Czyli tytuły takie jak South Park, Family Guy, American Dad, Futurama, Simpsonowie (choć tutaj raczej dorosłość nie jest cechą wymaganą

), Włatcy Móch, 1000 Złych Uczynków, Kapitan Bomba i... inne.
Oglądacie? Co o nich sądzicie? Który uważacie za najlepszy, i dlaczego akurat właśnie ten, a nie inne?
Ja może zacznę ulubionych swoich tytułów...
-
Futurama - mój ulubiony serial animowany, dla mnie jest najlepszy. Zawiera kwintesencję humoru Matta Groeninga, nieograniczaną tak jak w Simpsonach, takimi banałami jak logika - w końcu akcja dzieje się w XXX wieku, czasie gdy cały wszechświat został już odkryty. To co dla mnie odróżnia ten serial od innych tego typu, to pewna... fabularność. O ile w innych produkcjach tego typu (no, poza 1000 ZU może) fabuła jakoś mi przelatywała przez pamięć, stanowiąc jedynie tło dla gagów, o tyle w Futuramie jest to kwestia wyraźnie dopracowana, co widać chociażby w pracy, jaką twórcy włożyli w to aby dokładnie zazębić elementy pojawiające się w różnych, odległych od siebie czasowo odcinkach. Dodatkowo zachęca mnie fakt, że oprócz komedii, serial ten potrafi przemycić jakieś przesłanie, oraz także, zwłaszcza w późniejszych sezonach, wzruszyć odbiorcę.
-
Family Guy - serial jednym z lepszych, jeśli chodzi o humor. Gość od tego serialu zna się na rzeczy, lubię też jego serię podobnie zanimowanych scenek. Jednakże sam Family Guy to.... cóż, plagiat z Simpsonów. Przez pewien czas oglądałem obydwie serie i byłem w stanie zaobserwować, jak dokładnie tak samo przeprowadzone wątki toczą się przez połowę odcinka. Dla mnie to już sporo zaniża wartość produkcji. Nie wiem jednak, jak z tym obecnie, możliwe, że już się poprawiło.
-
Simpsonowie - Cóż, moja fascynacja przed Futuramą. To samo, ale gorzej ;]
-
South Park - tutaj bywa różnie. Są odcinki, które przekomicznie wyśmiewają jakieś popularne fale, jak z World of Warcraft czy Facebookiem, oraz odcinki po prostu śmieszne. Są jednak takie, które zahaczają o poziom wręcz rynsztokowy... Dlatego nie oglądam już tego serialu "jak leci", tylko raczej jak ktoś mi poleci dany odcinek.
- 1000 Złych Uczynków - Produkcja Bartosza Kędzierskiego, jak dla mnie stanowczo bardziej udana niż jego "Włatcy Móch" (których owszem, obejrzałem pierwszy sezon i nawet nawet mi się to podobało, jednak kolejne... Nie, to już było nie dla mnie). Lepsza grafika, spójny scenariusz, ciekawie zarysowane postacie (zwłaszcza Szatan.... władca piekieł o marzycielskiej osobowości...), i także nieco głębszy scenariusz, niż by się to mogło wydawać na pierwszy rzut oka (np. dotyka problemu nietolerancji homoseksualizmu). Ogólnie przyjemnie się oglądało, a potem się posypało - serial niestety skończył emisję po jednym sezonie ze względu na niską oglądalność. Widać śmieciowi Włatcy Móch bardziej trafili w gust telewidzów ;/
Tyle ode mnie. Wasze komentarze, propozycje, opinie?