Nie mam internetu, więc do tematu podchodzę "na świeżo". Z racji, że temat dotyka wielu płaszczyzn związanych z mediami, kategorią R, jej ewentualną przyszłością itd. to chcę temu poświęcić osobny, dłuższy tekst, który nie będzie recenzją stricte, a ogólnymi wrażeniami... pobawię się też trochę w "wróżkę". Mogę momentami przesadzić, ale gdy już go "zaliczyłem", to mam z czego przepowiadać.
Uważam że ten film może być (poczekam na wyniki sprzedaży, brak internetu ogranicza mnie jak licencje komiksowe w przypadku niektórych produkcji) początkiem pewnych zmian, tak jak gra "Mortal Kombat", która miała swój udział przy brutalizacji gier. Nie jestem filmowym specem, ale nie trzeba posiadać szczególnej wiedzy, by wiedzieć, że produkcje z takim ograniczeniem wiekowym sprzedają się gorzej. Przede wszystkim ze względu na ograniczenie widzów (można dostać "bana"na emisję w danym kraju, tak jak "Deadpool" w Chinach), a celowanie wyłącznie w dojrzalszą grupę widzów to ryzyko. Wszakże bezpieczniej jest zrobić film dla nastolatków licząc na to, że nawet w przypadku średniej sprzedaży biletów, będzie można się odbić zabawkach i gadżetach.
O ile moim zdaniem "Marvel" raczej nie planuje większych zmian w swoim uniwersum, czy raczej ja na ich miejscu nic bym nie zmieniał. Idzie im zbyt dobrze, by cokolwiek zmieniać. Fanatykiem ich seriali nie jestem (te seriale o agentach SHIELD, czy co to było... nie oglądam, IMO nie warto), ale "Daredevil" i "Jessica Jones" mi się podobały, choć z drugiej strony nie uważam ich za wybitne produkty. Ot, podobały mi się, "Diabełek" nawet bardziej, ale nie czuję wobec nich "cieplejszych" emocji. Otwiera to natomiast drogę dla DC czy też Foxa. Mutantów i bohaterów DC wg mnie łatwiej przedstawić w kategorii +18 na dużym ekranie. Takie "Suicide Squad" albo kilku brutalniejszych X-menów (serial z Rosomakiem od Netflix?! Jestem za!). Myślę, że ewentualny kasowy sukces "Deadpoola" się temu tylko przysłuży.
Czy film zarobi 200 mln? Myślę, że jest to spokojnie w zasięgu twórców. Czy pobije rekord w R-ratingu (jeśli dobrze pamiętam, coś koło 340 mln)? Ma na to spore szanse i gorąco mu kibicuję!
Przez wiele ostatnich lat mogliśmy dostrzec, że filmowcy za często stawiali na oklepany schemat. Takie filmy jak "Deadpool", "Guardians of the Galaxy", czy też "Ant-Man" stanowią dobrą odpowiedź dla przeciwników adaptacji komiksowych - to są po prostu dobre produkcje. No ok, trzecia z nich nieco odstaje od pozostałej dwójki, ale uważam że jak na typ tego bohatera, to i tak wyszło naprawdę dobrze.
W/w produkcje stanowią dobre, "autorskie" (tak, wiem, jak wyglądał proces powstawania "Ant-Mana") spójne kino. Nawet pomimo pewnych dziwactw (bohater-Szop, mrówki, a w przypadku samego Deadpoola - solidne, nie do ogarnięcia dla zwykłych smiertelników "spruty beret"), "kupujemy" to odrazu i bez gadania.
No ale do rzeczy. "Deadpool" to w moim mniemaniu udany film. Nie lubię "Origin story", bo większość ludzi robi je na jedno kopyto, coś jak kinówki "tasiemców" Anime (jeden ograny schemat, który dopiero od niedawna jest dobrze ogrywany, patrz 3 ostatnie kinówki "One Piece"). DP miał jednak "Origin" godny swojego imienia.
Dużo się mówiło o tym filmie przed premierą. Czy spełnił moje oczekiwania? Jak najbardziej. W wielu dyskusjach wraz ze znajomymi w różnym przedziale wiekowym, innymi poglądami na tego typu humor, wiedzy o "Superbohaterach" zastanawiałem się, jaki on będzie. Serce mówiło, ze ten film zarządzi, rozum i pewien uszczypliwy kolega mówił, bym nie jarał się za wczasu. Walić to, dostałem b. dobrą produkcję, zaufanie w stosunku do całkiem podjaranego Reynoldsa, który dosłownie walczył o swoją wizję "Deadpoola" opaciło się.
Parę osób czepiało się, że porównuję to do "Jojo Bizzare Adventure" i "One-Punch Man" (Takie 2 mangi). Moim zdaniem - niesłusznie. Deadpool w paru scenach solidnie parodiuje pewne schematy Marvela (coś jak Jojo - ciekawe pomysły na wykorzystanie mocy, sceny komiczne same w sobie, ich dosłowność), a on sam jest po prostu śmieszny sam z siebie, jak "Saitama", główny bohater OPM.
"Burzenie czwartej ściany" (chcę ich więcej w sequelu!!!) wyszło perfekt! Mamy wszystkiego po trochu (co jest znakomitym zabiegiem) - parę żartów dla ludzi mojego pokroju, dużo śmiechu dla "casuali", którzy zadecydują o ostatecznym wyniku tego filmu, od groma gierek słownych, nawiązań do popkultury... "I'm touching myself tonight", chciałoby się powiedzieć. Tyle tego jest.
Warto również zwrócić uwagę na b. dobry ruch ze strony twórców. Zrobienie z "Deadpoola" mixu parodii "komedii romanycznej" i "filmów z super-herosami" wyszedł EPICKO! Chyba ostatni raz tak się bawiłem na "Guardians of the Galaxy", jeśli idzie o ten gatunek filmowy. Na pewno obejrzę go nie raz, nie dwa, bo nie da się zliczyć wszystkich śmiesznych momentów za jednym razem.
Szkoda tylko, że nie zrozumiałem wszystkich żartów, co prawda angielski w filmie nie był jakiś specjalnie trudny, ale na pewno niezrozumiałem kilka gierek słownych.
Po raz 1 w życiu obserwowałem uważnie reakcje innych ludzi (godzina 20, wtorek, co prawda sala była mała-troszkę większa niż "mała" Heliosa
, całkiem dużo ludzi), bo o reakcje komiksowych geeków się nie bałem (nie byłem sam, nie tylko ja się śmiałem z paru easter eggów skierowanych do baczeniejszych widzów!
). Generalnie nie wiem, na ile film kupił widzów, ale myślę, że zrobił on dobre wrażenie na świecie. Kampania marketingowa odniosła sukces, co prawda większość stanowili ludzie w moim przedziale wiekowym, ale całkiem duża grupa zdecydowanie nie należała do potencjalnych fanów adaptacji komiksów.
Jeszcze a propos geeków, tych można było poznać że śmiali się wraz ze mną w momentach, gdy większość nie wiedziała z czego brechtamy. Beka z poprzedniego "Deadpoola", masakrowanie przeciwników w iście komiksowym stylu (już widzę te memy!!! Czemu nie ma mnie teraz w internecie? Będę to musiał nadrabiać :F)... no i tylko my zostaliśmy do końca
("Czekacie na zapowiedź 2? Dajcie spokój, nie mamy kasy..." XDDDDDDDDDDDDDDDDDDD) Dobrze rozplanowany budżet. Można było odczuć jego braki, ale to tylko detal. Wszystko poszło na mięsko, reszta to tylko "dekoracje" i wpieprzenie dodatkowych 80 mln w efekty specjalne...
Collosus - mógł wypaść lepiej, ale podobał mi się jako partner main hero.
Negasonic Teenage Warhead (dobrze napisałem jej ksywkę?) - XDDDDD Poza tym świetnie grała oczami, zauroczyła mnie.
Deadpool - Doskonały pod każdym względem. <3
Kumpel DP - Jego teksty przeginały pałę xDDD.
No dobra, przedstawiam same superlatywy, a jak oceniam film? Jeszcze nie wiem, waham się pomiędzy +7, a 8/10. Muszę ten film obejrzeć jeszcze raz, przetrawić wszystkie dowcipy. Film na pewno był całkiem wporzo zmontowany, scenariusz był OK, ale nie powaliło mnie na kolana. Dostałem po prostu b. dobry dobry produkt.