kodomo no koro
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 1 gości
1 2
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
ogor

Piracki wojownik

Licznik postów: 136

ogor, 24-02-2009, 02:11
nie nie nie ale miałem b.dużo Lego mniejsze i średnie zestawy ale co okazja co troszkę pieniędzy to lego !! i się uzbierało i teraz leży skrzynia w szafie xD
Najuch

Imperator

Licznik postów: 2,656

Najuch, 05-03-2009, 03:13
Yuriko: Czy to znaczy, że lubisz starszych tatuśków, z którymi kochasz się na pieska? TongueTongueTongue

Boże to co będzie ze mną, jak ja się od małego bawiłem w statki z kumplem, gdzie przyrzekaliśmy sobie, że spędzimy razem całe życie?TongueTongueTongue masakra...

Jeszcze a propo Lego... Z niejakim Aluchem obiecaliśmy sobie, że "Będziemy się bawić w Lego do 21 roku życia. I że będziemy zabierać karetę do biura. Bo oczywiście każdy 21-latek pracuje w biurzeSmile

Dzisiaj trochę o nieśmiertelnym Power Rangers.
4-5 podstawówki upłynęła pod znakiem niesamowitych dwóch pierwszych sezonów Power Rangers. Jako, że chodziliśmy do szkoły muzycznej, mieliśmy tam zarąbisty hall z kolumnami, różne popiersia (w tym Chopina, który szybko został Zordonem).
Ja byłem czarnym a Aluch najpierw czerwonym, a po tym jak pojawił się drugi sezon - białym. Oczywiście przeciwnicy byli totalnie wyimaginowani, robotów nie wzywaliśmy nigdy, bo uważaliśmy je za denne. Ale akcje jakie odchodziły, to miło wspominać. Pamiętam akcję z więzieniem (trzecie piętro). Lord Zed nas zamknął . I cała zabawa polegała w bawienie się w siedzenie w więzieniu jako Power Rangersi. Nie wiem co w tym było fajnego. Oczywiście rozbrajaliśmy bomby (kontakty), walczyliśmy z kitowcami (z powietrzem) i potworami lorda Zeda (dużą masą powietrza), unikaliśmy laserów (rzeźby ptaki. Nie pytajcie czemu), przechodziliśmy przez ogromne drzwi (małe jak diabli) i mieliśmy papierowe transformatory i komunikatory. Nosiliśmy to ze sobą zawsze. Było o tyle przydatne, że gdy matka mnie zabierała do nudnego sklepu to zawsze wzywał mnie Zordon i sam nachrzaniałem się z niewidzialnymi kitowcami wśród półek. Nie wiem czy Aluch robił to samoTongue

Oczywiście "ostatnie akcje" i "zakończenia" Power Rangers zdarzały się codziennie i zawsze kończyły się jakąś niesamowitą masakrą.
To dopiero wspomnienia.

Nigdy nie zapomnę szoku, który towarzyszył mi na początku 6tej klasy, kiedy na początku roku podchodzę do Alucha i pytam "Bawimy się po apelu w Power Rangers?"
A on ze śmiertelną powagą na to:

"Ja już się nie bawię w Power Rangers. Teraz się bawię...... W Mortal Kombat."

I to mniej więcej tyle na ten temat.
Shiroi

Licznik postów: N/A

Shiroi, 03-07-2009, 16:57
oj tak power rangers to było coś ^^ po wybuchu centrum dowodzenia to już nie było to samo -nadal mam naklejki na biurku XD- ja jak miałem 3 lata to budze się w nocy bo coś mnie szczypie odwracam się ,a tam stoi przy łóżeczku stoi kukiełka kumaka -oglądał ktoś za młodu Polskie Zoo?- i się patrzy, potem to uciekło pod łóżko -po północy to było- wystawiło łeb i się schowało,a z płaczem do drugiego pokoju uciekłem nikogo w domu nie było.... potem zawsze coś mnie budziło w nocy szczypiąc ,a przerażony uciekałem spać z tatą jak to coś uciekało -znowu był to ten kumak- przyjaciel ok 2 lata temu mi powiedział,że może to był jakiś kosmita co mi dna ,albo pobrał,albo wstrzyknął coś :looka: we śnie mnie szaraki i gady męczyły do czasu,aż zaczołem z siebie światło wydobywać i je niszczyć.... straszne to jest te ich oczy....,a te gady.... pamiętam jak się śmiały ze mnie jak nie mogłem ich uderzyć na ich statku....,ale to już inna historia, w dzieciństwie raczej się w sailor moon bawiliśmy w przedszkolu XD :rotfl: zabójcze to było,albo jak odbijałem piłkę od ściany i jej unikałem,że niby walczyłem z wrogami, lepiłem broszki z plasteliny , berło nawet miałem XD i ja jestem facetem? XD :rotfl:
Jolly

Legendarny pierwszy oficer

Licznik postów: 1,506

Jolly, 03-07-2009, 18:34
Shiroi napisał(a):lepiłem broszki z plasteliny , berło nawet miałem XD i ja jestem facetem? XD :rotfl:
Jakoś śmiem w to wątpić :)

Ja wzrastałam sobie pod zbawiennym wpływem mojego kochanego rodzeństwa. Z najstarszą siostrą zaliczałam wszystkie Slayersy, Sailor Moony i inne tego typu, co to w niegdysiejszych czasach puszczano w telewizorni.
Moi dwaj bracia natomiast (mniej więcej w moim wieku) starannie pilnowali, żebym widziała każden jeden odcinek Dragon Balla i razem z nimi zdobywała następnie kolejne siniaki. Urządaliśmy sobie kiedyś zapasy :D Jak byłam mała, to jeszcze byłam od nich silniejsza... *chlip* Teraz czasem na ręce się siłujemy maksymalnie (moje dwie kontra jedna brata ^^u).
Jak sobie teraz to przypominam wszystko... Power Rangers też było oczywiście, ale to było latanie z dzieciarnią po szkole. Walki z niewidzialnymi przeciwnikami i inne bajery. Taa...
Z braćmi miałam bardziej kulturalne rozrywki. Szukanie UFO, bójki, zabawy w archeologów, bijatyki, czasem inteligentna rozrywka w szachy, i zaś bicie...
Ale najpiękniejsze to chyba było bieganie jak Goku (wyprostowane ręce, kolanka do góry...) i wrzask: TYRYRYRYRYYYYY!! (czy jak to tam było :D)

Piękne czasy :)
Szczery

Imperator

Licznik postów: 1,822

Szczery, 08-07-2009, 00:43
Ja się nie bawiłem w Power Rangers... czy ja byłem dziwnym dzieckiem?
W ogóle raczej w dzieciństwie nie wychodziłem często na dwór (chyba że na wakacjach) i mi tak chyba zostało ( z tym, że teraz w wakacje też gniję ). Najwcześniejsze dzieciństwo było spędzone w domu, gdzie bawiło się z dwoma siostrami. (m.in. w takie durnoty jak berek po meblach. Siostra przypłaciła to guzem)
Ale pamiętam jakie w podstawówce jazdy chodziły Wink Zabawę w Dragon Balla, jak z moim kumplem tańczyliśmy taniec fuzji, a potem mniejszy (ja) wskakiwał większemu (kolega) na barana, i to był efekt fuzji ;P
Ale i tak lepszy był nasz trzeci kolega... Cóż, na Cella mówiło się swojsko "Cwel".
Widok kumpla, goniącego nas po schodach z głośnym krzykiem "Jestem cwelem! Jestem cwelem" - bezcenny Big Grin
A z tym pierwszym kolegą to pamiętam, jak się zawsze bawiliśmy na boisku szkolnym. Klapa do piwnicy była kokpitem naszego statku kosmicznego, a nasze zabawy przebiegały według planów narysowanych w domu (tutaj będziemy musieli wysadzić drzwi, ale za nimi będzie taki wieeeelki lew. Ale użyjesz promienia zmniejszającego, i będziemy mogli pójść dalej....). I naprawdę się dobrze bawiliśmy w taką ustaloną zabawę, nie wiem jakim cudem Big Grin
1 2
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź