Imię i Nazwisko :Abonumange Kutokanomukaite
Poziom: 1
Wiek:19
Płeć:Mężczyzna
Zawód:Wioskowy szaman
Typ Łowcy: Dzikich zwierząt
Karta Łowcy:
Nen:
Życie: 170
Poziom Nenu:
Ten 2
Zetsu 2
Ren 2
Statystyki:
Siła:9
Zręczność:12
Inteligencja:11
Wytrzymałość:10
Siła Woli:8
Umiejętności
Bitewne:
kontrola Nenu: 2
walka wręcz:2
czujność:3
koncentracja:1
akrobatyka:1
Charakterystyczne:
traper:2
wiedza:1
Leczenie:1
skradanie:2
ukrywanie się:2
przetrwanie w dziczy:5
Rozbrajanie i zastawianie pułapek :1
Obserwacja:1
Łowca Zwierząt: 2
Ataki:
Kocioł Czarnego Boga-dzięki mocy pradawnego Czarnego Boga potrafię wyciągnąć duszę i istotę zwierzęcia i przekazać ją innym przekazując im moc bestii.Mikstury można przechowywać nie tracą na ważności. Do wykonania mikstury potrzebny jest organ zwierzęcia oraz krew(czegokolwiek). Jakość zależy od organu (wątroba
Istota Czarnej pumy-bestia będąca głównym wysłannikiem Czarnego Boga daje nam jedną z potężniejszych mikstur. Zyskuje dusze bestii ,która wspomaga nas w walce. Wzrasta nasza prędkość,zwinność, i reakcja. Zyskujemy instynkt mordercy towarzyszący każdej pumie przy polowaniu.Wzrasta nasz czas reakcji,stajemy się precyzyjni w swoich ruchach ,a szansa na wykonanie kończącego ciosu wzrasta.Dostrzegamy w przeciwniku jego wady jednak tracimy na odwadze. Po otrzymaniu duszy pumy preferujemy wyczekanie i zaczajenie się na przeciwnika by dopaść go jednym atakiem.Lepiej dostrzegamy słabe punkty ofiary.Zaczynamy się poruszać bezszelestnie jak prawdziwy drapieżnik. Tracimy jednak na odporności na ciosy.Efektem ubocznym po zakończeniu działania może być senność i zleniwienie jak na każdego kota przystało. Czas działania 5 minut-do rozsmarowania
Istota Niedźwiedzia-po przekazaniu istoty tej wielkich majestatycznych bestii zmienia się nasza budowa ciała. Następuję drobna mutacja gdy jesteśmy pod wpływem maści:stajemy się więksi,wyżsi,przybieramy na masie,stajemy się ciężsi. Zyskujemy znacząco na sile,agresji i odwadze. Stajemy się pewni siebie i tracimy odrobinę kontrole nad sobą. Możemy nie dostrzegać różnicy w sile pomiędzy sobą a przeciwnikiem.Stajemy się wytrzymalsi i odporniejsi na ciosy.Efektem ubocznym jest głód oraz masa przybrana po otrzymaniu mikstury spada dopiero po pewnym okresie nie od razu.Czas działania 3 minuty-do rozsmarowania.
Istota Jaszczurki-po przekazaniu istoty tej bestii zyskujemy raczej nie typowe zdolności. Regeneracja naszego ciała wzrasta do stopnia ,że widzimy zasklepiające się rany. Leczymy się szybciej z chorób, ma właściwości odtruwające oraz uodparniające na trucizny. Stajemy się także znacznie szybsi i sprawniejsi.Efektem ubocznym jest zielenienie skóry oraz pocenie się śluzem przez pewien okres.Czas działania 1 minuta-do picia.
Historia: Abonumange to człowiek dziczy, pochodzi z dżungli z kontynentu ,który 15 lat temu był obszarem nie zdobytym opanowanym przez naturę,dzikie zwierzęta i tubylców. Dziś jest to obszar zniszczony i skolonizowany ,a po plemieniu ,któremu nadano nazwę Plemię Czarnego Boga nie zostało nic oprócz niego i kilku okazów trzymanych w nielegalnych zoo jako wyjątkowe atrakcje. Jak każde dzikie plemię posiadali swoje zwyczaje,tradycje i przesądy. W przypadku PCB był to przesąd w czarnego boga ,który miał się objawiać w postaci czarnej pantery jako jego doskonałego wysłannika. Najwyższy stanem w wiosce był oczywiście wódz poniżej byli wojownicy na równi z rolnikami i łowcami. Dzieci były wychowywane by wierzyły w dobro plemienia, wychowywane bez uczuć,bez zaangażowania w taki sposób ,że matki nigdy nie kto jest jego prawdziwą matką,stosunki z rodzeństwem kończyły się na 8 roku życia kiedy to wszyscy wstępowali w rok dojrzewania i byli szkoleni w swoim zawodzie przypisanym przez szamana. Postać szamana była osoba mistyczna pełniąca funkcje głosiciela proroctwa czarnego boga oraz postać swego rodzaju medyka. Abonumange był 11 z kolei synem wodza wioski oraz jednej z jego 5 żon. Dzieciństwo spędził beztrosko do 8 roku życia. W dniu swoich urodzin po raz pierwszy spotkał swojego ojca ,który razem z pierworodnym zaprowadzili go do chaty szamana ,znajdującej się na środku obozu. Tam Abonumange spotkał po raz pierwszy szamana. Był to starzec ,który stracił władanie w nogach. Nosił typową dla jego profesji ponczo w jego przypadku w odcieniach czerwieni i purpury. Cały czas siedział na fotelu przygotowanym z kości tygrysa, nogi miał przykryte wyprawioną skóra z tej bestii. Według każdy kto otrzymał proroctwo zesłane od czarnego boga miał obowiązek uczestniczyć w szkoleniu na szamana. Głównym testem jaki się przechodziło było zabicie bestii ,która sami sobie wybieramy. W przypadku aktualnego i jedynego szamana w tamtym okresie był to tygrys. Abonumange został tutaj zostawiony razem z 2 uczniami starszymi od niego o rok i o 3 lata. Szkolenie u szamana okazało się jedynym momentem w życiu plemieńca kiedy Abonumange mógł zaznać czegoś na kształt. Okazało się ,że staruszek miał jeden cel na swoją końcówkę życia. Wyszkolić kolejnego szamana. Jak się można domyślić test nie cieszył się dużą zdawalność i pomimo wybierania po jednej osobie z każdego rocznika od ponad 40 lat nie można wyłonić kolejnego szamana wioski. Pierwszym przeżyciem jakie chłopiec musiał przejść było wybranie swojej bestii. Szaman przygotowywał rytuał wyboru. Wysłał pozostałych uczniów po składniki ,a mnie kazał się umyć i usiąść w specjalnie narysowanym kręgu. Po pewnym momencie czekania gdy jako mały chłopiec nadal się nudziłem podano mi specjalny wywar. Po wypiciu wywaru straciłem kontrole nad ciałem i nie pamiętam co się wtedy ze mną działo. Następnego dnia dopiero poznał swój wybór dokonany w amoku.Czarna pantera wysłannik czarnego boga czyli najtrudniejszy możliwy wybór. Pantery były królami tej dżungli i nawet wyszkoleni wojownicy i łowcy okazywali im szacunek. Kolejne 8 lat jest okresem mojej nauki. Szaman przekazywał mi i reszcie uczniów cała swoją wiedzę. Uczyliśmy się polować,zbierać składniki na mikstury,walczyć,opatrywać rany,strzelać z łuku. Ćwiczyliśmy ,doskonaliliśmy nasze ciała i czekaliśmy na moment 16 urodzin kiedy nadchodził dzień próby. Zaprzyjaźniłem się z swoimi braćmi w nauce oraz nawet ze starcem ,który już zaczynał cierpieć na zaniki pamięci,ataki nieznanych nam wstrząsów, szaman jednak walczył by wyszkolić jednego z nas. Byliśmy ostatni ,który postanowił się wyszkolić nie brał już kolejnych uczniów ponieważ czuł ,że ich nie wyszkoli.Jednym z ważnych momentów w czasie moich ćwiczeń było spotkanie ze swoim wrogiem. Na rutynowym zadaniu śledziłem typowego niedźwiedzia. Tłuste bydle planowało już usiąść i usnąć po soczystym posiłku.Sam mu wtedy podstawiłem posiłek nafaszerowany ziołami usypiającymi. Czaiłem się przeskakując po drzewach i śledząc miśka dalej i dalej. Wykorzystywałem wtedy zrośnięte korony drzew. Pomimo już wtedy wysokiego wzrostu i długich kończyn potrafiłem się poruszać bezszelestnie. Bestia nareszcie usnęła pod drzewem. Wyciągnąłem łuk i zastrzeliłem bestie. Szybki strzał między oczy,bestia padła nawet nie poczuła. Teraz musiałem jedynie rozpalić ognisko.Miałem sobie mały pakunek z suchym drzewem musiałem tylko rozpalić i dodać trochę rośliny barwiącej dym na czerwony i zjawili by się inni łowcy by zabrać bestie do szamana. Wtedy jednak poczułem ten strach jedyny w swoim rodzaju ,o którym opowiadał mój mistrz. Gdy bestia zajdzie cię od tyłu podczas polowania na składniki i jesteś pod ścianą. Bestia rzuciła się na mnie zrzuciła mnie z drzewa. Sama natychmiast uskoczyła w krzaki. Poruszała się bezszelestnie jednak wyczuwałem jej obecność i chęć mordu. Wyciągnąłem łuk naciągnąłem strzałę i czekałem. Spadek z drzewa mnie poturbował. Czułem ból w lewej kostce nie mogłem stanąć na tej nodze więc jedynie oparłem się na kolanie i czekałam na bestie. Znów mnie zaskoczyła i powaliła. Łuk wypadł mi z ręki a bestia przygwoździła mnie łapami. Spojrzałem w oczu temu ,który miał mnie zabić. Czarna pantera wlepiała we mnie ślepia,zawarczała i odeszła. Wiedziałem i czułem to. To warknięcie to był śmiech. Wysłannik czarnego boga wysłał mi przekaz ,że nigdy go nie pokonam. Było to jedno z trzech ciężkich przeżyć podczas treningu na szamana. Podjąłem wtedy decyzje by zacząć trenować jeszcze ciężej. Jednak kolejne wydarzenie mnie zniszczyło psychiczne. W wieku 16 podchodziliśmy do egzaminu.Jeden z uczniów podchodził do egzaminu. Co prawda przewyższał mnie w każdym stopniu i na początku byłem pewien jego sukcesu. Jego przeciwnikiem miała być tutejszy goryl rozmiarów osiągających nawet do dwóch metrów. Niesamowicie silne i agresywne oraz poruszające sprawnie po koronach drzew. Każdy uczeń wyruszał sam na misje ,a po miesiącu był uznawany za przegranego. Dwa tygodnie po jego wyruszeniu wybrałem się w obszar ,który grasował goryle na ,które miał polować. Szukałem jego ciała albo jego całego żywego.Po kilku próbach szukania przedzierając się przez jeden z gąszczów o coś się potknąłem. Były to roztrzaskane zwłoki przyjaciela. Poznałem je po rzeźbionym łuku,który jako jedyny ocalał przy zwłokach. Był to moment próby ,którego nie przeszedłem. Zabiło to we mnie uczucia i spowodowało ,że się odciąłem i stałem się marionetką wykonującym polecenia starucha. Kolejna porażka przy teście mojego następnego kolegi nie odbiła się na mnie. Nie miałem już wtedy uczuć. Gdy następnego roku ja podchodziłem do egzaminu szaman wiedział ,że zawiódł. Byłem martwy wewnątrz i nie miałem raczej dużej szansy powodzenia. Po opuszczeniu wioski po prostu biegłem przed siebie,skakałem po drzewach nawet nie myślałem gdzie biegnę i po co. Dopiero gdy się zmęczyłem stanął na polance pomiędzy drzewami gdzie świeciło na mnie słońce. Wokół mnie krążyła czarna pantera wyczułem ją już chwile temu. Jedyne co miałem przy sobie to łuk ze strzałami na nic więcej mi nie pozwolono. W grę wchodziła jeszcze walka wręcz jednak to miało nikłe szanse powodzenia. Zwierze krążyło wokół mnie i czaiło się do skoku. Wiedziałem ,że na nie mam szans zareagować na jej atak mogę co najwyżej go przewidzieć. Wyczułem wtedy to wyzwanie od pantery-Obroń się! Natychmiast uskoczyłem na bok,turlając się. Dzięki długim kończynom pokonałem odcinek dzielący mnie to krzaków i drzew. Widziałem panterę ,które chybiła swoim morderczym skokiem jednak płynnie wylądowała i obróciła się w moją stronę. Nie miałem czasu podziwiać jej finezyjnych ruchów bo ta już ruszyła. Dobyłem łuku i już musiałem uskakiwać przed kolejnym atakiem. Tym razem jednak padłem na ziemie. Widząc panterę przelatującą nad mną uderzyłem ją nogami i wyrzuciłem w górę. To była moja szansa. Bestia nieporadnie spadała w dół. Wykorzystałem ten moment żeby zamachnąć się łukiem i cisnąć zwierzęciem w las. Udało się! Usłyszałem tylko gruchnięcie ciała o drzewo i kolejne pomrukiwanie. Dobyłem strzały i nałożyłem ją na cięciwę. Krótki wytrzymał łuk pozwalał mi na walkę w warunkach dżungli. Potrzebowałem jednak zostać na tej malutkiej polance. Bestią krążyła wokół,pomiędzy krzewami. Jej ruchy już nie były bezszelestne widać ,że zderzenie z pniem było bolesne i mogło coś zrobić bestii. Nagle dźwięk zamilkł by w następnej chwili zobaczyć jak bestia wyskakuje frontalnie na mnie. Zuchwały ruch bestii ,która najwidoczniej wtedy nadal ze mnie kpiła. Strzała poleciała jednak przeszyła powietrze. Bestia zwinnie uskoczyła nieznacznie zmieniając tor biegu. Nadal kierowała się na mnie. Chwyciłem kolejną strzałe ,a łukiem sparowałem atak dzikiego kota. Impet pumy powalił mnie jednak łuk nie pozwolił na to by bestia mnie ugryzła. Bestia zwaliła się na mnie całym ciężarem, drapała swoimi pazurami i starała się przegryźć łuk ,który utknął w jej paszczy. To był mój moment kiedy mogłem ją wykończyć. Wbiłem strzałę ,które wcześniej wyciągałem i przebiłem jej gardło. Bestia warknęła, szamotała się dalej próbując mnie dopaść ,a krew bryzgała na mnie. Po chwili ruch ustał i mogłem zaczerpnąć świeżego powietrza. Nawet nie zdawałem sobie sprawy ,że cała ta walka to był tylko moment przez ,którego całość wstrzymywałem oddech. To było jedyne w swoim rodzaju uczucie ,gdy świadomość wygranej do mnie dopłynęła. Starcie z dziką bestią było czymś co mnie obudziło ponownie. Po traumatycznej stracie swojego przyjaciela ,która mnie zabiła wewnątrz ,powróciłem i narodziłem się na nowo dzięki łowom na pumę. Wróciłem do wioski jako tryumfator z bestią na ramieniu. Cały we krwi byłem witany przez wszystkich w wiosce.Nadano mi nazwisko Kutokanomukaite co z mojego języka oznaczało ten ,który obalił boga. Następnym moim obowiązkiem stało się wyprawienie skóry bestii jako symbolu przejścia egzaminu oraz stworzenie z kości artefaktów do porozumiewania się z czarnym bogiem. W moim przypadku wykorzystałem je do stworzenia rękawic imitujących łapy pantery. Jej wielkie szpony służyły jako ostrza na koniuszkach palców. Czaszkę zawiesiłem u boku ,a z reszty kości wykonałem nóż. Moja kariera szamana nie trwała długo. Tydzień po wykonaniu artefaktów nasza wioska została najechana przez nieznane nam plemię posługujących się nieznaną mi wtedy technologią. Był wtedy ranek ,a ja krzątałem się po chałupie szamana ,które teraz miała należeć do mnie. Przygotowywałem ostatnie wywary na wszelki wypadek ,gdy nagle do chaty wpadli wojownicy z obcego plemienia. Posługiwali się bronią ,która zabijała z dystansu wytwarzając dużo hałasu ,a nie wystrzeliwując żadnego pocisku. Nie chcieli mnie zabić ,trafili mnie w nogę ,a następnie związali i wynieśli przed domostwo. Tam oglądałem jak wynoszą resztę moich rodaków. Czekaliśmy do południa oglądając jak biali ludzie okradali nasze domostwa i przeszukiwali cała wieś.W południe przyszedł gruby mężczyzna w czarnym garniturze i kapeluszu u jego boku była młoda kobieta ,która jako jedyna wydawała się nie zadowolona z zachowania reszty białych twarzy. Wydawała się kłócić w nieznanym mi języku z grubym chyba przywódcą bandy. Chwile później podeszła do mnie i zaczęła mówić w moim języku. Co prawda koślawie ale byłem w stanie ją zrozumieć. Kobieta postanowiła mnie wybrać. Chciała bym przekazał jej tradycje i kulturę swojego plemienia ,a w zamian mi zostanie zwrócone życie. Nie mogła tego zrobić dla reszty moich rodaków ale mogła chociaż mi pomóc. Pragnąłem odmówić tej znieważającej mnie ofercie ale wtedy odezwał się stary szaman ,który od 8 lat mnie nauczał i był dla mnie jedyną ocalała osobą ,do której mogłem czuć przywiązanie. Jego słowa przekonały mnie do przyjęcia oferty. Jedyne o co poprosiłem wtedy kobietę było zabranie moich rzeczy ,które miały dla mnie wartość czyli artefaktów z zabitej przez mnie czarnej pumy. Mnie przewiezione nieznanymi mi wtedy pojazdami do olbrzymiej posiadłości. Do jednej chaty ,która wielkością przewyższała naszą cała wieś. Tam mieszkałem z kobietą ,która mnie uratowała. Spałem na miękkich łóżkach zamiast matach, kąpałem się w tak zwanych wannach ,a nie w rzece i mogłem jeść do syta ile tylko mogłem. Kobieta wymagała od mnie przekazania tradycji swojej wsi w zamian zaoferowała mi naukę jej języka. Twierdziła ,że nie może mi zwrócić wolności dopóki nie będzie pewna ,że sobie poradzę. Do 18 roku życia byłem pod jej opieką ,a ta uczyła mnie o świecie zewnętrznym po za dżunglą ,o którym nie wiedziałem, nauczyła mnie mówić,rozumieć,czytać nowożytną mowę. Opowiadała mi także o sobie. Była córką inwestora ,który zainwestował w te właśnie ziemie. Jej ojciec tak naprawę był kryminalistą ,który łapał takie ludy jak moje ,a następnie wykorzystywał w nielegalnych zoo czy w innych nieznanych mi celach. Kobieta jedynie co była w stanie osiągnąć to wyciągnięcie od ojca jednej osoby z plemienia by historia o nich nie przepadła. Kobieta zajmowała się historią takich ludów i spisywała ją dla innych białych ludzi w wielkich księgach. Wybrała mnie ponieważ wiedziała ,że statusem byłem najwyższy w całej wiosce. Oprócz mnie był jeszcze starzec ,który także był szamanem jednak bała się ,że ten umrze zanim ona zdąży zapisać wszystkie potrzebne jej informacje. Tak więc nauczałem ją o swoim ludzie ,a ta nauczała mnie o swoim. Zachowałem jednak swoje oryginalne pochodzenie i trzymałem się swoich zasad. Gdy w wieku 18 lat ta pozwoliła mi opuścić swój dom ponieważ stwierdziła ,że będę w stanie już sobie poradzić. Nie rozumiała jednak ,że ja do tego świata nie pasowałem i nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Za nim opuściłem jej posiadłość przygarnął mnie jej ojciec. Ten sam ,który wcześniej napadł na moją wioskę. Zaoferował mi prace jako łowca w jego wyprawach do dżungli by polować na rzadkie zwierzęta. Z racji ,że od lat wykonywałem polecenia to teraz potrzebowałem takiej osoby. Wcześniej był to szaman ,który udzielał mi nauk ,później była to kobieta-historyk ,która przekazała mi wiedzę o świece ,a teraz człowiek ,który zaatakował moją wioskę. Tak naprawdę nie przeszkadzało mi to. Zabrali mi wioskę, mój zawód nie zostało mi nic. Nie wiedziałem co robić w tym nowym świecie ,a jedyne co mi kiedykolwiek sprawiło przyjemność było polowanie. Zaczęło się więc życie na usługach szefa mafii. Moim głównym zadaniem było znalezienie legowisk ,a następnie doprowadzenie tam ekipy. Dzięki mojej znajomości terenu oraz umiejętnością przetrwania w dżungli okazałem się bardzo przydatnym nabytkiem. W przeciągu 2 lat nabyłem doświadczenia z polowaniem. Dojrzałem także coś niezwykłego. Bestie ,na które polowaliśmy były uważane za bóstwa w mojej wiosce. Nikt nie miał prawa się do nich zbliżać ,a ja co chwile obserwowałem pojedyńczych ludzi potrafiących te bestie pokonać za pomocą nieznanej mi siły. Nie rozumiałem tego pomimo informacji ,które otrzymałem od kobiety. Z czasem zacząłem się dokształcać w gatunkach zwierząt i roślinach. Pozwalał mi na to szef ponieważ uważał ,że to może mi się przydać. Pewnego dnia dzień przed polowaniem zaprosił mnie i zaproponował mi umowę. Potrzebował osoby z licencją łowcy. Nie wiedziałem wtedy o co mu chodzi. Ten wyjaśnił mi po części o co chodzi. Chciał wysłać mnie bym zdobył tą licencje. Oczywiście się nie przeciwstawiłem ponieważ byłem wychowany do wykonywania rozkazów przyzwyczaiłem się i podjąłem to wyzwanie. Szef chciał jednak zadbać o mój sukces i przygotował osobę uczącą mnie ów tajemniczej mocy ,który posiadali łowcy na polowaniach. W przeciągu roku zyskałem podstawowe umiejętności władania nenem. W tym czasie szef mafii przygotował dla mnie transport i informacje o teście na łowce. Gdy ruszałem na egzamin nareszcie bez osoby ,która by mnie kontrolowała uświadomiłem sobie ,że kariera łowcy pozwoli mi rozpocząć swoje życie na nowo. Nie miałem zamiaru wracać po egzaminie do mafii. Chciałem robić to co lubię czyli polować na nieznane mi jeszcze gatunki ,a do tego potrzebowałem licencji łowcy ponieważ wiedziałem ,że to otworzy mi drogę do wielu zamkniętych obszarów.
Wygląd:Wysoki na 2,1m mężczyzna. Chudy o długich kończynach. Poruszający się niezwykle sprawnie i cicho jak na swoje warunki fizyczne. Wokół kostek u nóg ma zawieszone futro w kształcie kuli.Nosi sandało-podobne buty czyli po prostu podeszwę oraz dwa rzemyki. Ma spódnice wykonaną z wytrzymałych liści oraz ponczo w odcieniach brązu,zieleni pod którym trzyma skórzaną torbę odpadająca na lewe biodro.Z torby zwisają różnego rodzaju rzemyki z koralikami. Na szyi ma liczne amulety i naszyjniki z zębów zwierzęcych,zakonserwowanych oczu.Przy pasie ma przyczepione dwie zwierzęce czaszki opadające na prawe biodro-małpią i pumy.Pod ponczem nosi wielką skórę czarnej pumy zarzuconą na plecy. Łapy zwierzęcia zwisają na klatkę piersiową. Skóra jest związana jednym rzemykiem na brzuchu i drugim przy szyi. Wystaje z tyłu poncza zasłaniając tył nóg do kolan. Paszcza pumy wystaje z poncza i zwisa na klatkę piersiową przysłaniając ponczo.Na lędźwiach po ponczem zawiesza łuk oraz kołczan ze strzałami. Cera ciemna,twarz bez wyrazu zastygnięta w jednym grymasie. Łysy o brązowych oczach z długą,pociągła,chudą twarzą bez zarostu. Zamiast włosów ma tatuaże ułożone w symbol nadający mu przynależność plemienną oraz symbol inicjacji szamańskiej.Posiada kolczyki wykonane z zwierzęcych zębów wystających z uszu,policzków,nosa łącznie 6.
Ekwipunek:
Nóż z kości zwierzęcej niezwykle ostry i wytrzymały
Krótki łuk
kołczan ze strzałami(25)
skórzana torba z dzikiego zwierza
Wyprawiona skóra czarnej pumy
czaszka pumy i małpy
rękawiczki z pazurami pumy na paznokciach
fiolki na mikstury
Krzesiwo
Mały rozkładany namiot
Zestaw farb do kamuflażu
Kompas