One Piece - Rozdział 893
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 1 gości
1 2
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
Dahaka

Yonko

Wiek: 25
Licznik postów: 3,783

Dahaka, 02-02-2018, 19:56
Nie wiesz tego, czy by prędzej czy później dostał Tongue 

A nawet jakby miał, to niczego to nie zmienia, po prostu dostanie drugi raz i pewnie już nie wstanie. Katakuri może i dostał nerfa, ale Luffy też, więc różnica między nimi jest dokładnie taka sama jak wcześniej i nikt nie ma trudniej ani łatwiej.
[Obrazek: tumblr_o7qkyrayvR1tvlw71o1_1280.gif]
Pajmon

Dowódca dywizji Yonko

Licznik postów: 1,732

Pajmon, 02-02-2018, 20:13
No właśnie mi się wydaje, że te głębokie i poważne rany zbliżają ich teraz do siebie na poziomie sił, bo obaj będę teraz tak samo opadać z sił i się wykrwawiać. 
Może to trochę głupie porównanie, ale jakbyś postrzelił w brzuch z pistoletu Małysza i Pudziana, to mieliby bardziej zbliżone szanse w walce ze sobą niż bez tych ran xd Wszystko rozchodzi się o to kto szybciej wykituje
[Obrazek: ezgif_com_video_to_gif_by_yoker66666-dbwp7b9.gif]
Spoiler

[Obrazek: 9qKEXOG.jpg]

ARRRGH

Naczelnik Impel Down

Licznik postów: 1,008

ARRRGH, 02-02-2018, 21:55
Rozdział miał swoje plusy i minusy. Całe szczęście wykonanie oraz otoczka tego rozdziału były wiele lepsze, niż wynikałoby to ze spoilerów. Rozwój postaci Katakuriego jest oczywiście nieco tani, ale na tyle dobrze przedstawiony przez Odę, że jestem w stanie to kupić. Ale zacznijmy od początku...

Okładka - gnomy na statku to przezabawny i przyjemny motyw. Jedyną wadą jest to, że właściwie ta okładka nie wiele się różni od ubiegłotygodniowej. Jednakże statek z ryjem Usoppa jest po prostu genialny! Także można było przeżyć powtórkę Smile

Luffy vs Katakuri - walka ciągnie się już dosyć długi. Luffy bez G4 dostaje ostry oklep i tutaj bardzo mnie cieszy fakt, że ciągle nie ma podejścia do Katy. Mieliśmy już sporo ciosów, fajne kadry, kilka nieszablonowych rozwiązań w walce, więc to na plus.

Rozwój Katakuriego - tutaj mam bardzo ambiwalentne podejście i trochę nie rozumiem hurraoptymizmu niektórych użytkowników. W sensie - bardzo lubię gdy Oda rozwija postacie i tym razem poszło całkiem fajnie. Jednakże imo zachwyty pokroju "najlepszy antagonista ever" itp. są trochę przesadzone - chociaż każdy ma swój gust ;] i tutaj patrzę przez kilka pryzmatów, bo o ile wersja obecna trzyma się kupy, to ma kilka niedociągnięć. Po pierwsze fakt, że jeszcze rozdział/dwa temu, Kata martwił się o to, że Luffy jest zagrożeniem dla Mamuśki, a teraz właściwie już olał ten fakt, bo ma godnego rywala. Takie trochę nie do końca przekonujące. Nie kupuję też motywu z pragnieniem wyrównanej walki - niżej odniosę się jeszcze do tego w kontekście porównania do Saitamy z OPM.

Flambe - teraz już wiadomo po co została wprowadzona ta postać. Dobrze wywiązała się ze swojej roli smarkatej gówniary, która uważa, że jest nie wiadomo jak specjalna. Łatwo tutaj zauważyć, że poprzez swoje kompleksy, dzieci BM koniecznie chcą imponować swoją osobą w różny sposób. Historia Katakuriego pokazuje jednak, że nawet osiągnąwszy ten cel, nie odczuwa się żadnego szczęścia. Nie podobała mi się natomiast reakcja świty Flambe na odkrycie tajemnicy Katy. O ile kucharze zareagowali tak jak powinni - czyli byli przerażeni i mówili tylko, że nikomu nie powiedzą - tak Ci się dusili ze śmiechu i robili mu foty jak gdyby nigdy nic. Gdyby Oda nie potrzebował sceny z królewskim, Kata powinien był ich po prostu zabić tak jak kucharzy.

Retro z Ray'em - zawsze mile widziane. W rozwoju Luffy'ego bardzo doceniam fakt, że nie stał się po prostu super silny i jego walki polegają tylko na odkrywaniu kolejnych asów z rękawów, których się nauczył. Zamiast tego Słomiany dostał wskazówki, jak rozwijać swoją siłę oraz swoje umiejętności i dzięki takim ciężkim walkom jak z takim Katakurim, konsekwentnie prze naprzód. Rayleigh nie tylko rozwinął więc siłę Lufka, ale też jego umysł. Gumiak już nie tylko spamuje swoimi ciosami, ale bardzo dużo myśli i analizuje podczas walki, co na prawdę pokazuje duży postęp w porównaniu do tej postaci z przeszłości. Well done Oda!

Zanim pocytuję sobie innych, skrótowe podsumowanie:

Na +:
- Okładka
- Wspominki z Ray'em
- Rozwój charakteru Katy
- Flambe
- Luffy konsekwentnie rozwijający się w walce
- Walka wkraczająca w ostatnią fazę

Na -:
- Kata olewający coś, na czym mu zależało rozdział/dwa wstecz
- Bezmyślne harikiri świty Flambe
- Mały progres rozdziału - te motywy można by spokojnie zmieścić na 6-7 stronach

To teraz poczalendżujemy niektórych Big Grin

(02-02-2018, 14:27)Lenwuś napisał(a): Nawiążę do motywu "One-punch Man" - Katakuri był po prostu znudzony, większość jego oponentów jest taka słaba, nie watra nawet zachodu, "na hita". I dopiero teraz zrozumiałem, dlaczego poprzedni rozdział miał taką nazwę. Nie tylko dlatego, że rodzinka traktuje Słomianych poważnie. Katakuri zrozumiał, że w końcu trafia mu się do walki ktoś silny. 

(02-02-2018, 16:14)Mordoc napisał(a): Pojawia się także motyw, że jeśli dociera się na szczyt, to tęskni się za godnymi przeciwnikami, a nawet porażkami. Podobnie jak w OPM (o czym wspomniał @Lenwuś).

To jest niezły trop, ale jednak nie do końca adekwatny. Jest bowiem podstawowa, ogromna różnica pomiędzy Katą a Saitamą, a mianowicie fakt, że ten drugi poszukuje wyzwania. Innymi słowy - stara się natrafiać na potwory by z nimi walczyć i tym samym odnaleźć godnego przeciwnika. Natomiast w świecie OP stosunkowo łatwo odnaleźć wyzwanie i generalnie gdyby Katakuri chciał je odnaleźć, to by to zrobił. Takie postacie jak oficerowie innych Yonko czy admirałowie nie są osobami nie do odnalezienia. Wystarczyło wkroczyć na terytorium innego Yonko, bądź atakować bazy marynarki. Katakuri z jakiegoś powodu tego nie robił, z czego wynika, że wcale nie męczył go brak wyzwań - najwyraźniej wcale go jakoś specjalnie nie odczuwał. Jednakże tutaj jak najbardziej kupuję wyjaśnienie @Dahaka.

(02-02-2018, 17:20)Lady Pudding napisał(a): Czy antagonista zawsze musi być badassem bez charakteru, złodupcem bez serca, który chce wklepać głównemu bohaterowi? Oda kolejny raz łamie schematy i pokazuje walkę w zupełnie innym, pięknym świetle. Honorową walkę mężczyzn.

Łamie schematy? Honorowa walka mężczyzn? Chyba odrobinę Cię poniosło Tongue To żadne łamanie schematów - nie muszę nawet przytaczać innych tytułów, by to udowodnić Smile Oda nie tyle powielił schemat z innych tytułów, ale drugi raz użył tego samego. Pamiętasz Franky vs Pink? Wink
Ale muszę przyznać, że do całej reszty Twojego posta nie można się doczepić - bardzo fajna, rozbudowana i ciekawa analiza! Smile

I teraz przejdę do deseru:

(02-02-2018, 16:46)Mattsuda napisał(a): Żałosny staje się poziom niektórych osób na tym forum...
Co tydzień skomlenie jakie to OP nie jest złe i jak to Oda przedłuża ciąg historii (tak btw... wiecie, że BM od pół roku ma pie***ca na punkcie tortu?), co tydzień marudzenie, że BM jest za silna, że jest za słaba, że Katakuri za silny, za słaby, że ten brzydki, tamten szybki, ten nie dostał walki, bla-bla-bla.

Uwielbiam posty tego pokroju. Dlaczego ludzie z taką łatwością przyszywają innym łatkę żałosnych? Dlaczego "niektóre osoby" są żałosne? Bo śmią mieć inne zdanie od Ciebie? Big Grin Bo tylko Twój pogląd na ten tytuł jest jedyny właściwy i fakt, że zupełnie podjarał Cię motyw Katakuriego, świadczy o tym, że tylko Twoje zdanie jest tym jedynym nieomylnym? Ja jestem jedną z tych osób, które krytykowały BM i prawdę mówiąc nadal jej motyw jest dla mnie diabelnie słaby. Chyba mam do tego prawo, co? Wink czy fakt, że masz wręcz przeciwną opinię mi zabrania do posiadania swojej? Oczekiwałbym też żebyś się zastanowił zanim zaczniesz obrażać tych, co mają inny pogląd na sprawę.

(02-02-2018, 16:46)Mattsuda napisał(a): Dostaliśmy właśnie NAJLEPSZEGO antagonistę w całej serii, a niektórzy i tak znajdą gówniany powód do narzekania albo zwracania uwagi, że tempo akcji zostało zwolnione kosztem tej osoby?

Rozumiem, że skoro dla Ciebie jest "NAJLEPSZY" to i dla mnie też musi być, albo znowu będę "żałosny"? Smile rozczaruję Cię - Katakuri dla mnie nie jest najlepszym antagonistą w OP. Ktoś już wyżej słusznie dał przykład co najmniej jednego lepszego - jest nim BB. Nie zabraniam Ci mieć swojej opinii - bo Katakuri to fajnie wykreowana postać i zdecydowanie jeden z czołówki antagonistów. Ale błagam, nie narzucaj nam swojego osądu i nie sprowadzaj argumentów innych ludzi do "gównianych powodów", bo masz inne zdanie Big Grin

Co do posta @Dahaka - bardzo fajne podsumowanie i trafne spostrzeżenia. Warto sobie od czasu do czasu przypomnieć czym jest OP i co sobą reprezentuje, aby czasem nie mieć zbyt wygórowanych wymagań. Można się od Dahaki uczyć tego, jak przedstawiać swoje racje argumentami ;]
janek z

Oficer dywizji Yonko

Wiek: 24
Licznik postów: 1,077
Miejscowość: Warszawa

janek z, 02-02-2018, 23:07
A dla mnie ten rozdział był fenomenalny. Strasznie fajnie mi się go czytało. Zwłaszcza ten moment gdy Katakuri się zranił- epic.

Natomiast samo to że Luffy bez biegów zaczyna walczyć na poziomie Katakuriego to już dłuższa sprawa, kreowana przez kilka rozdziałów. I rzeczywiście ten element mi się strasznie nie podoba.
[Obrazek: Kingdom-sig_zpsfa6d1b9a.png]
marmolada

Szczur Okrętowy

Licznik postów: 27

marmolada, 03-02-2018, 01:55
Rozdział mimo, że nie ruszył właściwie fabuły wgl do przodu, to dalej bardzo ciekawy ale też miałem mieszane odczucia co do niego.
Zacznijmy może od minusów, bo kilka tygodni temu zastanawiałem się po co właściwie Oda wprowadził tą Flamble tak późno i jaką role w tym wszystkim odegra, teraz już wszystko jasne, ale naprawdę, jedna z bardziej płytkich i denerwujących postaci w całym uniwersum One Piece'a. Ale do rzeczy, rozumiem ze wielkie zauroczenie bratem przerodziło się w wielkie szyderstwo, ale z jakiego powodu? Katakuri w świecie OP wcale jakoś specjalnie nie odbiega od norm, wiec nie rozumiem powodu tego szyderstwa, ale najbardziej dziwi mnie fakt, że to jednak największy koks z załodze Big Mom, koleś z bounty powyżej 1mld a ta dziewczynka razem z randomami wyśmiewa go w twarz i jeszcze robi zdjęcia, reakcja kucharzy parę chapterów wcześniej  była zdecydowanie lepsza, bo jednak to jest typ przed którym powinni czuć respekt.
Drugą rzeczą, która mnie razi w oczy, może nie tylko w tym chapterze ale i poprzednich to ta otoczka Katakuriego jako niepokonanego, że nigdy nie upadł i cała jego perfekcja, i że w końcu trafił na Luffyego i może walczyć na serio, bo jednak to jest New World, a Kata jest głównym asem załogi BM, a sam Law wspominał, że Yonkou walczyli wiele razy z samym WB i zapewne między sobą jakieś potyczki mieli, i ciężko mi uwierzyć, że nigdy nie walczył z żadnym z oficerów, czy silniejszych Marine, by nigdy nawet nie upaść, sam Jack w ciągu kilku dni został styrany najpierw przez Fujitore i Sengoku a potem przez Słonia, a Katakuri jakoś na to swoje bounty musiał zapracować przecież.
No i ostatnie z minusów też może bardziej na przestrzeni całej walki, to fakt, że jednak Kata obija go jak ścierkę, sam nie dostając poważniejszych obrażeń(pomijam to z tego co sie wydarzyło w tym chapterze ale to miało na celu wyrównanie szans po tym critical hicie z zeszłego) a teraz zapewne Luffy przeważy szale na swoją korzyść choć wiadomo, że to jednak dalej tylko manga o Luffym wiec zginąć nie może, nie ważne co by się działo.

Z plusów, to napewno postawa Katy, dobrze że wśród tych wszystkich piratów w NW są też ci honorowi, którzy czerpią fun z dobrej walki, a nie tylko żeby wszystko rozwalić wokół siebie, może nie jest to najlepszy antagonista ever, ale napewno jeden z ciekawszych, bo będzie w trakcie Wano Arcu załoga Kaidou i zapewne to właśnie będą typowe badassy, których będzie kręcić tylko zniszczenie, tak jak przedstawiono Jacka(ale róznie może być oczywiście).
Fajne też są te wstawki z time skipa i treningu, że Ray nie tylko go uczył, ale też dawał dużo wskazówek na przyszłość, by Luffy myślał podczas walki. No i oczyścicie fakt, że Luffy jednak tej przyszłości jeszcze nie widzi, bo to byłby zbyt duży przeskok w zbyt szybkim czasie.
Mattsuda

Szczur Okrętowy

Wiek: 19
Licznik postów: 38

Mattsuda, 03-02-2018, 13:10
@ARRRGH

Chciałem odpowiedzieć klasycznie poprzez cytowanie, ale coś mi nie działa w telefonie, więc tylko Cię "oznaczę". Mam nadzieję, że przeczytasz Smile .

Nie napisałem nigdzie, że ktokolwiek jest żałosny, tylko, że poziom niektórych taki jest - a to różnica. Nie piszę też, że mój pogląd jest jedyny prawdziwy i że nie macie prawa do swoich. Nie przypisuj mi czegoś, czego nie stwierdziłem.
Chodzi mi o osoby, które niezależnie od tego, co się dzieje hejtują, marudzą i z góry, bez konkretnej krytyki, oceniają 2/10, zapominając o tym, czym tak naprawdę jest OP (O czym wyżej @Dahaka napisał )

Nie odbieraj(cie) mojego postu jako hejt w stronę kogokolwiek, bo nim nie miał być i nie jest. Lubię czytać tu komentarze, ale tylko, jak są z umiarkowanym marudzeniem czyli nieczęsto. I dzięki Ci, że na mój odpowiedziałeś, bo liczyłem, że ktokolwiek to konstruktywnie zrobi.
Pekomamushi

Bosman

Licznik postów: 127

Pekomamushi, 03-02-2018, 15:24
Już myślę, że sporo rzeczy zostało wyczerpanych tam na górze Smile
Więc może odniosę się do czegoś o czym nikt nie wspomniał, jak wiemy trzecie oko Pudding i zęby Katakuriego sprawiały problemy im w dzieciństwie i nadal są problematyczne, co w takim razie z nienaturalnie wielkiego języka Perospero, jest on pierwszym synem więc można by rzec, że nie powinien z tego powody mieć jakichś problemów ale taki Katakuri, drugi syn już jest wyśmiewany przez o wiele młodszą siostrę. Więc pytanie czemu Perospero nie ma problemów, nie ukrywa jęzora a powiedziałbym nawet, że go eksponuje. 
No i czy Katakuri nie może tych zębów po prostu wyrwać? Z Pudding jest to prosta sprawa, oka sobie nie wydłubie a i dla BM jest ono ważne. Skoro sprawiają mu tyle problemów to mógłby je po prostu stępić lub całkowicie się pozbyć zamieniając sztuczną szczęką.
Chyba, że jest pół ryboludziem jak Dellinger i odrastają mu tak jak u Arlonga, jednak w takim wypadku co z Ovenem i Daifuku którzy razem z Katakurim są trojaczkami. Skoro przypuścimy opcję Katakuriego jako pół ryboludzia to czy oni też nie powinni posiadać cech ryboludzia? 
No i skoro Katakuri czuje ekscytacje walką z Luffym bo nie ma za bardzo godnych przeciwników to czy nie może poszukać vice kapitanów u innych Yonko? No chyba, że BM mu tego zabrania. No ale jednak w przeszłości musiały być jakieś starcie miedzy Yonko wtedy mógł pewnie zawalczyć z silnym załogantem przeciwnej załogi.
czarnykret

Wilk Morski

Licznik postów: 63

czarnykret, 03-02-2018, 16:04
(03-02-2018, 15:24)Pekomamushi napisał(a): No ale jednak w przeszłości musiały być jakieś starcie miedzy Yonko wtedy mógł pewnie zawalczyć z silnym załogantem przeciwnej załogi.
 
Nagroda za jego głowę nie wzięła się  znikąd- musiał błysnąć przeciwko marynarce jak i innym piratom(szkody w cywilach przy tych walkach). 
(03-02-2018, 15:24)Pekomamushi napisał(a): No i czy Katakuri nie może tych zębów po prostu wyrwać?
Też mnie to z początku zastanawiało.....Może tak jak u Pudding zębiska mają jakieś specjalne przeznaczenie? Przypuszczam że jeszcze się tego dowiemy.
Lady Pudding

Wicekapitan

Wiek: 21
Licznik postów: 242
Miejscowość: Water 7

Lady Pudding, 03-02-2018, 16:11
(03-02-2018, 15:24)Pekomamushi napisał(a): Już myślę, że sporo rzeczy zostało wyczerpanych tam na górze Smile
Więc może odniosę się do czegoś o czym nikt nie wspomniał, jak wiemy trzecie oko Pudding i zęby Katakuriego sprawiały problemy im w dzieciństwie i nadal są problematyczne, co w takim razie z nienaturalnie wielkiego języka Perospero, jest on pierwszym synem więc można by rzec, że nie powinien z tego powody mieć jakichś problemów ale taki Katakuri, drugi syn już jest wyśmiewany przez o wiele młodszą siostrę. Więc pytanie czemu Perospero nie ma problemów, nie ukrywa jęzora a powiedziałbym nawet, że go eksponuje. 
No i czy Katakuri nie może tych zębów po prostu wyrwać? Z Pudding jest to prosta sprawa, oka sobie nie wydłubie a i dla BM jest ono ważne. Skoro sprawiają mu tyle problemów to mógłby je po prostu stępić lub całkowicie się pozbyć zamieniając sztuczną szczęką.
Chyba, że jest pół ryboludziem jak Dellinger i odrastają mu tak jak u Arlonga, jednak w takim wypadku co z Ovenem i Daifuku którzy razem z Katakurim są trojaczkami. Skoro przypuścimy opcję Katakuriego jako pół ryboludzia to czy oni też nie powinni posiadać cech ryboludzia? 
No i skoro Katakuri czuje ekscytacje walką z Luffym bo nie ma za bardzo godnych przeciwników to czy nie może poszukać vice kapitanów u innych Yonko? No chyba, że BM mu tego zabrania. No ale jednak w przeszłości musiały być jakieś starcie miedzy Yonko wtedy mógł pewnie zawalczyć z silnym załogantem przeciwnej załogi.

Katakuri (raczej) na pewno jest półryboludem, więc pewnie zęby mu odrastają. Jego wygląd idealnie wpasowuje się (jak już wyżej wspomniałam) do ryby nazywanej "połykaczem" (tak też był przezywany w rozdziale). Jak widać, facet częściowo te usta zaszył, żeby kojarzyły się z rozmiarami bardziej "ludzkimi". Tę sprawę zakończyłabym na tym momencie.
Co do sprawy trojaczków - nie jest powiedziane, że mają tego samego ojca. Z biologicznego punktu widzenia, w naszym realiach bliźnięta mogą mieć dwóch różnych ojców (warunek jest jednak taki, że do współżycia musi dość praktycznie tego samego dnia z dwoma facetami). W innym przypadku genetyka mogła zadziałać boleśnie i tylko Katakuri otrzymał tę nieprzyjemną cechę ryboludzia, ale jak widzimy, oni w ogóle nie są do siebie podobni (w porównaniu na przykład do braci Opery, którzy są 5-raczkami), więc teoria z różnymi ojcami może być tutaj prawdopodobna. Zamykam, następna sprawa.
Teraz co do walki z innymi Yonkou... Co jak co obecnie nie było widać, żeby jakoś bardzo między sobą walczyli (niby Kaido walczył z Białym wiele razy, czy też Shanks załapał się na jakieś krótkie potyczki, ale nie przypominam sobie jakiś większych wojen). Może Big Mom nie za bardzo chce się mieszać w walki z innymi? Sama mówiła, że gdyby posiadała moc gigantów (gdyby Lola wyszła za Lokiego) to wtedy mogłaby postawić się pozostałym i zostać Królem Piratów, co jednocześnie możemy interpretować jako fakt, że teraz nie ma na to szans.
Sprawa Perospero pozostaje tutaj dość zagadkowa, chociaż nie wiemy jak to w końcu z nim jest. Może jest "ulubieńcem" Mamy i akurat w jego przypadku nie dochodziło do żadnych nieprzyjemności z jej strony? Ciężko tutaj się wypowiedzieć. Może uwagi innych nie robiły na nim wrażenia? Co jak co są różni ludzi i różne charaktery. Tutaj możemy dać tylko czyste domysły, bo trudno powiedzieć coś wprost.
Sting

Szczur Okrętowy

Wiek: 23
Licznik postów: 28
Miejscowość: Kraków

Sting, 04-02-2018, 02:21
Kiedy arc się dopiero rozwijał to myślałem, że na jego zakończenie będzie jeden wielki bunt przeciwko BM. Mieliśmy pokazaną utopijną krainę, dzieci traktowane z góry przedmiotowo jako narzędzie do osiągnięcia celów (np. przez mariaże). Powoli klimat w tym kierunku rozwijał się, mieliśmy Pudding i jej zrytą psychikę, wcześniej Operę i jego strach dominujący nad lojalnością i skutek tego wszystkiego czyli kłamstwo. Potem długo nic i znowu po jakimś czasie mamy analogię - Katakuri zakompleksiony na punkcie wyglądu jak Pudding, co odbiło się na jego psychice i zaczął odgrywać chodzący ideał, no i Perospero, który okłamał mamuśkę, a teraz zaczyna sobie uświadamiać co zrobił, bo BM obiecała mu śmierć za kłamstwo, a najwidoczniej nie straciła swojej świadomości, jak przy wcześniejszych atakach szału. 

Jednakże arc ma się już ku końcowi, a te cztery przykłady to jest zbyt mało, żeby doszło do rozłamu. Więc:
1. Albo dostaniemy tych przykładów więcej, np. okaże się, że BM ukarała Snacka za to, że dał się jakiemuś tam Urogue, mógł zakręcić ruletką czy zostać gdzieś uwięziony, mamuśka będzie chciała wyciągnąć konsekwencję wobec Crackersa bo przecież wszystko się zaczęło od jego przegranej, wtedy Katakuri sprzeciwi się woli matki bo przecież widział, jakim przeciwnikiem był Luffy, a potem już będzie domino i się zacznie. Wersja hard, ale za chwile w całym uniwersum będzie jesień średniowiecza, Kaido będzie miał pełne ręce roboty, może dojść do starć WG-Rewolucjoniści i BB-Shanks, gdzie oba są już od dawna zapowiadane. Na tą chwilę BM traci po tym arcu jedynie prestiż, no i Jinbeia, ale jeszcze może zyskać armię Germy, wiec jest szansa na wyjście z tej sytuacji obronną ręką, a nawet wzmocnionym, co w przełożeniu na sytuację na świecie niezbyt mi pasuje.
2. Dostaniemy jedynie przesłanki, że załoga BM rozpadnie się w przyszłości. Też prawdopodobna opcja, gdzie dzieciaki BM w przyszłości stwierdzą, że mają dość tego wszystkiego i powiedzą mamuście 'nie będziesz mi mówiła jak mam żyć!' xD. W tej chwili nie wiem, czy jest sens w przyszłości ponownie poświęcać czas takiemu Katakurienu, Crackersowi, Mont d'Orowi czy Perosowi, ich role mogą się skończyć na tym arcu. Więc żeby ich nie wplątywać w ostateczny konflikt zobaczymy jedynie, jak z biegiem czasu po zniknięciu Słomianych rośnie rozgoryczenie i nienawiść na linii BM-poniżane potomstwo, co później wyeskaluje w konflikt. 
3. To będzie jakaś inna bomba, nie mam pomysłu jaka. Słyszałem jedynie taką teorię, jakby to BM miała gonić Luffiego aż po samo Wano i tam zmierzyć się z Kaido czy coś (bo ich sojuszu nie można brać pod uwagę), no ale to by oznaczało te same postacie przez następne 6 lat, ODPADA!
Mattsuda

Szczur Okrętowy

Wiek: 19
Licznik postów: 38

Mattsuda, 04-02-2018, 03:07
(04-02-2018, 02:21)Sting napisał(a): 3. To będzie jakaś inna bomba, nie mam pomysłu jaka. Słyszałem jedynie taką teorię, jakby to BM miała gonić Luffiego aż po samo Wano i tam zmierzyć się z Kaido czy coś (bo ich sojuszu nie można brać pod uwagę), no ale to by oznaczało te same postacie przez następne 6 lat, ODPADA!

Po rozmowie z kilkoma osobami, widzimy to tak:

Słomiani po totalnej rozwałce na podwórku BM, popłyną na Wano by spotkać się z resztą załogi i pokonać "sposobem" <śmierć Lawa, błagam> Kaidou. Arc ten wcale nie musi długo się ciągnąć, może to być dzień, może półtora dnia, czy może nawet trzy dni. Big Mom w tym czasie będzie się regenerowała i nabierała masy, oraz szykowała armię do wypłynięcia po Słomianych i Bege'a. Dopłynie na Wano, na którym będzie już pozamiatane, dowie się, że Słomiani popłynęli na Elbaf, uda się tam, gdzie będzie ich ostateczne starcie.
Jedynie boję się w tego, że miałoby to nastąpić bardzo szybko po WCI. Wyszłoby na to, że w przeciągu tygodnia/dwóch Luffy 'n' Firends pokonali dwóch Imperatorów. Ogólnie.. uważam, że wszystko się za szybko dzieje. Dopiero półtora tygodnia temu (?) byli na Dressrosie i Luffy ledwo dawał sobie radę z Doffym.
Kaioken

Wicekapitan

Wiek: 27
Licznik postów: 267

Kaioken, 04-02-2018, 21:45
Co do chapa to początek średni, bo od ostatniego rozdziału mimo, że Luffy poważnie przebity to nadal go Katakuri beznamiętnie leje. Potem jak zaczęła się ta akcja z Flampe (co z początku nie napawało optymizmem) to to co zrobił Katakuri poruszyło mną do głębi xD Mega szok, do tego chwile potem pokazał wszystkim swój węgorzy pysk - tym czynem naprawdę u mnie zaplusował, bo powoli stawało się to irytujące jaki to Katakuri jest ideałem, a sam to w tym chapie zanegował, m. Może to się niektórym nie podobać, że Katakuri sam siebie poważnie rani, ale widać było, że Luffy za bardzo szans na wygraną nie ma i teraz nawet jak Luffy wygra to i tak w połowie nie będzie można stwierdzić, że Luffy jest lepszy od słodkiego generała, m.

Mimo wszystko trochę boli fakt, że w tym arcu słomiani mają aż za dużo szczęścia .. albo Luffy'emu pomaga Nami w walce z Cracker'em, albo Katakuri sam się rani. Mam nadzieję, że na Wano tego nie będzie, m.

Dahaka widzę pozamiatał .. komentarz idealny, m.
Cytat:Najgorszą rzeczą jaką Oda mógłby zrobić, to "dorosnąć" lub zmienić główne motywy tematyczne i inspiracje swojej mangi. Jedna już spróbowała i skończyło się katastrofalnie źle(Naruto).
- właśnie to jedna z rzeczy, które lubie w One Piece .. to jest cały czas to samo One Piece od 20 lat i niech tak pozostanie do końca.
Cytat:Wersja Angielska:
One Piece 893[JB]
- nie wiem, od kiedy dodawana jest ta wersja, ale chyba jest najlepsza, czytam od paru tygodni priorytetowo tam, m.
1 2
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź