Ja byłem na premierze więc też się podzielę spostrzeżeniami.
(04-05-2016, 14:25)Heros napisał(a): Żeby w pełni ogarnąć ten film musicie znać:
- Avengers
- Kapitan Ameryka: Winter Soldier
- Avengers 2: Age of Ultron
Nie uważam, żeby znajomość tych filmów była esencjonalna dla czerpania rozrywki z Civil War. Prawda, ładnie się to wkomponowuje w historię tu opowiedzianą, ale jeśli nie oglnądnęliście jednej, bądź też żadnej z w/w produkcji, to nic nie tracicie, bo problemy które przekłądają się na wydźwięk tego filmu, a pochodzą z poprzednich części są tutaj łądnie zarysowane i wspomniane tak, że praktycznie nie da się pogubić w motywacjach bohaterów.
Ja zacznę tak klasycznie, od rozbicia filmu na części.
1. Początek
Nie ma tu jakichś fajerwerków, bądź dużego zaskoczenia, ot typowa akcja Avengers jakich wiele, przez chwilę miałem dylemat, czy pokazują nam trening nowych członków grupy, czy to naprawdę jakaś tajna akcja. Przede wszystkim dlatego, że dosłownie wszystko, szło po myśli Avengersów. To wyglądało jakby ktoś przechodził poziom w Mario setki razy bo nie mógł zdobyć trzeciej monety, ale w końcu mu się udało i zna sposób przejścia na pamięć. No tak to wyglądało, nie ściemniam nic a nic. Owszem, ładna laurka pokazu mocy, ale liczyłem na jakieś poważniejsze wyzwanie, a nie Crossbones'a strzelającego z automatu xD. Ofc są komplikacje, ale nie wpływają one na niekorzyśc Avengersów, bo ci po prostu jakimś cudem wiedzą gdzie wszystko jest, kto jest kto i zawsze znajdują przeciwnika i znają sposób na ejgo pokonanie. Koniec końców wszystko sprowadza się do tego, że po prostu trzeba było przenieść akcję w bardziej zaludniony teren aby pokazać dramat cywilów co zapocząkuje prawdziwą fabułę filmu.
Kij wie do czego Crossbones chciał użyć tego co chciał wykraść (nie powiem co to było żeby nie psuć frajdy), co się z tym później stało ani czy za tym stał ktoś jeszcze, po prostu dostaliśmy dramat i to jest mechanizmem spustowym fabuły.
Rozwinięcie już jest o wiele lepsze, typowe rozstawienie pionków na szachownicy i powoli przechodzimy do scen akcji, których jest od grooooma. Co chwila coś się dzieje, a nawet jak myslimy że akcja zwalnia, to i tak się coś dzieje i tempo znowu wzrasta.
Koniec jak już Heros wspomniał trochę przygasa i jest to typowe zakończenie słodko-gorzkie... tzn aż do sceny po napisach, bo po niej jest ofc słodko-słodkie.
2.Ocena poszczególnych elementów filmu
Choreografia
Cóż tu rzec, bohaterowie kopią, tłuką, walą, strzelają laserami, strzałami, dyskami, pociskami, pajęczynami i czym tylko się da - walki wychodzą bardzo łądnie, lekko, bez żadnych zgrzytów. Bardzo mi się podobała animacja walk pajęczaka, bo to głównie on musi polegać na swojej gracji w powietrzu. Bardzo łądnie oddali jego młodzieńczy styl - jest szybki, zwinny, ale też rozkojarzony i ciamajdowaty od czasu do czasu... no kto by nie był kiedy po raz pierwszy walczy ze śmietanką bohaterskiego świata.
Sceny pościgu są świetnie nakręcone, te piruety w powietrzu, co chwila doganianie i oddalanie się od przeciwników, wymiany ciosy w trudnych warunkach, no po prostu mega. Na dużą pochwałę zasługują sceny z Buckym, bezsprzecznie moje ulubione wymiany ciosów w filmie. A jego zabawa w ciuciubabkę z T'Challą, to po prostu majstersztyk.
Jak na złość, najmniej się rzucała w oczy Wdowa, a to dziwne bo to ona powinna na równi z T'Challą najwięcej operować ciałkiem i górować w walkach wręcz. O dziwo twórcy poskąpili jej miejsca.
Scenografia
Świetne elementy otoczenia, ma się wrażenie, że każdy budynek, barierka , widna, murek stają się elementem walk i mogą być wykorzystane na korzyść lub niekorzyść bohaterów. Dodatkowo sceny kręcone w różnych częściach świat robią serio wrażenie i nadają filmowi rozmach.
Kostiumy
No co tu dużo gadać, genialne, kady świetnie dopasowwany. OFC Spidey i Pantera górują nad wszystkimi. Po prostu nie ta liga, oboje prezentowali się w swoich kostiumach wyśmienicie. Tuż pod nimi był Ant-man i Bucky. Niestety moim zdaniem najgorzej wypadł Iron Man. O ile sceny gdzie miał tylko rękę owiniętą w rękawicę były łądne, tak kiedy był pokazany w zbroi miałem wrażenie że poskąpione trochę CGI i miejscami wyglądało to niemrawo.
Postacie
Cała plejada, a jeden lepszy od drugiego. Więc napisze tylko co na + a co na -
+:
Spider-man - Świetnie dobrany Tom Holland, kibicowałem mu od pczątku aby dostał tę rolę i mnie nie zawiódł, Panowie i panie, to jest Spidey na miarę naszych możliwości! Świetnie się wczuwa w postać typowego nastolatka, z normalnymi problemami w życiu i dodaje dużo świeżości produkcji. Sceny z jego udziałem kradną się same.
Ant-man - kolejne wielkie zaskoczenie, przynajmniej dla mnie, razem z Pajączkiem tworzyli comic relief nie do pobicia. Po prostu każda scena z Ant-manem jest natychmiast nagradzana śmiechem, a Paul Rudd czuje Scotta Langa jak nikt inny.
T'Challa - nigdy nie przepadałem za tą postacią w komiksach, ale na ekranie prezentuje się świetnie. Duża w tym zasługa jego kostiumu, który jest po prostu pięknie zrobiony. Wbrew pozorom ma w filmie o wiele większą rolę niż się może wydawać z trailerów.
Bucky - Jego zawsze lubiłem, więc nie będę się tu rozwodził. Jeśli będziecie w kinie, to wypatrujcie scen jego z udziałem Falcona, bo są rozbrajające
Kapitan - NA nagrodę zaśługuje jak wielką transformację przebył od pierwszego filmu i jak bardzo polubiłem tę postać. O ile Iron Man z każdym filmem tracił moje zainteresowanie, o tyle Cap zyskuje je systematycznie. Bohater z zasadami
-:
Iron Man - no po prostu juz nie potrafię gościa strawić, ta postać jest do bólu taka sama w każdym filmie. Tutaj chciano dodać mu głębi stwarzając pozory, że przejmuje się głosem ludu na świecie i tragedią maluczkich, pod płaszczykiem jego spolegliwości wobec UN... no sorry, ja tego nie kupuję, to jest ciągle ten sam zawadiacki, ironizujący Stark a mnie już nie bawi.
Czarna Wdowa - Stojaczek. Takie tam tło, czasem zauważycie, czasem nie.
Vision - kurde trudno mi określić czym ten gość jest a czym nie i chyba twórcy sami do końca nie wiedzą. Jeśli to ma być piesek Starka, to ja podziękuję (Aczkolwiek sceny w ktorych miał sweterek były kawaii)
Postacie neutralne:
Scarlett - Niby taka potężna a pół filmu niańczy ją Vision pod nadzorem, nie pozwalając jej iść do sklepu po paprykę... Brak pomysłu, ale ładna xD. Tak a propos to Iron Man nie zgadza się żeby była bez nadzoru bo... nie ma amerykańskiego obywatelstwa xD Ciekawe co na to Vision...
- Hawkeye - tak o się pojawia, ale w sumie to a dużo nie wnosi, ma pretensje do Iron Mana że trafiają jak kryminaliści do mamra, tylko za to, że sprzeciwił się ustawodawstwu... A no i ma onę i dzieci, więc nie powinien być w więzieniu... takie sztuczne coś.
Postaci nieobecna:
Hulk i Thor - Boże jak ja się cieszę, że żadnego z nich nie było... Thor to taki pasujący jak pięść do nosa typ, który imo kompletnie zepsułby balans filmu, a Hulk jest tak całkowicie zbędny patrząc na to jak nieobliczalny jest. Jeszcze by się twórcy pokusili na znowienie romansu z Wdową xD
Szwarccharakter:
Kolejny, nudny, charakter, Marvela.... No jest, ale w sumie to go nie ma, jst mądry, przebiegły, ale i tak przegrywa i będzie zapomniany. Stara baśń.