodego czy właśnie mocy jaką posiadał?

Akainu nie mógł, bo nie stanął, co zostało pokazane - tak jak pisałem - to jest fakt przedstawiony przez Odę. I o to mi chodzi z Twoim teoretyzowaniem - bo teoretycznie możesz mieć rację, jak najbardziej, ale fakty są takie, że Sakazuki bał się starcia z WB. I to oczywiste, że bał się WB, a nie owocu. W OP możesz mieć super owoc i nadal być leszczem do bicia, a możesz mieć gomu gomu i wymiatać jak Luffy. Już nie raz było pokazane jak bardzo trening owocu jest ważny. Porównaj Luffy'ego kiedyś i teraz.

(30-12-2017, 00:11)Lady Pudding napisał(a): Bo jakoś gdy robił mu dziury w klacie to miał inną postawę względem jego osoby. Ogólnie wiedział z kim wojna sie toczy i nie przejawiał takiego strachu od samego początku walki.

No jasne, że miał inną postawę, a mianowicie - walczył o przetrwanie. To nie była walka na luzie i te emocje też były ukazane w anime. Ostatecznie okazało się, że słusznie się bał, bo został spacyfikowany i bez sił opadł w odmęty pęknięć. Także podkreślę jeszcze raz - koniecznie chciałaś odbić wszystkie piłeczki, ale tutaj rozmawiamy o fakcie Tongue Akainu bał się WB, co oznacza, że w tym przypadku byłby podatny na efekt mocy owocu BM.
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź