Drugi już bodajże marvelowski serial wyprodukowany przez netflixa, a przynajmniej drugi
przeze mnie obejrzany.
W serialu tym śledzimy losy tytułowej bohaterki ( w tej roli Krysten Ritter, jak ktoś oglądał Breaking Bad to tą panią rozpozna), która co nieco ma już za sobą. Nie jest to geneza postaci, mamy tutaj już rozwinięte relacje główna bohaterka - przeciwnik. Skoro jestem przy przeciwniku, to gra go David Tennant, a owa kreacja jest iście przekozacka.
Bije na głowę w mojej ocenie Kingpina, nie to żeby był zły - bo był bardzo dobry, ale Kilgrave to fundament tego serialu w mojej ocenie. Pierwsze odcinki totalnie nie zachęcają do dalszego seansu, ale czym dalej w las tym lepiej. Z momentem w którym zaczynają się pierwsze wątki bezpośrednio związane z Kilgravem serial momentalnie skacze mocno w górę i do ostatniego odcinka nie opada.
Jak komuś Daredevil przypadł do gustu to się na tej produkcji nie zawiedzie, a jeśli ktoś przerobił serial zapraszam do wymiany spostrzeżeń