Część I
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 1 gości
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
Heros

Joy Boy

Licznik postów: 7,533

Heros, 16-11-2012, 01:55
- Witajcie w ten piękny słoneczny dzień moi drodzy. Proszę, wejd??cie do środka. - powiedział generał Zodiac zapraszając ich do środka odpowiednim gestem.
Grupka ludzi zachęcona przez dowódcę, weszła do stosunkowo dużego i nowoczesnego budynku. Otworzyły się przed nimi specjalnie zabezpieczone drzwi wykonane z bardzo odpornego metalu. Po wejściu do budynku piękna brunetka przywitała ich i od razu wskazała drzwi, do których powinni się udać. Weszli do specjalnej sali projekcyjnej. Gdy weszli do środka, to zobaczyli że jest ona od wewnątrz wyciszona. Dodatkowo sala była zabezpieczona przez kilka działek automatycznych maszynowych znajdujących się w rogach pokoju. Część z was mogła sobie pomyśleć, że w razie czego chcą was wybić jak najzwyklejszych bandytów. Gdy wszyscy z was w końcu weszli do sali, drzwi się zatrzasnęły, a prowadzący was dowódca przemówił:
- Przepraszamy za te drobne „niedogodności” - powiedział mając na myśli zabezpieczenia i warstwę tłumiącą d??więk- ale to są konieczne środki bezpieczeństwa, które musieliśmy wprowadzić. A poza tym, to witam was jeszcze raz. W tej sali powiemy wam po co byliście szkoleni oraz jaki jest wasz cel. Proszę usiąść na krzesłach, a ja zacznę krótkie wykład.
Na ścianie pojawił ekran, a na nim obraz. Technologia 3D jest już wprawdzie od wielu lat czymś normalnym, ale jeszcze nikt z was nie widział tak dopracowanego pod względem technicznym i jakościowym obrazu. Zodiac dotknął dłonią ekranu, przesunął rękę trochę na dół. Waszym oczom ukazało się kilka planet. Po krótkiej chwili, gdy obraz skończył się renderować, generał pokazał planetę, która znajdowała się najdalej ze wszystkich. Była ona dużo mniejsza niż większość.
- To jest „Czarna gwiazda”. Nazwaliśmy ją tak ze względu na jej rozmiary oraz jej powierzchnię. Ze wstępnych obserwacji naszego satelity wynika, warunki życiowe na niej są dość złe. Ta planeta jest waszym głównym celem. To tam odkryliśmy pierwsze ślady obcych. Istnieją więc poważne podejrzenia, że wzięli się oni stamtąd. Waszym celem jest kompletna eksterminacja. Nie może z nich zostać nawet pył. Po drodze musicie jednak odwiedzić kilka innych planet i rozwalić ich roje. - powiedział wysoko postawiony oficer wojskowy wskazując palcem na kolejne planety.
Generał stanął i odpalił cygaro. Zaciągnął się nim wciągając truciznę głęboko do swoich płuc. Uważniejsi ludzie mogli usłyszeć, że dość ??le znosił ten nałóg, który zaczął mu już sukcesywnie wyniszczać gardło. Zodiac lekko zakaszlnął, wypuścił dym i „zmienił” kadry na ekranie. Wyglądało to tak, jakby go „wyłączał” (kadr zrobił się w pełni prze??roczysty).
- Co do waszego treningu... podzieliliśmy Was na dwie grupy. Pilotów i specjalistów. Konkretne różnice przedstawimy Wam przed odlotem, bo naukowiec nadzorujący ten projekt strasznie się rozchorował i nie mógł przybyć na dzisiejszy briefing...
Drugą część przemowy przerwał mu głos dzwonka. Na twarzy generała Zodiaca pojawił się uśmiech ”Oho! W końcu przybył! Nareszcie, myślałem że spó??ni się dzisiaj jeszcze bardziej...”
- Szczegóły dotyczące Obcych przedstawi wam dr Smith. Doktorze, proszę wejść! - generał nieco podniósł głos pod koniec swej wypowiedzi.
Do sali projekcyjnej wszedł mężczyzna wyglądający na 70latka. Mierzył zapewne niewiele ponad 160cm. Był ubrany w typowy strój naukowca. Jego twarz była tak wychudzona, że okulary które nosił zdawały się lada chwila zsunąć z jego nosa. Dr Smith „odepchnął” ruchem ręki na bok materiały, które przed chwilą prezentował Zodiac.
Waszym oczom ukazały się zdjęcia wykonane za pomocą sond. Przedstawiały one zdjęcia przeróżnych gatunków ufoli oraz planet (zarówno spoza orbity, jak i te prezentujące ją ze znacznie bliższej perspektywy)
- Witam was. Stoicie przed wyjątkową szansą. Zostaniecie wysłani jako pierwsi do walki z obcymi, których odkryliśmy.... łohohoh, ze 20 lat albo i więcej będzie! Póki co zdążyliśmy zaobserwować pewne rzeczy. Działają na zasadzie „roju”. A mianowicie są pewne jednostki zarządzające nimi. Stanowią ich pewną Nadświadomość. Przejmują kontrolę nad danymi gatunkami, następnie poddają ich przedstawicieli procesowi defragmentacji mózgu i zaszczepieniu własnej Woli. W sferze domysłów pozostaje, jak zachowują się one, gdy pozbawi się ich tej Nadświadomości. Moim zdaniem, ale podkreślam, że póki co są to jedynie przemyślenia, kierują się pierwotnymi instynktami. Wraz z resztą naukowców podejrzewamy, że identycznie będzie z lud??mi. Dlatego musicie zaatakować zanim zrobią to oni. Ponadto ostrzegam, nie dajcie się zwieść. Z tego co widzieliśmy, to większość z nich jest mniejsza od waszych cacek, ale jeżeli spieprzycie robotę, to nawet najsilniejsze osłony was nie uratują od śmierci. - doktor na chwilę przerwał chwytając szklankę z wodą.
Na sali była taka cisza, że mogliście dokładnie usłyszeć odgłos przełykania wody przez starszego człowieka. Część z was wysłuchiwała jego przemówienia z zaciekawieniem, niektórzy z kolei byli wyra??nie znużeni. Dziadunio ściągnął okulary, chuchnął na nie i przetarł swoim białym kitlem. Po czym krótko westchnął patrząc na młodych. ”Ech... że też wam przyszło bronić naszej planety. Współczuję Wam.”
- Generale... -dr Smith popatrzył się tam, gdzie powinien znajdować się dowódca zakładając jednocześnie okulary- musi mi pan wybaczyć, ale czuję się zobowiązany im to powiedzieć. Z naszych obserwacji wynika, że obcy podobnie jak my ludzie, umieją kontrolować moc psi. Różnica polega na tym, że zapewne, pardon, jesteśmy wobec nich strasznie chujowi w tej kwestii. Nie jestem pewien, ale tą Nadświadomością może być jakiś wybitnie potężny byt energii psi. -Dr Smith ponownie spojrzał na Generała po czym przerzucił od razu swój wzrok na młodych- Ja... jestem już stary. Nie mam rodziny. Nie powinienem wam tego mówić, ale spotkaliśmy się z pierwszymi kosmitami tego typu. Ich moc przekracza póki co nasze wyobrażenie... byliśmy w stanie jedynie ich nieco opisać.
Generał Zodiac wstał po tych słowach. Choć w połowie drogi uświadomił sobie, że nie ma sensu tego ukrywać przed tymi młodymi lud??mi. Popatrzył się z wyra??nie zmieszaną i zestresowaną miną to na dr Smitha, to na grupę przyszłych obrońców. W końcu po zrozumieniu w jakim kwasie się znalazł westchnął i powiedział do reszty.
- Chcieliśmy wam powiedzieć to pó??niej. Tuż przed odlotem... przekazać odpowiednie instrukcje was z wszelkimi danymi, jakie zebraliśmy na ten temat... - dowódca zaczął się motać – Doktorze, czy pan już skończył? Jeśli tak, to zaraz pokażemy tym młodzieńcom ich środek transportu oraz maszyny bojowe...
Ponownie dzwonek przerwał Zodiacowi. Tym razem jednak zdecydowanie wybawił go z opresji.
- Panie Generale, pilne. Proszę natychmiast przyjść do biura! - powiedział kobiecy głos należący zapewne do tej sekretarki, która witała ich na początku.
- O kurcze... no nic. Reszty dowiecie się za 3 dni przy ostatecznej odprawie. Przez te 3 dni macie czas wolny i robicie wszystko co chcecie. My to fundujemy. Możecie wyjść. - powiedział spokojnie generał Zodiac wskazując im wyjście.
Grupa pilotów i specjalistów zaczęła kierować się w kierunku wyjścia. Młoda dziewczyna (Ylva) wyrwała się z krzesła i wybiegła przed szereg chcąc wyjść jak najszybciej. Nagle drzwi się otworzyły i stanął w nich młody, wysoki mężczyzna (mający trochę ponad 2 metry wzrostu) brunet.
- ...ale ja sram na zasady. Ta sprawa nie cierpi zwł... - powiedział mężczyzna, któremu przerwała wpadając na niego, maleńka przy nim jasnowłosa Ylva.
Ten instynktownie chwycił ją szybko za plecy. Ta jednak podniosła się, popatrzyła na niego, zaczęła coś mruczeć pod nosem, po czym zaczęła iść w swoją stronę... a przynajmniej próbowała, bo brunet chwycił ją męskim chwytem za bark.
- Nie ładnie jest tak odchodzić bez podziękowania. - powiedział szarmanckim głosem
- Umrzyj padalcu! - warknęła jasnowłosa
”Ach te młode kobietki w dzisiejszych czasach... takie agresywne. Lubię takie.” – pomyślał.
- Generale Zodiac -zasalutował
- Spocznij. Mam nadzieję, że to ważna sprawa, Thompson.
- Ależ oczywiście, generalnie. Nie zawracałbym wam głowy pierdołami. Proszę, oto te papiery.
- Och! To dobrze, akurat zostałem wezwany na zebranie. Bardzo mi się one przydadzą. Dzięki Ci chłopcze. Ten młodzieniec to Thomas Thompson. Ma stopień podpułkownika. Leci z wami w kosmos. Będzie dbał o wasze dalsze treningi oraz wami dowodził. - powiedział spokojnym głosem Zodiac- A teraz wybaczcie, śpieszę się. - dodał po chwili wychodząc z sali niemalże biegiem.
Po krótkiej chwili milczenia Thomas zabrał głos.
- No to co chłopaki? Bierzecie pod rękę tę piękność i idziemy na jakieś piwo? Możemy się poznać. Pó??niej załatwię wam transport jak chcecie gdzieś lecieć. - powiedział brunet ze szczerym uśmiechem na twarzy.
Evendell

Joy Boy

Licznik postów: 5,384

Evendell, 16-11-2012, 03:55
Ylva nienawidziła wszelakich wykładów. W swoim życiu nasłuchała się ich wiele podczas terapii i praktycznie zawsze kończyły się tak samo. Już podczas samej przemowy generała uwaga dziewczyny była rozproszona. Przesuwała wzrokiem po twarzach zgromadzonych osób. Niektóre z nich kojarzyła, jedne pozytywnie inne negatywnie. Ale właściwie nikogo aż tak dobrze nie znała. Powinna się zasymilować z nimi. Tak przynajmniej słyszała podczas swych indywidualnych, dodatkowych zajęć z profesorkiem. Właściwie nawet go polubiła. Można rzec, że odczuwała coś w rodzaju żalu, że już go więcej nie zobaczy, a przynajmniej nie w najbliższym czasie. Westchnęła cicho i wsunęła sobie rękę pod przydługawą koszulkę drapiąc się po brzuchu. Nie ubrała się stosowanie. Jakoś nie zastanawiała się nad tym, co powinna założyć na spotkanie z generałem, dlatego też przyszła ubrana jedynie w szorty i koszulkę. I tyle. Nigdy jakoś szczególnie nie przywiązywała uwagi do tego, co ubiera. Zapewne w dużej mierze wiązało się to z faktem odizolowania od społeczeństwa.
Gdy wreszcie pozwolono im usiąść, zajęła raczej miejsce z tyłu, wiedząc doskonale, że Chris usiądzie obok. To był moment, gdy dziewczyna przymknęła oczy i niemal od razu zapadła w pół sen. Wystarczyła chwila wykładu, by Ylva poczuła się niezwykle znużona. Nie przejmując się niczym, drzemała sobie ze spuszczoną głową z lekko rozsuniętymi ustami. I zapewne w takim stanie pozostałaby do samego końca zaliczając w pełni "zgona", gdyby nie trzepnięcie w tył głowy przez Chrisa. Ylva momentalnie otworzyła oczy i spiorunowała swoim spojrzeniem chłopaka, gotowa oddać mu z dwukrotną siła, gdyby nie to, że wyciągnął z kieszeni talię kart. W oczach dziewczyny pojawiły się gwiazdki zachwytu. Co prawda nie potrafiła grać w nich innego jak makao (czego zresztą nauczył ją Chris), ale zdążyła stać się ogromną fanką tej gry i potrafiła męczyć chłopaka aż do pó??nej nocy, by grali. I stąd brało się między innymi jej codzienne niewyspanie. Przesunęła się nieco w bok na krześle, odwracając w stronę chłopaka i podciągnęła nogi, siadając na piętach.
W ten sposób znalazła sobie zajęcie na resztę wykładu, choć uniosła na krótki moment głowę, gdy do sali wszedł jakiś profesorek. Nie wzbudził jednak w dziewczynie jakiegokolwiek zainteresowania, toteż powróciła do dalszej gry. Gdy wreszcie ogłoszono, że mogą sobie iść, Ylva jako pierwsza wystartowała, by opuści salę. I już na samym wejściu wpadła na jakiegoś osobnika, który zręcznie ja złapał, dzięki czemu uniknęła upadku z ziemią. Ale i tak zaczęła marudzić na jego gapowatość pod nosem. Nie chcąc wdawać się w żadne zbędne pogawędki, zamierzała go wyminąć i wyjść, ale ten najwidoczniej nie zamierzał dać za wygraną. Poczuła jego palce na swoim barku, gdy ją zatrzymał. Na jej skroni zapulsowała niebezpiecznie żyłka irytacji.
-Umrzyj padalcu. - mruknęła i uniosła nieco nogę a potem z całej siły uderzyła go piętą w piszczel i się wyrwała. Następnie doskoczyła do Chrisa i stanęła za nim, wystawiając go w ten sposób na ewentualne skargi i konsekwencje.
Haczyk

Piracki wojownik

Licznik postów: 107

Haczyk, 16-11-2012, 13:20
Coraz mniej zaczyna mi się to wszystko podobać...-pomyślał i westchnął po cichu Roy siadając w sali.
Kiedy generał rozpoczął przemówienie/wprowadzenie , Anderson natychmiast wyprostował się i skupił na ekranie. Starał się nie patrzeć na boki ,ani zbytnio poruszać. Zauważywszy czarną planetę ,pogrążył się po raz kolejny w swoich bolesnych wspomnieniach. Jego oczy stały się puste i niewyraziste.
Była pó??na wiosna ,dochodziło południe. Słońce grzało ,a wiatr prawie nie wiał. Przewodnik ględził o dawnych obyczajach i budownictwie wiosek w okresie Edo. Rówieśnicy szeptali i rozglądali się po zabytkowych domach. Pewien chłopiec z czarnymi gęstymi włosami stał z obojętnym wzrokiem , nie znał płynnie japońskiego żeby zrozumieć co dokładnie mówił przewodnik. Nagle zaraz usłyszał rechotanie żaby nieopodal. Młody Roy zaczął nasłuchiwać i rozglądać się powoli. Zauważył że odgłos ten dochodził z bardzo starej , prymitywnej studni o której mówił wcześniej oprowadzający. Więc chłopiec wnet się koło niej pojawił , jednak nie zwrócił uwagi na oddalająca się klasę. Tak samo oni zapomnieli o nim ,słabym uczniu który z nikim nie rozmawiał. Owa studnia była zbudowana z bloków popękanych już kamieni. Okazało się ,że nie wyschła pomimo tylu lat. Na samym dole siedziała mała brązowa żaba. Roy uśmiechnął się i wyciągnął kanapkę z której urywek rzucił dla żaby. Światło nie wpadało idealnie ,ale żaba podeszła do chleba co ucieszyło go. W chwili kiedy odchylał się żeby wrócić do klasy , nagle został popchnięty. Przechyliwszy się po tym lekko za murek ,poczuł jak ktoś łapie go za nogi. Krzyk wpadającego do studni Roya nie doszedł do uszu wycieczki. Zapamiętał doskonale czarną pustkę w której spędził kilka godzin ,w rozpaczy i strachu...
Przyszły specjalista po wspominaniu ,ocknął się wyczuwając świdrujące spojrzenie. Spoglądnął myśląc ,że to może Yuuki. Lecz zobaczywszy znajomą mu z widzenia dziewczynę ,spuścił natychmiast wzrok i wrócił do ekranu z kamienna twarzą.-Cholera! Kontakt wzrokowy...
Zaczął się lekko pocić ,a ??renice skakały od jednego rogu monitora do drugiego.
Kiedy generał zaczął palić cygaro to Roy od razu przygryzł język rozważając.-Kurcze , też bym zapalił. Kusiło go nie miłosiernie ,żeby wyciągnąć paczkę z kieszeni i uspokoić nerwy kilkoma dymkami.-Nie mogę zwracać na siebie uwagi , zapalę pó??niej :zalamany: -powiedział do siebie w duchu.
Po jakimś czasie wykład się skończył ,a pół japończyk z ulgą wstał na samym końcu żeby wyjść bez niczyjej uwagi.-Trzy dni , wreszcie odpocznę.-pomyślał ,a następnie zatrzymał się. Ktoś zatarasował wyjście.
-Co jest?-szepnął oglądając sytuacje.
Kiedy facet się przedstawił oraz zaproponował wypad to Roy cofnął się o parę kroków. Ciśnienie natychmiast mu podskoczyło i zaczął desperacko myśleć-Co, robić?? Yuuki zaraz zrobi burdę i mnie wyciągnie za fraki na to piwo...
Nie minęła sekunda jak na pięcie obrócił się z "morderczym" spojrzeniem w stronę generała.
-Pprzepraszam! Smaczne to cygaro? Desperat chciał zagadać generała ,żeby nikt go nie zaczepił.
ssssx

Wilk morski

Licznik postów: 93

ssssx, 16-11-2012, 16:19
Hikari nie lubił zbytnio tych ćwiczeń ale kiedy zaczął się wykład,wciągnął się.Podobało mu się,uważnie słuchał i patrzył na ekran.
"może być ciekawie"-pomyślał z usmiechem na twarzy.
Oczywiście pomyslał o tym że będzie to niebezpieczne ale jest on odważnym człowiekiem.
Tak słuchał wykładu który robił się już coraz nudniejszy ale nadal starał się go słuchać i wkońcu zaczął obserwować innych,chciał popatrzeć z kim się może zapozna.
Z każdą chwilą robiło się coraz nudniej,Hikari wyjął butelezckę z winem i się napił,po chwili znów sięgnał do kieszeni w poszukiwaniu papierosa,znalazł go i zapalił,kiedy wykład się skończył w drzwiach stanął jakiś gość,poiedział coś o pójściu na piwo.
-piwo powiadasz?-powiedział Hikari stając na chwilę ale potem poszedł.
DarkAngle

Legendarny piracki oficer

Licznik postów: 765

DarkAngle, 16-11-2012, 22:02
Wszyscy piloci i specjaliści zostali przywitani przez generała, w sumie nie było co oglądać gdyż Zodiac od razu ruszył w kierunku jakiegoś dziwnego budynku.Po chwili drogi dotarli przed opancerzone drzwi, zaczęły się otwierać.Gdy były całkowicie otwarte przywitała ich dość ładna brunetka, oczywiście nie tak ładna ja Yuuki. Wskazała ona drzwi do specjalnej sali projekcyjnej.Z tego co dziewczyna zdążyła zauważyć była ona d??więkoszczelna, a w rogach znajdowały się działka automatyczne. Amaya była lekko zdziwiona zabezpieczeniami wojska, dlaczego im nie ufają.Przecież przeszli przez ciężki trening co powinno ukazać ich oddanie sprawie, to jeszcze dziewczyna sama zgłosiła się na ta pozycję.No cóż musiał to przeboleć.Zapewne informacje nam podane są ściśle utajnione i to są ich środki zabezpieczenia na wypadek gdyby ktoś chciał ujawnić wszystkim prawdę, ale kto by w coś takiego uwierzył?Dziewczyna przestała się zastanawiać i spokojnie usiadała na jednym z krzeseł, obok siebie zauważyła bardzo znajomą twarz.Zaczęła dosłownie wwiercać się w niego wzrokiem, po chwili chłopak spojrzał się na nią a następnie szybko z powrotem odwrócił głowę i zaczął spoglądać w ekran. Amaya westchnęła, też zaczęła bacznie śledzić ekran i słuchać Generała.Gdy ekran został wyłączony wszyscy usłyszeli dzwonek, do pokoju wszedł jakiś profesor.I zaczął mówić o istotnych rzeczach, po skończonym wykładzie generał przedstawił naszego szefa.Oraz poinformował nas o tym, że mamy trzy dni wolne. Yuuki ucieszyła się na tą wiadomość, mogła w końcu wybrać się na zakupy.Jednak brunet zaproponował wypad na piwo, dziewczyna niezbyt przepadała za libacją ale raz na jakiś czas trzeba się rozerwać.Zobaczyła Jak Roy powoli oddala się w kierunku Generała mówiąc coś, dziewczyna się rozwścieczyła i szybko podbiegła do chłopaka.
-Grrr. Ty tam stój natychmiast!-Wskazała na chłopaka.
-Nawet się ze mną nie przywitałeś!A teraz jeszcze chcesz uciec od wspólnego piwka tego ci nie daruję, marsz już z nami.I nawet nie myśl żeby odmówić-Powiedziała Amaya eksplodując diabelską siłą, złapała Andersona za koszulkę i zaczęła za sobą wlec.
ken-adams

Imperator

Licznik postów: 1,981

ken-adams, 16-11-2012, 22:12
Wszyscy stanęli koło swoich krzeseł, spojrzałem na spó??nialską Ylve.- No tak, jak wychodziłem z pokoju to się grzebała, ale dlaczego ma moją koszule? Chyba nie kupiła sobie takiej samej...- Usiadła- Już możemy usiąść, zresztą nie ważne też siadam. - Już na samym wstępie czułem się znużony. No nie...- pomyślałem, kiedy Zodiak zaczął mówić. - Wykłady mnie nudzą. Odkąd pamietam nie potrafiłem wysiedzieć na lekcjach.- Rozciągnąłem się, rozłożyłem ręce za oparcie i wyprostowałem nogi. Spojrzałem do góry i liczyłem kwadratowe płytki na podwieszanym suficie, ale i to mi się szybko znudziło. Przechyliłem się na krześle w stronę Ylvy. - Ej, młoda... Pssst.- szeptałem. -Co, jest kurde?- pomyślałem, kiedy zobaczyłem, że dziewczyna śpi. Sojrzałem w lewo, spojrzałem w prawo, nikt nie patrzył. Sieknąłem jej w tył głowy i zanim zdążyła się wściec pokazałem talie kart. Uśmiechnąłem się, widząc, że i jej podoba się ten pomysł. -Makao?- szepnąłem. Kiwnęła głową, rozdałem karty i zagraliśmy kilka partyjek. Pojawił się niejaki doktor Smith. Usłyszałem słowo ufo.- Te Ylva, będziemy walczyć z Ufoludami, podobno ty jesteś kosmitką, to prawda?- uchyliłem się przed ewentualnym ciosem- Makao...- uśmiechnąłem się tryumfując, następnie zerkając raz po raz na dziewczynę. -Po makale.- zdążyłem powiedzieć, kiedy Zodiac przerwał spotkanie. Nim zdążyłem wstać Ylva wypróła do przodu. - Poczekaj na mnie... -Ech, same z nią kłopoty.- Właśnie wpadła na jakiegoś Thompsona. - Wybacz, ona już taka jest. - powiedziałem, kiedy przeskoczyła za mnie. - Mówisz na piwo? Jak dla mnie możemy skoczyć do KFC, mają darmowe dolewki napoi, będziemy pili aż się posikamy. Co wy na to? Ylva, mały zakładzik?- spojrzałem na nią, rzucając wyzwanie. -To się ??le skończy, ona śpi na górze...- Albo podzielimy się tak, który zespół wypije więcej ten wygrywa? Stawiam na nasz duet, a ty Ylva?
Heros

Joy Boy

Licznik postów: 7,533

Heros, 16-11-2012, 23:17
Zodiac przy wychodzeniu zignorował pytanie Roya, gdyż śpieszył się. Po tym jak generał szybkim krokiem opuścił salę, Thomas podszedł do chłopaka, który zdawał się dobrze znać tę dzikuskę.
Wybacz, ona już taka jest.
- Hm? A spoko, luzik. Takie są współczesne dziewczyny. Szybkie, wyprzedzają wszystkich... nawet facetów. Tak swoją drogą, to jestem Thomas. -brunet podał rękę nieznajomemu- Możecie mi mówić na "Ty" -powiedział zwracając się do wszystkich zgromadzonych- Jeśli mogę coś doradzić, to możemy iść do innego lokalu. Jeżeli tak bardzo lubisz nuggetsy z kurczaka, to możemy iść do baru "Bow". Tamtejsze kurczaki są wg mnie lepsze, ostrzejsze i większe. Poza tym można tam się napić piwa. W Kfc leją tylko tę lurę, relikt poprzedniej epoki.
Thomas poszedł nieco na bok i podrapał się za uchem.
- Mógłbyś skoczyć po tę jasnowłosą dziewoję? Takie dziewczynki lubią się gubić w skomplikowanych budynkach hehe. - powiedział z rozbrajającym uśmiechem Thomas.

Btw. Tak swoją drogą - możecie pisac tyle postów, ile chcecie. Nie ma tu punktów ani nic, więc luz ;]. (co nie oznacza, że starających się ludzi nie nagrodzę).
Evendell

Joy Boy

Licznik postów: 5,384

Evendell, 17-11-2012, 01:36
Ylva usłyszawszy słowo "zakładzik" uśmiechnęła sie szeroko i stanęła na równi z Chrisem. Skrzyżowała ręce na piersiach i spojrzała wyzywająco w stronę swojego partnera.
-Oczywiście, że jestem za. Oczywiście, że przegrasz. Oczywiście, że to ja wygram z Tobą. - rzuciła buńczucznie, jednakże jej oczy rozjaśniły się, słysząc propozycję zespołu na zespół. Coś takiego zdecydowanie bardziej jej odpowiadało. I nie dlatego, że bała się przegrać z Chrisem, po prostu mimo wszystko czuła się o wiele lepiej, kiedy pracowali razem, gdy przychodziła rywalizacja z innymi, poniekąd obcymi dla Ylvy lud??mi.
Jednakże wszystko się zmieniło, gdy obcy facet zaproponował duże kurczaki. Od chwili, gdy dziewczyna opuściła zakład, tak naprawdę wszystko było dla niej nowe, w tym przeróżne potrawy. Postawiła sobie za jeden cel, że spróbuje ich wszystkich. I będzie się nimi obżerała ile tylko chce. A kurczaki akurat bardzo lubiła.
-Jestem za! Chod?? Chris! Chod??. Zrobimy zakładzik pijąc piwo. Pokażemy im siłę naszej pary. - rzuciła dziewczyna i złapała chłopaka za rękaw, po czym zaczęła za sobą ciągnąć. Chociaż nie wiedziała gdzie iść. A przede wszystkim nie wiedziała, co to tak naprawdę piwo. Ale brzmiało kusząco i z pewnością chciała tego spróbować. Jak najszybciej. Zresztą, wszystko zdawało się lepsze, niż siedzenie w tym ponurym budynku i słuchania ględzenia tamtych gości.
ken-adams

Imperator

Licznik postów: 1,981

ken-adams, 17-11-2012, 02:03
-Christopher, albo poprostu Chris- przedstawiłem się i podałem rękę Thompsonowi.- Formalności mamy już za sobą, więc słuchaj Thomas. Pochodzę z Kentucky, a do KFC chodzę na śniadanie, więc nie obrażaj w mojej obecności najlepszej sieci restauracji na świecie, jasne? - złość przeszła mi tak samo szybko jak przyszła. Kiedy to Ylva poprosiła, żebyśmy jednak poszli do tego baru bow. -Serio chcesz tam iść? Gwarantuje ci, że kurczaki z KFC są najlepsze pod słońcem. Do tego piwo, piłaś to kiedyś. Gorzkie i otępia, jednym słowem ochyda. Wole cole.- Nie mogąc jej odmówić musiałem się zgodzić na tą haniebną propozycję. Choć nie leżało to w moim guście, postanowiłem dać szansę 'Bow' - Ech... No dobra Ylva, możemy w drodze wyjątku iść do tego baru. W sumie i tak nie mam nic lepszego do roboty. Prowad?? Thomasie.- powiedziałem z nieco zawiedziną miną. - Może faktycznie będzie dobre? W sumie to rzadko kiedy wychodze gdzie indziej. Nie przekonam się, póki tego nie sprawdzę.
KsiadzProbosz

Legendarny pierwszy oficer

Licznik postów: 1,415

KsiadzProbosz, 17-11-2012, 02:26
Edworth uważnie przyglądał się wszystkim. Nie wyglądali na słabych, każdy z nich został wybrany przez swoje unikalne cechy. Rozpoznawał niektóre twarze, jednak nie znał ich imion. Pomyślał pilot, poczuł się w ich towarzystwie pewnie.

Na razie nie miał zamiaru wtrącać się do rozmów. Chciał zgrywać złego chłopca któremu nic się nie podoba i tylko czeka aby komuś dać w mordę. Nie wiedział nawet kto jest jego partnerem. Był trochę przygnębiony. Robił to bo mu kazano, a nie dlatego że chciał.

Oparł się koło drzwi i złożył ręce, wyglądał jak strażnik który broni przejścia niż bardziej na kolesia który chce się odizolować. Jednak dawało to radę. Założył słuchawki na uszy i odpalił swoją ulubioną playlistę.
Heros

Joy Boy

Licznik postów: 7,533

Heros, 17-11-2012, 03:30
Brunet zauważył po chwili maleńką jasnowłosą ubraną dość... hmm "pstrokato", to słowo przeszło przez myśl żołnierza. Puścił jej szarmanckie oczko po czym spojrzał na Christophera i mu odpowiedział:
- Hehe, luzik. Nie chciałem obrazić twojego ulubionego baru. Sam często jadam w takich hmm... "lokalach", bo nie chce mi się je??dzić do rodzinki, a kobiety na stanie nie mam. Poza tym, mają tam tak wieeeeele potraw, że znajdziecie coś dla siebie. Nie ograniczają się tylko do fastfoodowych żarełek. A co do piwa, takie małe dziewczynki jak ta młoda dama nie powinny tego pić. -tu Thomas pogłaskał "małą" po główce chcąc nieco uszkodzić jej lu??ny warkocz- Hm... poza tym chmiel to samo zdrowie, o ile nie siedzisz na dupie i chlejesz go cały dzień.
Po chwili machnął ręką i powiedział im, że trzeba wychodzić z tego pomieszczenia.
- Tej, ty tam. Tak ty zgrywający takiego złego buntownika. Chod?? z nami.
Duży truck już na nich czekał. Po 20 minutach dość szybkiej jazdy dojechali. Oficer wybrał odpowiednio duży stolik i wszyscy się w nim rozsiedli.
- No to wybierajcie. Tylko rozsądnie, niech armia sensownie wydaje pieniądze z podatków haha! - zaśmiał się mówiąc do gości
Evendell

Joy Boy

Licznik postów: 5,384

Evendell, 17-11-2012, 03:39
Ylva momentalnie się zatrzymała, czując na swojej głowie czyjąś rękę. Jej aktualna mina przypominała niezadowolonego kota, którego śmiał dotknąć jakiś śmiertelnik. Ale to i tak było niczym w porównaniu do słów, które usłyszała. Spojrzała na bruneta spod byka i mruknęła do niego.
-Nie jestem małą dziewczynką. Zobaczycie ile potrafię wypić piwa. - odwróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie, nie czekając na nich, nawet na Chrisa. Co skończyło się jej zagubieniem i w ostateczności to Chris musiał ja poszukać. Na całe szczęście dość szybko się znalazła i mogli wreszcie ruszyć.

Zajęła miejsce przy stole i od razu sięgnęła po kartę dań. Zaczęła ją szybko przeglądać i z każdą kolejna jej oczy wyrażały zdecydowanie więcej niż tysiąc słów.
-Chcę to. - wskazała palcem na jakieś danie. -i to. to też chcę. ooo to wygląda smakowicie. Chris, też to we??. O, to też chcę! - gdy wreszcie skończyła zamawiać, siedziała zacierając ręce, nie mogąc się doczekać jedzenia. Wreszcie przyniesiono. Sporo różnych dań. Co prawda Ylva z pewnością tego wszystkiego sama nie zje, ale musiała wszystkiego spróbować. No po prostu musiała. No i oczywiście do tego wszystkiego zamówiła sobie piwo, ale jeszcze nie piła. Podczas posiłku zerknęła do talerza Chrisa.
-Wygląda smakowicie. - mruknęła przysuwając się bliżej, co oznaczało jedno. Zaraz nieco zniknie z jego talerza.
ssssx

Wilk morski

Licznik postów: 93

ssssx, 17-11-2012, 13:56
Hikari pojechał z innymi,lubi on KFC ale chciał spróbować jedzenia w tym barze.Kiedy dojechali popatrzył on na wszystkich tu zgromadzonych,i sięgnął po kartę dań. Kiedy już kilka osób coś zamówiło on zdecydował się na nuggety i 2 szklanki piwa,podczas czekania na zamówienie patrzył on jeszcze do karty dań a potem zaczął przyglądać się Edworthowi ponieważ go zaciekawił,kiedy podano jego zamówienie,wziął jednego nuggeta do ust,przeżuł i połknął,po czym wziął łyka piwa i powiedział
-Nikt nie wypije więcej ode mnie,nie ma takiej możliwości-Kiedy to mówił na jego twarzy pojawił się uśmieszek.
DarkAngle

Legendarny piracki oficer

Licznik postów: 765

DarkAngle, 17-11-2012, 19:33
No więc Yuuki siłą zawlokła Roya do pojazdu,gdy dotarli do lokalu ich szef znalazł duży stolik przy którym wszyscy usiedli.Dziewczyna zamówiła 2 kurczaki oraz szklankę piwa, czekała aż jej kolega z dawnych lat też coś zamówi.Wzięła łyk piwa i spojrzała na Roya z wyrazem twarzy, który nakazywał mu wziąć łyka.Tym razem postanowiła dokładnie przyjrzeć się zebranym tam osobą, zauważyła tyle że ona i tamta dziewczynka to jedyne przedstawicielki płci pięknej.Więc będzie musiała uważać na tych mężczyzn, którzy porządnie się schleją.Ale na razie skoro nikt się nie przedstawił to właśnie ona postanowiła zrobić pierwszy krok, miała nadzieje że nie ma tu jakiś dziwnych ludzi oczywiście oprócz Andersona.
-Dobra skoro nikt się nie przedstawił ja zrobię pierwszy krok, nazywam się Yuuki Amaya pochodzę z Japonii.Liczę na dobrą współpracę, nie mam zamiaru brać udziału w tym głupim konkursie.
Haczyk

Piracki wojownik

Licznik postów: 107

Haczyk, 17-11-2012, 19:56
Roy wziął się w garść natychmiast po ochrzanie od Yuuki. Zwiesił głowę i towarzyszył reszcie w drodze do lokalu. Czuł się niezręcznie przy tylu nieznajomych ,a dodatkowo Yuuki cały czas miała na niego oko i nie mógł nawet zapalić na zewnątrz. Toteż usiadł sztywno , niemal wsadził głowę w menu i zaraz zamówił hamburgera z colą.
-Ehh , nie lubie piwa...-pomyślał patrząc na alkohol który mu podsuneła szkarłatnowłosa, jednak miażdżące spojrzenie Amayi "zachęciło" go do wzięcia łyku. Starał się to zrobić jak najszybciej , nie chciał żeby ktoś zauważył jak piją z jednego kufla. W pewnej chwili odezwał się facet o niebieskich włosach-Nikt nie wypije więcej ode mnie,nie ma takiej możliwości-po czym się uśmiechnął.
-Oho ,zaraz się zacznie... ocenił Roy.
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź