Isekai
Marshal, Wczoraj, 14:05 – Świat Mangi i Anime - Odpowiedzi (3)
Prawda, z tego co ostatnio oglądałem trochę wyłamuje się z tego overlord i log horizon, choć haremowe wstawki występują, mimo to nie odnosi się wrażenia że uganianie się panien za głównym bohaterem jest głównym tematem fabuły. Przy okazji masz jakieś dobre isekai do polecenia?
Słuchajcie, ostatnio miałem z przyjaciółmi rozkminę na temat zakończeń mang, anime czy novelek. Rzuciło nam się w oczy to, że niemal wszystkie znane nam zakończenia były słabe i rozczarowujące. I nie chodzi tylko o dosłownie ostatni rozdział, ale też towarzyszące mu ostatnie arci.
Weźmy takiego Bleacha, Naturo (Boruto nie istnieje), Nanatsu no Taizai, One Punch Mana, SnK czy Kimetsu no Yaibę - w każdym z tych przypadków wszyscy żyją długo i szczęśliwie, a pod koniec historii dzieją się różne plothole, byleby fabuła zakończyła się na szczęśliwym i pozytywnym finale.
Oczekiwałbym czegoś więcej od tytułów, które stworzyły oryginalne lore, a bohaterowie nie byli wyłączenie czarno-biali, ale przedstawiali różne odcienie szarości. Skomplikowane historie i oryginalne rozwiązania są jednymi z tych czynników, które zadecydowały o sukcesie japońskich produkcji za granicą. Wyjście poza tradycyjne toposy i schematy było tym, co sprawiło, że japońskie mangi weszły z buta m.in. w amerykański rynek komiksów i masakrują zachodnie tytuły pod względem sprzedaży i popularności.
Jednocześnie dostajemy od Japończyków zakończenia na poziomie zachodnich bajek - "i żyli długo i szczęśliwie" lub inne bzdety. Nie ma przy zakończeniach takiej samej zabawy formą i treścią jak przy tworzeniu właściwej historii. - to jest chyba clue tego tematu, co chciałem też podkreślić.
Z kolei niedokończone tytuły jak HxH czy Nana dostają łatkę ponadczasowych i jest wielkie 'wooow, it's so ficking deep". Być może inaczej byśmy patrzyli na oba dzieła, gdyby zostały one doprowadzone do końca.
Albo Death Note czy Evangelion - w pierwszym wypadku mamy fanowskie zakończenia, bo oryginalne było dość słabe ('dobro' zwycięża), natomiast przy Evangelione też trzeba było zrobić film z alternatywnym finałem bo społeczność fanowska się burzyła. Fullmetal powiecie? Zgoda, tylko że właśnie takie otwarte zakończenie (które jakby zachęcało do napisania jeszcze jednej historii o perypetiach braci Erlic) zadecydowało o jego pozytywnym odbiorze. Cała reszta - tj. to nieszczęsne "żyli długo i szczęśliwie" - była dość mierna i sztampowa. 
Tym samym z jednej strony cieszy mnie, że Oda ma podobno od samego początku zaplanowane zakończenie One Piece. Ale patrząc na japońskie schematy, to nawet pomimo tego faktu wcale nie musi być powiedziane, że to zakończenie będzie dobre.
A opowiedziałem niemal wyłącznie o shonenach. Ja np. osobiście lubię sobie oglądnąć komedię czy romansidło raz na jakiś czas. Tam to już w ogóle jest dramat z zamykaniem historii. Wszystkie wcześniejsze decyzje bohaterów czy ich charakter zostają sztucznie spłycone, byleby w ostatnich panelach pokazać jak każdy się trzyma za rękę na tle zachodzącego słońca. Nisekoi, Gotobun no Hanayome, Oregairu i wiele innych - przez całą historię bawiłem się świetnie z tymi tytułami, a przy zakończeniach łapało mnie czasem uczucie żenady i straconego czasu. Aż taka to była mizeria.

I oczywiście tytuł wątku jest jak najbardziej baitem, który ma was zaprosić do dyskusji. Bo nie wszystkie zakończenia takie są. Wspomniałem o Fullmetalu, który stoi w rozkroku pomiędzy dobrym, a złym finałem. Bardzo podobało mi się zakończenie Elfen Lied czy Horimiyi. Jednak na moje oko problem cukierkowych zakończeń dotyczy ok. 70% tytułów lub więcej.

Co myślicie? Pierdzielę od rzeczy czy macie podobne odczucia?  Big Grin  A może jeszcze coś innego rzuciło się wam w oczy, co powtarza się w większości tytułów i co też was osobiście razi?




Jeden z gorszym o ile nie najgorszy muzycznie. Przynajmniej w moje ucho nie trafia.
Może wizualnie będzie lepiej
Ukochana Sanjiego i oko Zoro
Gogolius, 06-12-2021, 21:57 – Teorie - Odpowiedzi (7)
Dwie luźne teorie, a właściwie przewidywania, które ostatnio wyklarowały mi się podczas rozmów z moją połówką o sposobach prowadzenia wątków, postaci itd. Ostatnio dużo siedzę w temacie indo-europejskiego motywu bohatera, jak ktoś jest mocno zainteresowany tematyką to polecam tę książkę: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/65135/bo...acu-twarzy.

A przechodząc do tematu, dwa przewidywania, które zupełnie mnie nie zdziwią na koniec mangi.


Sanji poślubi Pudding.
1) Sanji przechodzi przemianę (ostatnio szybciej) z napalonego bawidamka, w odpowiedzialnego faceta, który zamieni te swoje krótkie nieudane podboje w trwałą relację. Zniszczenie kostiumu Germy, to wyraźny krok ku temu. Koniec z podglądaniem kobiet w łaźni, pasuje idealnie do faceta który wkrótce się ożeni
2) Pudding dzieli zainteresowania Sanjiego, oboje świetnie gotują, byłaby z nich dobrana para
3) Pudding to chyba jedyna kobieta w mandze, która jakkolwiek przejęła inicjatywę w romantycznych relacjach Sanjim, widać że jej zależy i zupełnie zmieniła podejście do niego podczas krótkiej znajomości. Inne "kobiety" Sanjiego nigdy nie dawały żadnych znaków, na to żeby cokolwiek je więcej interesowało
4) chyba najważniejszy argument: wątek Pudding na ten moment jest absolutnie tragiczny. Motyw z usunięciem wspomnień ukochanej osoby i poświęcenie własnych potrzeb to jeden z najsmutniejszych momentów w całej mandze. To stoi koło Laboona który głową bije w skałę tęskniąc za Brookiem. To się nie może tak skończyć, nie w takiej bajkowej historii jaką jest One Piece. Luffy zostanie Królem Piratów. Laboon spotka się z Brookiem. Pudding dostanie swoje dobre zakończenie, poślubiając Sanjiego (a jeśli tam dołożymy metaforę, gdzie paradoksalnie dojdzie do ślubu zaaranżowanego przez Judge'a i Big Mom mimo że oni na tamtym momencie historii nie będą mieli nic do powiedzenia) to tym lepiej.

Oko Zoro

Drugi motyw, nad którym zacząłem się zastanawiać to to nieszczęsne oko Zoro. Przyjąłem kilka oczywistości z nim związanych:
1) otwarcie oka/informacja o tym co mu się stała musi być szalenie ważna w kontekście samego Zoro, a najlepiej żeby miała jakieś odzwierciedlenie w historii świata
2) czasu na otwarcie oka jest co raz mniej...tak samo jak co raz mniej jest czasu na pewien pojedynek, o którym wiemy że powinien się odbyć. Tylko że to nie jest tak, że Zoro czeka na pojedynek z Mihawkiem.
3) postaci właściwie zupełnie ze sobą nie rozmawiają o tym oku. Co nie znaczy, że już wszyscy nie wiedzą o jego tajemnicy. Sytuacja podobna do tego, że Ace był synem Rogera. Luffy o tym wiedział od początku mangi, ale zdradził to onpanel dopiero wtedy, gdy była tego potrzeba, by zszokować czytelników. Tutaj myślę, że jest podobnie. Załoga wie co się stało z okiem Zoro i wie co wydarzyło się w czasie TS.

Mam dziwne przekonanie, że oko Zoro powiązane jest z odbytym pojedynkiem z Mihawkiem. Że ten pojedynek już się odbył. Znów, teoria bez szalonych faktów, ale jest sporo takich kawałków.

1) Zoro po TS leci jak przecinak, niszcząc swoich przeciwników. Zatrzymał go dopiero King na dłużej. Ryboludy, Monet, Pica, Killer - nikt nie był na tyle dobry, zeby go jakoś zatrzymać. I kogoś mi ten Zoro przypomina. Przypomina Luffy'ego z początku mangi. Jakby tak spojrzeć na pierwsze arce aż do Arabasty, to widać że Luffy już bazowo jest silniejszy od swoich dotychczasowych przeciwników. Arlong tak naprawdę nigdy nie był równorzędnym rywalem, tam nie ma jakiegoś wzrostu mocy czy coś. Luffy po prostu jest lepszy od swoich przeciwników i przez pierwsze arce robi z rywalami to samo co Zoro teraz - rozwala ich ze względu na różnice w sile.
Argument siły jest pierwszym: Mihawk to Shichibukai. Jakby nie było, wszyscy oni reprezentują podobny poziom, ponad normalnymi piratami, ale poniżej imperatorów czy admirałów. Tak się składa, że mamy Doflamingo, który z jednej strony był shichibukai a z drugiej mógłby spokojnie kandydować do roli oficera imperatora (jack, queen, king, joker, te sprawy). Nie zamierzam tutaj roztrząsać czy Mihawk jest silniejszy od Kinga czy nie, ale manga wchodzi w temacie rozkładów sił na najwyższy poziom. Czy jest sens z punktu prowadzenia historii, żeby po tym jak Zoro pokona Kinga, a Luffy Kaidou, w momencie gdy będziemy mieć na głowie admirałów, marynarkę, Akainu czy Czarnobrodego, wplątywać jeszcze Mihawka, skoro Zoro ma do pokonania m.in Shiryu? Wg mnie nie ma, a na ten pojedynek jest po prostu za późno.

Pojedynek z Mihawkiem się odbył -> Zoro stał się silniejszy -> dlatego teraz Zoro kosi wszystkich jak zboże.

2) Zoro już jedną retrospektywną walkę miał. Walczył tak z Ryuumą, gdy najpierw dostaliśmy kadr kończący pojedynek, a dopiero potem jego przebieg. Teraz jest tak samo, tylko rozciągniete w czasie. Jest oko Zoro, a jego historia powiazana jest z pojedynkiem z Mihawkiem.

3) Zoro nie opuściłby wyspy bez pokonania Mihawka. Sam przyznał, że pokonał wszystkich goryli pilnujących wyjścia, ale nie da rady z Mihawkiem. Pokonanie Dracule'a to warunek niezbędny by w ogóle Zoro mógł wrócić do swojej załogi.

4) podobnie jak to było z Acem, zupełnie nie zdziwi mnie fakt, gdy Zoro będzie toczył jakąś walkę a obok Luffy czy Sanji rzuci tekstem w stylu "Zoro sobie poradzi, przecież pokonał Mihawka". A dowiemy się tego wtedy, gdy jako czytelnicy będziemy na to gotowi i będziemy tego potrzebowali.

5) Mihawk będzie schodził ze sceny, tak jak i reszta Shichibukai. Ich wątki personalne będą związane raczej z nimi jako postaciami (Boa i jej uczucie do Luffy'ego, wendeta syna Białobrodego) niż ze statusem który właśnie stracili. Możliwe że Mihawk zostanie pokonany przez Shiryuu, który będzie uważał się za najpotężniejszego szermierza, po czym zostanie dojechany przez Zoro, który mu oznajmi na koniec pojedynku "tak bardzo się starałeś, ale pierwszy z Mihawkiem nie wygrałeś".

Nie mam pomysłu na to, co dokładnie jest z tym okiem Zoro, osobiście widziałbym to po prostu jako utratę po pojedynku z Mihawkiem jako cenę za zdobycie siły (jak wielka blizna Luffy'ego po treningu), ale to się przekonamy.


Szczerze nie czytam anglojęzycznych teorii, nie mam pojęcia czy podobne wypociny gdzieś krążą (pewnie tak, zakładając olbrzymi fanbase mangi), ale szczerze poczytam Wasze opinie o powyższych tematach.
One Piece: RED (2022)
Dejo, 15-11-2021, 01:41 – Anime - Odpowiedzi (17)
Więcej informacji najpewniej wraz z odcinkiem 1000. Narazie wiadomo tyle, że będzie.
Przejdź na forum
Ostatnio aktywne tematy
Czyli co na morzu szumi...
Isekai
Mordoc, 10 godzin(y) temu
Piłka nożna
niudeb, 17-01-2022, 22:24
Meme Piece
niudeb, 17-01-2022, 01:23
Skoki Narciarskie
ARRRGH, 16-01-2022, 21:18
Facebook
Świeże wieści z oceanów...
1 2 ... 701
Użytkownicy online
Zobacz ilu nas jest!

Aktualnie jest 85 użytkowników online. » 1 Użytkownik(ów) | 84 Gość(i)

100%
One Piece
284,451
Postów
8,690
Wątków
97,013
Użytkowników