Imię i Nazwisko: Ari McMorf
Poziom: 1.
Wiek: 16 lat
Płeć: Mężczyzna
Zawód: Nigdy nie pracował.
Typ Łowcy:
Karta Łowcy:
Nen: Emiter.
Życie: 130
Poziom Nenu:
Ten 2
Zetsu 2
Ren 2
Statystyki:
Siła: 8
Zręczność: 15
Inteligencja: 14
Wytrzymałość: 8
Siła Woli: 5
Umiejętności:
Bitewne:
Władanie bronią palną jednoręczną: 2
Koncentracja: 1
Kontrola nenu: 3
Czujność: 1
Sztuki Walki: 1
Akrobatyka: 1
Charakterystyczne:
Rusznikarz: 3
Leczenie: 2
Traper: 2
Wiedza: 1
Skradanie: 1
Pływanie: 1
Wspinaczka: 1
Znajomość języków: 1
Analiza Przeciwnika: 1
Ukrywanie się: 1
Obserwacja: 1
Dobry Uczeń: 2
Ataki:
Impulsionador - Ari używa swojego nenu jako wsparcia mobilnego. Ładuje nim swoje pistolety po czym strzela w jakąś stronę i pozwala się nieść odrzutowi. Potrafi w ten sposób błyskawicznie doskoczyć lub odskoczyć od przeciwnika a także wykonać kilka uników. Możliwe jest strzelanie w stronę przeciwnika w trakcie używania tej techniki, lecz ów strzały są "odrobinę" niecelne. Zwykle żeby się zatrzymać musi ponownie strzelić w przeciwnym kierunku. Im dłużej używa tej techniki, tym trudniejsza się staje w kontrolowaniu i naraża na wypadki.
Recarga infinita - Ari strzela serią kilkunastu do kilkudziesięciu pocisków nen z każdego ze swoich pistoletów w bardzo krótkim odstępie czasu w stronę przeciwnika. Olbrzymia liczba pocisków zapewnia przynajmniej jedno trafienie, uniemożliwia unik i przygważdża cel.
Przygotowanie techniki wymaga troche czasu, oraz po jej wykonaniu Ari jest mocno wykończony, w skrajnych przypadkach powoduje omdlenia.
Acerte-o ferido - Technika walki wręcz. Ari wykorzystuje swoją wiedzę, szybkość i zwinność by uderzać swojego przeciwnika we wrażliwe punkty na jego ciele wywołując u niego spory ból.
Historia:
I. Ari urodził się pewnego pięknego, ciepłego i słonecznego listopadowego popołudnia na niewielkiej wyspie Morr. Liczba mieszkańców nie przekraczała setki, chociaż wyspa miała stały, przyjemny i ciepły klimat, była bogata w złoża naturalne, ziemia była żyzna, zwierzęta płodne a okoliczne wody były bogatę w wiele gatunków ryb. Nikt nie wiedział dlaczego wyspa nie cieszy się popularnością, jednakże mieszkańców bardzo cieszył taki stan rzeczy. Cenili sobie spokój oraz naturalne piękno miejsca w którym żyli.
Chłopiec od urodzenia był drobny i jakby wychudzony, lecz wiecznie pełen werwy i energii. Miał wesołe, jakby błyszczące czarne oczy, drobny prosty nos, charakterystyczny pieprzyk na prawym policzku oraz krótkie i sterczące czarne włosy. Od maleńkiego przysparzał rodzicom wiele problemów, wystarczyło na chwile spuścić go z oczu by stół nagle stracił zastawę lub okno zasłonę. Wręcz uwielbiał chować się przed rodzicami pod łóżkiem, albo w szafie między długimi płaszczami. Gdy trochę podrósł w cale nie był spokojniejszy, wręcz przeciwnie! Pełen chęci poznania otaczającego go świata zaczynał uciekać z domu, początkowo odwiedzał sąsiadów, lecz z czasem nabierał odwagi i coraz bardziej oddalał się od domu. Gdy w wieku sześciu lat znał już swoją wioskę na wylot poczuł potrzebę poznania tego co jest dalej! Ten głód wiedzy omal nie kosztował go życiem, gdy pewnego dnia przechodząc przez strumyk poślignął się na kamieniu i uderzył głową o konar drzewa, rosnącego na jego skraju. "Katie, wiemy że samej jest Ci ciężko, ale musisz zwracać na niego większą uwagę!" "Chłopiec jest pełen energii, wciąż jest bardzo młody, to połączenie może kiedyś skończyć się tragicznie!" Tak początkowo brzmiały uwagi sąsiadów do matki Ariego, lecz z czasem spotykała się z coraz większą krytyką w swoim kierunku. Na wyspie nie było szkoły z prawdziego zdarzenia, w związku z czym Ari pobierał prywatne nauki w domu. Był bardzo dobrym uczniem, z łatwością przyswajał matematykę i przyrodę, lecz niestety nauczycielki i nauczyciele nie wytrzymywali długo z jego pokręconym poczuciem humoru i szybko rezygnowali z pracy. Nie raz chował do swoich zeszytów martwe owady lub rzucał nimi we włosy swoich profesorów. Gdy w końcu brakło ludzi na wyspie, którzy mogli by uczyć Ariego, Katie - matka młodziana napisała list do jego ojca, który przybył na wyspę w krótce po jego otrzymaniu.
II. Rodzice Ariego byli licencjonowanymi łowcami. Jego matka była szczupłą i wysoką, o długich rudych włosach i wesołych zielonych oczach kobietą, bardzo elegancką i cenioną w branży kulinarną łowczynią. Swego czasu otrzymała nawet ofertę pracy od pewnego premiera z sąsiedniego kraju, co było olbrzymią szansą na wybicie się i zostanie rozpoznawalną twarzą o czym zawsze marzyła. Lecz nieoczekiwana ciąża pokrzyżowała jej plany, a po porodzie wolała zająć się domem i dzieckiem niż karierą, wierząc, że gdy jej synek podrośnie znów będzie miała szansę na profesjonalną karierę w swym fachu!
Ojciec Ariego zaś - Kajot - był potężnie zbudowanym, o groźnym wyrazie twarzy łowcą terrorystów. Bardzo szanowany i ceniony niemal na całym świecie! Miał podobnie jak swój syn czarne, błyszczące oczy i rozczochrane krótkie włosy oraz śmieszną krótką bródkę którą Ari lubił się bawić gdy raz na jakiś czas ojciec przyjeżdzał do domu w odwiedziny w przerwach między kolejnymi zadaniami.
Gdy Ari miał nieco ponad osiem lat ojciec wrócił do domu na stałe i postanowił, że skoro nie ma chętnych do nauczania jego syna - on się tym zajmie. Był bardzo surowy i stanowczy, choć jego lekcje wydawały się lekkie, przyjemne i wesołe. Ari pod jego skrzydłami zaczął rozwijać się niesamowicie szybko! Spokorniał i jakby uspokoił się, choć wciąż przejawiał olbrzymie zainteresowanie otaczającym go światem. Razem z ojcem często wyruszał na wędrówki po lasach i drobnych górkach na Morr, gdzie w tajemnicy przed matką a pod przykrywką zabawy ćwiczyli swoje zmysły i umiejętności przetrwania. Często wspinali się wzdłóż drobnych wodospadów by później skakać z góry do wody! Chowali się w krzakach i obserwowali ptaki, lub skradali się za zającami lub lisami. Łowili wspólnie ryby, a później zbierali na pobliskich polanach kwiaty dla matki. Gdy Ari skończył jedenaście lat rodzice po długiej i wybuchowej rozmowie ustalili, że najwyższy czas zacząć przygotowywać chłopca do dorosłego życia i co najważniejsze - do egzaminu na łowcę!
III. Początkowo Ari nie miał bladego pojęcia czym nen tak naprawdę jest, nie wiedział że jego rodzice są zawodowymi łowcami i co to wszystko dla niego oznacza. Jak się okazało: Katie była transmutatorem i potrafiła zamienić swój nen w najprawdziwszy ogień, Kajot zaś był wzmacniaczem, dlatego gdy po wodnym teście wyszło że Ari jest emiterem byli w niezłym szoku, lecz bez wahania postanowili pomóc swojemu dziecku rozwinąć się jak należy. Teraz do długich wędrówek ojca z synem zaczęła dołączać się matka, trenowali razem początkowo tylko fizycznie, by ich syn nabrał siły, zręczności i kondycji gdyż nie bardzo mieli pomysł i odpowiednią wiedzę jak rozwijać jego kontrolę nad nenem, w końcu żadne z nich nie było emiterem. Postanowili więc pomóc mu rozwinąć się na tyle na ile są w stanie to zrobić. Ćwiczyli więc początkowo umiejętności przetrwania w terenie oraz walkę wręcz, wierząc że w połączeniu ze sporą inteligencją ich syna zrobią z niego świetnego wojownika i zrekompensują mu braki w kontroli nen. I faktycznie, Ari szybko pojmował różne sekwencje ciosów, nauczył się anatomii ludzkiego ciała i wiedział gdzie i kiedy uderzyć, by jego ciosy zabolały przeciwnika, lub by powaliły go na kolana, potrafił się w miare sprawnie wspinać po skalnych ściankach czy po drzewach, nieźle pływał i był świetnym obserwatorem. Podczas wędrówek rodzice często opowiadali mu różne swoje przygody z czasów z przed jego narodzin, a w przypadku jego ojca z przed jego powrotu do domu. Historie jego matki były bardzo interesujące i sporo go uczyły, jednakże to ojcowe opowiadania podrywały serce Ariego i zapierały mu dech w piersiach. Nigdy nie mógł się ich nasłuchać i przez nie jego ojciec stał się w jego oczach prawdziwym bohaterem. To właśnie wtedy postanowił, że pójdzie w jego ślady i on też będzie polować na terrorystów i będzie dbać o porządek i bezpieczeństwo na świecie! Jednakże wciąż miał problemy z osiągnięciem perfekcji. Potrafił się niemal bezszeletnie i niezauważenie podkradać do dzikich zwierząt, potrafił przewidzieć ich zachowania lecz za każdym razem - wcześniej czy później zostawał wyczuty i te uciekały w popłochu. To zaczęło nurtować Ariego i dręczyć go. Chciał zdobyć umiejętności które pomogą mu osiągnąć cel bez zbytniego zbliżania się i narażenia na wykrycie czy wyczucie. Chciał być łowcą który zawsze osiąga cel niezależnie od odległości która go od niego dzieli. To zrodziło w jego głowie wizję Ariego z bronią na dystans, a dzięki opowieściom jego rodziców wiedział, że jego nen będzie do tego świetnym uzupełnieniem. Postanowił więc podzielić się swoja wizją z rodzicami, a gdy to zrobił ci nie wiedzieli jak mu odpowiedzieć. Z jednej strony był to dobry pomysł z drugiej jednak, Ari miał wówczas niewiele ponad dwanaście lat i dać broń takiemu dziecku to naprawdę igranie z losem. Katie początkowo opierała się temu pomysłowi, lecz gdy pewnego wieczoru jej mąż wrócił do domu z kilkoma pistoletami zrozumiała, że jej opór nie ma większego sensu bo tych dwóch i tak zrobi co będą chcieli!
IV. Gdy następnego dnia Ari się obudził rozpromieniony ojciec przekazał mu dobrą nowinę, że znalazł rozwiązanie dla nurtującego go problemu, po czym wręczył mu pistolet. Chłopak od razu poderwał się na równe nogi i pragnął pognać do lasu, bez śniadania czy porannej toalety i wypróbować swój prezent. Na szczęście rodzice szybko ostudzili zapędy chłopaka. Minęło kilkaście dni nauki w domu, nim rodzice pozwolili mu skorzystać z niej po raz pierwszy. I tak nauczył się w teorii prawidłowo posługiwać bronią, a także jak rozłożyć i złożyć z powrotem swój pistolet. Przestudiował wiele możliwych problemów, które mogą mu się przytrafić w trakcie korzystania z nich jak chociażby zacięty spust, lub zablokowana kula w magazynku. A gdy w końcu zdał przygotowany przez rodziców test teoretyczny Ci wyruszyli z nim na pierwszą lekcję strzelania. I tak mijały tydzień za tygodniem na trenowaniu nowych umiejętności, czasem wracając do pojedyńczych lekcji walki wręcz, skradania się lub akrobatyki by na wszelki wypadek o nich nie zapomniał. Z biegiem czasu Ari świetnie radził sobie z pojedyńczym pistoletem, potrafił ustrzelić w sam środek nawet kilka celów rozłożonych w różnych miejscach dookoła niego. Mógł to robić stojąc w miejscu, lub biegając w kółko i wywijając fikołki i robił to tak długo aż stwierdził, że chce postawić kolejny krok i zdecydował się na dwa pistolety! Ojciec od razu przyznał, że myślał o drugiej broni dla swojego syna już jakiś czas temu i praktycznie z miejsca rozpoczął się kolejny poziom jego treningów. Z dwoma pistoletami nie było już tak łatwo, musiał wyćwiczyć podzielność uwagi, swoje wyczucie oraz nowe samoistne odruchy.. Z biegiem czasu Ari wpadł na świetny pomysł stworzenia toru z przeszkodami i celami do trafienia. I tak z dala od swojej wioski przy pomocy rodziców zaczął wytaczać sobie trasę. Trochę wspinaczki, trochę skakania z drzewa na drzewo, trochę biegania, trochę pływania, trochę czołgania się. Ari próbował pokonywać trasę na kilka różnych sposobów - raz na czas, raz na punkty. Prosił swoich rodziców by Ci po drodze przygotowywali na niego zasadzki by zwiększyć poziom trudności swojego treningu. I tak mijały tygodnie na ciężkim, ale jednocześnie bardzo satysfakcjonującym treningu. Kilka tygodni po piętnastych urodzinach, Ari obudził się i zamiast jak codzień po porannych obowiązkach udać się z ojcem do lasu, Ari dowiedział się, że ten dostał poważne zadanie i musiał wyjechać na nie wiadomo jak długi okres czasu. Dla chłopca to był szok i olbrzymia dawka emocji. Jego ojciec dostał poważne zadanie - wiedział że jest niesamowicie silny i doświadczony! Lecz co jeśli coś mu się stanie? Chłopiec tracił głowę na zamartwianiu się i nie mógł się skupić na treningu. Mimo wszystko próbował raz po razie w samotności pokonywać swój tor z przeszkodami, aż w pewnym momencie zauważył kogoś przed sobą. To była obca osoba, której nigdy wcześniej nie widział na wyspie. Wysoki zakapturzony mężczyzna, jak przypuszczał, ze względu na budowę ciała, na plecach miał długi zdobiony łuk. Spod nakrycia głowy wystawały długie blond włosy i świeciły niebieskie oczy. W końcu się odezwał: "Ty jesteś Ari prawda? Twój ojciec prosił mnie bym pomógł Ci w treningu podczas gdy on jest na misji. Słyszałem że podobnie jak ja jesteś emiterem, lecz rodzice nie wiedzą jak pomóc Ci rozwinąć Twój nen? Mam nadzieję, że pozwolisz mi to zrobić?"
V. To mógł być wielki błąd, który chłopiec mógł przypłacić nawet życiem, lecz na szczęście ta osoba faktycznie okazała się być dawnym przyjacielem jego ojca. Randall - bo tak się nazywał pracował dawniej przez kilka miesięcy z Kajotem i od tamtej pory utrzymywali kontakt listownie. Blondyn otworzył przez Arim zupełnie nowe drogi rozwoju, pokazał mu zupełnie nowe perspektywy i nauczył zupełnie nowych niesamowitych rzeczy. Choć Randall osobiście posługiwał się łukiem, to posiadał olbrzymią wiedzę niemal na każdy temat związany z bronią dystansową. Żaden pistolet, strzelba czy karabin nie miał przed nim tajemnic, mało tego! Potrafił sam zbudować świetnie zrównoważony sprzęt dobierając części z różnych broni. Ari wszedł na kolejny poziom treningu, tym razem po pasjonujących opowieściach ze wspólnych misji Randalla i Kajota, chłopiec ruszał na swój tor, lecz zamiast wykorzystywać zwykłą amunicję do pistoletów musiał naładowywać swoje pistolety swoim nenem i przy jego użyciu trafiać swoje cele. Było to niesamowicie trudne zadanie lecz chłopiec z biegiem czasu nauczył się z niego korzystać i z coraz lepszymi wynikami, oraz coraz lepszym czasem dobiegał do końca swojej trasy. I gdy bycie jeszcze lepszym wydawało mu się niemożliwe do osiągnięcia, Ari po raz pierwszy zobaczył możliwości swojego nowego nauczyciela. Chodź nie przepadał za tym rodzajem broni, Randall pożyczył pistolety od Ariego i zapytał się go: "Jak myślisz, jak mi pójdzie jeśli spróbuję przy użyciu Twoich pistoletów pokonać Twoją trasę?" Brzmiało to bardzo ironicznie, lecz blondyn nie czekając nawet na odpowiedź delikatnie podskoczył, skierował pistolety za siebie po czym wystrzelił potężną falą ognia która nadała mu niesamowitej prędkości. To co w tym momencie zobaczył Ari było zdumiewające i niepojęte. Owszem, słyszał od swojego nauczyciela o takiej możliwości zastosowania broni i nenu, lecz nie wyobrażał sobie aż takich efektów. Randall pokonał trasę chłopca kilkadziesiąt razy szybciej, to było zdumiewające, aż nie chciało się w to wierzyć, lecz później poszli na spacer po trasie i Ari doznał jeszcze większego szoku! Każdy cel który postawiony był na trasie był trafiony dokładnie w dziesiątkę. Nie ominął ani jednego. "To jest to! Muszę się tego nauczyć". Nim doszli do końca chłopiec wyciągnął swoje pistolety i próbował naśladować swojego mistrza. Początkowo wydawało się to niesamowicie trudne, lecz młodzian szybko przekonał się, że jednak w cale takie nie jest. Trudne jest odnalezienie się przy takiej prędkości w terenie i odpowiednio szybkie reagowanie na wyrastające niemal znikąd przeszkody. A gdy w miarę opanował tę umiejetność Randall mu powiedział "Muszę Cię już opuścić i tak za długo zabawiłem na tej wyspie. Dostałem jakiś czas temu zadanie do wykonania, ale nie martw się, mam też dobrą wiadomość! Twój ojciec jest już w drodze powrotnej do domu, cały i zdrowy więc głowa do góry! Gdy wróci pokażesz mu czego się nauczyłeś. Mam nadzieję, że w następnym liście jaki od Was otrzymam będą fantastyczne opowieści i opisy Twoich nowych technik!" Po tym jak Ari obiecał mu samodyscyplinę i nowe umiejętności Randall skierował się ku malutkiemu portowi gdy odwrócił się i rzekł "powinieneś zaglądnąć pod poduszkę, coś Ci tam zostawiłem" po czym zniknął w oddali. W krótce po tym wrócił jego ojciec i po tym co zaprezentował mu syn rzekł: "Synu, jesteśmy z mamą z Ciebie dumni! I chyba śmiało mogę to powiedzieć - idź podbij serca egzaminatorów w czasie egzaminu na łowcę"..
kolejna część nastąpi :p
Ekwipunek:
Dwa ręcznie wykonane pistolety długolufowe Spoiler
z wygrawerowanymi napisami na lufach "Randall" oraz "Ari"
Zestaw do naprawy broni palnej
Apteczka
Kompas