Akt I - Czysto i bezpiecznie...
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 1 gości
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
Brena

Imperator

Licznik postów: 1,817

Brena, 15-12-2012, 03:56
Pieniądze się kończyły. Wizyty w barach, burdelach i innych przybytkach rozrywkowych kosztowało. A tych tutaj było dużo. Planeta była przystankiem dla wszelakiej maści najemników i to właśnie oni byli głównym ??ródłem dochodu.
Także pokój i wyżywienie miały swoją cenę. Każde z was, chcąc czy nie, zaczęło się rozglądać za pracą. Rozpytywaliście wszystkich, czy nie znalazła by się dla was jakaś robota. Nie musiała być czysta, nie musiała być legalna. Najemnik jest przecież rozchwytywaną profesją. Po kilku lub kilkunastu dniach poszukiwań udało się wam skontaktować z pośrednikiem lokalnego biznesmena Leritza de Forda. Mężczyzna był właścicielem lub współwłaścicielem prawie 1/4 lokali w mieście. Zostaliście umówieni na spotkanie, na którym dowiecie się wszystkiego, co będzie wam potrzebne.

Każdy was zjawił się przed czasem. Weszliście do lokalu. Był to bar dla klas średnich. Bogatsi i biedniejsi spotykali się właśnie tutaj, pijąc jak równy z równym. Widząc każdego z was, barman wskazywał ściereczką drzwi. Stało przy nich dwóch napakowanych ochroniarzy. Oczywiście łysi i w eleganckich strojach. Pytali o imię i wpuszczali do środka.
-Pan Ford za niedługo do was dołączy. -usłyszeliście tylko i drzwi za wami się zamykały.

Znale??liście się w okrągłym pokoiku. Na samym środku stał szeroki fotel, przed nim malutki stolik i naokoło tego podłużne, skórzane kanapy. Wszyscy usiedliście i co jakiś czas patrzyliście nerwowo na siebie. Po pięciu minutach drzwi się otworzyły.

Do środka wszedł tegi mężczyzna. Jego elegancka marynarka musiała być rozpięta, ponieważ by pękła, biorąc pod uwagę rozmiary jego brzucha. Mężczyzna usiadł i uśmiechnął się promiennie ukazując złoty ząb.
- Nazywam się, jak już zapewnie wiecie Leritz de Ford. Wybrałem Was, bo myślę, że jesteście jednymi z najlepszych, ze wszystkich najemników, których tutaj spotkałem. Mam dla Was propozycje nie do odrzucenia. Chce wam dać 20 000$, oczywiście dla każdego. W zamian przywieziecie mi coś, co powinno trafić tutaj już dawno. -mówiąc to położył na stoliku rysunek skrzyni oraz kość pamięci. Faust bez słowa wpiął w gniazdo swojego kombinezonu. Położył rękę na stole i wyświetlił miniaturowy hologram skrzyni- 5 metrów szerokości, 10 wysokości. Ta skrzynia znajduje się na statku Enduriel. Otrzymałem meldunek, że musiał awaryjnie lądować na księżycu planety, o numerze APG.478. To 7 dni drogi stąd. Wasz cel to zabezpieczyć i przywie??ć skrzynie, zanim zrobi to ktoś inny. Towar jest zabezpieczony przed próbami otwarcia, więc nie radzę kombinować. Dostaniecie transport. Liczy się każdy dzień, więc wyruszycie za dwa dni. Nie powinniście natrafić na żadnych nieprzyjaciół. Co prawda kosmiczni piraci są wszędzie, ale tamten rejon jest spokojny. To będzie czysta i bezpieczna robota. Macie jakieś pytania?
Mężczyzna odchylił się w tył i wyciągnął cygaro. Fachowo je odpalił i zaciągnął się, z błogim uśmiechem na twarzy.

Spoiler

Zaczynamy.
Czas do napisania: poniedziałek wieczór

[Obrazek: six_by_sturmir-d9tcm16.jpg]
beckhend

Super świeżak

Licznik postów: 208

beckhend, 15-12-2012, 15:48
Kolejna cholerna planeta , już 2 godziny szukam roboty i gówno - powiedział zdenerwowany Adam paląc jointa i spacerując między uliczkami bez celu.
Przynajmniej kupiłem tu trochę zielska hehe , towar z Abydos 25 do przednich nie należy ale jak się nie ma co się lubi... - powiedział Adam paląc zielsko , i śmiejąc się sam do siebie. Poprawił mu się humor.
Wypadało by coś zarobić bo za niedługo nie będę mógł nawet opuścić tej dziury - powiedział.
Nagle jakiś facet podszedł i zaproponował że jego szef mógłby zatrudnić Adama.
Człowieku czy wyglądam ci na frajera ? - Zaczął strzelać z kości palców u rąk jak by chciał mu zaraz przyłożyć.
Spokojnie proszę pana , to tylko propozycją , moim szefem jest Leritz de Ford.
1/4 Lokali w mieście należy do niego , jeżeli szuka pan pracy to pan Ford jest jednym z pewniejszych ludzi u których można znaleść zatrudnienie
- powiedział lekko przestraszony.
Dobra co mi tam , gadaj gdzie go znajdę - po tych slowach Adam dostał informację odnośnie Baru w którym za niedługo będzie zorganizowane spotkanie z Fordem.
Adam dopalił skręta , rzucił na ziemię i zgasił - Kto wie może chod?? raz mi się poszczęści - skierował się do Baru.
Gdy już tam doszedł , wszedł do środka , Bar jak Bar trochę pijaków , ładnych kobiet i bogatszych ludzi.
Podszedł do barmana i zapytał : Siema brachu , jestem w tu w sprawie spotkania z panem For... nie dokończył zdania a barman kiwnął głową wskazując na drzwi do kolejnego pomieszczenia , przed drzwiami stało dwóch ochroniarzy.
Adam podszedł Co słychać panowie , wpuścicie mnie , przyszedłem do pana Forda w sprawie pracy - powiedział.
Jak się nazywasz? - zapytał dość niegrzecznym tonem ochroniarz wyższy o głowę od Adama.
Adam Sandler - odpowiedział równie niegrzecznym tonem jak i ochroniarz , dodatkowo wszedł do środka uderzając z bara nie miłego ochroniarza i pokazując głupi uśmiech gdy wchodził do środka.
Spoiler

[Obrazek: sandler_rect.jpg]

W środku pomieszczenia ku jego zdziwieniu było kilka osób : Cholera a myślałem że załapie się na tę fuchę , Siema ludziska ! - powiedział i wyszczerzył zęby w idiotycznym uśmiechu.
Zauważył że jest tam jedna rudowłosa kobieta z zielonymi oczami , odrazu dosiada się do niej zakładając jej rękę na ramie , i przy tym patrząc zjaranym zwrokiem w jej dekolt : Noooo czeeeeeść piękna , czy to ja jestem taki zjarany czy ty taka cudowna?
Spoiler

[Obrazek: tumblr_mcujiytVdL1qkfvsko1_400.jpg]

Naglę podryw przerwało mu wejście jakiegoś grubasa do pomieszczenia.
- Nazywam się, jak już zapewnie wiecie Leritz de Ford. Wybrałem Was, bo myślę, że jesteście jednymi z najlepszych, ze wszystkich najemników, których tutaj spotkałem. Mam dla Was propozycje nie do odrzucenia. Chce wam dać 20 000$, oczywiście dla każdego. W zamian przywieziecie mi coś, co powinno trafić tutaj już dawno. - powiedział i położył na stoliku zdjęcie skrzyni i kość pamięci którą wziął jakiś typek i odrazu wyświetlił na hologramie.
On powiedział 20 000 $ !?!?! KURWA NARESZCIE , Bóg mnie wysłuchał buhahahaha - podniecał się krzycząc w myślach ze szczęścia.
Ta skrzynia znajduje się na statku Enduriel. Otrzymałem meldunek, że musiał awaryjnie lądować na księżycu planety, o numerze APG.478. To 7 dni drogi stąd. Wasz cel to zabezpieczyć i przywie??ć skrzynie, zanim zrobi to ktoś inny. Towar jest zabezpieczony przed próbami otwarcia, więc nie radzę kombinować. Dostaniecie transport. Liczy się każdy dzień, więc wyruszycie za dwa dni. Nie powinniście natrafić na żadnych nieprzyjaciół. Co prawda kosmiczni piraci są wszędzie, ale tamten rejon jest spokojny. To będzie czysta i bezpieczna robota. Macie jakieś pytania?

Mam jedno pytanie , Płatne z góry czy w ratach ? - zapytał odrazu Adam.
Haczyk

Piracki wojownik

Licznik postów: 107

Haczyk, 15-12-2012, 17:01
Doug milcząc siedział zgarbiony na fotelu , co jakiś czas tępo przelatywał wzrokiem po wszystkich. Tylko kilka osób w jego mniemaniu średnio się prezentowało , jak na najemnika. Nagle zwrócił jego uwagę wyluzowany facet , ktory wszedł. Czarnoskóry z miejsca nie wytrzymał i zaczął się podśmiechiwać , kiwając głową - Śmiech
Próbował się uspokoić zaraz , ale każde spojrzenie na nieogarniętą twarz tamtego gościa rozśmieszało go ponownie. Szturmowiec zaczął nawet wulgarnie wymachiwać rękami , jednak po jakimś czasie w końcu zrobił szybkie 100 pompek żeby się uspokoić. Kiedy skończył wszedł ich pracodawca. Watson usiadł z powrotem i spoważniał , kiwał głową udając ,że obchodzi go to wszystko co mówił im Ford. Pierwsze i jedyne pytanie , które wpadło mu do głowy wypalił po Sandlerze - Ee ,na chuj czekać? Lećmy już ,jak chcesz te skrzynke.
Hades

Pirat

Licznik postów: 36

Hades, 15-12-2012, 17:21
Siedząc przy stole Hartel palił cygaro i pił whisky. Niecierpliwie czekając na tego niby wielkiego pracodawcę , rozglądał się po ludziach obserwując ich zachowania . – No pięknie dużo ludzi czyli dużo do podziału , ale lepsze to niż nic – pomyślał po czy do pokoju wszedł Pan Forda. – ja cię kręcę jakim cudem taka gruba świnia może mieć taką władze i tyle wpływów – pomyślał uśmiechając się.
Wysłuchawszy wszystkiego co ma do powiedzenia i obejrzenia celu misji , nie wyrywając się poczekał aż jarany człowiek ,który przestawiał się do dziewczyny, oraz murzyn się wypowiedzą i spytał:
- Moje pierwsze pytanie to jakim statkiem polecimy i w jakim on jest stanie. Dwa kto jest kapitanem. Trzy czy jest przewidywana jakaś premia za jakieś dodatkowe zadanie ??
Aywery

Wilk morski

Licznik postów: 79

Aywery, 15-12-2012, 23:34
Gdy tylko grubas wszedł do sali Sammy mruknął cicho
-Ładny ząbek...
Zainteresowała go kwota jaka wchodziła w to zadanie,a ono samo wydawało mu się dziecinnie łatwe,no chyba że któryś z tych typków ma coś do niego lub jest kompletnym żółtodziobem,a takich nie lubił.
Przystawiający się do laski brunecik już go wkurzał.Napakowany murzyn robił pompki co go rozbawiło,To pewnie przez afrykańskie korzenie rwie się do roboty,przypomina tych czarnych co zapierdzielali za bawełną hue hue hue.Zerknął jeszcze pokolei na każdego obecnego przy stole oceniając go,po czym poprawił kołnierz,odchrząknął krótko i oglądając swoje paznokcie zapytał od niechcenia:
-Kim ma być ten ”ktoś inny” i czy mamy pozwolenie na zlikwidowanie go.
Zimma

Kapitan z paradise

Licznik postów: 284

Zimma, 16-12-2012, 10:19
Wszedł do baru do którego skierował go pośrednik. Miejscówka była oczywiście przeznaczona dla bogaczy. Zapewne jedna z wielu tego Forda.
~ Też bym spotykał się na swojej ziemi, tak jest bezpieczniej.
Barman sierował go do drzwi w których stali dwaj ochroniarze. Pytali o nazwisko i wpuszczali do środka.
-Pan Ford za niedługo do was dołączy - powiedział, któryś z ochroniarzy.
W pokoju była tam już grupa ludzi, pewnie na to samo zlecenie, co on. Po chwili, podczas której jakiś ćpun przystawiał się do kobiety, wszedł ich pracodawca. Wyglądał na grubo ponad tylko bogatego.
- [...] Wybrałem Was, bo myślę, że jesteście jednymi z najlepszych, ze wszystkich najemników, których tutaj spotkałem. Mam dla Was propozycje nie do odrzucenia. Chce wam dać 20 000$, oczywiście dla każdego. W zamian przywieziecie mi coś, co powinno trafić tutaj już dawno.
~20 tysięcy na głowę... Zawszę jakiś początek. Nowego ekwipunku raczej nie będzie, ale nie należy wybrzydzać.
- [...] Otrzymałem meldunek, że musiał awaryjnie lądować na księżycu planety, o numerze APG.478. To 7 dni drogi stąd. Wasz cel to zabezpieczyć i przywie??ć skrzynie, zanim zrobi to ktoś inny. Dostaniecie transport. Liczy się każdy dzień, więc wyruszycie za dwa dni. [...] To będzie czysta i bezpieczna robota. Macie jakieś pytania?
Jakiś koleś zapytał się o to czy dostaną zaliczkę, inny o "kogoś innego", o których wspomniał de Ford.
~ Nie ma potrzeby powtarzać pytań raz zadanych. Raczej nie powie kogo spotkamy, lecz zaliczka to już coś.
Zainteresował go związek między czystą robot a wynajęciem najemników
- To napewno nie będzie czysta robota, gdyby była czysta to posłałbyś swoich ludzi a nie najemników. Minie 9 dni gdzy tam dotrzemy. Ile czasu zajmie ekipie ratunkowej tamtej firmy na dotarcie do tego transportowca? Jak się uda można liczyć na dalszą współprace?
Lukaszak

Pierwszy oficer

Licznik postów: 983

Lukaszak, 16-12-2012, 13:16
Kaito rozglądał się dookoła co się dzieje, cała sytuacja go trochę znudziła. Jak zawsze muszą gadać, nie lubił rozmów o interesach były takie nudne. Jedynym plusem tego było to że sie dowiedział ile zarobi i gdzie ma lecieć co było dosyć dobra nowiną nie wspominając o grupie w której się znalazł. Jak na najemników nie byli wcale tacy ??li, byli nawet w sumie mili co przypadło mu do gustu. Jego grupa była strasznie zdeterminowana do wykonania misji co także mu się spodobało ponieważ im szybciej ją wykonają tym szybciej pieniądze wpłyną na jego konto. Ich zleceniodawca był poczciwym chociaż trochę podejrzanym grubaskiem lecz to raczej nie wpłynie na rodzaj misji, nic złego nie powinno się stać. Kaito rozejrzał sie i przyjrzał dokładniej członkom drużyny do której należał. Było tam kilka przystojniaków których może udałoby mu się poderwać. Gdy tylko się im dokładniej przyjrzał jego smok obudził sie i chciał energicznie wydostać sie ze spodni lecz Kaito go powstrzymał. Wmówił sobie że to z podniecenia misją lecz wiedział że z czasem zaliczy jednego z tych przystojniaków.
SHK

Pierwszy oficer

Wiek: 29
Licznik postów: 1,068

SHK, 16-12-2012, 18:02
Kate siedziała w tym barze już od dłuższego czasu, obserwując z nad szklanki wody, jak barman kieruje do drzwi z dwoma gorylami kolejnych ludzi. Nie wyglądali na jakiś bardzo nierównoważonych psychicznie, pewnie mieścili się w tej granicy, w której ona sama się znajdowała. Przeczesała palcami swoje rude włosy i wypiła wodę duszkiem. Z mozołem, bo była dość zmęczona po wielogodzinnych poszukiwaniach pracy, które zresztą spełzły na niczym, podeszła powoli do drzwi. -House.- powiedziała do goryli a ci wpuścili ją do pokoju. Bez słowa, czy przywitania się z lud??mi usiadła obok miło na pierwszy rzut oka wyglądającego faceta. Po jakimś czasie przyszedł jakiś bogacz. Okazało się, że to będzie jej pracodawca. Gdy przedstawił ofertę, zastanowiła się szybko. - Wygląda na uczciwego, a i ci tutaj też niczego sobie... w sumie, to chyba nie mam większego wyboru.- - Hmmm. Mi w sumie pasuje. I podłączam się do pytania kolegi o tutaj. -kiwnęła w stronę jakiegoś gościa - płatne z góry czy na raty?
Hitter

Nowicjusz

Licznik postów: 21

Hitter, 16-12-2012, 18:12
Andrzej przyszedł do baru w którym miał się spotkać z "przyszłym pracodawcą". Podszedł do lady. Barman skierował go do pokoju przy drzwiach, którego stało dwóch bramkarzy. Jeden z nich zapytał:
-Jak się nazywasz?
-Andrzej Banan. Coś nie tak?
-Nie, wszystko w porządku. Zapraszam do środka. Szef niedługo przyjdzie.
Kiedy wszedł do środka, zobaczył kilku dziwnie zachowujących się ludzi: ćpuna, który patrzył się w dekolt pięknej kobiecie oraz murzyna, który z niewiadomych powodów robił pompki. Reszta wydawała się z pozoru dość normalna. Usiadł na jedynej wolnej kanapie. Nagle do pokoju wszedł gruby mężczyzna. Jak się okazało był to ich pracodawca. Przedstawił im ofertę, po czym kolejno odpowiadał na pytania reszty ludzi w pokoju.
Andrzej pomyślał:
20000$ na łebka to nie tak mało. Chyba nie mam większego wyboru...
Siedział nic nie mówiąc i dokładnie przysłuchiwał się wszystkiemu, głaszcząc swoją długą brodę.
bufaloxxx

Król piratów

Licznik postów: 4,531

bufaloxxx, 16-12-2012, 21:01
Ikar potrzebował jakiegoś zajęcia. Nie potrafił żyć nie wykonując swojej pracy. Na szczęście znalazł pracę. Gdy pojawił się w barze we wskazanym miejscu to mógł zobaczyć, że jest jednym z "mniejszy". Jego sylwetka nie przypominała atlety, ale przecież był lekarzem i nie musiał być umięśniony. Siedział spokojnie słuchając wszystkich wokół. Trochę się denerwował, ale zaczął w pamięci wymieniać wszystkie kości w organizmie człowieka, to go uspokajało.
Evendell

Joy Boy

Licznik postów: 5,384

Evendell, 16-12-2012, 23:50
Już od pierwszego dnia jej pobytu na tej planecie czuła towarzyszący jej dyskomfort. Nie lubiła zbyt tłocznych miejsc. Zdecydowanie wolała ciszę i spokój, gdzie mogła oddawać się temu, co uwielbiała. Ale wciąż zwężające się fundusze zmusiły dziewczynę do wybrania, oczywiście w jej mniemaniu, mniejszego zła. No i padło na to miejsce. Zakwaterowała się w dość małym hoteliku czy tam motelu. Nie potrzebowała jakiś ekskluzywnych wygód. Najważniejsze, by miała gdzie się przespać, umyć i odświeżyć oraz zjeść.
Pomimo usilnych starań nie była w stanie znale??ć jakiejś konkretnej pracy. Owszem, dorabiała sobie opatrywaniem jakiś drobnych ran czy też zajmowała się chorobami, ale to tak naprawdę było niczym. Pomijając już ambicje dziewczyny, to za coś takiego ciężko było wyżyć. Tia potrzebowała czegoś więcej. Dlatego też sięgnęła głębiej w jej poszukiwaniu. Wśród najemników. I o dziwo bardzo szybko coś znalazła.
Powtarzając w pamięci adres, gdzie miało odbyć się spotkanie ze zleceniodawcą, Tia udała się tam z niego mieszanymi uczuciami. Zawsze mogła przecież nie przyjmować tego zlecenia. Powtarzała sobie w głowie, że idzie tam póki co dowiedzieć się o co chodzi. Nikt do niczego zmuszać jej nie będzie.
Po znalezieniu się w barze szybko odnalazła spojrzeniem ochroniarza, któremu podała swoje dane a ten wpuścił ją do innego pomieszczenia. Jak mogła się spodziewać, nie była sama. Przesunęła wzrokiem po zebranych, na moment zatrzymując go na ciemnoskórym mężczy??nie, który robił pompki. Widok niezmiernie ciekawy ale i zabawny. Nie skomentowała tego jednak. Zajęła miejsce możliwe jak najbardziej oddalone od reszty i nie chcąc zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi milczała, czekając aż zjawi się ich zleceniodawca.
Gdy ten wreszcie raczył się pojawić, w głowie dziewczyny pojawiło się mnóstwo schorzeń, których mężczyzna albo się nabawił, albo nabawi w niedalekiej przyszłości z powodu swej tuszy. Ale za lekarskie porady nie zamierzał jej przecież płacić, toteż nie wychylała się z tym tylko uważnie słuchała.
Jej usta nieco drgnęły w krzywym uśmieszku. Zabawne. Droga bez problemów i kłopotów? Skoro tak, to dlaczego wynajmuje aż tylu najemników? No i ta skrzynia. Musi być naprawdę cenna, skoro płaci aż tyle za jej dostarczenie. Przypuszczalnie parę osób zapewne będzie chciała do niej zajrzeć. A jeżeli okaże się, że zawartość jest o wiele cenniejsza niż to, co zamierza im zapłacić? Cóż, czas pokaże.
Dziewczyna jakiś konkretnych pytań nie miała. To, co miało zostać zadane zrobili inni. Chociaż nie. Byla jedna kwestia.
-Rozumiem, że statek zostanie wyposażony w zapasy dla wszystkich osób. - odezwała się, gdy wreszcie cała reszta zamilkła.
Drakham

Pierwszy oficer

Licznik postów: 1,214

Drakham, 16-12-2012, 23:53
Ucieczka Johanna nie należała do najłatwiejszych. Trzykrotnie podczas niej zmieniał statki, którymi podróżował, oraz zmienił swój wygląd - w swoim dotychczasowym miejscu pobytu chadzał krótko ścięty, oraz był nienormalnie wprost chudy. Podczas lotów całkowicie zrezygnował z obcinania włosów, hodując długą grzywę oraz ćwiczył, żeby nikt nie mógł poznać go po sylwetce.
Dopiero niedawno uznał iż zmylił ewentualną pogoń w wystarczającym stopniu. Gdy przybył na tą nieoficjalną stolicę najemnictwa, pozbył się swojego pojazdu na złomowisku, chcąc ostatecznie zatrzeć wszelkie ślady. Przezorny zawsze ubezpieczony.
Przez dwa tygodnie zajmował się drobnymi i większymi naprawami sprzętu elektronicznego w mieście, czekając na bardziej podpadającą pod jego potrzeby ofertę. Wtedy właśnie usłyszał, iż Leritz de Ford, facet, który może nie mógł kupić wszystkiego, ale górna granica była cholernie wysoko, poszukuje chętnych do pracy. Faust zdążył się zorientować, że w mieście specjaliści jego typu nie byli łatwo dostępni. A on był świetny. I potrzebował kasy.

W lokalu, naukowiec nie zdążył nawet podejść do lady - barman odesłał go do dwójki łysoli w garniturach, pilnujących drzwi.
- Thomas Gamma - spytany o nazwisko użył fałszywego, którym posługiwał się od ucieczki. Kolejny środek bezpieczeństwa.
Wpuszczony do środka, przyjrzał się wszystkim przybyłym z uwagą, po czym zajął miejsce za stołem i czekał na pracodawcę.
Usłyszawszy o wysokości wynagrodzenia, naukowiec odruchowo zacisną szczęki. Taka kwota pokrywałaby połowę wydatków gdyby chciał urządzić własna wyprawę badawczą, a nie podczepiać się do cudzej. Nie dał się jednak ponieść emocjom, zbyt dobrze wiedział że taka kwota nie jest oferowana za ładny uśmiech. Obiecał sobie pó??niej sprawdzić informacje na temat tego księżyca i jego planety.
- Ja mam jedno, ale pokrywa się z jego - wskazał na zielonookiego faceta z zarostem. - Wolałbym wiedzieć komu ewentualnie wejdziemy na odcisk.
Viva watashi!
Rain

Król piratów

Licznik postów: 3,825

Rain, 17-12-2012, 01:28
Planeta wyglądała jak śmietnik kosmosu...czego innego spodziewać się od marnej planety,punktu spotkań wszelkich zakazanych mord w galaktyce...ot typowe wyposażenie, mordownie, burdele, sklepy, przystań i wszechobecny smród i pierdolnik, w skrócie: Raj dla przemytników,morderców,najemników i reszty gówna wszechświata.
Krok pierwszy, udać się do miejsca spotkań, trzeba by znale??ć jakieś zlecenie, możliwości są 3:
-burdel: zawsze można spotkać jakiegoś bogatego gościa chcącego kogoś zabić/złapać itp. ale jest też duża szansa, że gość będzie zbyt zajęty panienkami
-port: mechanicy i reszta pracowników często wiedzą co i gdzie się dzieje, problem w tym, że bez dużych ilości alkoholu raczej nic z nich nie wyciśniesz
-bar: ah bar...miejsce pobytu biednych jak i bogatych, pięknych i brzydkich, łatwo o zlecenia i nawet jeśli się nic nie znajdzie, zawsze można pograć w karty lub wziąć udział w jakiejś rozróbie...

Wybór z oczywistych powodów padł na bar, już od wejścia zaczepił mnie jakiś gość,widocznie za dużo wypił...szybki cios w twarz załatwił sprawę, gość poszybował na pobliski stół i chyba uznał, że nie warto wstawać,uznał lub nie mógł wstać, mi to wszystko jedno.
Widząc całą sytuację barman wskazał mi na jakieś drzwi, stało tam dwóch jakiś goryli, pomyślałem, że wygląda to ciekawie i ruszyłem w tamtą stronę.
Goryle obrzuciły mnie badawczym wzrokiem po czym jeden z nich odezwał się do mnie


Imię?
Corran Horn mruknąłem patrząc mu w oczy, w sumie nie lubiłem gadać, ale od czasu do czasu można złamać tą regułe

Ochroniarz bez zbędnego gadania otworzył mi drzwi
Pan Ford za niedługo do was dołączy powiedział po czym drzwi zamknęły się

wszedłem do środka i zająłem wolne miejsce z tyłu, po krótkiej chwili do pomieszczenia wszedł jakiś grubas, domyśliłem się, że to zleceniodawca, gość tylko uśmiechnął się do grupy w sali i zaczął

Nazywam się, jak już zapewnie wiecie Leritz de Ford. Wybrałem Was, bo myślę, że jesteście jednymi z najlepszych, ze wszystkich najemników, których tutaj spotkałem. Mam dla Was propozycje nie do odrzucenia. Chce wam dać 20 000$, oczywiście dla każdego. W zamian przywieziecie mi coś, co powinno trafić tutaj już dawno.

-mówiąc to położył na stoliku rysunek skrzyni oraz kość pamięci. jakiś gość bez słowa wpiął w gniazdo swojego kombinezonu. Położył rękę na stole i wyświetlił miniaturowy hologram skrzyni- 5 metrów szerokości, 10 wysokości.

Ta skrzynia znajduje się na statku Enduriel. Otrzymałem meldunek, że musiał awaryjnie lądować na księżycu planety, o numerze APG.478. To 7 dni drogi stąd. Wasz cel to zabezpieczyć i przywie??ć skrzynie, zanim zrobi to ktoś inny. Towar jest zabezpieczony przed próbami otwarcia, więc nie radzę kombinować. Dostaniecie transport. Liczy się każdy dzień, więc wyruszycie za dwa dni. Nie powinniście natrafić na żadnych nieprzyjaciół. Co prawda kosmiczni piraci są wszędzie, ale tamten rejon jest spokojny. To będzie czysta i bezpieczna robota. Macie jakieś pytania?

robota wyglądała na prostą, znale??ć a następnie odzyskać obiekt, bez zastanowienia kiwnąłem głową w stronę pracodawcy

Wchodzę w to rzuciłem, po czym zająłem się obserwacją reszty osób w salce
Brena

Imperator

Licznik postów: 1,817

Brena, 17-12-2012, 17:51
Pan Leritz roześmiał się rubasznie, przez co zakrztusił się własnym cygarem. Wywoływał w was uczucie, jakbyście właśnie spotkali Świętego Mikołaja.
- Spokojnie, pojedynczo. Płace 5 000$ po wystartowaniu statku, a pozostaje jak wrócicie z moją paczuszką. Wraz z wami poleci pewien żyd, Pan Argon Precel. Proszę się nie śmiać. -powiedział lecz sam wybuchnął śmiechem. Gdy się uspokoił to dokończył- Leci z wami, by dopilnować moich interesów. Nie jest to typ wojownika. Raczej biurokrata z powołania, więc proszę na niego uważać.

Słuchając waszych kolejnych pytań, de Word podrapał się po swoim podwójnym podbródku.
-Informacja o katastrofie dotarła na razie tylko do mnie. I zapewniam was, że postarałem się i dalej będę starał, żeby na mnie jak na razie się zatrzymała. -powiedział uśmiechając się chytrze. Gdy usłyszał kolejne pytanie wyra??nie się skrzywił- Wasz transport jest ... wystarczający i w pełni wyposażony. Będzie czekał za dwa dni w hangarze 4C, w dolnej części miasta, tak powiedzmy o 6. Tak tutaj nazywany slumsy. Pytajcie o Jednorękiego Bandytę.
-Ci "inni" to może być ktokolwiek. Piraci, konkurencja, wojsko, nie mam pojęcia. Nie obchodzi mnie, jakimi środkami, ale macie zdobyć tą paczkę. Kogo przy tym zabijecie, to już nie moja sprawa. Ja się wszystkiego zaprę i całą wina spadnie na was, jeśli coś zmalujecie.


-To już chyba wiecie wszystko. Ja teraz muszę się z państwem pożegnać. Moi pomocnicy wskażą Państwu wyjście. Bąd??cie w tym miejscu o czasie, to jest niebezpieczna dzielnica.
Po tych słowach ukłonił się, pocałował w rękę Panią medyk i Kate, a następnie wyszedł.
Do środka weszli dwaj, spotkani wcześniej i wskazali drzwi. Jeden klepnął Sandlera w potylicę, mówiąc żeby się pospieszył. Był to ten sam, którego zwiadowca wcześniej uderzył barkiem. Nie wyglądał na szczęśliwego.


Jeśli chcecie, to możecie opisać jak się przygotowywaliście do wyprawy, przez te dwa dni oraz wasze spostrzeżenia odnośnie podróży po slumsach.



Całą wasza dwunastka spotkała się przed wejściem do slumsów. Wszyscy mieliście zapakowany swój cały dobytek. Ciuchy, przyrządy higieniczne, itp.
Pozdrowiliście się skinieniami głowy i ruszyliście przed siebie.
Okazało się, że dobrze zrobiliście, postanawiając iść w grupie. To miejsce całym sobą mówiło: Spierdalaj! Zaraz dostaniesz kulkę w łeb, lamusie. Nie była to przyjemna dzielnica, oj nie.
Trzymając broń w pogotowiu szliście zwartą grupą. Zewsząd dobiegały do Was odgłosy barowych bójek, krzyki kurew chcących pozyskać kolejnego klienta lub obsługujących już zdobytego. Widzieliście dziecko, które miało może z dziesięć lat, wstrzykujące sobie narkotyk w żyłę. Nie zatrzymywaliście się.


-Panie kierowniku, poczekajcie.- słyszeliście za sobą. Zygzakiem szedł do Was pijaczyna. Gdy w końcu do Was doszedł, poczuliście bijący od niego smród wymiocin, moczu i taniego alkoholu- Poratujcie dolcem na biednych i potrzebujących.
Podszedł do Tii z wyciągniętą ręką lecz potknął się i wpadł w jej objęcia.
-O, Panienka wybaczy ale zostanę tak przez chwilę.-powiedział i przytulił idę do niej. Douglas zareagował od razu. Podszedł do pijaka, podniósł go i rzucił nim przez całą szerokość ulicy. Mężczyzna odbił się od ściany. Wszyscy myśleli, że murzyn go zabił, lecz usłyszeliście chrapanie. Wyglądało na to, że podczas szybowania zapadł w pijacki sen.


Drzwi jednego z barów otworzyły się w hukiem. Wyleciała przez nie dziewczyna, na oko dziewiętnastoletnia. Za nią wyszedł urżnięty mężczyzna, trzymając w ręce pustą butelkę po piwie.
- Choć tu dziwko. Jeszcze z tobą nie skończyłem. -krzyknął i uderzył dziewczynę w głowę. Ta wrzasnęła i upadła. Popatrzyła na Was wyrokiem błagającym o pomoc. Łzy mieszały się ze płynącą po twarzy krwią. Ktoś z Was, już chciał ruszyć w jej kierunku, lecz z baru wytoczyła się banda nachlanych rzezimieszków. Wszyscy pod bronią. Pierwszy mężczyzna siłą rozchylił uda dziewczyny i zerwał z niej krótką spódniczkę. Rozsunął rozporek i ponaglany przez innych wziął się do roboty. Wiedzieliście, że na jednym gwałcie się nie skończy. Przerażonej kobiecie udało się kopnąć oprawce w twarz. Odwróciła się i podpełzła na kolanach w waszą stronę. Nie uszła daleko. Mężczyzna dopadł do niej w dwóch krokach. Z całej siły kopnął w nogę, przewracając dziewczynę. Rozerwał jej koszulę, odsłaniając drobne piersi i wszedł w nią, z podwójną furią. Kobieta uniosła zakrwawioną głowę. Już nie płakała. Jej .oczy były puste, nieobecne. Strumyczek krwi powoli zaczął spływać po jej udach. Okazało się, że była dziewicą.

Teraz decyzja należała DO WAS. Nikt nie chciał pomóc biednej dziewczynie. Uliczka nagle opustoszała. Nikt nie przyjdzie wam z pomocą. Kałuża wokół nóg dziewczyny zaczęła się powiększać.

Spoiler

Czas do napisania: Czwartek 00:01
Tryb: po jednym

[Obrazek: six_by_sturmir-d9tcm16.jpg]
Lukaszak

Pierwszy oficer

Licznik postów: 983

Lukaszak, 17-12-2012, 19:49
Przygotowania Kaito do podróży to była zwykła rutyna, robił za każdym razem to samo. Sprawdzał swój kombinezon R.I.G po czym brał się za bronie. Poszukiwacz oraz Plasma Cutter były na swoim miejscu w każdym momencie gotowe do użycia. Sensory ruchu także były sprawne i gotowe do użycia, Kaito przed spaniem miał zamiar przejść się po slumsach i porozglądać za chętnymi na szybki numerek. Niestety po przyjrzeniu się tej części planety stwierdził że wszyscy faceci wolą kobiety niż mężczyzn o czym zresztą miał się następnego dnia przekonać na własne oczy. To było okropne miejsce, wszędzie narkomani i prostytutki. Kaito nie miał nic przeciwko prostytutką lecz miał nadzieje że trafi także na męską dziwkę, po raz kolejny się zawiódł. Próbował wcześniej zrobić to z kobietą lecz niestety od razu nie był sprawny do boju, najwyra??niej kobiety go nie podniecały. Wypił kilka piw w najbliższej spelunie po czym oddał się słodkiemu snu w swoim pokoju. Następny dzień wcale nie wyglądał lepiej, nie było tutaj nic ciekawego do roboty. Spotkał się w końcu z resztą najemników i ruszyli w stronę hangarów, pod drodze trafili na kolejnego narkomana - tym razem dziecko lecz na Kaito nie zrobiło to dużego wrażenia ponieważ był już w tych okolicach o pó??nej porze. W pewnym momencie trafili na bandę gwałcicieli którzy nie robiąc sobie nic z ich obecności ustawili się do gwłatu na pewnej dziewczynie. Kaito nie mógł znieść tego widoku, rozdziewiczali ją na jego oczach i do tego kobietę...przecież w nich nie ma nic pociągającego. Banda idiotów mogła sama siebie zapiąć od tyłu i zadowolić, wtedy nikt innych poza ich odbytami by nie ucierpiał. Kaito jest spokojnym i opanowanym człowiekiem lecz coś takiego wyprowadziło go z równowagi. Podszedł spokojnie do faceta który zajmował się gwałtem i przemówił do niego.
-Naprawdę nie wiem co widzicie w tych upartych i upierdliwych stworzeniach jakimi są kobiety. Mają dziurę tak samo jak każdy z was, różnica jest taka że zanim w nią wejdziesz musisz się o wiele bardziej postarać niż o faceta....ale żeby gwałcić. Uprawiałeś kiedyś seks z mężczyzną? Wiesz jakie to przyjemne uczucie gdy ktoś wsadza ci coś twardego w dupę? Nie? Z chęcią pomogę ci je poznać...
Kaito z nadzieją że jego współpracownicy będą go ubezpieczać przed resztą odbezpiecza swojego Poszukiwacza i zachodzi od tyłu mężczyznę. Gdy już jest za nim to robi potężny zamach bronią i dosłownie wbija lufę broni w dupsko gwałciciela. Wtedy gdy już czuje że trafił w sam środek naciska spust i patrzy jak broń rozrywa odbyt mężczyzny.
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź