Ikar i Kate
Kobieta wybuchła słodkim śmiechem po usłyszeniu tego, co do powiedzenia miał Ikar. Zakręciła się jeszcze raz jak baletnica przy okazji zbliżając o kilka kroków.
- A czemu mam nie mówić? -zapytała. Coraz sprawniej posługiwała się ludzką mową, choć słowa nadal miały syczący wyd??więk-
Krzyż na ramieniu, znak lekarzy... Moje dzieci muszą jeść, ja muszę im je dawać... Inaczej znajdą inną matkę... Masz więcej głupiutkich pytań?
Lekarz był całkowicie wytrącony z równowagi. Właśnie rozmawiał z najpiękniejszym przedstawicielem nekromorfów jakiego widział, który dodatkowo budował jasne i zrozumiałe zdania, pomimo że przeskakiwała pomiędzy tematami. W głowie doktora kłębiły się setki pytań, które na razie mnie miały zostać zadane. Sandler, po minięciu pierwszego zaskoczenia postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.
Zwiadowca wyciągnął schowanego na czarną godzinę jointa i zapalniczkę. Wsadził go do ust i odpalił. Kobieta spojrzała na niego z zaciekawieniem lekko się przy tym uśmiechając. Ikar poczuł, że Kate łapie go za ramię. Chyba przeczuwała co za chwilę może się wydarzyć. Tak samo Ikar, który nie wierzył, że Adam może zrobić coś tak głupiego. I to był błąd.
- Pierdol się na ryj, jebana suko... -powiedział i podrzucił zapalniczkę do góry.
Ikar nigdy nie widział by cokolwiek ruszało się tak szybko. Kobieta skoczyła odbijając się od ściany. Lekarz widział, niczym w zwolnionym tempie, aj żądło wysuwa się w locie. Wylądowała tuż przed biednym Sandlerem. Nieznany organ wystrzelił w kierunku jego głowy, a jej lewa ręka w kierunku spadającej zapalniczki. Obydwa cele zostały osiągnięte. Ikar zobaczył jak wbija się w czaszkę zwiadowcy, a następnie ciągnie do przodu. Widok, który nastąpił będzie go prześladował do końca życia. Czaszka wraz z całym kręgosłupem Adama zostały wyrwane. Lekarz usłyszał pisk Kate i poczuł jak ciągnie go do tyłu. Usłyszał odgłos odsuwanych drzwi. Nie zauważył ich wcześniej lecz nic dziwnego. Prowadziły do malutkiego pomieszczenie, w którym znajdowały się jakieś narzędzia, miotły, mopy i inne środki czystości. Staną w drzwiach wpatrując się w kobieta. Ta wpatrywała się w niego, trzymając w obu rękach zapalniczkę. ??ądło rozrywało na kawałki ciało Adama.
- Aramis... -powiedziała z uśmiechem i upuściła zapalniczkę.
Ian
Mężczyzna wiedząc, że to jego ostatnia szans rzucił się do kanałów technicznych. Widział, że to może być jego ostatnia szansa. Jego przypuszczenia się nie sprawdziły. To było coś na kształt kanałów wentylacyjnych, którymi poruszały się najczęściej nekromorfy, tyle że przystosowane do rozmiaru człowieka. Tunel był ostro pochyły, więc naukowiec spadał i zaczął szybko zaczął nabierać prędkości. Zobaczył wylot i tylko zdążył zakryć twarz rekami i wyleciał przez kratkę. Na jego szczęście (lub nieszczęście) jego noga zaplątała się w jakaś linę lub kabel. Poczuł szarpnięcie i ostry ból w prawej nodze ale udało mu się wyhamować. Wisząc głową w dół rozejrzał się po pomieszczeniu. Niewiele widział, było okropnie ciemno. Pod sobą zobaczył zarysy jakiejś machiny. Nie mógł oszacować dokładnie odległości lecz ocenił ją na 2/2,5 m. O wiele bliżej był jakiś podest. Tyle że znajdował się z boku. W pewnym momencie poczuł silny wstrząs. Rzuciło nim na boki. Zastanawiał się, co to mogło być.
Hartel, Sam
Hartelowi udało się strzelić zamrażającą wiązka, zamrażając przy tym oba nekromorfy. Śmiało ruszył to ich ciachania, lecz było to trudniejsze niż mu się wydawało. Udało się mu pociąć jednego potwora na kawałki, lecz gdy miał się zająć drugim, Staza przestała działać. Mutant rzucił się na niego przygważdżając do ziemi. Bron i Moduł wyleciały mu z rąk. Inżynierowi udało się go zablokować i siłowali się. Wiedział, że jak teraz odpuści to zginie. Wiedział, że bez pomocy Sama, ??le to się dla niego skończy. Poczuli silny wybuch, tak jakby coś walnęło dokładnie za drzwiami. Sam poleciał do przodu. Wszystko zaczęło się trząść a drzwi wygięły się. Po chwili wszystko się uspokoiło i odpalone zostały zraszacze przeciw pożarowe.
I znowu Ikar i Kate
Siła wybuchy była straszna. Lekarz zdążył zamknąć drzwi, lecz i tak byli najbliżej epicentrum. Poczuli tak silny wstrząs, że powywracali się na siebie. Ikar poczuł, że temperatura gwałtownie podskoczyła. Chwilę pó??niej uruchomiły się zraszacze w suficie. Czekali by wszystko się uspokoiło. Kate powiedziała, że kimkolwiek nie byłaby kobieta, to na pewno się usmażyła. W końcu lekarz postanowił sprawdzić, co się stało za drzwiami. Z nie małym trudem je otworzył i poczuł, że coś wpycha go do środa. Uderzył plecami o ścianę na przeciwko, że zrobiło mu się ciemno przed oczami. Usłyszał wrzask, pisk a potem szloch Kate. Otworzył oczy. Przed nim stała Aramis. Cała i zdrowa. Nie miała nawet śladu oparzenia. Lecz nawet z odległości czuł, że kobieta była cała gorąca, rozpalona. I cała we krwi jego dawnego towarzysza. Wbiła jeden ze szponów w ramię jego towarzyszki. Ikar widział jak krew ścieka po ręce Kate. Ta wiła się z bólu, cicho pochlipując.
- Sprytne... ale nie dość... -powiedziała Aramis z przerażającym uśmiechem do lekarza-
Powiedz, ile możesz mi dać, by ona przeżyła?
Ikar spojrzał na nią przerażony. Wyglądało na to, że kobieta postanowiła zagrać z nim w grę. Na jednej szali postawiła jego życie, na drugiej życie Kate.