Ich mały, ciemny Świat.
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 1 gości
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
Pajmon

Imperator

Licznik postów: 2,143

Pajmon, 17-03-2014, 19:56
Witam.

Zawsze lubiłem pisać zmyślone historie, co miało odbicie w moich ocenach z polskiego :rotfl:
Z nudów wpadłem więc na pomysł napisania własnej historyjki o 3 kumplach. A oto mniej więcej zarys akcji i bohaterów:

Akcja dzieje się w dużym japońskim mieście (bliżej niesprecyzowane).
Trójka młodych przyjaciół pochodząca z biednych i patologicznych rodzin wpada w małe kłopoty i potrzebują pieniędzy. W tym celu kradną i napadają na ludzi. Ich wyczyny zauważa lokalna mafia. Co dalej? Przekonacie się, jeśli będziecie czytać ^^

Bohaterowie:

Kenji - 16'to letni chłopiec. Mieszka w biednej dzielnicy z matką, jego ojciec nie żyje. Jest porywczy i wygadany. Ma skłonności do agresji.
Wygląd: około 180cm wzrostu, dobrze zbudowany (jak na swój wiek), ciemne włosy (jak to japończyk), a konkretnie krótki irokez. Znaki charakterystyczne: blizna na łuku brwiowym i policzku, kolczyk w uchu.

Toru - ma 17 lat i mieszka z rodzicami alkoholikami. Jest inteligentny i wygadany, zawsze wie co zrobić w danej sytuacji. Często przewodzi grupie i spiera się z Kenjim. W przeciwieństwie do niego i Ryu, jest raczej cherlawy.
Wygląd: około 165cm wzrostu, szczupły, bardzo krótko ścięte włosy (niemal na łyso). Znaki szczególne: oczy w dwóch różnych kolorach (jedno brązowe, drugie niebieskie), odcięty koniuszek małego palca w lewej dłoni.

Ryu - ma 16 lat. Mieszka z rodzicami. Jego matka jest bezrobotna a ojciec zarabia niewiele i często bije swoją żonę. Ryu jest raczej małomówny, ale nie należy do głupich osób. Często zamiast słów używa jednak pięści. Bije się najlepiej z całej trójki.
Wygląd: około 170cm wzrosu, średniej długości, ciemne, potargane włosy, dobrze zbudowany i wysportowany. Znaki szczególne: blizna na górnej wardze.



Inne postaci, takie jak rodzeństwo, ludzie z ulicy czy mafiozi będę nazywał po imieniu i rozwijał wraz z akcją ^^ może dzisiaj skończę pierwszy rozdział to wrzucę.

[ Dodano: 2014-03-17, 20:01 ]
1. Jak to się zaczęło


- Kenji, masz ognia? – zapytał Ryu.
- Jasne stary, trzymaj. Ale obstaw mi końcówkę.
- Spoko – powiedział Ryu, patrząc się tępo w nurt płynącej rzeki, nabierając co chwilę dym papierosowy w płuca.
Był ciepły, letni wieczór. Chłopcy siedzieli na wybetonowanym brzegu rzeki, w dość odludnym miejscu. Do osiedla, na którym mieszkali było stamtąd kilkaset metrów, a mało kto zapuszczał się nad rzekę. Chłopcy mieli więc pełną swobodę i nie musieli obawiać się nawet policji. Było to ich ulubione miejsce spotkań – stare, nieczynne ujście, którym niegdyś pobliska fabryka spuszczała nieczystości do rzeki. Ujście było na tyle duże, że chłopcy urządzili sobie wewnątrz „bazę”, ustawiając skrzynki i stare opony jako miejsca do siedzenia.
- Ej miałeś mi obstawić! Zapomniałeś? – odezwał się Kenji z irytacją w głosie, wyrywając kolegę z chwili zamyślenia.
- Sorry, trochę się zawiesiłem. Trzymaj.
- Siemka chłopaki, co się tak drzecie? – zapytał wychodzący z za zarośli Toru, po czym dodał – O, widzę, że macie fajki. Dacie jedną?
- Niestety stary, to jest jedyna jaką mamy. – odpowiedział Kenji – i jak widzisz, właśnie kończę ją palić.
- K*rwa, a tak mi się chce... Na szczęście już dzisiejszej nocy odkujemy się Panowie. – powiedział z wyra??nym uśmiechem i błyskiem w oku Toru.
- Masz je? – zapytał podekscytowany Kenji, i z wrażenia podniósł się z ziemi i podszedł do Toru, który zdejmował właśnie plecak.
Otworzył go, i wyjął ze środka 2 atrapy pistoletów. Teraz także Ryu wstał i podszedł do kolegów.
- Jak widać. – odparł Toru – Biorę za nie dodatkowo po 50 jenów przy podziale z tego, co ukradniemy.
- Co?! 50?! Gdzie Ty je k*rwa kupiłeś?! – powiedział ze skrzywioną miną Kenji.
- Nie Twoja sprawa. Trzeba było samemu się za to wziąć. – odpowiedział mu Toru.
- Ej, Panowie, nie zapominajmy po co ta cała akcja. Musimy przecież oddać półtora klocka temu je*anemu grubasowi. – wtrącił się Ryu.
Chłopcy zadarli z jedną z grup starszych od nich chuliganów, mieszkających na ich osiedlu. Jednemu z nich wybili szybę w aucie, chcąc ukraść leżący na fotelu portfel. Na nieszczęście dla nich zostali jednak przyłapani i właściciel dał im ultimatum: albo oddadzą mu 1500 jenów, albo stanie się im krzywda.
- Tya... Oby ten dziad miał więcej niż półtora tysiąca. Kasa mi się przyda. – dodał Toru.
- No, mi też. Widziałem ostatnio na wystawie zajebiste buciki. – powiedział z uśmiechem Kenji – Byłem też u Dino, wiecie, tego pasera. I miał...
- Skończ, mamy teraz ważniejsze rzeczy do obgadania .– przerwał mu Toru.
- Co za zj*b, nie da nawet chwilę pofantazjować... – odparł Kenji.
- Zamknij się w końcu i trzymaj swoją atrapę. Pamiętaj baranie, nie naciskaj przypadkiem spustu, co by sklepikarz nie skapnął się, że gnat nie jest prawdziwy. – powiedział stanowczo Toru.
- Dosyć ciężka – powiedział Ryu, biorąc do ręki pistolet – Jesteś pewny, że nie opchnęli nam jakiejś prawdziwej, lewej broni?
- Tyaa... – odparł lekko zmieszany Toru – Nie ważne. Dobra, czekamy do 23. O tej godzinie staruch będzie zbierał się do zamknięcia sklepu i nie powinno być już klientów. Wtedy ja wejdę jak gdyby nigdy nic i będę udawał, że szukam czegoś na półkach. Jakąś minutę po mnie wejdziecie wy, ubrani w kominiarki i każecie gościowi opróżnić kasę. W razie jakichś kłopotów zajdę gościa od tyłu i je*ne go w łeb, nie będzie się tego spodziewał.
- No dobra, a gdzie pó??niej uciekniemy? – zapytał Ryu.
- No chyba tutaj, co nie? – odpowiedział szybko Kenji.
- Chyba Cię po*ebało. – odparł na to Toru – Uciekniemy do piwnicy w bloku obok sklepu. Nikt nie zdąży nas zauważyć, a dziadek uzna, że rozpłynęliśmy się w powietrzu. Zanim przyjedzie policja my będziemy już daleko. Piwnice w tych blokach są ze sobą połączone. Wejdziemy jednym wejściem, a wyjdziemy po drugiej stronie osiedla. Wtedy schowamy gdzieś kasę i pójdziemy do domów. Odbierzemy ją na drugi dzień.
- No dobra, chyba łapię... Ale powtórz jeszcze raz dokładnie, dla pewności – powiedział Kenji.

Chłopcy omawiali jeszcze dokładnie cały plan kilka razy. Miał być to ich pierwszy skok. Byli bardzo poddenerwowani, a godzina „zero” zbliżała się nieubłaganie.

- Ku*wa, łapy mi się trzęsą. – powiedział Kenji zakładając kominiarkę.
- No, mi też. Zapaliłbym sobie na uspokojenie. – dodał Ryu.
- Palić będziecie po wszystkim, teraz się skupcie. Pamiętajcie, wejdziecie minutę po mnie. – powiedział Toru, któremu też wyra??nie drżały nie tylko ręce, ale i głos.
Chłopiec zbliżył się do sklepu. Przez przeszklone drzwi zauważył, że stary kasjer obsługuje właśnie klientkę. Zaczekał jeszcze chwilę przed wejściem, aż ta opuści sklep. W końcu wszedł. Nie odezwał się ani słowem i mając spuszczony wzrok, udał się między półki. Chodził chwilę nerwowo, aż nagle usłyszał d??więk otwierających się drzwi i krzyki.
- To jest napad! Otwieraj kasetkę i wrzucaj do tego plecaka wszystko co w niej jest! – krzyknął Kenji.
- Ruszaj się staruchu, albo roz*ierdole Ci łeb! – dodał Ryu, mierząc kasjerowi atrapą w głowę.
- Proszę, nie zabijajcie mnie, już robię co mi każecie! – odpowiedział nerwowo staruszek.
Kasjer otworzył kasę i zaczął wrzucać do plecaka wszystkie banknoty. Wtedy nagle plecak wypadł mu z ręki.
- Co Ty od*ierdalasz?! Chcesz zginąć?! – krzyknął Kenji.
- Bardzo przepraszam! – odpowiedział staruszek i schylił się pod ladę. Lecz zamiast plecaka wyciągnął strzelbę.
- Mam was gówniarze! Myśleliście, że mnie okradniecie?! Ja wam dam małe sku*wysyny!
Wtedy to nie myśląc zbytnio, Toru, który stał schowany za półką sklepową i przyglądał się wszystkiemu, chwycił za szklaną butelkę z winem. Wziął zamach i rzucił. Butelka trafiła dziadka prosto w głowę, rozbijając się na niej. Oczywiście staruszek padł jak długi. Lecąc na ziemię, zdążył jeszcze pociągnąć za spust strzelby i wywalił wielką dziurę w suficie.
Toru nerwowo założył kominiarkę na głowę i krzyknął do kolegów
- Uciekamy! Szybko!
- Zaraz, zaczekaj! Plecak został za ladą, a ten dziad nie zapakował całej forsy! – odpowiedział Ryu.
- Dobra, szybko, pakuj ją i spie*dalamy! – odpowiedział Toru.
Ryu szybko wziął plecak i opróżnił kasetkę sklepową. Z za lady wyszedł wtedy także Kenji i wszyscy troje wybiegli na zewnątrz. Rozejrzeli się dookoła – pusto! Przebiegli więc jeszcze jakieś 20 metrów w prawo i po cichu weszli do bloku. Udało się, nikt ich nie widział. Weszli więc do piwnicy.
- Ja pie*dole, cały się trzęsę! – powiedział szeptem Ryu.
- Mam dokładnie to samo. – odpowiedział mu z uśmiechem na ustach Toru.
- Ej chłopaki, chcecie coś na nerwy? – zapytał cicho Kenji i wyciągnął z kieszeni świeżo ukradzioną paczkę papierosów.

 [Obrazek: giphy.webp] 
 
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź