Nowy Porządek
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 3 gości
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
Grigorij

Legendarny pierwszy oficer

Licznik postów: 1,334

Grigorij, 08-03-2009, 20:23
Ja też czytam twoje wypociny tylko jeszcze nie miałem okazji skomentować. Zapewne wiele innych osób tak robi więc nie martw się że nikt nie czyta twojej pracy. A żeby ci nie było smutno to powiem ci że bardzo fajnie piszesz i w ogóle jest dobrze.
Vampircia

Legendarny pierwszy oficer

Licznik postów: 1,499

Vampircia, 09-03-2009, 17:35
Ja również czytam, po prostu nie jestem w stanie tak szybko odpisywać, zwłaszcza, że czytam prawie wszystkie pozostałe fiki na tej stronie. A wracając do tekstu, początkowo miałam sceptyczne podejście do crossovera, ale teraz stwierdzam, że to jednak było dobre posunięcie, bo przez to fanfik jest ciekawy i zdecydowanie inny niż pozostałe. Jedyny problem to fakt, że nie znam wszystkich anime, które wykorzystałeś i mogę pewnych rzeczy nie zrozumieć.
Aizen

Pirat

Licznik postów: 44

Aizen, 09-03-2009, 20:54
Ogólnie ciekawie ale tak szczerze to najbardziej czekam na historie Zoro i Luffiego.
Allen Walker z jakiego to anime/mangi ?? D.Gray-mana??
RdR

Pierwszy oficer

Licznik postów: 1,157

RdR, 09-03-2009, 22:03
Aizen napisał(a):Allen Walker z jakiego to anime/mangi ?? D.Gray-mana??

Tak

Widzę że zdobyłem kolejnego czytelnika, cieszę się że przeczytałeś Wink
Komimasa

Pierwszy oficer

Licznik postów: 993

Komimasa, 09-03-2009, 22:34
Przeczytałem 3 część i jest to ostatnia którą czytam na razie.

Wpierw czepy.

Styl jest co najmniej dużo lepszy jak był. Jedyne co to powtórzeń parę zostało, które w odróżnieniu do Najucha nie dodają dynamizmu ani niczego takiego. Np
"wyrazista muskulatura już z daleka była wyraźnie widoczna."

Hmm to wyraźnie widoczne, wyraźnie coś tam doszukuję się tu mnieTongue Czytam fiki i nikt tak nie opisuje, bardzo się cieszę, że nie jestem jedyny w wykorzystywaniu w ten sposób "wyraźności" Wink
Ogólnie wygląd miasta kojarzy mi się z Wasure bądź 3 częścią fika Vampi, widać kolejny wielbiciel "pokazywania prawdziwego życia" :hyhy:
Z drugiej strony widać wpływ Naj, jest gość co trzęsie wyspą trochę jak Cortez.

To nie wady co tu wypisałem, ale nie mogłem sobie tego podarowaćTongue

Ogólnie to zdziwiła mnie trochę reakcja Nami, to było zbyt oczywiste, że tam coś jest, a ta od razu histeria. Z drugiej strony pokazałeś Robin taką jaką winna być.
Trochę szkoda, że co wylot z portalu to musi dojść do tej walki z tajemniczym przeciwnikiem, który w dodatku ciekawy nie jest. Dobrze, że już ich koniec. walki były dynamiczne i całe szczęście krótkie. A dlatego szczęście gdyż właśnie mało istotne.
Końcówka jak u Naj tak nagle coś ważnego próbującego przykuć uwagę czytelnika Tongue
Kolejny plus za pomysł. Choć OP jest nieporównywalnie potężniejsze niż inne uniwersa, to fajnie będzie zobaczyć walkę Ichigo np z RobinBig Grin No chyba, ze takich nie planujesz to lipaTongue

Teraz tak, to mnie co najmniej rozwaliło.
Gumiak - za to pokutę odpraw.
Gomu Gomu no Pistolet - za to powtórz powyższą czynność dwa razy.

Jeszce bardzo mnie zdenerwowałeś tym, iż spoilerem mi za trzaskałeś. twoje szczęście, że już ktoś wcześniej pisał o naszej rybce, ale nie fair, zagrałeś, Meg ma ostrzeżenie. Od razu mogłeś napisać, że będzie Hancock i Jimbei i ogólnie spoilery, teraz to tylko dać obok fika w tytule - spoiler i już.
Tym mnie zasmuciłeś ale jest ważniejsza rzecz powodująca moją przerwę w czytania twego fika. Mianowicie jak już wyczytałem niestety, Franky jest w świecie serii której nie znam. Nie lubię czegoś takiego więc najpierw poznam tę serię a dopiero wrócę do czytania. Chyba, ze napiszesz coś jeszcze o Jimbei.

Jeszcze jedno bo mnie to śmieszy, przy okazji napiszę to u Meg bo widziałem to w jej fiku szukając kolejnego rozdziału. Skoro w samym fiku pojawia się spoiler to po jaką cholerę wy dalej zakrycie wypowiedzi? :rotfl: Szczególnie widać to w fiku Meg o Shanksie. Przecież to nie ma sensu. skoro fik posiada spoiler to ktoś kto nie czyta( jeśli ktoś taki jeszcze jest) to tu nie wejdzie. Jaki więc sens jest to zakrywać?
RdR

Pierwszy oficer

Licznik postów: 1,157

RdR, 09-03-2009, 23:03
Cytat:Ogólnie wygląd miasta kojarzy mi się z Wasure bądź 3 częścią fika Vampi, widać kolejny wielbiciel "pokazywania prawdziwego życia" :hyhy:
Z drugiej strony widać wpływ Naj, jest gość co trzęsie wyspą trochę jak Cortez.

Chciałem jak najlepiej oddać warunki tam panujące Wink. Wasze fiki zdecydowanie mają na swój sposób wpływ na mój sposób tworzenia, bo w końcu są dziełami, które zachęciły mnie do stworzenia własnego i na pewno czerpię z nich pewne wartości, często nie będąc tego świadomym. xD

Cytat:Jeszce bardzo mnie zdenerwowałeś tym, iż spoilerem mi za trzaskałeś. twoje szczęście, że już ktoś wcześniej pisał o naszej rybce, ale nie fair, zagrałeś, Meg ma ostrzeżenie. Od razu mogłeś napisać, że będzie Hancock i Jimbei i ogólnie spoilery, teraz to tylko dać obok fika w tytule - spoiler i już.

Gdybym wiedział o tym od początku to z pewnością tak bym zrobił,ale jak już wcześniej wspomniałem pierwszą część pisałem pod wpływem przypływu weny xD, i wtedy miałem w głowie tylko malutki zalążek fabuły, który spoilerów nie przewidywał.

Cytat:Mianowicie jak już wyczytałem niestety, Franky jest w świecie serii której nie znam. Nie lubię czegoś takiego więc najpierw poznam tę serię a dopiero wrócę do czytania.

Zdecydowanie lepiej będzie Ci się czytało gdy zapoznasz się z D. Gray-Manem. Poza tym moim zdaniem to bardzo dobra seria i myślę że jest duża szansa na to że Ci się spodoba.

No i na koniec, bardzo dziękuje za obszerną reckę Wink.
Komimasa

Pierwszy oficer

Licznik postów: 993

Komimasa, 09-03-2009, 23:13
No tak, zapomniałem, że na początku nie myślałeś co będzie dalej. Ale mogłeś darować sobie spoilery i tak poruszasz 4 ogromne uniwersaTongue

Można się pobawić, odszukać w fiku powiązania z fikami innychBig Grin. A tak serio to nie wiem jak Naj czy Vampi, ale jeśli to moje coś dało ci choćby 10% chęci pisania to jest to mój wielki sukces i bardzo ci za to dziękuję.

No mi też się wydaje, ze lepiej będzie się zapoznać z tą serią, zwłaszcza iż czuję, że nie puścisz jakiś pokrak ale w twoim fiku wystąpi elita tych uniwersum( skoro poruszasz Schichibukai, a zabiłeś Sengoku)

Zapomniałem dodać, że walka Luffy'ego mi nie bardzo przypadła do gustu, ale walka Franky'ego była bardzo dobra i klimatyczna^^
RdR

Pierwszy oficer

Licznik postów: 1,157

RdR, 15-03-2009, 22:51
No po niesamowicie ciężkim weekendzie wrzucam kolejną część, świat w którym ma miejsce akcja jest chyba najtrudniejszym, to też ta część zajęła mi najwięcej czasu, ale koniec smęcenia oto przed wami następna część:

Rozdział Szósty

- Nazywam się Luffy i jestem człowiekiem który zostanie królem piratów.
- Pirat? Pierwsze raz widzę, jestem Shikamaru, chunin z Konohy. Czym był ten potwór, który cię zaatakował?
- Nie wiem, przyciągnął mnie tu oddzielając od moich przyjaciół. A właśnie muszę ich poszukać. Zoro! Franky! – krzyczał dookoła.
- Przestań się drzeć, później ich poszukamy, teraz muszę wiedzieć co się tu stało.
- Nie wiem, ten wir wciągnął mnie i dwóch moich nakama do środka, a później ta kreatura przeniosła mnie tutaj.
- Jesteś ranny, twoja dłoń i stopa mocno krwawią, chodź ze mną zaraz się tym zajmiemy.
Słomiany ruszył za nim i już po chwili znajdowali się przed dość dużym budynkiem, przekroczyli próg, następnie weszli na pierwsze piętro i pognali pierwszym korytarzem prosto. Wkroczyli do pomieszczenia na samym końcu. Byli w gabinecie lekarskim, gdzie przy biurku siedziała blond włosa dziewczyna w fioletowej kamizelce kończącej się zaraz pod biustem i w krótkiej spódniczce tego samego koloru.
- Witaj Shikamaru, czy coś się stało? Przecież nasza drużyna miała się spotkać w knajpie za jakąś godzinę.
- Cześć Ino, mam rannego, co prawda rany nie są jakieś poważne ale mocno krwawią, mogła byś coś z tym zrobić?
W tym momencie dostrzegła za plecami przyjaciela, człowieka w słomianym kapeluszu i rzekła:
- Podejdź zobaczę co da się zrobić.
Zrobił o co prosiła, a ona przyłożyła dłonie do jego ran i zielonym kojącym światłem zaczęła leczyć.
- Wow! Niesamowite! Jesteś lepsza niż Chopper! – wrzeszczał Luffy, widzący z jaką szybkością ustępuje ból, a jego oczy zamieniły się w gwiazdy.
- Skąd ty go wytrzasnąłeś? Czy on jest normalny? – zapytała swojego znajomego, widząc reakcję pacjenta.
- Ehhh... Ciężko to wytłumaczyć, w wiosce miała miejsce dziwna sytuacja z nim związana. Myślę że moglibyśmy go wziąć razem z nami na drużynową kolację. Asuma-sensei powinien wiedzieć co zrobić.
- Czemu nie, byle tylko nie był zbyt łakomy, bo za dwóch Chojich się nie wypłacimy. – powiedziała chichocząc.
- Chcesz wyskoczyć z nami na przekąskę? – spytała wciąż wpatrzonego z gwiazdami w oczach i rozwartą paszczą w jej technikę chłopaka.
Pirat otrząsnął się wreszcie i odpowiedział:
- Jasne, właśnie mi się przypomniało, że jestem bardzo głodny.
- W takim razie postawię ci posiłek. – zaproponował z uśmiechem Shikamaru.
- Jupi!
Ino skończyła pracę w szpitalu i ruszyli w stronę lokalu, w którym zwykli jadać wspólne posiłki.
Przed wejściem już czekali ich przyjaciele, wysoki czarnowłosy mężczyzna delektujący się papierosem i otyłego chłopaka w czerwonym ubraniu o brązowych włosach sięgających do łopatek.
- Witajcie, a to kto? – zapytał ten starszy spoglądając na chłopaka w słomianym kapeluszu.
- Zaprosiłem go, wejdźmy do środka to wszystko wam opowiem. – odpowiedział taktyk.
Przekroczyli próg, jak zwykle usiedli przy stoliku z grillem na środku i poprosili o dużo mięsa.
Kelner ułożył mnóstwo kawałków na ruszcie, a Shikamaru opowiedział wszystkim całą historię.
- Bardzo dziwne, nigdy nie widziałem takich istot, czyżby to kolejny eksperyment Orochimaru? – uznał po wysłuchaniu wszystkiego Asuma.
- Całkiem możliwe, powinniśmy jak najprędzej poinformować Tsunade-sama. – stwierdziła Ino.
Luffy i Choji spoglądali na smażącą się wołowinkę nie mogąc się doczekać kiedy będzie gotowa.
- Wygląda na to że już się usmażyło, wcinajcie. – powiedział z przyjaznym uśmiechem dowódca dziesiątej drużyny.
Jeszcze nie zdążyli złapać za pałeczki, a już całe mięso zniknęło zgarnięte przez Luffiego. Wszyscy w osłupieniu spojrzeli na przybysza, nawet Choji na ten widok nie był w stanie wydusić słowa protestu.
- Ała! Parzy! – krzyczał z pełnymi ustami pirat.
- Wylecz mnie – zwrócił się do Ino.
- Mowy nie ma, zjadłeś wszystko! Przez ciebie będziemy głodni. – zaprotestowała.
W tym momencie z uszu grubego ninja zaczęła szybkim tempem wydostawać się para, a jego twarz robiła się czerwona. Chwycił Słomiaka za szyję i zaczęli się szarpać.
- Zżarłeś wszystko! A jestem taki głodny!
- Ja też jestem głodny
- Nadal !?
- Choji jest bardziej wściekły niż wtedy gdy ktoś zjadł ostatniego chipsa. – zaśmiał się Asuma.
- Kelner dokładka! Jesteśmy głodni! – zaczął krzyczeć winowajca.
- Opanuj się kto za to będzie płacił!? – zbulwersował się Shikamaru.
- Ty, przecież powiedziałeś że stawiasz. – zaśmiał się szyderczo
- Oż ty! Skąd mogłem wiedzieć że na tym świecie jest ktoś, kto potrafi zjeść więcej niż on – powiedział zbulwersowany wskazując na kolegę, który dusił przybysza.
W końcu wszyscy w trójkę zaczęli się szamotać. Cała sytuacja była dość zabawna bo bierna część towarzystwa głośno się śmiała. Nagle Luffy wypadł przez okno po dość silnym uderzeniu ze strony grubasa, odwrócił się w ich stronę i krzyknął:
- Gońcie mnie nigdy mnie nie złapiecie!
I zaczął bardzo szybko uciekać. Dziesiąta drużyna jednak nie miała zamiaru go gonić, tylko wreszcie coś skonsumować.
- Ciekawy z niego gość. – powiedziała Ino.
Naraz usłyszeli dość głośny wybuch dochodzący ze strony wejścia do wioski, więc natychmiast ruszyli zobaczyć co się dzieje. Dobiegli do bramy i zobaczyli leżących na ziemi ostro poturbowanych i nieprzytomnych Kotetsu i Izumo którzy zostali bezpośrednio trafieni przez wcześniejszy wybuch.
Dym wywołany wybuchem zaczął opadać, a ich oczom ukazały się trzy postacie w jasnych długich płaszczach oraz z chustami tego samego koloru spod których widać było tylko oczy. Nagle stojący w środku włożył rękę pod chustę i sięgnął ust. Nadgryzł kciuk wykonał kilka pieczęci i krzyknął:
- Kuchiyose no Jutsu!
Przed nimi stanęło pięć fioletowych istot z całkowicie czarnymi oczami. Wszystkie wyglądem przypominały legendarnego minotaura, i dzierżyły w dłoni ogromne topory. Cała drużyna dziesiąta stanęła w osłupieniu spoglądając na efekt przyzwania. Nawet Asuma, który jest tak długo na tym świecie nie widział jeszcze czegoś takiego, jednak Shikamaru już wiedział co jest grane. Niespodziewanie jeden z nich zniknął i pojawił się tuż przed zadumanym ninja zbierając się do pozbawienia go głowy.
- Konoha Senpuu! – potężny kopniak wylądował na brzuchu bestii ratując tym samym najmądrzejszą osobę w całej wiosce.
- Cholera, ruszcie się bo was zabiją! – krzyknął posiadający krzaczaste brwi wybawca w zielonym uniformie.
- Dzięki Lee.
- Nie ma za co.
Powoli zaczęło się pojawiać coraz więcej ninja zwabionych wybuchem.
- Guardianie pozbądźcie się gapiów! – padł rozkaz.
Fioletowe kreatury natychmiast pognały w stronę miasta i znikając wdały się w walki z obserwującymi dotąd ninja.
- Gai-sensei i reszta mojej drużyny jest pobliżu, nie martwcie się wykończą tamtych, my zajmijmy się tymi tutaj – odrzekł Rock.
Shikamaru błyskawicznie połączył swój cień z trzema postaciami i wiedząc że będą go kopiować, wykonał ruch nakazujący zdjęcie zamaskowania. Chusty upadły na ziemię, a wszyscy obecni stanęli jak wryci, nie mogli uwierzyć w to co właśnie zobaczyli. Przed nimi stali Kazekage wioski piasku Gaara i jego rodzeństwo czyli Temari i Kankuro. Technika przytrzymująca ich została anulowana.
- Dlaczego!? – wykrztusili wszyscy niemal jednocześnie.
- Takie było polecenie, mamy zniszczyć tę wioskę. – odpowiedział czerwono włosy.
- Czyje polecenie!? Przecież ty rządzisz swoją wioską! – wrzasnął Asuma.
- Nie będę się tłumaczył przed nieznajomymi.
- Jakimi nieznajomymi?! – zbulwersował się mistrz technik cienia.
- Dość tej paplaniny, załatwcie ich, nie chcę sobie brudzić rąk. - zwrócił się do swoich towarzyszy.
Człowiek z freskami na twarzy rozwinął zwoje niesione na plecach i wyłoniły się z nich trzy lalki Karasu, Kuraori i Sanshuuo. Natomiast blondynka rozwinęła wielki wachlarz. Nagle spostrzegli że oczy przeciwników są czarne jak smoła i jedynie narząd wzroku najsilniejszego z nich przypominał ludzki. Teraz jedynym co różniło ich od wcześniej przyzwanych monstrów był kolor skóry. Zrozumieli że nie mają już wyjścia i muszą ich zabić, bo efektem tej ciemności jest całkowite zniknięcie świadomości. Skoro Kazekage nie miał zamiaru walczyć podzielili się na dwa zespoły. Asuma i Lee postanowili że pokonają lalkarza, natomiast pozostała trójka szykowała się do walki z mistrzynią wiatru.
Taktyk natychmiast opracował plan walki i szybko podzielił się nim z towarzyszami.
Temari uderzyła wachlarzem tworząc gigantyczny podmuch, wszyscy w ledwo utrzymali się na ziemi.
Shikamaru natychmiast rozpoczął atak i jego cień szybko sunął po ziemi zbliżając się w kierunku wroga, ta jednak nie dała się złapać i zaczęła uciekać jak najdalej od cienia. W tym momencie za nią pojawił się Choji i gigantyczną pięścią wymierzył morderczy cios, który natychmiast powalił nieprzyjaciela. Podniosła się z ziemi i był to ostatni ruch jaki zdążyła wykonać, bo jej cień został przejęty.
- Plan się powiódł. Teraz masz szansę Ino.
- Shintenshin no Jutsu! – krzyknęła i jej dusza wystrzeliła w stronę nieruchomego przeciwnika, a ona sama zemdlała. Ku zdziwieniu jej kompanów prawie natychmiast powróciła.
- Co się stało? - zapytał Choji.
- Znalazłam się w jej umyśle i byłam otoczona mrokiem, i czułam jakby chciał się we mnie wedrzeć, jedyne co zdążyłam zauważyć, to że jej świadomość została zniszczona, teraz jest bezmózgą bestią, która jest najprawdopodobniej przez kogoś kontrolowana.
Wymianę doświadczeń przerwał im biały jednooki tygrys i pędzący wraz z nim ostry jak brzytwa podmuch. Wszyscy momentalnie odskoczyli uchylając się przed atakiem, jednak wiatr wywołał kilka nacięć na ich ciałach.
-Trzeba zmienić taktykę, mam pewien pomysł, powiedzcie mi tylko czy dacie radę z tym tygrysem?
- Jasne, o nas się nie martw. – odrzekli wspólnie zwracając się w stronę wietrznej bestii.
- Kage Bunshin no Jutsu – Shikamaru stworzył jednego klona, który natychmiast pognał między budynki i oddalił się z pola walki. Wiedział że ma teraz o połowę czakry mniej i musi być ostrożny.
Ujrzał zbliżający się w jego stronę ogromny podmuch wiatru, nie zdążył umknąć, został trafiony frontalnie. Poturlał się po ziemi i leżąc splunął krwią. Wstał i zdał sobie sprawę że jest wewnątrz pyłu, od razu zidentyfikował użytą technikę jako Fuusajin. Naraz ze wszystkich stron zaczęły nadlatywać tnące podmuchy, który były tak skonstruowane żeby nie rozwiać pyłu. Nie mógł się bronić, przyjmował ciosy i zdobywał coraz więcej ran, aż w końcu wymyślił.
- Ninpou Kagenui! – krzyknął i z oddzielonych od ziemi macek z cienia wytworzył wiatrak, który szybko rozwiał kurz. Ranny, ale dumy z siebie spoglądał na kobietę, która kiedyś uratowała mu życie. Na dachu jednego z budynków dostrzegł swojego klona , który natychmiast rzucił nożem w stronę Temari i zniknął.
- Kagemane Shuriken no Jutsu. – powiedział widząc że cień przeciwniczki jest przybity do podłoża.
- Wielka szkoda że muszę cię zlikwidować, byłaś wspaniałą kunoichi, ale zostałaś zmieniona w potwora, pora zakończyć twoje cierpienia, żegnaj. – po tych słowach cieniste macki ruszyły w stronę kobiety i przebiły wszystkie witalne punkty na wylot. Zwróciła twarz ku niebu i ciemność zaczęła ulatywać z jej oczu, uszu, nosa i ust, po czym padła martwa na ziemię. Shikamaru odwrócił głowę i zobaczył jak Choji ogromną pięścią wgniata kocura w podłogę, a ten zniknął zaraz po śmierci właścicielki. W tym samym czasie Asuma i Lee toczyli walkę z Kankuro. Karasu i Kuraori zaczęły zataczać bardzo szybkie koła wokół dwóch przypartych do siebie plecami ninja.
- Nie spuszczaj gardy ani na chwilę, walczymy z lalkarzem. – przestrzegł chwilowego partnera Jounin, po czym założył swoje kastety na dłonie i nasączył je czakrą wiatru. Lalki zaczęły strzelać w ich kierunku Kunaiami, lecz obydwaj bez większych problemów odbijali ataki. Satutobi przystąpił do ataku z ogromną prędkością ruszył w kierunku nieprzyjaciela, wziął potężny zamach i uderzył. Brat Gaary w ostatniej chwili odsunął twarz, a mimo to na policzku miał sporą ranę. Asuma wiedząc że przed drugą ręką przeciwnik nie ucieknie wyprowadził szybki cios, ten jednak nie trafił celu a zatrzymał się na twardej tarczy Sanshuuo. Siła jakiej użył, zwróciła się przeciwko niemu, odczuł silny prąd w łokciu, ból kości i krwawienie z palców, w które wrzynał się kastet. Niespodziewanie poczuł silne ukłucie w plecach, ostrze z któregoś odnóża lalki przeszyło go boleśnie. Ziemia pod nim runęła, a on znalazł się w drewnianym wnętrzu Kuraori i został szczelnie zamknięty. W tym momencie Karasu, z którą trudził się Lee, rozpadła się na wiele części, z każdej wysunęło się ostrze. Mistrz tajutsu od razu przypomniał sobie opowieści Kiby, który już widział ten atak i zrozumiał że ma nie wiele czasu. Noże ruszyły w stronę uwięzionego w lalce Asumy, a Rock prawie jednocześnie z nimi. W ostatnim momencie wyprzedził lalkarza , potężnym kopniakiem rozbił więzienie i wydostał swojego kompana, ratując mu tym samym życie.
- Dzięki, teraz czas na mój atak, odsuń się!
- Katon, Haisekishou! – Dmuchnął ogromną ilością gazu w stronę przeciwnika i jego zabawek. Gdy dym się rozprzestrzenił, ten przygryzł zęby, tworząc iskrę i spowodował ogromny wybuch.
- Niezłe. – skomentował go wyraźnie podniecony towarzysz.
Kiedy pył wywołany eksplozją opadł okazał się że wróg mimo ogromnych ran nadal stoi, ale jego narzędzie walki było w częściach. Jounin natychmiast ruszył aby dokończyć dzieła, jego kastety zaświeciły niebieską czakrą. W momencie kiedy mijał leżącą głowę jednej z lalek, ta z ogromną prędkością wystrzeliła kunai, który podciął ścięgno achillesa w jego lewej nodze. Lee natychmiast ruszył na pomoc, ale gdy znalazł się przy rannym w ich stronę popędziła kulka, która pękła tuż przed nimi pogrążając ich w chmurze trujących gazów. Młody Chunin najszybciej jak mógł wyniósł partnera z obszaru działania trucizny i położył w bezpiecznym miejscu. Podjął decyzję. Zdjął obciążenie, które zwykł nosić na nogach i nadludzką szybkością ruszył w stronę przeciwnika. Ten usiłował mu przeszkodzić wprawiając w ruch porozrzucane wokół części zniszczonych lalek, ale krzaczaste brwi nie miał najmniejszych problemów z unikami. Gdy znalazł się przy nieprzyjacielu, wycelował i zasadził potężnego kopniaka w podbródek wybijając go wysoko ku górze. Rzucił się za nim wymierzając jeszcze kilka ciosów i gdy byli na odpowiedniej wysokości chwycił go w talii i zwrócił głową ku ziemi:
- Omote Renge! –krzyknął i natychmiast wraz z przeciwnikiem zaczął wirowym ruchem pędzić ku ziemi.
Uderzenie zrobiło ogromną dziurę w ziemi. Lee odskoczył i patrzył na przeciwnika, który leżał na ziemi ze złamanym kręgosłupem, , dychał jeszcze chwilę po czym ciemność zaczęła go opuszczać i wyzionął ducha.
- Więc udało wam się ich wykończyć, jesteście lepsi niż przypuszczałem, ale ze mną sobie nie poradzicie. – odezwał się dotychczas bierny piaskowy demon.
- Cholera przez moją głupotę nie mogę wam pomóc, przepraszam Shikamaru. – odrzekł leżący na ziemi Asuma.
- Nie przejmuj się tym sensei, Ino zabierz go w bezpieczne miejsce i postaraj się uleczyć, my postaramy się go zatrzymać do póki nie przybędą posiłki. – powiedział Shikamaru.
Kunoichi natychmiast zabrała rannego i oboje zniknęli w gąszczu budynków.
- Z nim nie będzie tak łatwo – nerwowo wydukał Choji.
W tym momencie fala ciemności zaczęła pochłaniać dotąd białą część oczu Gaary, lecz w połowie się zatrzymała.
- Co jest? Czemu jego oczy tylko częściowo są czarne? – zapytał się w myślach Shikamaru, gdyż wyraźnie go to niepokoiło.
Korek zatykający gurdę, którą nosił na plecach upadł na ziemie, a Kazekage wyciągnął dłoń i zaczął strzelać wydobywającym się z niej piaskiem w stronę przeciwników. Wszyscy trzej z ledwością umknęli. Taktyk wycelował cieniem w przeciwnika i o dziwo udało mu się go pochwycić za pierwszym razem. Jego towarzysze natychmiast skorzystali z okazji że przeciwnik jest unieruchomiony.
- Konoha Senpuu! – Krzyknął Lee ale jego noga została zatrzymana przez grubą ścianę piasku.
Choji wyskoczył wysoko złożył pieczęć i powiedział:
- Nikudan Harisensha. – Jego włosy zwiększyły objętość i zamieniły się w twarde kolce, on zwinął się w kule i z góry zaatakował. Niestety jego technika też została zatrzymana przez obronę Gaary.
- Cholera nie wytrzymam dłużej, straciłem za dużo czarky. – odrzekł taktyk.
W tym momencie połączenie cieni się rozpadło, a wróg korzystając z okazji potraktował dwóch oszołomionych swoimi nieudanymi próbami ninja ogromną falą piasku. Oboje poturlali się po ziemi i cali obolali wylądowali obok swojego przyjaciela.
- Suna Shigure – powiedział ze spokojem piaskowy demon.
Zauważyli nad sobą ogromną chmurę piasku, która zbierała w sobie zawartość gurdy, a nawet obrony absolutnej. Chcieli uciec, ale spostrzegli że ich stopy są unieruchomione, przez macki wychodzące z pod ziemi. Wszystko co wisiało nad nimi runęło na ich głowy i w jednej chwili wszyscy trzej unosili się w górę w piaszczystych kokonach, z których wystawała tylko głowa.
- Trzy pieczenie na jednym ogniu, to już koniec. Sabaku...
Poczuli miażdżący ból na swoich ciałach. Nagle z oddali z ogromną szybkością nadleciała rozciągnięta ręka, której pięść z impetem wbiła się w brzuch pozbawionego defensywy Gaary. Ten obficie splunął krwią i został wysłany w pobliski budynek, a jego technik został anulowana.
- Widzę że potrzebujecie pomocy Shikamaru! – wrzasnął rozbawiony Luffy.
- Cholera, zjawiłeś się w samą porę, ale nie sądziłem że jesteś na tyle silny by go powalić.
- Jestem silniejszy niż ci się wydaje. A co to za krzaczaste brwi!? – wybuchnął śmiechem na widok Rocka Lee.
- To wspaniała oznaka siły młodości! – krzyknął podniecony.
- Niesamowite! siła młodości! – wpatrywał się w niego z gwiazdkami w oczach i rozwartą paszczą.
Niespodziewanie poczuł jak coś owija się wokół jego nóg.
- Nie zapomniałeś o czymś? – powiedział wyraźnie poirytowany Kazekage, zamykając przybysza w piaskowym kokonie.
- Tylko nie to! Musimy coś zrobić! – krzyknął Choji i wraz z Lee ruszyli do ataku, ale bezzwłocznie zostali odepchnięci przez piasek. Shikamaru chcąc pomóc rozpoczął atak cieniem, lecz odrazu zmorzył go ból i brak czakry. Nie mogli nic zrobić, wszyscy trzej z żalem patrzyli na słomianego kapelusza, który unosił się ku górze po śmierć.
-Sabaku Kyuu – Gaara zacisnął pięść.
- Nie! Stój! – krzyknęli naraz.
Piasek zmiażdżył swoją zawartość. Na twarzy nieprzyjaciela zaczęło się rysować zdziwienie. Z zaciśniętej kuli wyskoczył, ten który przed chwilą tak go zdenerwował.
- Jakim cudem!? – wycedzili wszyscy jednocześnie razem z samym demonem piasku.
- Ponieważ jestem z gumy. – odpowiedział śmiejąc się Luffy.
- Gomu Gomu no Pistol! – natychmiast odpowiedział kontratakiem i wystrzelił swoją pięść w przeciwnika, ta jednak zatrzymana została przez defensywę przeciwnika. Jego dłoń opadła do ziemi, chwycił się wystającego konaru drzewa i krzyknął:
- Gomu Gomu no Rocket! – popędził niczym rakieta w stronę wroga, tym razem lekko naginając piaskową obronę zdołał lekko uderzyć i skruszyć warstwę skóry wroga.
Kontratak nadszedł natychmiast potężna fala piachu wbiła się w brzuch pirata i wgniotła go w pobliski budynek. Słomiany bezzwłocznie się pozbierał i przeszedł do dzikiego natarcia.
- Gomu Gomu no Gatling Gun - nawał pięści zaczął napierać na Kazekage, lecz piasek chronił go przed każdym uderzeniem. W pewnym momencie kapitan narzucił szybsze tempo i piasek nie nadążał z odpieraniem ciosów. Ataki spadały na ciało wroga niczym grom z jasnego nieba. Obecnie był już w całości popękany, wściekły stanął w rozkroku, sklecił pieczęć :
- Ryuusa Bakuryu! – piach przybrał formę ogromnego tsunami i popędził w stronę Luffiego. Lee, Choji i Shikamaru , ostatkiem sił wskoczyli na najwyższy budynek, a piach pochłonął całą resztę . Wejściowa część wioski wyglądała teraz jak pustynia, z której wystawało tylko kilka dachów budynków.
- Czas na twój pogrzeb! Sabaku Taiso! – przyłożył dłonie do podłoża i w tym momencie, cały obszar poprzedniego ataku został nawiedzony przez potężne trzęsienie ziemi. Wszystkie zasypane budynki zaczęły się walić, trzech ninja wraz z gruzem, upadło na piasek, jednak nie martwili się o siebie, lecz o tego, który był wewnątrz. Piach zaczął wsiąkać w ziemie i ich oczom powoli ukazywała się sylwetka bardzo poranionego przez małe granulki pirata.
- Czas skopać ci dupę! – wrzasnął wyłaniając się w całości.
Stanął w rozkroku, a jego łydki znacznie zwiększyły objętość, sprawiały wrażenie wypełnionych krwią, a ta po chwili została wprawiona w ruch.
- Gear Second. – powiedział z szyderczym uśmiechem na twarzy, a jego ciało przybrało barwę czerwono-różowawą i zaczęła z niego ulatywać para.
- Niemożliwe przecież to... – Wycedził zdumiony Lee.
- Nie wiem co teraz zrobiłeś, ale nie licz na zwycięstwo. – powiedział przeciwnik.
Kazekage nawet się nie spostrzegł, gdy został pochwycony za obydwa ramiona.
- Gomu Gomu no Jet Rocket! – piasek, który zazwyczaj go bronił tym razem nie zdołał się nawet ruszyć. Głowa pirata była wgnieciona w brzuch wroga, który bardzo obficie splunął krwią.
- Gomu Gomu no Jet Pistol! – jego ataki i ruchy były ledwo widoczne dla oka, a ten wybił go wysoko w górę.
- Gomu Gomu no Jet Yari! – przerażająca siła rozbiła go o podłogę.
Z ledwością zdołał się podnieść, a już nastąpiła kolejna fala uderzeń.
- Gomu Gomu no Jet Muchi!
- Jet Kane!
- Jet Stamp!
-Jet Gatling Gun!!! – Ciosy były tak szybkie i silne że gdyby nie piaskowa tarcza Gaary, to z pewnością by tego nie przeżył. Przeciwnik znów ledwo się podniósł, ale tym razem, kurczowo złapał się za głowę i wydał przerażający okrzyk, który sprawił że wszystkich obecnych przeszły ciarki. Shikamaru spostrzegł że ciemna plama która w połowie wypełniała jego oczy zaczęła się wahać. Raz wydawało się że przybiorą taką formę jak u Kankuro czy Temari, a raz że całkowicie ustępuje.
- Gaara! – krzyknął mimowolnie.
- Gomu Gomu no Jet Bazooka! – Luffy w morderczym tempie posłał obie ręce w stronę miotającego się wroga, a ten wrzasnął z bólu, i upadł na kolana.
- Odejdź! Odejdź! Odejdź! – darł się w niebogłosy.
Nagle ciemność z jego oczu zaczęła ulatywać ku górze, Shikamaru przełknął ślinę i z trudem spojrzał na dawnego sojusznika.
- Udało się... wygrałem... – wydukał ostatkiem sił Kazekage, który ledwo widział na oczy, po czym położył się na plecach. Wszystkich bardzo dziwił fakt że nie zginął jak poprzedni, opanowani przez tę dziwną moc, natychmiast podbiegli do leżącego.
- Pokonała mnie i moje rodzeństwo... – spojrzał na martwe ciała, a po jego policzkach pociekły łzy.
- Dziękuję że zwróciliście im wolność... uważajcie na wioskę... powiedziała że ma tu bardzo ważną sprawę i nie chcę by jej przeszkadzano, dlatego dostaliśmy rozkaz by was zaatakować... – mówił z trudem, jego stan nie pozwalał mu na zbyt wiele.
- Kto!? Jaką sprawę!? – nerwowo dociekali Chunini, jednocześnie ciesząc się że ich udało się uratować choć jedną osobę.
- Shikamaru! – zawołał wyraźnie podekscytowany Luffy.
- Nie teraz.
- Shikamaru!
- Nie widzisz że rozmawiam? – zwrócił się zdenerwowany w stronę pirata.
- Patrz jaki duży ptak! – mówił z podekscytowaniem w głosie palcem wskazując na niebo.
Wreszcie nie wytrzymał i spojrzał na to cholerne niebo, żeby tylko spławić denerwującego przybysza i zamarł. Na niebie wznosił się wielki biały ptak, a na nim postać z dobrze znanym mu już stroju.
- Kurwa! Akatsuki!
Nagle w wiosce, rozległ się przeszywający głos alarmu, a z najwyższej wieży jakiś człowiek nadawał przerażający komunikat:
- Piąty Hokage, Tsunade-sama nie żyje!
RedHatMeg

Piracki oficer

Licznik postów: 661

RedHatMeg, 16-03-2009, 08:24
Dobry chapter. Szkoda, że musieli zabić Rodzeństwo Piasku (za Temari nie płaczę aż tak bardzo, ale Kanky i Gaara...). Czekam na spotkanie Luffy'ego i Naruto.
xxx

Wilk morski

Licznik postów: 83

xxx, 16-03-2009, 20:19
[quote="RedHatMeg"]Czekam na spotkanie Luffy'ego i Naruto.

To będzie spotkanie na które i ja czekam. Dwoje nadpobudliwych ludzi razem ? Tego nie mogę przegapić Big Grin . Jestem też ciekawa co tam słychać u Zoro... Big Grin
RedHatMeg

Piracki oficer

Licznik postów: 661

RedHatMeg, 16-03-2009, 20:32
Ja chcę scenę z Luffy'm i Narutosem w "Ichiraku Ramen"!!!!

Aha, i wciąż czekam na Shanksa. Jestem ciekawa jak on będzie wyglądał u ciebie.
gook

Piracki wojownik

Licznik postów: 174

gook, 16-03-2009, 21:56
Reakcja Luffy'ego na widok brwi Rocka Lee była genialna. xD Tam mi się spodobał ostatni rozdział i tak mi się nudzi, że przeczytałam wszystko od początku. Szkoda, że Sandai Kitestu złamał się Zoro. ;< A Franky jak zawsze chce Coli, a Sanji od razu oprzytomniał po 'spotkaniu z pewnymi częściami ciała Nami' ;d Ha i to mi się podoba.

A! I nie pamiętam już dokładnie gdzie, ale w pewnym momencie chyba jakiś szyk zdania mi nie pasował.
hans14

Kapitan z paradise

Licznik postów: 338

hans14, 16-03-2009, 22:28
Lee fajnie go tu połączyłeś u mnie wielki plus.
RdR

Pierwszy oficer

Licznik postów: 1,157

RdR, 17-03-2009, 00:02
RedHatMeg napisał(a):Dobry chapter. Szkoda, że musieli zabić Rodzeństwo Piasku (za Temari nie płaczę aż tak bardzo, ale Kanky i Gaara...). Czekam na spotkanie Luffy'ego i Naruto.
.

Gaara nie zginął.

Dzięki za wszystkie komentarze Wink
Vampircia

Legendarny pierwszy oficer

Licznik postów: 1,499

Vampircia, 19-03-2009, 10:11
Dawno nie czytałam niczego związanego z Naruto, więc trochę dziwne uczucie ogarnęło mnie przy tym rozdziale. Szkoda rodzeństwa Gaary, ale tak to już jest, że czasami kogoś trzeba uśmiercić. Jeden mały czep:
Cytat:Chwycił Słomiaka
Chwycił co? Znowu udziwniasz z neologizmami. Uwierz mi, da się napisać dobrego fika bez ich używania. Popatrz choćby na dzieło Najucha, albo Meg.
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź