One Piece - Rozdział 890
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 1 gości
1 2 3 4 5
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
Lady Pudding

Wicekapitan

Wiek: 24
Licznik postów: 248
Miejscowość: Water 7

Lady Pudding, 30-12-2017, 00:58
(30-12-2017, 00:26)chucky napisał(a):
(29-12-2017, 22:15)Lady Pudding napisał(a): Do punktu numer 1. A co to za problem? Siła Big Mom leży przede wszystkich w jej ogromnej rodzinie, politycznych ślubach, które przynoszą korzyści oraz dobrych zatargach w podziemiu, z którego zdobyła dobre owoce (prawdopodobnie stamtąd). Wzięła sobie Wyspę Ryboludzi i fajnie, raczej z mieszkańcami nie powinna mieć tam żadnego problemu, a przy walce z innymi (jeśli taka w ogóle była) nie musiała nie jeść przez tyle godzin i biegać na ślimaku z cukierków xD

Jej armia nie była w stanie pobić Luffiego i Nami bez strat po swojej stronie. Najsilniejsze rodziny jakie zyskała przez śluby to Capone i ryboludzie - obie straciła. W tych czasach Smoothie była jeszcze gówniarą. Innymi słowy, z imponujących załogantów mieliśmy ją, trojaczki Katakuri i może Crackera (nie pamiętam ile ma lat). "Siła Big Mom leży w jej ogromnej rodzinie" tylko i wyłącznie w kwestiach biznesowych/politycznych. Jej załoga to nic przy armii 500 zoanów Kaido.

Wyspa ryboludzi sama szukała ochrony u Yonkou po śmierci Białobrodego i ile się nie mylę. Mówię o walkach z żyjącym, młodym Białobrodym od którego ma wszystkie wyspy inne niż Totland. Chyba, że serio uważasz, że sama jej armia wystaczyła, do pokonania załogi Białobrodego.
(29-12-2017, 22:15)Lady Pudding napisał(a): Punkt numer 2. Może i lata świetności Białobrodego minęły już dawno temu, ale nie zmienia to faktu, że jego siła nadal była żywa. W takim wypadku dlaczego nikt nie stanął z nim do walki o przejęcie tego tytułu? To że on z nie chciał podejmować z nikim walki nie oznacza, że inni nie chcieli z nim. No i sam nasunąłeś odpowiedź co do porównania Mamy do jego osoby - schorowany, ponad 70-letni facet, który używał może z parę procent tego co dawniej potrafił zrobić na Marineford taki rozpierdziel. Linlin totalnie nie ma do niego podejścia pod tym względem. To kobieta, która na stare lata się rozleniwiła, obżerała i w sumie tyle. Rodzina odwalała większość roboty.

Dlaczego? Bo wszyscy w uniwersum (poza Zoro) mają w tyłku te wszystkie tytuły. Ryzykować życie, żeby móc się chwalić, że jest się silniejszym od Białobrodego? Po co?

Co do schorowanego, starego dziadka - nie wiem, czy czytałaś, co pisałem wcześniej, ale przecież o to mi chodzi. Wszyscy Yonkou są rywalami, jak by na to nie spojrzeć. Gdyby jeden był wyraźnie słabszy (w teorii), inny zwyczajnie by go pokonał (zwłaszcza, jeśli mógłby przejąć Road Ponyglyph). Ona nie jest słaba, wręcz przeciwnie. Nie ma w tej mandze postaci, która mogłaby walczyć z nią 1 na 1 nie dając z siebie 100%. Problemem jest to, w jaki sposób Oda swoją "świnkę" przedstawia. Zupełnie gdyby prawdziwych Yonkou było trzech, a ona była złoczyncą z fillera.

Co do rozleniwienia się - ona zawsze była leniwa. Jej siła wynika z genów, nie z treningu. To nie Zoro, nie musi podnosić codziennie hantli, żeby się nie spaść. I tak jest w o niebo lepszej formie niż Białobrody, który cały czas musiał siedzieć pod kroplówką i miał kilka ataków serca na MF.
(29-12-2017, 22:15)Lady Pudding napisał(a): Punkt numer 3. Wątpie żeby duszę można było wsadzić w wodę (co jak co ta fala tsunami okazała się tworem z cukierkowego ślimaka Perospero, a nie normalną falą), w magmę jak najbardziej ok, to by było ciekawe. Co do zabrania duszy Akainu - hm, tu bym była ostrożna. Osobiście wątpie, żeby ktoś taki jak on dał się na to złapać, skoro na Jinbeia to nie podziałało w obecnej sytuacji (który stwierdził, że nie ma co bać się Yonkou).

Woda, to woda. Oda pisał w SBS, że każda ciecz jest dla użytkowników Diabelskich Owoców tak samo "śmiertelna". Nawet gdyby to był sok jabłkowy - jeśli może manipulować tym, może też manipulować wodą.

Nie musisz sikać na widok drugiej osoby, żeby dało Ci się odebrać duszę. Wystarczy, że obawiasz się, że możesz wkrótce zginąć. Coś takiego zadziała na każdego, kto nie jest skończonym debilem (Luffy), albo ma pełną świadomość tego, że umrze i nie ma z tym problemu, jak Jinbei ("to nie jest kwestia "czy?", tylko "kiedy?"")


Co do końcówki - Gura Gura jest powiązana z siłą - mocnej uderzysz, mocniejsze trzęsienie ziemi. Nie wiem, jak chcesz powiązać manipulację duszami z jakimikolwiek statystykami.


Oda to sobie zawiązał pętle na szyi tym hajpowaniem Kaido. Ja już czuje w kościach że w arcu z nim będą jeszcze większe gównoburze niż obecnie. Ale wtrącam to tak tematem wstępu. Ale czemu nagle porównujemy załogę Big Mom do załogi Kaido? Przecież wyraźnie wcześniej napisałam, że uważam Big Mom za prawdopodobnie najsłabszą Yonkou, więc dlaczego nagle wyskakujemy z jego armią zoanów? Poza tym pisałam ogólnikowo. Sam Pekoms mówił, że duża rodzina Big Mom i szerokie kontakty pozwoliły jej na taką władzę, szpiegostwo i zdobywanie informacji. Sama również jest silna, oczywiście, nie zaprzeczam, bo przecież sami widzimy co się aktualnie w mandze dzieje. Nie rozumiem tylko jednego - najpierw był okropny ból o to, że Big Mom jest niezniszczalna, a jak już przez czyste wypadki losu i korzystanie z sytuacji uda się ją... hm... zranić to za dużo słowo, raczej "unieruchomić" na krótką chwilę, to znowu pojawia się problem. Przecież Oda nawet w starciu z Kaido będzie musiał zrobić jakąś drogę przejścia dla bohaterów, tak jak w przypadku strat w ludziach z armii Big Mom. Randomy zawsze padną, czy to imienne czy bezimienne (nie mówię tu teraz o walce z Crackerem czy Katakurim oczywiście).

A skąd pewność, że wszyscy w uniwersum mają w tyłku tytuły? Znamy wszystkie postacie w świecie One Piece? Przecież równie dobrze każdy głupi, który postanowił stanąć przeciw Białobrodemu poniósł porażkę i tyle. Na pewno znaleźli się tacy głupcy.

Teraz skupiamy się na kolejnych trzech Yonkou. Temat rzeka ostatnimi czasy, szczególnie jeśli chodzi o robienie piramidy siły. Dlatego właśnie przy Big Mom wolę używać słowa "prawdopodobnie" bo mnie już naprawdę nic nie zdziwi. O Kaido wiemy tyle ile hajpował Oda oraz postacie z uniwersum (z Big Mom było to samo i teraz widać po dyskusjach jak to wyszło), Shanks znany jest ze swojego silnego królewskiego, silnej załogi i... na razie tyle, ciężko jeszcze coś powiedzieć, a Czarnobrody to dopiero zagadka, bo nie wiadomo jak bardzo podskoczył po dwóch latach. Niby pokonał resztki po Białobrodym, ale tu znowu można zataczać koło i zahaczać jak na razie o czyste hajpowanie postaci przez wszystkich dookoła, bo jest Imperatorem.

Ogólnie Oda napisał, że nigdy nie będzie owocu czystego powiązanego z wodą. Jak na razie Ryboludzie mogą nią manipulować, ale w kanonie jak mnie pamięć nie myli, jeszcze nie pojawiła się taka postać (chyba, że Aokijiego można do tego jakoś zaliczyć, ale to już mówimy o stanie stałym, a dyskusja bardziej skupia się na wszystkim co ciekłe). Jedynie w filmie kinowym pojawił się owoc galaretki (?), która i tak w sumie się na nic nie zdała, bo Nami użytkowniczkę po prostu zamknęła w słoiku. 

Nie nazwałabym Luffyego debilem, przynajmniej nie w kwestii jego braku strachu przed śmiercią. Myślę, że w jego rodzinnie to akurat coś normalnego, bo sam Garp wiele razy był wystawiony na śmierć podczas walk z Rogerem, a pewnie i Dragon zważając na swoją pozycję śmierci się nie boi. Ale Luffy i Jinbei nie muszą być jedynymi postaciami, prawda? Nie mówie, żeby nagle 99% uniwersum się postawiło mocy owocu, ale zawsze może pojawić się jakaś postać X. To czysta wola autora. Jak wspomniałam wyżej, zamiana owocu Białobrodego to czyste teoryzowanie, które sprowadza się do tego, że wszystko na Marineford potoczyłoby się inaczej, bo jego moc się zmieniła. Nadal byłby silny, nadal siałby postrach, ale tu poszłaby zupełnie inna ścieżka wydarzeń i przypadków.

Ok, ale mówiłam ogólnie, że Białobrody zapewne nie mógł wykorzystać całego potencjału owocu ze względu na wiek i brak sił z powodu choroby. Czarnobrody będzie miał tutaj szansę zademonstrować więcej.

Fikcja literacka może wszystko, tutaj nie ma żadnych granic. Równie dobrze właśnie manipulowanie duszami można rozwinąć na różne sposoby czy powiązać ze statystykami. Nigdzie nie jest napisane, że musi się to wiązać z logiką świata rzeczywistego.
WfanOP

Wilk Morski

Licznik postów: 53

WfanOP, 30-12-2017, 00:58
(29-12-2017, 23:15)ARRRGH napisał(a):
(29-12-2017, 22:15)Lady Pudding napisał(a): Co do zabrania duszy Akainu - hm, tu bym była ostrożna. Osobiście wątpie, żeby ktoś taki jak on dał się na to
złapać, skoro na Jinbeia to nie podziałało w obecnej sytuacji (który stwierdził, że nie ma co bać się Yonkou).

Tutaj się bardzo nie zgadzam. To nie jest kwestia tego, czy ktoś da się złapać czy nie. Nie możemy panować nad strachem, to chyba oczywiste. Scena z Jinbe miała pokazać jego bezgraniczne zaufanie do Luffy'ego. Jinbe tak mocno wierzy w to, że Luffy przerośnie BM, że po prostu nie odczuwał przed nią strachu. Ale tak jak są nieliczne wyjątki, które są w stanie oszukać np. wariograf, tak samo tutaj był rybolud. Czy Akainu odczuwał strach przed WB? Oczywiście, że tak. Oda nam to zresztą bardzo dobrze pokazał. Doskonale widać to w anime: https://youtu.be/KxtRwCWSUaQ?t=8s
A to nie jest przypadkiem tak że Akainu się posrał dlatego że stary umierający z dziurą w brzuchu i zwęglonymi wnętrznościami nadal jest w stanie walczyć?
Jak dla mnie on się przestraszył "nieśmiertelności Białego" niż jego samego pokazałeś tylko fragment a przed nim jakoś nie zauważyłem by Akainu 
https://www.youtube.com/watch?v=fDA4IFY7Zkc 

A co do chapa jak dla mnie super w końcu "gorsza" część załogi nie robi w gacie ze strachu widać zjebka przez Jimbe trochę pomogła
Mamuśka epicko wygląda ale cieszę się że w końcu coś działa bo nie będę ukrywać że była zbyt op (wcześniej Luffy i Sanji z finisherów nawet jej nie pchnęli)
Brakowało walki Luffiego ale skupienie na 1 jak najbardziej na +


@chucky
Ryzykować życie, żeby móc się chwalić, że jest się silniejszym od Białobrodego? Po co?
- Chodzi o miano najsilniejszego o szacunek o budzenie grozy czy cokolwiek innego ( przykład Luffy chce być królem piratów po co ryzykować życie dla miana "wolność przecież może mieć mieszkając w lesie z dzikami ;p Zorro po co ryzykował życie walcząc z Jastrzębiookim tak samo o tytuł najlepszego szermierza)

Woda, to woda. Oda pisał w SBS, że każda ciecz jest dla użytkowników Diabelskich Owoców tak samo "śmiertelna". Nawet gdyby to był sok jabłkowy - jeśli może manipulować tym, może też manipulować wodą.
- skoro morze osłabia użytkowników owocu to chyba nie da się jej kontrolować za pomocą owocu?
Lady Pudding

Wicekapitan

Wiek: 24
Licznik postów: 248
Miejscowość: Water 7

Lady Pudding, 30-12-2017, 01:11
(30-12-2017, 00:11)Lady Pudding napisał(a): Bo jakoś gdy robił mu dziury w klacie to miał inną postawę względem jego osoby. Ogólnie wiedział z kim wojna sie toczy i nie przejawiał takiego strachu od samego początku walki.

No jasne, że miał inną postawę, a mianowicie - walczył o przetrwanie. To nie była walka na luzie i te emocje też były ukazane w anime. Ostatecznie okazało się, że słusznie się bał, bo został spacyfikowany i bez sił opadł w odmęty pęknięć. Także podkreślę jeszcze raz - koniecznie chciałaś odbić wszystkie piłeczki, ale tutaj rozmawiamy o fakcie Tongue Akainu bał się WB, co oznacza, że w tym przypadku byłby podatny na efekt mocy owocu BM.[/quote]

Kolega podsunął mi kwestię, która mi umknęła, za co dziękuje. Mianowicie, że moc Big Mom opiera się czysto na strachu przed śmiercią, niż strachu przed daną osobą. A czy Akainu boi się śmierci? Jak dla mnie to ciężko tutaj rzec. Przyznaje się tutaj do umknięcia tego dość ważnego szczegółu, o którym bodajże dwa komentarze wyżej miałam okazje sobie przypomnieć. Tak więc odbijam piłeczkę dalej.

I z tego co widzę ktoś również wtrącił coś od siebie.

Meh, źle mi się pozaznaczało.
Pekomamushi

Bosman

Licznik postów: 160

Pekomamushi, 30-12-2017, 01:16
Jeśli chodzi o te "sranie po gaciach" w tej słabszej części załogi to się nie zgodzę, zapomnieliście o jednym a w zasadzie dwóch ogromnych czynnikach.
1.Poświęcenie Pedro.
2.Jinbe stawiający wszystkich do pionu.
No jakby nie patrzeć to dzięki Jinbe oni się tam jeszcze nie załamali i nie poddali, przy Doffym nikogo nie było co mógłby ich postawić do pionu i nie było żadnej tak mocno szokującej sytuacji jak śmierć Pedro na WCI.
Przecież wcześniej jasno mieliśmy pokazane jak Jinbe przemawia by się nie załamywać bo śmierć Pedro pójdzie na marne. On idealnie uzupełnia tą załogę i bez niego byłoby naprawdę ciężko, takiej postaci brakowało w ekipie.
Ehh poza tym jakoś nikomu nie przeszkadza to, że na Skypiea Nami srała w gacie przy Enelu a na Enies Lobby stała dumnie bez cienia zawahania kiedy Usopp spalił flagę światowego rządu.
ARRRGH

Shichibukai

Licznik postów: 1,596

ARRRGH, 30-12-2017, 10:15
(30-12-2017, 01:11)Lady Pudding napisał(a): Kolega podsunął mi kwestię, która mi umknęła, za co dziękuje. Mianowicie, że moc Big Mom opiera się czysto na strachu przed śmiercią, niż strachu przed daną osobą. A czy Akainu boi się śmierci? Jak dla mnie to ciężko tutaj rzec. Przyznaje się tutaj do umknięcia tego dość ważnego szczegółu, o którym bodajże dwa komentarze wyżej miałam okazje sobie przypomnieć. Tak więc odbijam piłeczkę dalej.

Skąd ten pomysł? Smile nie chodzi o strach przed śmiercią, ale o zwykły strach w stosunku do danej osoby Smile

Ale żeby nie narzekać nadto - faktycznie Jinbe, który potencjalnie był odbierany jako nudna postać, która doda załodze jedynie silnego członka, ma teraz swoje 5 minut i świetnie je wykorzystuje. Dobitnie ostatnie wydarzenia pokazują różnicę w doświadczeniu pomiędzy nim a resztą załogi.
Lady Pudding

Wicekapitan

Wiek: 24
Licznik postów: 248
Miejscowość: Water 7

Lady Pudding, 30-12-2017, 15:25
(30-12-2017, 10:15)ARRRGH napisał(a):
(30-12-2017, 01:11)Lady Pudding napisał(a): Kolega podsunął mi kwestię, która mi umknęła, za co dziękuje. Mianowicie, że moc Big Mom opiera się czysto na strachu przed śmiercią, niż strachu przed daną osobą. A czy Akainu boi się śmierci? Jak dla mnie to ciężko tutaj rzec. Przyznaje się tutaj do umknięcia tego dość ważnego szczegółu, o którym bodajże dwa komentarze wyżej miałam okazje sobie przypomnieć. Tak więc odbijam piłeczkę dalej.

Skąd ten pomysł? Smile nie chodzi o strach przed śmiercią, ale o zwykły strach w stosunku do danej osoby Smile

Ale żeby nie narzekać nadto - faktycznie Jinbe, który potencjalnie był odbierany jako nudna postać, która doda załodze jedynie silnego członka, ma teraz swoje 5 minut i świetnie je wykorzystuje. Dobitnie ostatnie wydarzenia pokazują różnicę w doświadczeniu pomiędzy nim a resztą załogi.


Angielska wiki mówi, że chodzi również o strach przed śmiercią. Jeśli dana osoba nie boi się użytkownika LUB nie boi się śmierci to moc owocu na niego nie zadziała.
ARRRGH

Shichibukai

Licznik postów: 1,596

ARRRGH, 30-12-2017, 22:19
W którym miejscu? Bo jeśli mówimy o tym wiki: http://onepiece.wikia.com/wiki/Charlotte...and_Powers to tutaj jest tylko taki fragment:

However, this ability has no effect on anyone who does not fear her as Big Mom was unable to take away Jinbe's lifespan because he showed no fear towards her.

Nie ma tutaj nic o śmierci. Jest tylko że nie odnosi efektu na każdym kto nie boi się BM.
Dzik

Wicekapitan

Licznik postów: 202

Dzik, 30-12-2017, 22:59
Soru-Soru to absolutnie jeden z najbardziej przegiętych owoców w OP. Nie chodzi nawet o wyrywanie duszy, które jest takie se, i nie działa na prawdziwych kozaków. Za relatywnie niską cenę (trochę lifespanu) pozwala dowolnie kształtować i manipulować materią nieożywioną i polem walki. To jest nawet bardziej OP niż Ope-Ope,i tak naprawdę zawiera w sobie wszystkie paramecie i logie (z wyjątkiem niemożliwości zamiany w żywioł). Pozwala na kontrolę ziemi (Pica), gazów (Cez.. Gastino), ognia (Ace), lodu (Aokiji), magmy (Akainu), światła (Kizaru),  błyskawic (Enel) i dowolnej innej substancji (wosk, trucizna, mochi i co tam jeszcze chcecie). Do tego jej ziomeczki nie mają ustalonej objętości (Prometeusz może być małym słoneczkiem, jak i kolosalną kulą ognia), są odporne na zbrojenie(!), i tak naprawdę nie ma sensownego sposobu, by skontrować taką nawałnice wszystkiego. Jedyną rzeczą, która powstrzymuje BM przed podbojem świata jest jej kompletna głupota.

Serio, zamiast dawać BM tak oklepane atuty jak super siła i niezniszczalność (co już ma Kaido, który a) dostał to pierwszy, i b) robi to o wiele lepiej), mamcia powinna być sprytną kobietą, która nawet nie musi używać siły, by zrównać swoich oponentów z ziemią, otoczona wianuszkiem potwornych żywiołaków.

EDIT

Odnośnie Białowąsa z owocem Mamci. Teoretycznie byłby mega op, bo zwyczajnie mógłby ożywić Marine HQ (why not), które zaczęłoby miażdżyć własnych żołnierzy.
Ale nie doszłoby do tego. WB był na skraju swojego życia, i zakładając, że ożywienie czegokolwiek = miesiąc życia, WB w ogóle nie mógłby używać tego owocu, bo po prostu kopnąłby w kalendarz.
Lady Pudding

Wicekapitan

Wiek: 24
Licznik postów: 248
Miejscowość: Water 7

Lady Pudding, 31-12-2017, 00:16
(30-12-2017, 22:19)ARRRGH napisał(a): W którym miejscu? Bo jeśli mówimy o tym wiki: http://onepiece.wikia.com/wiki/Charlotte...and_Powers to tutaj jest tylko taki fragment:

However, this ability has no effect on anyone who does not fear her as Big Mom was unable to take away Jinbe's lifespan because he showed no fear towards her.

Nie ma tutaj nic o śmierci. Jest tylko że nie odnosi efektu na każdym kto nie boi się BM.

"Furthermore, the target of the soul extraction must be at least somewhat afraid of the user or afraid of death itself in order for the user to take their lifespan; if the target is not afraid of Big Mom or death in the slightest, her powers will have no effect on them" ----> http://onepiece.wikia.com/wiki/Soru_Soru_no_Mi 
ARRRGH

Shichibukai

Licznik postów: 1,596

ARRRGH, 31-12-2017, 00:46
(31-12-2017, 00:16)Lady Pudding napisał(a): must be at least somewhat afraid of the user or afraid of death itself

Czyli musi odczuwać strach odnośnie użytkownika lub śmierci - czyli według przytoczonego przez Ciebie tłumaczenia tylko 1 z tych warunków musi być spełniony Big Grin gdyby było inaczej, byłoby napisane, że użytkownika i śmierci. Szach mat ateiści Big Grin
janek z

Oficer dywizji Yonko

Wiek: 26
Licznik postów: 1,153
Miejscowość: Warszawa

janek z, 31-12-2017, 05:13
Powiem wam, że nie pamiętam kiedy ostatni, jakikolwiek rozdział OP był tak kontrowersyjny. Na jednym forum na którym przebywam ludzie po tym rozdziale chcą rzucać mangę. Jaja panowie  Big Grin

A teraz co do mięska- chociaż zazwyczaj jestem krytykującym czytelnikiem to tym razem nie uważam tego rozdziału za słaby. Jinbei w sumie użył prawdopodobnie swoich najsilniejszych technik.  BM dostała najsionieszą techniką Jinbeia na bebech, i tylko troszkę ją cofnęło. A w dodatku jest osłabiona i została zamoczona morską wodą. Prawda, boli fakt, że tak szybko traci moc bez jedzenia ale to OP. Mieliśmy już wcześniej coś podobnego z Crociem i Magellanem- zostali odpowiednio osłabieni przez Godę aby Słomki nie zostali pokonani.

Co do Brooka speed-blitzzującego (nie wiem czy dobrze odmieniłem)  to na tym polega ta technika, że jest niesamowice szybka. Nawet nie wiadomo kiedy przecina przeciwnika. A BM była w dodatku rozproszona.

Ale zgadzam się że BM i jej załoga prezentuje się bardzo kiepsko w porównaniu z innymi Yonkou. Tylko Katakuri trzyma poziom. Czekam na tego gościa aż go pokażą w anime  Heart

Pozdro i udanego sylwestra Big Grin
[Obrazek: sephiroth__ac_signature_by_razerick-d30buyc.png]
Dahaka

Yonko

Wiek: 27
Licznik postów: 3,792

Dahaka, 31-12-2017, 14:42
Ja powiem tak, jeśli mamuśka faktycznie traci siły przez brak cukru/jedzenia, to rozdział bardzo fajny, natomiast jeśli nadal jest w szczytowej formie(w kontekście tego arca) to uczucia mieszane, bo słomkom trochę za łatwo poszło. Nie boli mnie to jakoś specjalnie, bo jednak jedyne co zdołali zrobić, to na chwilę odepchnąć mamuśkę.

Także jak dla mnie idealnym wyjściem byłoby potwierdzenie, że od momentu tea party mamuśka tylko traci moc, bo faktycznie, choć z czasem wygląda coraz lepiej i coraz groźniej, to sprawia wrażenie coraz słabszej.
[Obrazek: tumblr_o7qkyrayvR1tvlw71o1_1280.gif]
Gogolius

Bosman

Licznik postów: 169

Gogolius, 02-01-2018, 13:59
Mnie osobiście też rozwala czytanie mieszanych komentarzy. Podobnie jak Nami za pierwszym razem walnęła w Big Mom za pomocą Zeusa i nie wiadomo było co osiągneła
- Big Mom jest niezniszczalna, beee! so lame! ale dno!
- o rany, to wystarczy przekupić jej chmurke i walnąc piorunkiem zeby ją zranić, to ma być imperator? So lame! dno!

Teraz tak samo. Ja to widzę jak kilka osób powyżej: Słomki robią co mogą, dwoją się i troja, Jimbei wychodzi z jakąś ultra sekretną techniką która odpycha przeciwnika, Brook wykonuje swój super atak wiedzac że nie ma sensu walić po Big Mom więc tnie Zeusa, chopper używa najmocniejszej defensywnej formy żeby zatrzymać zwykły cios fizyczny - i tak naprawdę przedłużyli tylko swój żywot o parę minut. To że słoń nie podeptał mrówek na początku nie znaczy, że te mrówki w jakikolwiek sposób mogą mu zagrozić.

Dla mnie rozdział bardzo dobry, dynamiczny, sporo technik, akcji, a Big Mom ma głowę na karku i nie daje sobie w kaszę dmuchać. Załatwili jej chmurkę, żołądek jej skręca z głodu, ale co tam - jazda na słoneczko i runda druga.
CCORD

Gorosei

Wiek: 22
Licznik postów: 4,891
Miejscowość: Siedlec :]

CCORD, 02-01-2018, 21:25
Nie będę się wypowiadał na temat siły BM, bo wiele osób już to zrobiło, a generalnie zgadzam się z @Lady Pudding, @Dahaka i @Gogoliusem.
Akainu nie bałby się WB z owocem BM bo to byłby zupełnie inny WB Wink Jego siła polegałaby na czymś innym, wszystko było by bardzo różne.

Ja tu serio widzę, że niektórzy z was mają ten sam problem co z Sanjim i Zoro, tylko dlatego, że jednego lubicie bardziej:
Sanji po TS dostawał samych silnych przeciwników i wcale nie był szczególnie szmacony. Nie był to dla niego najlepszy okres, bo nie pokazał zbyt wiele, ale z drugiej strony to wszystkie jego porażki (tj. przerwane walki) można mniej lub bardziej usprawiedliwiać. Mimo to, wszyscy uważają, że jest słaby bo przecież nic nie pokazał.
Z drugiej strony Zoro dostawał samych lamusów jako przeciwników, pokonał ich bez problemu (jakby miał problem to mógłby równie dobrze wrócić na East Blue) i wszyscy uważają, że jest przekozakiem, super silny, z oka strzela laserami, a Kaido by pokonał scyzorykiem jakby się przypadkiem zgubił na grzybach.

Podobną sytuację mamy tutaj.
BM nie pokazała nic szczególnego, jak narazie to możemy to porównać do ganiania Saitamy za komarem. BM jest zdenerwowana, a Słomiani grają jej na nosie wykorzystując doświadczenie Jinbeia, zdenerwowanie (nie pozwala jej to trzeźwo myśleć) BM, różnorakie sztuczki, to że BM prawdopodobnie słabnie i strach załogi BM przed nią samą. W gruncie rzeczy to BM na razie wykazuje się olbrzymią wytrzymałością i siłą fizyczną, tyle że jej osądy są mocno przyćmione. Załoga BM właściwie też nie wypadła jakoś super tragicznie. Katakuriego bronić nie trzeba, Cracker przegrał wyłącznie dlatego, że w połączeniu z mocą Nami, Luffy był swego rodzaju kontrą na jego owoc. Smoothie nic nie zrobiła. Dlaczego nie zrobiła? Czy to strach, czy czeka na odpowiedni moment, nie wiemy. Wiemy jednak, że nie wiemy czego się po niej spodziewać.
Z tych powodów ludzie uważają, że załoga BM jest słaba - bo takie mają widzimisie.

Z drugiej strony mamy Kaido. Bardzo nahajpowana postać, rozumiem dlaczego ludzie tak go lubią. O jego załodze wiemy raczej mało, poza tym że są pewnie potężni (ci najwyżej postawieni). Jack nie był w stanie pokonać dwójki minków, którzy najprawdopodobniej się nawet nie przemienili (nie wiem czy mam podstawy tak sądzić, poprawcie mnie jeśli się mylę), a mamy podstawy sądzić, że gdyby walczyli we dwóch, Jack nie byłby problemem.

W gruncie rzeczy załoga Kaido jest po prostu hajpowana i "cool", więc ludzie uważają ją za silną (nie mówię, że tak nie jest). Załoga BM za to jest nielubiana (też jestem to w stanie zrozumieć) i większość nie miała okazji się wykazać, więc są słabi.

Tak czy inaczej, rozdział uważam za udany przez tę scenę:
Spoiler

[Obrazek: mVYwlnE.png]

"Love, hope, compassion...
This is what people say monster SOULs are made of.
But the absolute nature of "SOUL" is unknown.
After all, humans have proven their SOULs don't need these things to exist."
Spoiler

[Obrazek: hSzDtT]

Lady Pudding

Wicekapitan

Wiek: 24
Licznik postów: 248
Miejscowość: Water 7

Lady Pudding, 02-01-2018, 22:51
(02-01-2018, 21:25)CCORD napisał(a): Z drugiej strony mamy Kaido. Bardzo nahajpowana postać, rozumiem dlaczego ludzie tak go lubią. O jego załodze wiemy raczej mało, poza tym że są pewnie potężni (ci najwyżej postawieni). Jack nie był w stanie pokonać dwójki minków, którzy najprawdopodobniej się nawet nie przemienili (nie wiem czy mam podstawy tak sądzić, poprawcie mnie jeśli się mylę), a mamy podstawy sądzić, że gdyby walczyli we dwóch, Jack nie byłby problemem.

W gruncie rzeczy załoga Kaido jest po prostu hajpowana i "cool", więc ludzie uważają ją za silną (nie mówię, że tak nie jest). Załoga BM za to jest nielubiana (też jestem to w stanie zrozumieć) i większość nie miała okazji się wykazać, więc są słabi.


Podpinam się do części o Kaido i jego załodze. Ogólnie na dzień dzisiejszy dostaliśmy Sheepheada (który padł na hita od Sanjiego), Ginrummy, który jak na razie możne dostać przydomek Smoothie 2.0, bezimiennych randomów którzy raczej nie wymagają komentarza bo walczą gdzieś poza kulisami i dla fabuły są nikim, no i Jacka. No właśnie. Ogólnie gdyby nie użył gazu na Zou to prawdopodobnie przegrałby walkę z minkami, które - jak zostało zaznaczone wyżej - nie były nawet przemienione, bo akurat nie trafiła się tego dnia pełnia (to ja nawet nie chce myśleć co wyrabiałby taki Inuarashi czy Nekomamushi w szczytowej formie). Tak, tak, wiem że Jack jest prawdopodobnie najsłabszy. Problem z Kaido polega głównie na hajpowaniu, które osobiście mi się nie podoba. Jak wspominałam, zarówno Oda, jak i edytorzy nakręcają fandom, przy okazji zaciskając sobie pętle wokół szyi, bo teraz powstał tak wysoki mur oczekiwań, że aż strach pomyśleć co będzie jeśli autor go nie przeskoczy. Nie wiem, może zrobili to w celach czysto marketingowych, trudno powiedzieć. Uważam jednak, że pisanie komentarzy typu "Załoga Big Mom jest słaba przy załodze Kaido" jest dość nietrafna na daną chwilę, bo o tym drugim nie wiemy praktycznie niczego, a co za tym idzie - brak jakiegokolwiek punktu zaczepienia. 

W sumie tyle ode mnie w tym temacie, wypowiedziałam się już wystarczająco. Czekam na następny rozdział.
1 2 3 4 5
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź