Większość z nas pewnie pamięta starego, poczciwego Yattamana, który leciał na kanale "polonia" jakieś 13 lat temu.
Teraz mamy możliwość obejrzenia "filmu" w reżyserii Takashi Miike (premiera w 2009 roku).
Ja się przyznaję - nie przetrwałam nawet 20 minut. Jak stary yattaman był ciekawy - tak nowy dla mnie jest... cóż, nie tak bardzo zajmujący. Nawet nie było na początku melodii, z której słynął cały "kreskówiec".
Oglądaliście? Jakie są Wasze opinie?