BM arc - opinie na temat załogi Yonko
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 1 gości
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
ARRRGH

Wiceadmirał

Licznik postów: 884

ARRRGH, 08-01-2018, 19:49
Założyłem oddzielny temat, gdyż w tematach z ostatnich rozdziałów mangi ostatnio często jest poruszany ten wątek. Jeśli ktoś chce nadgonić, może poczytać posty w temacie chaptera 890 http://onepiece.com.pl/thread-85246-post...#pid348547

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy waszym zdaniem załoga BM jest kozacka i jaracie się z każdym następnym rozdziałem? Czy może jednak czujecie się rozczarowani ostatnimi wydarzeniami w mandze? Smile

Odniosę się też do tego co pisał @Dzik w ostatnim poście tamtego tematu, żeby już tam nie zaśmiecać:
(08-01-2018, 19:29)Dzik napisał(a): A właśnie. Jeśli ktoś mi powie, że Oda umie układać wątki, to niech ktoś mi powie, po co pojawił się Bobbin. Co się z nim w ogóle stało?

W sumie Bobbin jest takim potwierdzeniem tego co pisałeś o tworzeniu wątków przez Odę. Bobbin pojawił się jako jeden z pierwszych członków załogi, raportując Mamuśce, że zniszczył wyspę, która nie wyrobiła się z jedzeniem dla niej. Mały, dziwny koleś z mieczem ot tak zniszczył jakąś wyspę = hajp. W końcu załogant Yonko, pewnie będzie silny. Potem dostajemy info o rozczarowującej nagrodzie w wysokości 105'000'000 beri. Okazuje się więc, że owa wyspa w NW musiała być przeraźliwie słaba, skoro Bobbin był w stanie ją zniszczyć. Później spotyka Sanji'ego, dostaje buta na ryj i go goni, by następnie zostać postrzelonym przez 3 załogantów Bege (w tym Vito). Także jego obecny status to leżenie gdzieś w mieście i wykrwawianie się Big Grin równie dobrze mogłoby się go nie przedstawiać z imienia, bo okazał się po prostu randomem.
Lady Pudding

Bosman

Wiek: 21
Licznik postów: 163

Lady Pudding, 08-01-2018, 20:13
Osobiście bardzo polubiłam tę załogę. Sam pomysł, że jest to grupa piracka składająca się głównie z osób ze sobą spokrewnionych był bardzo fajnym posunięciem. Charakteryzacje również ciekawe i pomysłowe, na pewno zapadające w pamięć (przynajmniej w moim przypadku). Lubię design Słodkich Dowódców, nawet postacie pojawiające się gdzieś w tle, zasługujące na miano bezimiennych randomów, wypadają pod tym względem bardzo fajnie (na przykład ta dziewczyna z ostrymi zębami i czapką pandy, ta długonoga z floty Smoothie z długim kucykiem, czy też ten osobnik który był podejrzewany o posiadanie części duszy Pedro). No i misz masz gatunkowy, tu zdecydowanie na plus. Poznaliśmy nowe rasy, niektóre z tych uwiecznionych na spisie niewolników na Sabaody, ale również całkowicie niepoznane na chwilę obecną (rasa Pudding, czy też sam Katakuri). Fajnie, że rodzeństwo jest ze sobą zżyte i w większości przypadków troszczy się o siebie nawzajem (pomijając sprawę Ovena i Chiffon). Ukazanie skutków takiego, a nie innego sposobu wychowania przez Big Mom, ukształtowanie charakterów poszczególnych dzieci, chęci ich odcięcia się od rodziny w pojedynczych przypadkach - czegoś takiego jeszcze nie mieliśmy w serii, więc dla mnie poznawanie takich małych lub większych szczegółów na temat tej rodziny sprawia fajną frajdę. W kwestiach siłowych wypowiedziałam się jak na razie pod komentarzem do ostatniego rozdziału, więc to pominę (nie mam też za bardzo czasu na szersze przemyślenia). Skupiam się tutaj bardziej na całokształcie załogi. Reasumując, pod względem ukazanych jak na razie postaci, charakteryzacji czy osobowości jest to jedna z fajniejszych załóg w serii. Osobiście bawię się całkiem przyjemnie przy nowych rozdziałach, chociaż przeciąganie niektórych wątków zaczyna mnie trochę nużyć. Nie wiem jak wypada to na tle załóg innych Imperatorów, lecz na chwilę obecną jest to niemożliwe do oceny. O pozostałych wiemy zbyt mało lub nie wiemy o nich wcale.
Mrowlanin

Wicekapitan

Licznik postów: 235

Mrowlanin, 09-01-2018, 00:47
Cóż cieszyłem się tym arciem cały czas i ciesze się nadal i nie chce mówić że jest fenomenalny ale takie słowo po prostu ciśnie mi się na język Smile
Załoga która jest postrachem dla innych z faktu legendarnej siły Mamuśki jak i współpracy między sobą. 
To chyba druga załoga w której odnośnie siebie panują bardzo mocne troskliwe emocje.
Co do Bobbina ciężko uzwglednić logike po co się bojawił ale Boyoyoyo.
To czego oczekuje najbardziej to morderczej walki z głównym oponentem, to takie prostackie ale już tyle wątków było i pozostałe się już zamykają i tak jakoś tego teraz bardzo wyczekuje
Ad3k

Nowicjusz

Licznik postów: 9

Ad3k, 09-01-2018, 03:33
Arc jest rewelacyjny, załoga super silna, ba najsilniejsza jaką mieliśmy okazję zobaczyć w konfrontacji z głównym bohaterem.
Imho taki Cracker i Perospero jakby popłynęli na dresrossę mogliby we dwójkę rozwalić całą familię, czego więcej chcieć(a Katakuri to nawet i solo Big Grin).
Co do oczekiwań -chciałbym, żeby luffy przebudził owoc w walce z katem, i doszlifowywał go w drodze na wano. W innym wypadku nie wyobrażam sobie, że nagle podczas walki z kaido/jego podwładnym go przebudzi i będzie w stanie walczyć jak równy, to by był straszny dehajp dla kaido.. Przynajmniej w mojej opinii, bo zapewne niektórym by pasowało, żeby przebudził owoc właśnie na wano, albo w ogóle go nie przebudzał tylko w g4 go załatwił.
Ciekawą opcją byłoby w sumie jakby na WCI słomki stracili sunnyego, ale to chyba niemożliwe niestety :p W końcu wiecie franky to franky, zawsze może zrobić jeszcze lepszy statek Big Grin
Mordoc

Imperator Podziemia

Licznik postów: 638

Mordoc, 09-01-2018, 14:36
Akt sam w sobie mi się podoba, jednak nie brakowało w nim motywów, które były słabe.

Germa
- Smutne przedstawienie dzieciństwa Sanji'ego i potworów, które się nad nim znęcały, a także motyw, że z wrażliwego dzieciaka, który był nazwany porażką wyrósł badassowy gość. Na plus
- Komiks i legenda o organizacji, która była postrachem North Blue, wielcy zabójcy. Na plus
- Ksywki, specjalne kombinezony, dające moce, walka bez skrupułów, poświęcenie swoich. Na plus
- Specjalna technologia - kombinezony, klonowanie, wykorzystanie ślimaków do podróży przez Red Line, łączenie się "statków" w jedną konstrukcję/ teren państwa. Na plus.
Podsumowując dostaliśmy dobrze wykreowaną rodzinę zabójców, którą można się jarać. W dodatku dysponującą niesamowitą technologią. Wow, ktoś taki na pewno ma wiedzę i rozsądek.Ta jasne...

- Taki cienias jak Jaji w obliczu takiego potwora jak BM gadał sobie o gigantach.
- Jaji z synami gadali/knuli sobie jak gdyby nigdy nic, że wezmą młodą parę do siebie, podczas gdy w tle były uśmiechające się i podsłuchujące  ściany, drzwi itp.
- I po tym wszystkim okazało się, że Germa to debile, którzy nie mieli żadnego planu. Nie udawali debili, tylko się nimi okazali.
- Generalnie odnoszę wrażenie, że całe zabójstwo Germy było zaplanowane na siłę, na potrzeby fabuły. Wcześniej jakoś rodzina BM zawierała małżeństwa i nie było potrzeby mordowania drugiej strony. Zwłaszcza, że w przypadku Germy wojownicy w kombinezonach mogli wzmocnić załogę BM i to bardziej, niż jakieś randomowe klony, które zapewne padłyby po użyciu królewskiego haki.
No i ewentualnie plus dla Reiju, że coś podejrzewała.

Załoga BM
- Rodzina, mafia, harem, bezwzględność jak prawdziwi piraci, moce opierające się na jedzenie, doskonale pasujące do klimatu OP i tej rodziny. Wierność i wrogość w rodzinie z różnych powodów. Chęć stworzenia utopii i wyjaśnienie motywu gigantyzacji - na plus.
- Cracker - gość warty prawie 1mln, w dodatku ukrywający się w zbroi, na tyle dobrze, że to jej "twarz" widnieje na liście gończym. Dobrze wykreowana i dobrze wykorzystana postać.
- Katakuri - nie chce mi się wypisywać, bo za dużo tego, ale postać na plus. Być może kontrowersyjny motyw obżarstwa i herbatki moim zdaniem był w porządku, gdyż pasuje do syna BM i postaci żyjącej w uniwersum OP.
- Smoothie - fajnie, wycisnęła soczek z różnych postaci i rzeczy, ale w porównaniu do Crackera i Katakuriego, to tak naprawdę nic nie zrobiła. Akt jeszcze trwa, więc jeszcze jej nie skreślam.
- Perospero - podobnie jak Katakuri, jedna z najbardziej ogarniętych postaci
- Big Mom
* Dzieciak, który miał zwykłych rodziców, a urodził się jakimś wybrykiem natury. Motyw może być, ale jeśli Oda zostawi to tak bez wytłumaczenia tzn. jej talent do bycia OP będzie z kapelusza, a nie będzie mieć żadnej genezy, to będzie to dla mnie słabe.
* Dzieciak rozwalający wioskę gigantów. Cóż tu mam odczucia ambiwalentne. Skoro BM urodziła się potworem, to można zrozumieć, że była w stanie pokonać już za dzieciaka silnych przeciwników, ale irytuje mnie fakt, że wielce hajpowani wojownicy z Elbafu zostali sprowadzeni do rangi szmat, którymi wyciera się podłogę. Nawet jeśli tych dwóch olbrzymów było starych, to o niczym nie świadczy, Rayleigh młody nie jest, a był w stanie powstrzymać Kizaru.
* Straussen, czyli gość, który miał łeb na karku i odpowiednio pokierował BM - spoko motyw. Nie jest powiedziane, że Król Piratów musi mieć talent do wszystkiego, w końcu od czegoś ma swoją załogę. Podobnie jest w przypadku Luffy'ego, który jest po prostu silny i zdeterminowany.
* Dzikie napady szału BM i zjedzenie dzieciaków. Nie spodziewałem się czegoś takiego w OP, więc tym bardziej na plus. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że zjedzenie użytkownika owocu daje konsumentowi moc.
* Moce BM oparte na duszy. Wysysanie życia jest całkiem w porządku i ograniczenie (strach lub jego brak) moim zdaniem również jest sensowne. Wykorzystywanie dusz do tworzenia armii bardzo fajne. Kontrola nad terenem i żywiołami + praktycznie niezniszczalne ciało, moim zdaniem dobry materiał na Yonko. (Przy okazji każdy z Yonko ma inny rodzaj owocu, Shanks - brak owocu(chyba), BM - paramecia, Kaido - zoan, BB - logia [+ paramecia  i niewykluczone, że ma też zoana ]).
* Minus po stronie Ody jest taki, że BM mając tak ogromną siłę ognia nie wyrządziła zbytniej krzywdy, tylko wrzeszczy, goni albo pozostaje statyczna. Niewiele brakuje do tego oklepanego motywu z shounenów, gdzie villain stoi, gada i nic nie robi, bo przecież jest potężny (tak było chociażby w Naruto)
Spoiler

W przypadku Obito w trybie juubiego. Zamiast wytrzeć przeciwnikami podłogę, to stał jak w jakiejś grze rpg i czekał aż będzie jego tura.

* Plus, że tak naprawdę nikt nie był w stanie BM choćby zadrapać. Podejrzewam jednak, że gdyby zadała swoje pytanie komuś pokroju Nami, to ze spokojem odebrałaby jej duszę, więc sam fakt, że tego nie zrobiła jest naciągany. 

Załoga SHP + sojusznicy
- Brook - to co Wesoły Kostek odstawił w trakcie tego aktu z całą pewnością zasługuje na odnotowanie. Infiltracja zamku BM(wraz z Pedro), pokonanie wszystkich strażników, kradzież(przemycenie w czaszce) skanów poneglyphu, walka z BM i zranienie Zeusa, potem spanie z Yonko na luzie, rozbicie portretu Caramel. Ostatnio ponownie przeciął Zeusa i uratował Carrot. Gość zrobił o wiele więcej niż Sanji za czasów Mr Prince'a, zwłaszcza, że patrząc na siłę, to nikt się po nim raczej aż tak wielkich czynów i w takiej ilości, nie spodziewał.
- Chopper/ Bropper - kolejny Słomek, który do najsilniejszych nie należy, ale był na tyle cwany, żeby załatwić ekipę Brulee, a z niej samej zrobić przydatne narzędzie do podróży przez świat luster. Na plus. Tutaj przy okazji wspomnę, że fakt, że Brulee nie rozróżniła żaby zmienionej w Carrot była na minus. Fakt, że Chopper dał radę stankować cios BM w guard pointo jest plusem, bo to w końcu jego najsilniejsza defensywna stanca + podejrzewam, że w tym trybie ma lepszego defa od większości Słomków. To jego unikalna technika, która zapewne jest silniejsza nawet od tekkai (czy jak się zwała ta technika CP9), więc jestem w stanie zrozumieć, że jest się w stanie przeciwstawić nawet haki. Generalnie to był tylko jeden hit i nie jest powiedziane, że kolejny atak, by przetrzymał, więc nie uważam tego za dehajp dla BM.  
- Jinbe - Sternik pełną gębą, wejście smoka, doświadczenie, ale tego można się było spodziewać. Uratowanie Luffy'ego i Nami z więzienia, podsunięcie współpracy z Bege, brak strachu wobec BM, płynięcie po fali, a do tego doświadczenie i  zachowanie załogi w ryzach w trudnych momentach jak chociażby po śmierci Pedro. Jinbe to kolejna postać, w załodze, która jest godna zastąpić kapitana pod jego nieobecność i wziąć ciężar na siebie, wcześniej tego typu inicjatywą wykazali się Zoro i Sanji. 
- Pedro - słynny Złodziej poneglyphów, przewodnik po imperium BM, doświadczony i ogarnięty wojownik, który oddał życie za ideę.
- Carrot - spodziewałem się, że za wiele nie wniesie, ale króliczek poza tym, że jest sprawny fizycznie i potrafi rysować, wykazał się również rozsądkiem, czyli zniszczeniem sterów, zamiast bezsensowną walką. Opanowanie przez nią formy, którą potrafią kontrolować tylko niektórzy minkowie, jest wielkim plusem. Design i motyw samej transformacji też moim zdaniem na plus.
- Nami - supportowanie w walce z Crackerem, kontrolowanie wrogich minionów, dwukrotne wykorzystanie mocy Zeusa, Pani Nawigator również się spisała.
- Sanji - jego poświęcenie jest z pewnością na plus, na minus jest natomiast, że tak łatwo dał się zwieść, uwierzył w słowa BM, a potem co chwilę siedział załamany i bezradny. Wszyscy oczekiwaliśmy powrotu Mr Prince'a i się zawiedliśmy. Na plus, że w przypływie emocji kopnął Bobbina, uniknął pocisku Katakuriego, a także użył podwójnego DJ i majestatycznie stanął na stole przed "rodzinką".
- Luffy - jest głównym bohaterem, więc można się spodziewać, że będzie błyszczeć. Moim zdaniem wszystko, co zrobił zdecydowanie pasowało do kreacji jego postaci, więc na plus.
- Bege - na plus były jego moce, zachowanie zimnej krwi w wielu momentach, przybycie na ratunek Chiffon. Nie podobało mi się jedynie niedopatrzenie ze strony Ody, czyli zamach na BM przygotowywany od dawna, a w ostateczności plan trzeba było wymyślić od nowa, a jego ogniwami okazały się czynniki, które wcześniej nie były brane pod uwagę, czyli SHP.
- Pound - nie był zbyt silny, więc tym bardziej szacun za poświęcenie dla dobra córki.

Walki i motywy, o których nie wspomniałem wcześniej:
- Cracker vs Luffy - moim zdaniem bardzo dobra i przede wszystkim sprawnie przeprowadzona walka. Była dość krótka, a w jej trakcie wiele się działo. Wielki plus.
- Luffy vs Sanji - bardzo dramatyczna i emocjonalna "walka", zdecydowanie na plus
- Katakuri vs Luffy - ta walka póki co wydaje mi się przeciągana
- Motyw, że żołnierz położył się do łóżka Sanji'ego, bo miał ochotę, więc inny żołnierz pomyślał, że Sanji śpi w swoim pokoju. Jeden z najbardziej badziewnych i naciąganych motywów w tym akcie.
- Motyw handlu ciałami (Caramel) i motyw królów podziemia - całkiem fajny motyw
- Kontrowersyjny motyw Stussy jako pani od kurtyzan, a także bycie podwójnym agentem - na plus
- Tamatebako - Z jednej strony spoko motyw, a z drugiej, gdyby ta bomba wybuchła w Pałacu na wyspie Ryboludzi, to za kolorowo, by nie było, doradca Neptuna nie przemyślał tego zbyt dobrze.
- Motyw ruletki i jeśli ktoś chce zabrać BM siebie, to w zamian też musi coś oddać, ciekawy i klimatyczny
- Sanji pro cook i super smak tortu na plus, na minus jednak, że sama akcja pieczenia tortu dostała o kilka paneli za dużo

Sporo osób pisze, że ten akt jest długi przez liczbę wątków. Moim zdanie wielowątkowość nie jest zła, złe jest czasami rozciąganie niektórych wątków, tak by liczba stron rozdziału się zgadzała.


Na chwilę obecną to tyle, jeśli coś mi się przypomni, to dopiszę.
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź