Edukacja publiczna vs. edukacja prywatna
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 1 gości
1 2
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
Heros

Joy Boy

Licznik postów: 7,533

Heros, 11-11-2011, 18:38
Przyznam się szczerze, że nie wiem jak tu napisać post otwierający do tego tematu, więc zacznę pytaniami. Czy uważasz, że publiczne nauczanie będące narzędziem do formatowania mózgów jest lepsze od sprywatyzowanego systemu? Czu uważasz, że traktowanie Ciebie jako kolejnego Jasia Nowaka, którego trzeba uczyć praktycznie tego samego w identycznie głupi sposób, co Andrzeja Kowalskiego? Czy jesteś za tym, by szkoła ograniczała Twoje zainteresowania, uczyła Cię rzeczy Tobie nieprzydatnych? Czy uważasz, iż wszystkie kolejne szkoły nie uczą Cię w sensownym kierunku dostrajając się do warunków na rynku pracy? Czy jesteś zdania, że odgórny system planowania nauki w MENie ma ręce i nogi? Czy jesteś za tym, by obniżać poziom nauczania, bo rodzi się coraz więcej leniwych ludzi (bądź durniów, nie chcę poddawać młodych taką generalizacją)?
Odpowiedz sobie na te pytania sam. Ja natomiast powiem Ci, że prywatne szkoły mimo powszechnie panującej opinii "tam się dostaje oceny za kasę", nie jest do końca prawdziwe. Prywatne szkoły za mniejszą kasę (bo dyrektor, o ile jest mądrym człowiekiem, wie znacznie lepiej jak rozdysponować pieniędzmi niż państwowy matoł vel. urzędnik) nauczą Cię tego znacznie lepiej. O innej intensywności, dostosowanej do programu i statutu szkoły. Ludzie czasami są głupi i trzeba im pewne rzeczy tłumaczyć po parę razy... ale w publicznej szkole jest z tym problem, bo trzeba gnać z materiałem! Obecne czasy dynamizują rozwój szkoły, wymuszają jeszcze bardziej zmiany. Po co znać się więc na wszystkim, a w efekcie mieć gówno do powiedzenia? Lepiej być lepszy w kilku sprawach, specjalistą w jednej, a w reszcie znać niezbędne podstawy co by nie być kompletnym matołem.
I co najważniejsze - żeby przygotowywać Cię do studiów lub do pracy. A idąc dalej tym tropem - by jak najszybciej odkryć i doprecyzować Twoje mocne strony!
Go thread.
EDIT:
ZDAJĘ SOBIE SPRAWĘ, ŻE O PARU MNIEJ LUB BARDZIEJ ISTOTNYCH SPRAWACH NIE NAPISAŁEM. DLATEGO JAK KTOŚ SIĘ TYĆKĘ OBURZY, TO MEA CULPA (dlaczego tego nie zrobiłem: to pewnie wyjdzie w dyskusji -> odwalicie robotę za mnie Big Grin).
Hyrule

Gold Experience Requiem

Licznik postów: 2,042

Hyrule, 22-11-2011, 20:49
Cytat:Czy uważasz, że publiczne nauczanie będące narzędziem do formatowania mózgów jest lepsze od sprywatyzowanego systemu?

Nie

Cytat:Czy jesteś za tym, by szkoła ograniczała Twoje zainteresowania, uczyła Cię rzeczy Tobie nieprzydatnych?

Mnie szkoła nauczyła bardzo wiele i nie ograniczała moich zainteresowań. "Rzecz nieprzydatna", to śliskie pojęcie.

Cytat:Czy uważasz, iż wszystkie kolejne szkoły nie uczą Cię w sensownym kierunku dostrajając się do warunków na rynku pracy?

Nie, nie uważam tak.

Cytat:Czy jesteś za tym, by obniżać poziom nauczania, bo rodzi się coraz więcej leniwych ludzi (bądź durniów, nie chcę poddawać młodych taką generalizacją)?

O kurna.... jeszcze tego by nam było trzeba. Jak dla mnie program jest w dużej mierze ok, ale z paru przedmiotów powinno się go poszerzyć.

Cytat:Po co znać się więc na wszystkim, a w efekcie mieć gówno do powiedzenia? Lepiej być lepszy w kilku sprawach, specjalistą w jednej, a w reszcie znać niezbędne podstawy co by nie być kompletnym matołem.

Lepiej być lepszym w kilku sprawach a o reszcie mieć dobre pojęcie. Zgadza się. I tak wg. mnie uczą nasze szkoły.

Ja generalnie jestem zwolennikiem nauczania "kastowego", że tak powiem. Wybitnie zdolni idą do tej szkoły, zdolni do tej, średni do tamtej, słabi do tej a matoły do jeszcze innej. W każdej szkole nauczanie przystosowane do poziomu uczniów. Częściowo to już widać. Są szkoły, do których idą Ci zdolniejsi i tam mają hardkorowe nauczanie w danym kierunku, którego oni sami pragną. Jest tylko problem, że szkoła z matołami byłaby zbiorem odpadków, z którymi wyjątkowo ciężko byłoby sobie radzić, bo te matoły to często dresowe kapturki JP, które nie rozumieją pojęcia "moja przyszłość". Może więc generalnie po prostu wyróżnić szkoły dla lepszych i szkoły normalne. Rozcieńczenie shitu byłoby większe, ale reszta przez nich traci. Trudna to sprawa do rozwikłania.

W edukacji powinny być pewne ramy, które każda prywatna, czy nie-prywatna szkoła ujmuje w swojej edukacji. Takie absolutne minimum, że "tego na pewno muszą się wszyscy nauczyć" a ponad to żeby była wolna ręka.

Generalnie mam trochę za dużo do powiedzenie i w efekcie nie wiem, co ma pisać w zasadzie. Jakbyśmy się po kolei na konkretnych aspektach skupili, to było by mi łatwiej. Nazadawałeś dużo różnych pytań i nie wiem za co się złapać.

Swoją drogą, to się Korwina nasłuchałeś widzę. Tongue
lunatik

Pierwszy oficer

Licznik postów: 1,220

lunatik, 23-11-2011, 00:23
Po pierwsze to nie rozumiem tej mody pisania "do drugiej osoby". Brzmi jak w kiepskiej reklamie, czy spamie w mojej skrzynce. formy "Ci", "Tobie" są zarezerwowane do przypadków gdy piszesz do jednej konkretnej osoby. Niby marketingowo lepiej to działa na odbiorców ale na forum brzmi co najmniej sztucznie.

Po drugie powiedz o jakim poziomie edukacji mówisz, bo co innego szkoły podstawowe, a co innego studia. Na początku zrozumiałem własnie że chodzi o tzw. nauczanie początkowe ale później wyskoczyłeś z tekstem:
LoLjestgorszyniżDotA napisał(a):Ja natomiast powiem Ci, że prywatne szkoły mimo powszechnie panującej opinii "tam się dostaje oceny za kasę", nie jest do końca prawdziwe.

Dla mnie spora część prywatnych uczelni wyższych w PL to właśnie tzw. szkoły nicnierobienia. Fakt są też dobre szkoły prywatne i liczba tych szkół się powiększa, jednak ciągle pokutuje taka opinia. A wynika ona z tego że w czasach gdy powodem pójścia na studia było wojsko czy fakt że nawet na sprzątaczkę wypadało mieć magistra takie uczelnie były zwykłą odpowiedzią na zapotrzebowanie.


Wzgledem nauczania początkowego i średniego to tutaj szkoły prywatne muszą trzymac pewien poziom. Jaki rodzic będzie płacił za naukę dziecka jeśli szkoła nie będzie dobra?
Heros

Joy Boy

Licznik postów: 7,533

Heros, 23-11-2011, 01:23
Lunatik
Cytat:Po pierwsze to nie rozumiem tej mody pisania "do drugiej osoby". Brzmi jak w kiepskiej reklamie, czy spamie w mojej skrzynce. formy "Ci", "Tobie" są zarezerwowane do przypadków gdy piszesz do jednej konkretnej osoby. Niby marketingowo lepiej to działa na odbiorców ale na forum brzmi co najmniej sztucznie.

Właśnie o to chodziło - o zaciekawienie potencjalnego dyskutanta. Mi się zdawało, że wyszło to ok, no ale nie ważne.
Cytat:Po drugie powiedz o jakim poziomie edukacji mówisz, bo co innego szkoły podstawowe, a co innego studia. Na początku zrozumiałem własnie że chodzi o tzw. nauczanie początkowe ale później wyskoczyłeś z tekstem:
Chodzi mi o całość, tylko że różne argumenty przychodziły mi w różnym czasie, część w ogóle pominąłem (wróć, źle powiedziałem - część nie tyle co pominąłem, tylko zapomniałem). Gadałem sobie nie raz z ojcem, który jest absolwentem (prymusem, mówię bo czasami jest różnica w znajomości tego słowa) - ze 30 lat twemu studia były bardziej wymagające niż obecnie. No dobra, trochę generalizuję, ale chodzi o to, że nie było takiego rozłamu między uczelnuiami 1 kategorii, a 2 kategorii... no i kiedyś bydło aż tak nie pchało się na studia, które w efekcie przeludnienia stawiają na tworzenie masarni. Inna sprawa, że obecnie niestety żyjemy jeszcze w czasach, gdzie pokolenie PRLu uważa studia za przepustkę do b. dobrej pracy... a to nie jest już prawdą.
Cytat:Dla mnie spora część prywatnych uczelni wyższych w PL to właśnie tzw. szkoły nicnierobienia. Fakt są też dobre szkoły prywatne i liczba tych szkół się powiększa, jednak ciągle pokutuje taka opinia.
W bodajże "Wręcz przeciwnie" (ś.p pismo... szkoda, bo ostre, fajne, mocniej anty-systemowe niż "Uwazam rze", a przy rtym równie porządnie merytorycznie). był artykuł, gdzie autor fajnie przedstawił naukę na prywatnej uczelnii - masa praktyki, dużo "pieczątek" o odbytych kursach, mnóstwo pracy "od kuchni", a nie pieprzenia w teorii. No ale zgadzam się, taka jest obiegowa opinia.
Cytat:Wzgledem nauczania początkowego i średniego to tutaj szkoły prywatne muszą trzymac pewien poziom. Jaki rodzic będzie płacił za naukę dziecka jeśli szkoła nie będzie dobra?
Tu musiałby wejść wolny rynek - zasada konkurencji typu "płacę - wymagam".

Hyrule
Cytat:O kurna.... jeszcze tego by nam było trzeba. Jak dla mnie program jest w dużej mierze ok, ale z paru przedmiotów powinno się go poszerzyć.
Nie jest. Powtórka w liceum z gimbazy jest bez sensu. System nauczania języków obcych w gimnazjum i liceum do dupy - uczą cię jak zdać maturę, jak być dobrym Jasiem, ale nie uczą cię jak mówić po angielsku (nie w sensie dosłownym, chodzi o to, że uczą pierdół, a ważnych rzeczy nie). Poza tym - nadmiar nauki w niektorych kwestiach. O braku całek na matmie nie wspomnę.
Cytat:Może więc generalnie po prostu wyróżnić szkoły dla lepszych i szkoły normalne. Rozcieńczenie shitu byłoby większe, ale reszta przez nich traci. Trudna to sprawa do rozwikłania.
Trzeba testować, polski system edukacji już jest w fazie transformacji z gówna, więc trochę (sensownych) testów nie zaszkodzi.
Cytat:Generalnie mam trochę za dużo do powiedzenie i w efekcie nie wiem, co ma pisać w zasadzie. Jakbyśmy się po kolei na konkretnych aspektach skupili, to było by mi łatwiej. Nazadawałeś dużo różnych pytań i nie wiem za co się złapać.
Dlatego część olałem - takie rzeczy zawsze wychodzą w praniu ;].
Cytat:Swoją drogą, to się Korwina nasłuchałeś widzę. Tongue
Ja oglądałem każdy filmik z Korwinem w necie. Jest tak jak Ci mówiłem na skype - czasami klepie głupoty równo, ale gościu jest mega inteligentnym szertoko wykształconym facetem i nawet jeżeli gada niekiedy durnoty, to warto go przesłuchać.
lunatik

Pierwszy oficer

Licznik postów: 1,220

lunatik, 23-11-2011, 09:11
LoLjestgorszyniżDotA napisał(a):W bodajże "Wręcz przeciwnie" (ś.p pismo... szkoda, bo ostre, fajne, mocniej anty-systemowe niż "Uwazam rze", a przy rtym równie porządnie merytorycznie). był artykuł, gdzie autor fajnie przedstawił naukę na prywatnej uczelnii - masa praktyki, dużo "pieczątek" o odbytych kursach, mnóstwo pracy "od kuchni", a nie pieprzenia w teorii.

Wszystko fajnie, tylko jaki procent uczelni prywatnych to zapewnia? To raz.
Dwa że obecnie uczelnie prywatne biorą się głównie za tzw. tanie kierunki tzn. takie do których nie potrzeba za dużo drugiego sprzętu czy oprogramowania. Z resztą na przykładzie mojej uczelni (PWr) zauważyłem tendencję do głupich oszczędności.
Tzn. bierze się mase studentów (bo ministerstwo płaci tyle samo od głowy za każdego) i likwiduje zajęcia praktyczne (ćwiczenia, laboratoria) na rzecz tańszych wykładów.

LoLjestgorszyniżDotA napisał(a):Właśnie o to chodziło - o zaciekawienie potencjalnego dyskutanta. Mi się zdawało, że wyszło to ok, no ale nie ważne.

Takie moje wrażenie było.
Nic więcej.

LoLjestgorszyniżDotA napisał(a):ze 30 lat twemu studia były bardziej wymagające niż obecnie.

I tak i nie.
30 lat temu materiału było zasadniczo mniej. Ale przy okazji materiał ten był trudniej dostępny.

LoLjestgorszyniżDotA napisał(a):Tu musiałby wejść wolny rynek - zasada konkurencji typu "płacę - wymagam".

A nie ma?
Z powodu darmowej konkurencji ze strony szkół publicznych zasada "płacę-wymagam" jest łatwiejsza do wprowadzania. Oczywiście jest też kwestia głupoty co niektórych rodziców. Chcą tacy by dzieciak szedł do dobrej szkoły, jednocześnie wymagają od szkoły by dzieciak miał dobre oceny.
Heros

Joy Boy

Licznik postów: 7,533

Heros, 23-11-2011, 11:41
Cytat:Dwa że obecnie uczelnie prywatne biorą się głównie za tzw. tanie kierunki tzn. takie do których nie potrzeba za dużo drugiego sprzętu czy oprogramowania. Z resztą na przykładzie mojej uczelni (PWr) zauważyłem tendencję do głupich oszczędności.
Zgoda, ale mi chodzi o sytuację niedalekiej przyszlości - zbliżenie się do systemu amerykańskiego (nie mówię o podobieństwie, bo to trochę nie halo), gdzie ludzie i społeczeństwo dojrzeją i będą wybierać nie masówkę, po której tylko jakaś część się dostanie do pracy, tylko kierunek odpowiadający ich faktycznym zainteresowaniom i dający większą szansę na znalezienie pracy.
Cytat:Tzn. bierze się mase studentów (bo ministerstwo płaci tyle samo od głowy za każdego) i likwiduje zajęcia praktyczne (ćwiczenia, laboratoria) na rzecz tańszych wykładów.
Taka jest tendencja w całej Polsce. Na UJocie też przyjmują Jasków Tongue.
I tak i nie.
Cytat:30 lat temu materiału było zasadniczo mniej. Ale przy okazji materiał ten był trudniej dostępny.
Było więcej wykładów, trzeba było więcej go umieć niż obecnie. Ale pozxa tym masz rację.
Cytat:Z powodu darmowej konkurencji ze strony szkół publicznych zasada "płacę-wymagam" jest łatwiejsza do wprowadzania.
Niezbyt, obecnie rodzice są bardziej zainteresowani ocenami, a nie tym, jak dziecko umie materiał i co aktualnie przerabia lub będzie przerabiał przez co część dzieci idzie za tym: "nie ważne, co umiem, ważne że mam piątki". Przez takie postępowanie rodziców utarł się "słuszny mit", że szkoły prywatne oznaczają oceny za kasę. Czasem lepiej iść do cięższej szkołuy i skończyć na 3 i 4, ale lepiej wiedzieć, niż być piątkowym uczniem i być "prymusem" w skali klasy.
DrowRanger

Wilk morski

Licznik postów: 58

DrowRanger, 25-11-2011, 02:00
Prawda jest taka że w 99,5% jeżeli dana osoba ma piątki to wie duuuużo więcej niż inna która ma 3-4 i są w różnych szkołach. Drobne różnice występują (np ze względu na nauczyciela na jakiego się trafi) ale jak ktoś kładzie lache na nauke to na szkołe nie ma co zwalać. Oczywiście nie mowię o patologicznych szkołach (np jakieś prywatne, hufce, specjalne etc. ) bo jeżeli chodzi o państwowe to śmiało można powiedzieć, że w 99,95% są to dobrze prowadzone jednostki, kontrolowane szczegółowo odgórnie w celu realizacji materiału.
Oczywiście zdarzają się też wyjątki np. mojemu kumplowi rodzice powiedzieli jak chodziliśmy do gima: Możesz mieć 2 z polskiego, historii, geografii ale z chemii, fizyki i matematyki masz mieć 6. W przeciwnym wypadku ucz sie równo wszystkiego. Poskutkowało jest teraz lekarzem, a z humanistycznych miał same tróje ;].
Heros

Joy Boy

Licznik postów: 7,533

Heros, 25-11-2011, 02:38
Cytat:Prawda jest taka że w 99,5% jeżeli dana osoba ma piątki to wie duuuużo więcej niż inna która ma 3-4 i są w różnych szkołach.
Chodfziło o to, że w takich szkołach uczy się systematycznej nauki, dyscypliny, a uczeń dzięki temu dostaje dar organizacji czasu (jest w stanie zrobić więcej niż jakiś Jaśko, który wraca do domu, odpala kompa i narzeka że nie ma czasu na naukę). O to mi chodziło. Btw. 99.5% to spore naduyżcie. Ja bym powiedział, że 60% (ale też nie ręczę, że byłaby to zbliżoan statystyka, jestem senny i ten post piszę ledwo powstrzymując się od spania), bo spora częśc "posiadaczy dobrych ocen" to zwyczajne kujony matołki, które wymiekają przy inaczej zadanych pytaniach lub nakazie użycia mózgu, a nie wiedzy wykutej.
Vanord

Kapitan z nowego świata

Licznik postów: 483

Vanord, 25-11-2011, 03:08
Zacznę najpierw od podstawówki bo akurat tutaj najmniej wiem jak to teraz wygląda, ja miałem jeszcze realizowany plan 8 stopniowej nauki, tyle że mi ucięli na 6 klasie bo nagle sobie wymyślili gimnazjum. Podział na historię, biologię itd nie wiem czy potrzebny , wg mnie powinno być mniej ścisłe a bardziej ustawione na konkretny fragment z dziedzin. Najwięcej godzin powinno być polskiego, matmy i języków obcych.

Co do gimnazjum to uznaję tą szkołę całkowicie niepotrzebną bo to głównie 2 lata przypomnienia z podstawówki i ewentualnie 1 rok aż nowości cho pewnie teraz ostatni rok to przygotowanie do testu.

Cieszy mnie, że technika powracają do łask ale egzaminy praktyczne w formie teoretycznej to mijanie się z celem. Ogólnie uczniowie technikum mają 2 razy więcej do nauki niż przeciętny uczeń ogólniaka. Ja kończąc technikum na świadectwie miałem 27 przedmiotów gdzie po ogólniakach jest ich bodajże 15. Czyli sporo mnie godzin, więcej luzu. Tutaj właśnie też dostałem szoku gdyż z małej mieściny wpadłem do dużego miasta. Jak każdy na początku zaczynał mówić co miał na koniec z danego przedmiotu to mi się blado robiło jaki ja cienki. Co się później okazało, że szkoły sztucznie zawyżały poziom aby się podostawali do lepszych szkół bo kończyłem w grupie kilku najlepszy osób w klasie.

Teraz zatrzymam się omawiając odnośnie prywatnych szkół. Wg mnie powinno to wyglądać mniej więcej jak z prywatną placówką zdrowia. przyjmuje się kontrakty na uczniów ile może pomieścić nauczać. Oczywiście egzaminy zewnętrzne i kontrole jakości kształcenia. Szkołami publicznymi zostawiłbym zawodówki gdzie uczniowie mogliby uczyć się zawodu i praktyki pracując w zakładach za pieniądze np te 300-400 zł/mc oczywiście z przerwami na lekcje np 2/3 dni.(myślałem o pracę za wiedzę ale to byłby raczej zwykły wyzysk) pracodawca z którym byłby podpisane kontrakty mógłby wpływać na jakość kształcenia. Ogólnie przywrócić starą wersję matury z polskiego która była dużo ciekawsza i można się było wykazać. Co do matmy jak ją będą tak obkrajać jak to teraz robią to w ogóle niech jej nie uczą bo po co komu logiczne myślenie co nie?

Studia tu dopiero jest bajzer xd System tak przestarzały, że masakra. Ustawa swoją drogą a uczelnie zanim się przystosują to rok zmarnowany. Ja akurat jak to bywa z moim cud rocznikiem znów trafiłem na test nowego systemu czyli brak jednolitych magisterskich. Dzięki temu na studiach inżynierskich jak i magisterskich miałem 5 takich samych przedmiotów(obowiązkowych wpisanych przez szkolnictwo wyższe) bo oni nie nadążyli za zmianami. Ogólnie zajęcia projektowe na studiach publicznych wyglądają fatalnie. Słyszałem że na prywatnych normalnie robią projekty zespołem(czyli cała np podgrupa) a nie jak to na publicznych przyjęte 2-3 osób, gdzie zazwyczaj to jest powtarzanie po x raz to co ktoś już zrobił.
Na uczelniach publicznych problem jest taki że co lepsi naukowcy to olewają uczelnie po obronie doktoratu(zostają jedynie ci co czują pełne powołanie bądź się już przyzwyczaili). Sam u siebie natrafiłem w ciągu 5 lat na 3 takie przypadki, że po powrocie taki młody doktorant ze stażu rzuca w twarz wypowiedzeniem.

Nauczycieli się kształci więcej niż się wymaga co w sumie powinno wpłynąć na jakość kształcenia bo można wybierać z pośród dobrych i słabych. Ale chyba to nie w tym kraju bo u nas starszy to zawsze lepszy nauczyciel od młodego. Koleżance po studiach powiedzieli(po roku) w szkole że jej nie przedłużą umowy bo nie ma doświadczenia. To ja się pytam gdzie ona ma je zdobyć?? Jedyne co to chyba szukać w szkołach dobrych prywatnych gdzie potrzebują dobrych nauczycieli aby trzymać renomę. Choć mało jest jak na razie takich szkół ale zaczyna ich przybywać co jest dobre bo się robi konkurencja. A jak wiadomo konkurencja przyspiesza rozwój i zwiększa jakość usług.

pozdrawiam jeżeli komuś się to będzie chciało czytać i jesze zrozumie co namazałem ;p
Szaman

Legendarny pierwszy oficer

Licznik postów: 1,323

Szaman, 03-09-2012, 20:28
W Polsce prywatne szkolnictwo wyższe się nie sprawdza. Chociażby w stanach dzięki temu, że szkoły prywatne mają więcej pieniędzy są w stanie lepiej uczyć. W Polsce panuje przekonanie, że płaci się za papier dlatego prywatnie uczą się głównie te osoby które by sobie nie poradziły na normalnych studiach i nie wymagają praktycznie niczego, przepuszczając jak najwięcej osób bo z tego mają pieniądze. Natomiast w Ameryce płaci się za wiedzę, nie za papierek i efekty są widoczne chociażby po liczbie noblistów ze stanów i z Polski oraz wkładzie w rozwój nowych technologii.
Heros

Joy Boy

Licznik postów: 7,533

Heros, 03-09-2012, 20:37
Jak to saię nie sprawdza? Czytałem artykuł w staaaaarym U. Rze, że się jak najbardziej sprawdza. Prywatne uczelnie robią dużo "laborek" i praktyk kosztem lekcji czysto teoretycznych. Poza tym współpracują jednocześnie z firmami, gdzie studenciaki nabywają wiedzę praktyczną, a po zakończeniu edukacji, dzięki biurze karier mają wiele propozycji pracy z pierwszej ręki (firmy najpierw wysyłają im oferty pracy).
W Polsce panuje niestety przekłamane chromolenie w bambus, że prywatne studia są dla dwebili, którzy się nie dostali. Wrong.
Cytat:Natomiast w Ameryce płaci się za wiedzę, nie za papierek i efekty są widoczne chociażby po liczbie noblistów ze stanów i z Polski oraz wkładzie w rozwój nowych technologii.
Też nie do końca, Friedman mówił że jest coraz więcej państwowych uczelni, które ciągną w dół poziom edukacji.
Evendell

Joy Boy

Licznik postów: 5,384

Evendell, 03-09-2012, 21:03
nie zgadzam się.
trzy lata spędziłam na prywatnej uczelni.
i nie mogę narzekać na kadrę profesorów, którzy są naprawdę dobrymi wykładowcami (chociażby dwa przykłady: prof. Maryla Hopfinger i prof. Zbigniew Mikołejko), nie wspominając o zajęciach z telewizji czy też w polskim radio, pod skrzydłami osób z wyższej półki.

wyniosłam sporą wiedzę i nie poszłam na prywaciaka, bo jestem debil i nigdzie mnie nie przyjęli. wręcz przeciwnie. na UW dziennikarstwo jest przereklamowane i z relacji osób, które chodziły na UW na właśnie ten kierunek wiem, że nie wynieśli zbyt wielkiej wiedzy. a chciałam dziennikarstwo i właśnie w Warszawie.
Szaman

Legendarny pierwszy oficer

Licznik postów: 1,323

Szaman, 03-09-2012, 22:50
Heros, mimo wszystko w Polsce za najbardziej prestiżowe są uznawane takie uczelnie jak Politechnika Warszawska, AGH, UJ, SGH które są państwowe/publiczne. W stanach za najlepsze uważa się uczelnie typu Harvard, MIT, Standford które są prywatne. I nie wynika to raczej z dobrej reklamy tylko z osiągnięć osób które je ukończyły.
Heros

Joy Boy

Licznik postów: 7,533

Heros, 03-09-2012, 22:58
to, że są najbardziej prestiżowe nic nie znaczy. Prywaciarze robią to, co uczelnie państwowe powinny robić - sprawdzają, co jest przyszłością i pod tym względem kształcą ludzi. To rynek modeluje studia, państwo i studia (zakładając obecny stan) powinny myśleć strategicznie.
Szaman

Legendarny pierwszy oficer

Licznik postów: 1,323

Szaman, 03-09-2012, 23:21
Heros napisał(a):to, że są najbardziej prestiżowe nic nie znaczy.
Sporo znaczy. Moją wypowied?? odniosę do kierunków technicznych bo w innych nie jestem zorientowany. Studia powinny dać pewną podstawę, a nie nauczyć wszystkiego od a do z. Tak naprawdę zawodu nauczysz się w pracy. Z tego co pytałem niektórych znajomych to około 80% tego co robią w pracy nie było na studiach, oraz większość tego co mieli na studiach nie wykorzystują w pracy. Wiele osób rzuca z tego powodu studia bo w trakcie ich trwania idą do pracy i uznają, że tam się więcej nauczą niż na studiach. Najważniejsze co Ci dają studia to kontakty z pracodawcą. Politechnika Wrocławska współpracuje z wieloma firmami i dzięki temu studenci bez problemu znajdują pracę w największych na świecie gigantach branży jak chociażby IBM, Nokia Siemens Network itp. Mam kilka znajomych z politechniki wrocławskiej na 4 i 5 roku i każdy z nich już pracuje zarabiając całkiem nie??le. Kończąc studia masz niemal gwarancje dobrej pracy właśnie dzięki uczelni. Natomiast osoby po nieprestiżowej uczelni jaką jest chociażby politechnika częstochowska spore problemy ze znalezieniem pracy w ich zawodzie.
Wiem, że PCz jest państwowa, ale w poście chciałem napisać jakie znaczenie ma prestiż uczelni.
1 2
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź