Gospodarka światowa po epidemii koronawirusa
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 1 gości
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
Akainu

Legendarny pierwszy oficer

Licznik postów: 1,370

Akainu, 05-04-2020, 16:28
Cześć,

ciężko dokładnie oszacować bo jest jeszcze zbyt wcześnie, ale patrząc na zamieszanie które wywołał koronawirus, już teraz ekonomiści prognozują ogromny spadek PKB wielu państw takich jak USA, Niemcy, Włosi, czy Hiszpania. 
Cytat:"W II kw. tego roku gospodarka USA może skurczyć się o 30-50 proc., a bezrobocie wzrosnąć do 15 proc. Są szacunki, że w całym 2020 r. stopa bezrobocia będzie wyższa niż podczas największego krachu w historii kapitalizmu - wielkiej depresji z lat 30". 
Źródło : https://businessinsider.com.pl/finanse/m...ie/9tse6k3

Jeżeli chodzi o nasz kraj, również prognozowana jest recesja. Na tą chwilę zbyt wcześnie by określić jak duża, ale mówi się że spadek może sięgać od -1% do -5% w roku 2020. 

Zapraszam do dyskusji o tym jak będzie wyglądał świat po epidemii koronawirusa, kiedy to zdecydowana większość Państw skurczy swoją gospodarkę.

Rozpoczynając dyskusję, chciałbym zadać jedno pytanie, bo niestety nie siedzę w ekonomii, nie bardzo ogarniam temat, a może akurat jest tutaj ktoś, kto będzie wiedział.
Obecnie pensja minimalna wynosi 2600 brutto. Czy w przypadku recesji PKB w 2020, zupełnie przykładowo -3%, oznaczać to będzie że w 2021 pensja minimalna mogłaby być niższa, np 2400 brutto, zamiast wyższa, jak to było co roku?
Dzik

Super świeżak

Licznik postów: 233

Dzik, 05-04-2020, 17:04
(05-04-2020, 16:28)Akainu napisał(a): Obecnie pensja minimalna wynosi 2600 brutto. Czy w przypadku recesji PKB w 2020, zupełnie przykładowo -3%, oznaczać to będzie że w 2021 pensja minimalna mogłaby być niższa, np 2400 brutto, zamiast wyższa, jak to było co roku?
Raczej złotówka straci na wartości, i za tą samą minimalną będzie można kupić mniej dóbr. Żadna partia nie obniży minimalnej, bo będzie to PR'owe samobójstwo.
Patrząc na to, jakie spustoszenie w Polsce sieje wirus, po raz pierwszy poważnie rozpatruję emigrację na zachód, bo wysokość podatków jest niewspółmiernie duża do jakości usług oferowanych przez państwo. Jeśli już mam biedować (i płacić podatki), to przynajmniej w kraju który ma jakąś pozycję na świecie.
niudeb

Król Piratów

Licznik postów: 4,474
Miejscowość: Isola

ARRRGH

Sogeking 2024

Licznik postów: 4,002

ARRRGH, 18-04-2020, 10:30
Po obserwacjach otaczającego mnie świata z ostatnich lat doszedłem do wniosku, że ten kryzys to bardzo dobra rzecz. Serio. Kiedy widzę podejście ludzi do życia, zastanawiam się, jak można być tak niewdzięcznym. I nie chodzi tu o przyziemne przykłady typu "a w Afryce głodują i nie mają wody", tylko serio no... Czy ludzi już pojebało do reszty? nie dalej jak 40 lat temu mieliśmy jeszcze PRL, kartki, brak towarów, brak wyjazdów zagranicznych - bida z nędzą. Ale ludzie jakoś sobie tam żyli, bo jednak było co jeść, było co pić, był kąt, gdzie można było w cieple się przespać. Potem nagle jak zachód w nas wjechał, to wszystko się zmieniło - już nie czekało się z kuponami w ogromnych kolejkach, aby dostać jakiekolwiek mięso. Teraz stajesz przed ladą i głupiejesz z mnogości wyboru - połowy rzeczy nawet nigdy nie próbowałeś i to nie dlatego, że Cię nie stać, tylko dlatego, że jest tego za dużo i masz już wybrane ulubione. Mnóstwo ludzi podróżuje po świecie - "Paryż? Lecę tam piąty raz", powiedział mój ziomek z pracy. Zresztą - jak widzę w Polsce Azjatów, to zastanawiam się ile świata oni już zwiedzili, że trafili do Krakowa czy Wrocławia. No bo umówmy się, chyba raczej oczywiste, że to nie są pierwsze wybory na mapie Europy, nie wspominając, że mamy jeszcze kilka innych kontynentów. Trzeba trochę świata zwiedzić i szukać już bardziej "egzotycznych" miejsc, żeby do nas zawitać. Fakt, Polska to jeszcze nie zachód, ale ogólnie rzecz biorąc mamy zajebiscie - nie trzeba zatem Afryki, aby zaglądnąć na Ukrainę, gdzie jest bida z nędzą i ludzie cieszą się, jak dostaną w Polsce pracę w żabce. Tak lekko 40% ludzi za ladami sklepów we Wrocławiu to Ukraińcy.
Jednakże mimo wszystko ludziom jest źle i mało. Przecież, kurwa, należy nam się wszystko, co nie? Mamy mieć chatę z basenem, furę lekko za 100 tysięcy i jeszcze dość gotówki, żeby codziennie jadać na mieście, albo po prostu zatrudnić kucharkę. Należy nam się. I generalnie tak wygląda świat w większości materii - nie dając z siebie nic, albo prawie nic, rościmy sobie prawo do tego, żeby mieć najwięcej, najlepiej i najfajniej. Stąd lubimy żyć ponad stan. Niech ludzie widzą, że się wiedzie.
Wybaczcie przydługawy wstęp, który mógłby jeszcze trochę pomieścić. Do rzeczy: przestaliśmy doceniać cokolwiek i liczę, że ten kryzys - i każdy kolejny, to będzie taki plaskacz na ryj. Kumpel z pracy żalił się, że jego dwóch kolegów straciło pracę i nie wyżyją następnego miesiąca. Nie były to prace za minimalną, żeby była jasność - w dużych miastach można zarabiać fajne pieniądze. Pracowali po 4-5 lat już i co? Nie mają na następny miesiąc za mieszkanie. Jak? Nie pojmuję jak można tak beztrosko rozrzucać pieniądze na boki, nie mając odłożone nawet na następny miesiąc. No ale przecież można mieć furę, zdecydowanie za drogą na swoją kieszeń. Można mieć telefon za kilka tysięcy, no bo jak inaczej? Można kupić bluzę za 100zł i za 1000zł, dlaczego więc kupisz tą za tysiąc, skoro Cię nie stać? A zawodowo zero ambicji, po najniższej linii oporu - nawiasem mówiąc, nie ma w tym nic złego, o ile potem nagle nie masz pretensji do całe go świata, że nie ogarniasz finansowo. 
Ludzie się żalą - oesu w domach musimy siedzieć, oesu maski - problemy białych ludzi bardzo. Może jak ten kryzys walnie, to ludzie choć trochę oprzytomnieją i się ogarną. Choć wiecie jak to z kryzysem? Dużo ludzi dostanie po dupie, ale sporo też zbije fortunę, bo jeśli badasz rynek to wiesz jak obracać środkami, aby zarobić nawet w takim czasie - a może właśnie przede wszystkim w takim czasie?
Ratlee

Gorosei

Wiek: 32
Licznik postów: 4,072

Ratlee, 19-04-2020, 02:08
Mam podobne przemyślenia co @ARRRGH . Nie mam nic do ludzi, którzy zarabiają i stać ich na drogie fury, skóry i komóry, ale mam wrażenie, że wraz z rozwojem Social Mediów i ogólnie 'zarabiania na niczym', obserwujemy jakiś niezrozumiały upadek jakiegokolwiek etosu pracy i chęci uczciwej pracy i mam nadzieję, że jeśli kryzys będzie znaczący, to jednym z efektów będzie obnażenie tego jak wiele prac w dzisiejszych czasach jest niepotrzebnym rozdrabnianiem jednej posady na kilka mniejszych i jak wiele z prac ze sfery Social Media jest niestabilnych i pozbawionych jakiegokolwiek zabezpieczenia w wypadku chociażby takiego kryzysu.

Ogólnie jestem zniesmaczony jak mało 'zamordyzmu' stosują kraje zachodnie, czy też rozwinięte (jak zwał tak zwał) w obliczu takiej sytuacji. Nie wiem, czy zaliczyłbym obecną sytuację jako wielkie zagrożenie, bo jednak umieralność jest znikoma, ale sama panika, która towarzyszy obecnej pandemii jest bardzo niebezpieczna. W mojej ocenie powinniśmy być świadkami ogłoszenia stanu wyjątkowego i zamknięcia granic w ciągu tygodnia od pierwszego przypadku w Europie a każdy zamknięty biznes powinien przymusowo oddać swoją powierzchnię użytkową na cel tworzenia więcej miejsc szpitalnych (jeśli zajdzie taka potrzeba) i wprowadzić szkolenia dla wykształconych ludzi, którzy znajdują się w obecnej sytuacji na bezrobociu aby mogli (jeśli by chcieli) robić za personel medyczny czy wykonywać inne funkcje, takie jak chociażby stróż bezpieczeństwa.

Dodatkowo, jeśli już wprowadza się ograniczenie ruchu to... niech to kurna będzie ograniczenie ruchu a nie pitolenie typu, 'no nie powinieneś wychodzić ale w sumie... kto to sprawdza w większości przypadków'. Należę do polskiej grupy miłośników roślin na FB i aż załamuję ręce jak widzę jak wiele osób nagle musi zrobić ważne zakupy spożywcze jak osoba X napisze 'Hej, rzucili nowe ceropegie w Biedronce, ja już mam swoją!'. W praktyce praktycznie nie zmienia się nic, oprócz może zmniejszonego ruchu na drogach, bo mniej ludzi dojeżdża do pracy (gdzie w autach są stosunkowo bezpieczni tak czy siak).

Brak jakiejkolwiek strategii i systematycznych ogłoszeń - coś za co cenię sobie UK, gdzie mamy codzienne pół/godzinne konerencje z udziałem najwyżej postawionych polityków na temat strategii i środków i postępu pandemii - w przypadku Polski jest dla mnie niezrozumiała. Ten nakaz noszenia maseczek też piękny. Teraz jeszcze więcej ludzi będzie wychodzić, bo przecież mają maseczki to im wolno.

Mnie osobiście jakoś ta pandemia nie dotknęła - firma wysłałą mnie na płatny 2-miesięczny urlop z możliwością wcześniejszego powrotu, gdyby można było. Rząd UK uruchomił świadczenia, pokrywające 80% pensji pracowników, którzy w przypadku kryzysu staliby się zbędni bo nie świadczyli centralnych usług przynoszących zysk w frmie (jak np. Marketing) i wydaje mi się, że to w dużej części uspokoiło ludzi. Dostali dane na temat tego ile dofinansowań będzie dostępnych i szczegółowo opisali komu będzie przysługiwało. Dodatkowo uruchomili proces ponownego werbowania ludzi ze służb państwowych, którzy są na emeryturze a są skorzy pomóc swoją wiedzą w obecnej sytuacji. Doszło nawet do tego, że w każdy wtorek o godzinie 20 rodziny wychodzą przed domy aby klaskać aby chociaż moralnie wesprzć służbę zdrowia, a mnóstwo biznesów wprowadza zniżki i specjalne godziny, w których pracownicy służb państwowych mogą skorzystać i np.zrobić zakupy jako pierwsi. Wydaje mi się, że bardzo wpłynęło to wszystko na morale i pomimo zaniżonego poziomu emigrantów, przez co tania siła robocza jest 'in demand', UK wyjdzie z tego kryzysu obronną ręką i nie będzie osłabione tak jak wiele innych krajów w Europie.

Jeszcze wracając do tego co napisał ARRRGH - totalnie nie rozumiem,jak ludzie, którzy jeżdżą na wakacje co najmniej 2 razy w roku, wożą dupy samochodami i kupują ubrania znanych marek, mogą nie mieć żadnych oszczędności i być zdziwieni, że życie jest nie fair i że oni nie wiedzieli, że tak to będzie. Jeśli ktoś jest dorosłym człowiekiem i zarabiając normalną stawkę nie wyrobił sobie tzw poduszki bezpieczeństwa w postaci trzymiesięcznego czynszu i wydatków na jedzenie, to inaczej niż idiotą nie można go nazwać. Oczywiście nikomu nie bronię wydawania pieniędzy, które sam zarobił na jakiekolwiek formy rozrywki, ale no... jak jest się dorosłym to ma się swobody ale też i powinności, na przykład względem samego siebie.

Jeśli miałbym pobawić się w teoretyzowanie, to wydaje mi się, że nie nastąpi ogólnie jakiś srogi kryzys jak cała sytuacja ucichnie. Nie od razu. Wydaje mi się, że USA najbardziej na całej sprawie ucierpi i będą w głębokiej dupie na dłuuugie lata, ale z racji tego, że już dodrukowują pieniądze w masowej ilości, nie będzie to od razu widoczne. A wiedząc jak wiele gospodarek na świecie opiera się o $$$ i jak gospodarka amerykańska jest ważna dla światowej, nie przewiduję też spadku wartości dolara w najbliższym czasie, pomimo wzrostu ilości pieniądza na rynku i jednoczesnego osłabienia jego siły nabywczej. I teraz warianty są dwa - albo spokojny, niespieszny powrót do normy przez najbliższe ~20 lat, albo największy kryzys gospodarczy w historii w ciągu najbliższych 5 lat i Chiny i UK wychodzące obronną ręką jako największe gospodarki (tu trochę płynę z marzeniami).

A co do bogacenia się na kryzysie. Bardzo sie cieszę że kupiłem dom pół roku temu a nie teraz, bo pomimo tego, że Narodowy Bank Anglii obniżył oprocentowanie kredytowe do najniższego w historii 0.1%, co miało w założeniu pomóc spłacającym raty kredytów hipotecznych, to czołowe banki w UK nie tylko nie obniżyły swoich oprocentowań, ale wręcz je podwyższyły, więc no... ktoś na tym na pewno zarobi Wink
[img=0x0]http://i.imgur.com/LpQnL15.png[/img]
Nombre de Dios

Kapitan z nowego świata

Wiek: 32
Licznik postów: 461

Nombre de Dios, 19-04-2020, 11:26
Zacznijmy może od samej definicji własności prywatnej. Ja uważam, że posiadam daną rzecz jeśli jestem w 100% właścicielem. Wiele osób z uśmiechem opowiada znajomym "kupiliśmy sobie dom", ale zapomina dodać, że to nie oni kupili, tylko bank i przez najbliższe 20-30 lat lub więcej będą spłacać kredyt. Tak samo kwestia drogich telefonów, spłacanie rat, to też nie jest stan posiadania danej rzeczy, mimo, że fizycznie ją mamy. Wiele osób po prostu żyje na kredyt, dlatego np mnie nie dziwi, że po zwolnieniu z pracy nie mają pieniędzy na życie, a wcześniej "pławili się" w luksusach. Liczenie na to, że obecny kryzys i jakiś następny poważnie zmienią podejście takich ludzi do życia jest trochę naiwne. Część osób może zmieni się, ale większość będzie miała takie samo podejście jak nadejdą lepsze czasy. Ostatni kryzys też miał podobne podstawy, mimo że nie był wywołany przez wirusa tylko chciwość. Nie tylko ludzi, ale również banków. Udzielanie kredytów subprime w zbyt dużej skali przez banki doprowadziło do kryzysu finansowego.
Silnikov

Piracki oficer

Licznik postów: 702

Silnikov, 19-04-2020, 11:49
Polska znajduje się pomiędzy dwoma mocarstwami – czwartą gospodarką i trzynastą potęgą militarną świata Niemcami oraz dwunastą gospodarką i drugą potęgą militarną świata Rosją. Dla porównania Polska jest dwudziestą drugą gospodarką świata i znajduje się na dwudziestym pierwszym miejscu pod względem siły militarnej. To wiele mówi o skali wyzwań, którym musi podołać nasz kraj.
           
Pandemia na pewno przyśpieszy łamanie globalizacji przez USA i starcie hegemoniczne pomiędzy Amerykanami a Chińczykami. Jeżeli Europa (w tym Polska) nie zacznie ciężko pracować to może się okazać, że skończą się nasze (UE) przewagi technologiczne, kapitałowe oraz organizacyjne i niedługo Chińczycy będą rozdawać karty. Epidemia COVID-19 to poważna sprawa a tymczasem Polska musi się mierzyć ze skutkami zmian klimatycznych takimi jak susze, które mogą negatywnie wpływać na rolnictwo, lasy i dostęp do wody pitnej. Jednak wracając do wyzwań, które rzuca nam wirus. Koniecznie musimy skrócić łańcuchy dostaw i przeprowadzić reindustrializację takich branż jak produkcja środków farmaceutycznych, przemysł spożywczy oraz przemysł wojskowy. To samo tyczy się zatrzymania specjalistów w Polsce i wykształcenia kadr w newralgicznych dla bezpieczeństwa państwa sektorach. W niektórych segmentach gospodarki uzależnienie Europy od Chin to od 85 do 100% co podnosi profesor Bogdan Góralczyk. Nie obejdzie się bez wzięcia udziału w wyścigach technologicznych, w których Unia zostaje z tyłu np. 5G czy samoloty 6 generacji oraz penetracja peryferii Unii Europejskiej. Jeżeli projekt imperium europejskiego ma przetrwać, to jest to ostatni dzwonek. W przeciwnym wypadku Europa stanie się trofeum w walce pomiędzy USA a Chinami.     
                         
Chciałbym też zauważyć, że demokracja liberalna, która chroni ludzkie życie za wszelką cenę nie wytrzymuje w mojej opinii starcia z sytuacją, w której zamknięcie ludzi na masową skalę, wywołuje opłakane skutki dla gospodarki. Rządy próbowały i będą próbować nadal ponosić ofiary w ludziach, ponieważ zdają sobie sprawę, że zastopowanie gospodarki to w dłuższej perspektywie tragedia na nieopisaną skalę.

ps. podoba mi się poziom tej dyskusji i Wasze zdroworozsądkowe podejście
ps2. Ratlee jednak popłynąłeś z tą gospodarką UK xD https://forsal.pl/artykuly/1390997,najwi...u-pkb.html
ps3. Nombre de Dios wiem, że się czepiam, ale to jednak ludzie kupują domy a nie bank. Co innego, że bank się zabezpiecza na różne sposoby na wypadek niewypłacalności kredytobiorcy i kosi gruby hajs na odsetkach, opłatach dodatkowych i ubezpieczeniach.
Ratlee

Gorosei

Wiek: 32
Licznik postów: 4,072

Ratlee, 19-04-2020, 15:21
@Silnikov wartość PKB w parytecie siły nabywczej =/= rzeczywista wartość PKB danego kraju. Te prognozy, zwłaszcza w odniesieniu do Turcji czy Egiptu są na dodatek kompletnie nierealne Na dodatek artykuł sprzed ponad roku bez uwzględnienia obecnej sytuacji.

Możliwe natomiast że ostro przesadzam z wizją UK jako największej gospodarki. Bardziej chodziło mi o to, że Chiny faktycznie wygrają, a UK wyjdzie obronną ręką i będzie jedną ze stabilniejszy u gospodarek po kryzysie i po prostu scaliłem dwie myśli w jedną.

@Nombre de Dios co do kredytów to każdy przecież dobrze wie (albo powinien) jak funkcjonuje rynek kredytowy jeśli chce się kupić dom/mieszkanie. Jeśli ktoś nie jest w stanie wybudować bufora finansowego na wypadek utraty dochodu i decyduje się 'umoczyc' wszystkie osczednosci w kupnie domu mimo wiedzy, że po transakcji będzie miał ogołocone konto z jakichkolwiek osczednosci (ba, nieraz się zadłuża jeszcze bardziej na wyposażenie domu) to... Kogo tu winić? Bank udziela pożyczki hipotecznej na jasno określonych warunkach a prawnik dokładnie powinien ci wyjaśnić warunki kontraktu jeśli coś nie jest jasne. Tyle tylko że część ludzi woli nie wiedzieć, bo 'jakos to bedzie'.

Nie ma co się oszukiwać, żyjemy w epoce kompulsywnego konsumpcjonizmu i nawet ( a może zwłaszcza) w czasie kiedy zastaje nas sytuacja taka jak z koronawirusem glupiejemy jako gatunek i nie wiedząc co mamy robić, kupujemy. Pustki na półkowych sklepach wkrótce po ogłoszeniu kwarantanny były tego najlepszym przykładem. A pomyślnie ile jedzenia się zmarnowało przez to, że ludzie kupowali na wyrost.
[img=0x0]http://i.imgur.com/LpQnL15.png[/img]
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź