Grupa I - Akt I - Czysto i bezpiecznie
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 1 gości
1 2 3
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
Brena

Imperator

Licznik postów: 1,817

Brena, 04-02-2013, 19:44
- Którą stronę bierzesz? -zapytał Sasza. Cortana uśmiechnęła się tylko, spokojnie czekając.
- Wszystkie. Sasza bierzesz korytaż do ładowni. Kobieta i jej facet, od strony lądowisk transportowych. -odpowiedziała.
- Nie możemy się gdzieś schować i przeczekać ich przejścia? -spytała się Tia, próbując obudzić Vaasa. Ten otworzył oczy, rozglądając się nieprzytomnie dookoła.
- A gdzie się chcesz chować? One już tu są. Otoczyły nas. Pójście w któryś z korytarzy równa się ze śmiercią.
- Ale co się dzieje... o so chodzi? -zapytał Vaas. Lekarka opisała mu pokrótce sytuację, w której się znajdują. Zerwał się na równe nogi i jęknął z bólu. Miał się przecież oszczędzać.
Czekaliście w napięciu, mocno ściskając w rękach broń. Czuliście obecność nekromorfów. Widzieliście, że tutaj są, że was obserwują. Każde przełykanie śliny było jak uderzenie dzwonu.
Usłyszeliście kroki. Z korytarza wiodącego do ładowni wyszła kobieta. Szasza na jej widok uśmiechnął się i podniósł z ziemi karabin snajperski. Szybko przykucnął i wycelował w Aramis.
- Nareszcie... -szepnął do siebie i wstrzymał oddech. Na czole kobiety pojawiła się czerwona kropeczka od celownika laserowego. Rosjanin pociągnął za spust.


- Nie! -ryknęła Cortana i kopnęła w broń mężczyzny. Przez to pocisk rozwalił na kawałki ścianę zamiast głowę mutanta- Już o tym mówiliśmy. Zabicie jej to błąd. To ważne odkrycie naukowe.
Aramis popatrzyła na dziurę wielkości melona. Obróciła się w waszą stronę i wrzasnęła. Tylko... na nikim nie zrobiło to większego wrażenia.
Tia nic nie poczuła. Absolutnie nic, żadnego bólu głowy, skłonności do wymiotów... Nic. Sasza warknął i potrząsnął głową. Przeładował karabin. Tia zobaczyła jak jeszcze ciepła łuska toczy się po podłodze. Rosjanin położył karabin na ziemi i wyprostował się. Disc Ripper gro??nie zalśnił w jego rękach. Cortana nie była człowiekiem, więc to normalne że nie zareagowała. Nikt nie zobaczył reakcji Vaasa, ponieważ stał za waszymi plecami.
Z uśmiechem ruszyła w waszą stronę. Za nią z mroku zaczęła się wyłaniać zgraja nekromorfów.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.


Kobieta była już znudzona. Odezwała się do was, bawiąc się końcówkami włosów.
- Zabiliście nosiciela. Szkoda... -powiedziała swobodnym tonem. Widocznie w ogóle jej to nie obchodziło. Zapatrzyła się w widoczny za szkłem kosmos i odwróciła się. Ruszyła w kierunku ładowni- Zabijcie ich, moje dzieci. Potem przyprowad??cie mi wybrańca.
Skoczyła w mrok i już więcej jej nie widzieliście. Za to, z obu korytarzy zaczęły wyłazić nekromorfy. Usłyszeliście wystrzały za plecami i piski. Widocznie Vaas nie zamierzał czekać. Na wasze szczęście korytarze zwężały się przy wejściu do pomieszczenia, w którym się znajdowaliście, więc nie mogły ruszyć na was kupą. Tia i Sasza poczuli, jak mężczyzna wciska wam w ręce małe, okrągłe przedmioty. Granaty odłamkowe.
- Łatwo się nie damy. -powiedział ponuro. Cały ból odpłynął z jego twarzy. Była tak spokojna. Wycelował broń w kierunku potworów.
Wszyscy staliście i czekaliście. Zabójcza masa nekromorfów powoli zaczynała nabierać rozpędu, ruszając jak lodowiec w waszą stronę.
[Obrazek: six_by_sturmir-d9tcm16.jpg]
Heros

Joy Boy

Licznik postów: 7,533

Heros, 06-02-2013, 19:03
- Wszystkie? Hehe, ciekawie. Będzie ostra jatka. - dodał Sasza śmiejąc się jednocześnie
Nekromorfy się zbliżały. Atmosfera tak gęstniała, że można było odczuć ich obecność nawet ich nie widząc. W pewnym momencie pojawiła się kobieta. "No, to teraz odstrzelę ci łeb pokrako." Sasza przygotował karabin snajperski do strzału. W momencie, gdy pojawiła się czerwona kropka na czole kobiety, Rosjanin wciągnął głęboko oddech i przygotował się do oddania strzału. W decydującym momencie tuż przed wystrzałem, Cortana przeszkodziła Saszy i kopnęła jego karabin tak, że Rosjanin trafił w ścianę. Pó??niej wszystko potoczyło się strasznie szybkie. Sasza bał się i czuł strach przed rozdrażnioną królową, która zapewne nie zamierzała mu odpuścić tego, że przed chwilą chciał ją zabić. Ta jednak powiedziała jedynie kilka słów i udała się w kierunku ładowni. Rosjanin widząc nadchodzące hordy nekromorfów przygotował granaty, które chwilę wcześniej otrzymał od nieznajomego mężczyzny. Jeżeli sytuacja na to pozwala, to zwiadowca postanawia odbezpieczyć granaty i rzucić nimi w zbliżające się potwory. Jeżeli nie wszystkie zginą, to przygotowuje się do walki ze swoim "Rozpruwaczem". W przypadku, gdy wszystkie nekromorfy zginęły, Sasza zwraca się do Cortany i zadaje jej pytanie:
- Idziemy do leża królowej, tak?
Jeżeli jednak nekromorfy dalej się pokazują (a granaty niewiele pomogły), to Sasza zacieśnia szyk wraz ze swoimi towarzyszami i stara się je wybić co do jednego za pomocą Disc Rippera.
Evendell

Joy Boy

Licznik postów: 5,384

Evendell, 07-02-2013, 23:20
Tia zaczęła się zastanawiać, czy ten koszmar kiedyś się skończy. Co chwilę czekała na nich kolejna "niespodzianka". Kobieta słysząc jak zbliżają się potwory, zrobiła krok w tył, zaciskając swoje palce na broni, którą odbezpieczyła. Chociaż szczerze powiedziawszy nie wierzyła, że w takiej sytuacji może coś zdziałać. Nie była osobą stworzoną do walki. Miała ratować, nie zabijać. Chociaż ludzie potrafią się zmieniać, dostosować do sytuacji, w których się znajdywali. i chociaż Tia wiedziała, że musi zabić, by przeżyć, to nie była pewna czy starczy jej na to sił.
-ona nie da nam tak po prostu odejść. Nie obchodzi mnie, że jest jakimś fenomenem, chcę stąd się tylko wydostać - powiedziała rozzłoszczona do Cortany. Uważnie obserwowała każdy krok Aramis.
Gdy sytuacja się zaostrzyła, cofnęła się jeszcze bardziej celując w stronę najbliższego stwora. Ale... było ich zbyt wielu. A ich tylko 3 plus lekarz, który nie potrafił dobrze trafiać. I wtedy oczy kobiety skierowały się w stronę okna. Momentalnie w jej głowie pojawił się plan. Cholernie ryzykowny, ale zawsze.
-Vaas! okno! - krzyknęła w stronę mężczyzny, wiedząc, że zrozumie o co jej chodzi. jednocześnie złapała go za przedramię. Gdyby ich wyssało... nie chciała być sama.
Brena

Imperator

Licznik postów: 1,817

Brena, 08-02-2013, 23:35
Aramis odeszła, zostawiając was swoim dzieciom. Widocznie po śmierci Fausta, nie widziała w was nic interesującego. Po co miałaby pozwolić wam żyć. Byliście tylko pożywieniem, niezdolnym do zrobienia jej krzywdy. Zwierzyna nie atakuje łowcy. A przynajmniej tak myślała w tamtej chwili.
Nekromorfy powoli zaczęły się wyłaniać z mroku. Na razie było ich mało, lecz wkrótce miało się to zmienić. Stanęliście blisko siebie, przygotowując się do starcia. Być może ostatecznego. W tym momencie z Modułu Łącznościowego, który dostał Sasza wydobył się d??więk. Zdziwieni wsłuchiwaliście się w słowa, cały czas monitorując otoczenie przed wami.


Radio:
- Gdzie jesteście. co z wami? Mieliście się kurwa odezwać. Zginęliście, czy co? -usłyszeliście głos Diany. Brzmiał trochę metalicznie ale można było zrozumieć każde słowo- Skończyłam naprawiać ten przeklęty statek. Zaraz się będziemy zbierać i lecimy do punktu przeładunkowego. Dziwne ale czuję się, jakby coś mnie obserwowało.
Usłyszeliście odgłos rzucanych narzędzi i odpinanej uprzęży.
- Sara gdzie jest... A jesteś. Dobra zbieramy się. Ejj... Co z tym zasilaniem? -ostatnie słowa były skierowane do was. Następne niestety nie- A to co? Ej, kim jesteście...
Usłyszeliście wrzaski nekromorfów i przekleństwa Diany. Krzyczała do Sary, by biegła na statek. Usłyszeliście głośny, nieprzyjemny trzask. Radio musiało upaść na ziemię. Odgłosy wystrzałów, krzyki kobiety i nekromorfów zlały się w jedno. Kobieta coś jeszcze krzyczała ale trudno było zrozumieć. .... Nie! Zostaw e...
Usłyszeliście dodatkowe wrzaski, do walki przyłączyła się nowa osoba. Kolejne wystrzały, krzyki pełne bólu i nienawiści, ryki ranionych nekromorfów i ... cisza. Nagle wszystko się urwało. Widocznie radio, podczas walki zostało uszkodzone. Nadepnął na nie jeden z nekromorfów, a może upadły na urządzenie zwłoki Diany, tryskające obficie krwią... Nie wiedzieliście.


Zdezorientowani wpatrywaliście się w radio. Nagle usłyszeliście wrzaski. Nekromorfy postanowiły nie czekać dłużej i rzuciły się na was. Sasza rzucił w ich stronę granat, rozrywając na strzępy 5 mutantów ale ich miejsce zajęło 10 kolejnych. Cortana wyskoczyła do przodu z nożem. Migała wokół potworów tnąc je na kawałki. Bestie były zaskoczone obecnością przeciwnika, którego nie mogły zranić. Dla tego po krótkiej, nieudanej walce rzuciły się na pozostałą trójkę. Sasza już na to czekał. Z DiscRipper'em w dłonie przywitał się z potworami. Walczył wręcz, więc wielokrotnie czół uderzenia potworów. Na szczęście pancerz wytrzymał wszystko.

Z drugiej strony Tia i Vaas również nie dawali za wygraną. Ostrzałem powstrzymali nekromorfy. Brak umiejętności Tii nie miał tu żadnego znaczenia. Potworów było tak wiele, że któryś zawsze oberwał. Dwójka nie była w stanie ich powstrzymać. Monstra powoli zbliżały się. Wtedy Tia wpadła na szalony pomysł, z którym podzieliła się z Vaasem. Mężczyzna rzucił tylko okiem i uśmiechnął się nieprzyjemnie. Wyciągnął z dłoni Tii granat i odbezpieczył. To samo zrobił ze swoim.
- HEŁMY!! -ryknął wypluwając z ust zawleczkę. Jego twarz zniknęła (TUTAJ KLIKNIJ BULWO), zakryta przez hełm. Tak samo postąpiła Tia. Mężczyzna rzucił granat w kierunku szyby.

Sasza obrócił się w kierunku krzyczącego mężczyzny, co było błędem. Jeden z nekromorfów powalił go na ziemię. Vaas zareagował od razu i strzałem pozbawił potwora głowy.
- LE?? NA ZIEMI. Nie ruszaj się. -ryknął. Sasza postanowił go posłuchać i zamknął swój hełm. Przyciągnął do siebie karabi.
Zdążyli w ostatniej chwili. Oba granaty wybuchły. Tia, która stała najbliżej poczuła uderzenie fali. Zapewne zwaliłoby ją z nóg gdyby nie Vaas, który złapał ją w ostatniej chwili. Szkło zaczynało powoli pękać. Cholerstwo było piekielnie mocne. Wszyscy wpatrywaliście się w szkło. Ludzie i nekromorfy. Kawałki szkła powoli zaczęły odpadać, lecz działo się to zbyt wolno. Lada chwila nekromorfy otrząsną się z szoku i zaatakują. Vaas postanowił nie czekać. Złapał lekarkę w pasie i skoczył. W locie odpalił silniki. Pognali jak pocisk. Tuż przed szybą, mężczyzna obrócił się przyjmując na siebie całe uderzenie. Własnym ciałem rozbił szybę na kawałki i przelecieli w pustkę.

Nekromorfy rzuciły się do ucieczki, lecz było już za pó??no. Powietrze zaczęło uciekać, a wszystko wraz z nim. Sasza widział przelatujące nad nim mutanty i poczuł, że sam również jest ciągnięty. Nie miał silników w kombinezonie, więc wyssanie w próżnie równało się ze śmiercią. Rozpaczliwie walczył, lecz to było jak boksowanie się z powietrzem. Z impetem wyleciał na zewnątrz. Vaas złapał go w ostatniej chwili. Wlecieli wyżej. Wszystko powoli się uspokajało. Ten rodzaj mutantów nie był przystosowany do przebywania w kosmosie. Wszystkie zaczęły się dusić. Nagle nad waszymi głowami przeleciał statek. Tia rozpoznała go bez trudu. Był to RSS Phoenix. Poleciał na lewo i zniknął wam z oczu.

Usłyszeliście głos Cortany. Lewitowała za wami, w pozycji takiej jak na hamaku. Całe szczęście, że wcześniej połączyła wasze kombinezony, więc mogliście spokojnie rozmawiać.
- Wygląda na to, że ta kobieta ma o wiele więcej oleju w głowie niż wy. -powiedziała z lekkim uśmiechem- Jest też szansa, że poleciała do punktu przeładunkowego. Teraz zależy gdzie pójdziecie. Jeśli ruszycie no punktu, a jej nie będzie to stracicie masę tlenu. Możemy ruszyć kosmosem co zajmie nam dłużnej lub wrócimy do środka i pójdziemy korytarzami. Ale to tylko mrzonki. Nie wiadomo czy ona tam będzie. Według mnie powinniśmy ruszyć do ładowni. Ale decyzja należy do was.

Musieliście się zdecydować. czas działał na waszą niekorzyść. Tlen ciągle się zużywał a nie wiadomo ile zajmie wam podróż. I nie wiadomo, co spodziewacie na swojej drodze....
[Obrazek: six_by_sturmir-d9tcm16.jpg]
Heros

Joy Boy

Licznik postów: 7,533

Heros, 12-02-2013, 00:51
Kobieta opuściła nas. Wyglądało to tak, jakby nasza trójka nie była dla niej choć trochę wartościowa. To jednak nie stanowiło problemu, a wręcz przeciwnie. Problemem były nekromorfy, które powoli przestawały być jedynie potwornym i przerażającym d??więkiem wydobywającym się z mroku, a ich ciała zaczęły być widoczne dla Saszy i reszty jego nowo poznanych towarzyszy. Sasza stracił wszelką nadzieję na uniknięcie starcia z nimi. Z Modułu Łącznościowego wydobył się d??więk. Był to metaliczny głos kobiety. Bez większych trudów można było zrozumieć każde jej słowo. W pewnym momencie usłyszeliśmy straszny, jakże znajomy odgłos mutantów. Prawdopodobnie i one miały niezbyt ciekawą przygodę z Nekromorfami. Rozległy się przerażające odgłosy. Rosjanin mógł sobie tylko wyobrazić, co tam się mogło dziać. Najgorsze jest to, że i tu mogą się odbyć równie dantejskie sceny. Saszę ogarnęło uczucie dezorientacji. Nekromorfy zapewne usłyszały głos płynący z radia i postanowiły zaatakować swoje ludzkie ofiary. Rosjanin instynktownie rzucił granatem w mutanty. Chyba z 5 Nekromorfów rozwaliło się na kawałki ukazując nam swoje jakże bogate wnętrze. Rosjanin wraz ze swoimi nowo poznanymi towarzyszami nie miał jednak czasu na zachwycanie się tym widokiem, gdyż na miejsce 5 mutantów wyszło 10 kolejnych. Cortana stanęła w naszej obronie wycinając potwory w pień. Wyglądały one na zdezorientowane, gdyż jako bezmyślne mutanty nie wiedziały, iż nie da się zranić Cortany. Nie powstrzymało ich to jednak od ruszenia z furią na Saszę i resztę. Konfrontacja była ciężka, Sasza przyjmował na siebie wiele ciosów, ale ciął z pewną skutecznością potwory (choć daleko mu było do efektywności Cortany). Nagle partner Tii ryknął na cały głos, co zwróciło uwagę Rosjanina. Ten moment nieuwagi wykorzystał jeden z potworów, który powalił Saszę na ziemię. Towarzysz kobiety nie czekająć, aż Nekromorf zrobi krzywdę Saszy, odstrzelił łeb mutantowi. Po chwili Rosjanin otrzymał rozkaz od Vassa. Miał za zadanie leżeć na ziemi i się w ogóle nie ruszać. Nie minęło wiele czasu, aż Rosjanin wraz zresztą poczuł uderzenie fali. Była ona na tyle silna, że gdyby Sasza stał na nogach, to zapewne zostałby powalony na ziemię. Rosjanin odwrócił głowę nieco do tyłu zauważając, że szkło powoli zaczyna pękać. Jednocześnie Nekromorfy powoli zaczęły się „rozbudzać” z szoku związanego z uderzeniem fali uderzeniowej. Sasza zaczął się obawiać, czy mężczyzna wraz z lekarką go tu nie zostawią. ”Cholera, nie mam silników, jeżeli wylecę w kosmos wraz zresztą tych mutantów, to czeka mnie taki sam los, jak ich... niechybna śmierć.” Obawy Saszy zaczęły się realizować. Mężczyzna chwycił lekarkę, po czym odpalił silniki w kombinezonie i wyskoczył w próżnię. Rozbili przy tym naruszoną przez wybuch szybę wzmacniając „wsysanie” w próżnię. Mutanty z zadziwiającą prędkością wyleciały ze statku prosto w samo serce mrocznego kosmosu. Sasza czul, że sam jest wsysany, choć stawiał większy opór niż bezmyślne nekromorfy, kierujące się najprostszymi instynktami. Śmierć była coraz bliżej, zbliżała się nieubłagalnie. Rosjanin pogodził się z tym, że umrze w środku próżni z powodu braku tlenu bez jakiejkolwiek nadziei na to, że zostanie uratowany. Nie było najmniejszych szans na ratunek. W momencie, gdy Rosjanin był już na zewnątrz, to mężczyzna chwycił go w ostatniej chwili ratujący mu tym samym życie. Sasza widział, jak w wielkich odmętach kosmosu znikają Nekromorfy, które raczej nie miały najmniejszych szans na przeżycie. Nagle przeleciał statek. Był on jednakże malutki w porównaniu do tego, w pobliżu którego się znajdowaliśmy. Sasza dość szybko odpowiedział na pytanie Cortany:
- Idziemy do ładowni. Mogłabyś wskazać nam najlepszą, najkrótszą drogę do niej?
Evendell

Joy Boy

Licznik postów: 5,384

Evendell, 12-02-2013, 04:10
Tia przez cały ten czas miała mocno zaciśnięte powieki i wciskając się najbardziej jak tylko to było możliwe w ciało mężczyzny. Nie wiedziała czy plan z rozbiciem powiedzie się czy też nie. Wolała nie patrzeć czy wyleciała w kosmos, gdzie dokonałaby swojego żywotu, czy jakiś mutant w ostatniej chwili ją chwyci i rozszarpie.
Czując, że Vaas wciąż ją mocno trzyma, otworzyła powoli oczy i się rozejrzała. Jeszcze żyła. Wszyscy żyli. To był dobry znak. Generalnie coś dobrego w tym kaprawym dniu. Na jej twarzy pojawiło się skrzywienie, kiedy usłyszała Dianę i resztę odgłosów. Miała nadzieję, że mimo wszystko i ona, jak i Sara żyją i nic im nie jest. Jej serce szybciej zabiło, gdy ujrzała statek nad swoja głową. Coż, więc nadzieja wciąż się tliła.
-Niech Cortana prowadzi gdzie będzie najlepiej. Przypuszczam, że ładowania. Zapewne nie tylko ja pragnę znale??ć się jak najszybciej na statku i odlecieć stąd. Daleko, daleko. - powiedziała kobieta ani na moment nie puszczając mężczyzny, którego się trzymała. Jakby bała się, że gdy tylko to zrobi, to odleci gdzieś daleko.

// o matko ale biedny post. może jutro coś dopiszę ; o
Brena

Imperator

Licznik postów: 1,817

Brena, 13-02-2013, 00:52
Cortan przez chwile się zastanowiła. Popatrzyła się na was, potem na statek i znów na statek. Widocznie analizowała was jak i otoczenie. W końcu się odezwała.
- Wracamy. Wejście techniczne jest zamknięte, choć może to być zwykły błąd systemu. Ruszymy korytarzem. Przy waszym stanie zdrowia jest to najlepsza opcja. -powiedziała i zmaterializowała się przy szybie- No dalej. Bierz swoją dziewczynę i Sasze. Jakbyście nie zauważyli, to macie ograniczony dostęp do tlenu.

Vaas chcąc nie chcąc, wylądował w pomieszczeniu, z którego przed chwilą uciekliście. Tia zsunęła się z jego ramion a Sasza wstał. W środku statku mogliście się w miarę normalnie poruszać. Problem braku tlenu, nadal jednak pozostawał nierozwiązany. Mężczyzna podszedł do zwłok jednego nekromorfa i odrąbał mu głowę. Wyrysował strzałkę, która wskazywała w stronę ładowni.
- Teraz przynajmniej wasi towarzysze będą wiedzieć, gdzie poszliśmy. Może ruszą za nami. -powiedział ciężko oddychając. Zaczął okropnie kaszleć, tak że zgięło go w pół- Tia... Coś się dzieje....
Kobieta odwróciła się. Broń Vaasa leżała na ziemi ten trzymał się oburącz za hełm. Popatrzył się w jej stronę i i ruszył zataczając się.
- Tia... Co się dzieje... Jest mi zimno. Przera??liwie zimno. -lekarka rzuciła się w kierunku mężczyzny- Proszę pomó....
Vaas zwalił się na ziemie.

Tia krzyknęła do Cortany, by jej pomogła. Wiedziała, że potrafi skanować ludzkie ciało. Ta jednak stała i wpatrywała się w drzwi windy. A właściwie w wyświetlacz nad nią. Winda zjeżdżała na dół. Z mostka do was.
- Nie ma w środku żywej istoty. To nie awaria systemu... Sasza! Przygotuj się. -powiedziała.
Rosjanin odbezpieczył broń i zajął pozycję przed wejściem. Czekał w napięciu. Nikt nie zwracał uwagi na Tię, błagającą o pomoc. Tutaj przecież nie mogła nic zrobić. Nie opatrzy przecież Vaasa w próżni.
Winda zatrzymała się i otworzyła. Sasza zacisnął zęby i mocniej ścisnął karabin. Nikogo w niej nie było. czyżby to jednak był tylko błąd... Mężczyzna z ulgą opuścił broń. I w tedy właz na dach windy upadł. Z góry zeskoczył nekromorf i czaił się w mroku. Rosjanin widział tylko płonące, pomarańczowe oko i dziwne znaki, w takim samym kolorze. Bestia powoli wyszła z windy i mężczyzna zamarł.
- Niemożliwe... -wyszeptała Cortana.

Z windy wyszedł nie kto inny jak Faust. Jego pierś była naga. Znajdowały się na niej błyszczące symbole, których nikt z was nie potrafił odczytać. Odgarnął włosy z twarzy. Jeden oczodół był zakrwawiony. Krew spływała mu po policzku. Ale największą uwagę zwracał jego brzuch. Widzieliście wybrzuszenie, zgrubienie skóry w kształci symbolu @. To coś się poruszało. Stanął w miejscu i rozejrzał się powoli dookoła. Jego wzrok zatrzymał się na Cortanie. jak na razie nie wykonywał żadnych gwałtownych ruchów. Siłował się z holograficzną kobietą na spojrzenia.

Spoiler

Tia Wielkość zasobnika tlenu: 4 tury
Sasza Wielkość zasobnika tlenu: 4 tury
Czas: Czwartek weczór

[Obrazek: six_by_sturmir-d9tcm16.jpg]
Heros

Joy Boy

Licznik postów: 7,533

Heros, 16-02-2013, 05:28
Cortana postanowiła, że jednak wrócimy do środka. Podobnie jak inne kobiety, cybernetyczna Cortana przez długi czas zastanawiała się nad następnym ruchem. Odezwała się do mężczyzny, który uratował mi życie i nakazała mu wejście do środka. Gdy weszliśmy z powrotem na statek, to facet nas puścił. Odtąd Sasza musiał uważać. Nie mógł sobie pozwolić na zbyt dużą utratę tlenu. Po chwili odrąbał pierwszemu lepszemu Nekromorfowi głowę i wyrył na niej strzałkę. Jak można się było łatwo domyśleć, chciał dać znać reszcie towarzyszy, w którym kierunku się udaliśmy. Mężczyzna nagle zaczął się kręcić z bólu. Tak, jakby doznał konwulsji. Powiedział coś niezwykle ciężko oddychając, po czym zwalił się na ziemię. Sasza chciał powoli podejść do lekarki i pomóc jej przy mężczy??nie, który był dla niej widocznie kimś więcej niż zwykłym towarzyszem broni, ale Cortana mu w tym przeszkodziła. Uwagę Cortany przykuła winda. „Kobieta” kazała mu się przygotować. Rosjanin odbezpieczył karabin snajperski i usadowił się do ataku. Leżał przygotowany do ataku. Gdy drzwi windy otworzył się, Sasza nakierował w okolice głowy i wstrzymał oddech. Ku jego zaskoczeniu, drzwi były puste. Jego nadzieje były jednak puste, gdyż pojawił się Nekromorf. Skrywał się w mroku. Siłował się na spojrzenia z Cortaną. Rosjanin postanowił, że spróbuje wykorzystać tę chwilę i przygotuje atak na Nekromorfa. Przyjął swoją poprzednią pozycję, wycelował w głowę mutanta, który wyszedł z windy i wystrzelił. Jeżeli to mu się nie powiedzie, to jest przygotowany na kontragresję Nekromorfa trzymając w pogotowiu Disc Ripper.
(Przepraszam za słaby wpis, nie mam weny. Następnym razem się postaram)
Evendell

Joy Boy

Licznik postów: 5,384

Evendell, 20-02-2013, 14:20
Kobieta kiwnęła głową. W sumie to dobrze, że zabrali Cortanę. Okazała się naprawdę przydatna. Nie tylko w walce, ale i w innych kwestiach. I chyba po raz pierwszy w sercu Tii pojawiła się nadzieja, że naprawdę mają szansę na ucieczkę i wydostania się z tego piekła. Oraz na przeżycie.
Musieli się jednak spieszyć, tlenu nie starczy im na długo. Tia była gotowa już ruszać, gdy usłyszała kaszlącego Vaasa. Przez jej twarz przebiegł nieprzyjemny impuls.
Cholera przemknęło przez jej głowę. Dopadła do niego, nim ten upadł na ziemię i spojrzała na niego wystraszona. W takich warunkach nie mogła nawet sprawdzić co się z nim dzieje...
Jedyne, co mogła uczynić to sprawdzić jego butlę czy tam zasobnik z tlenem, czy aby nie został jakoś uszkodzony, że przez to tlen ucieka.
Na dodatek pojawił się kolejny, cholerny mutant, który wyglądał jak...
-Faust! - Tia krzyknęła oniemiała i zaskoczona. Szybko jednak zeszła na ziemię. Chciałaby pomóc naukowcowi, z którymi tutaj przyleciała. Ale dla niego chyba nie było już ratunku. A Vaasa mogła jeszcze uratować...
-Musimy się stąd wynieśc! Gdzieś, gzie jest tlen! Musze sprawdzić co się stało! - krzyknęła Tia zarówno do Cortany jak i Saszy. Musiała sprawdzić czy to przez ranę czy coś innego mężczyzna zaczął tak kaszleć i tracić przytomnośc.
Brena

Imperator

Licznik postów: 1,817

Brena, 20-02-2013, 20:59
Rozbita szyba nagle została zasunięta przez potężną, stalową zasłonę. Światła się włączyły. Wszystko wyglądało na to, że zasilanie zostało przywrócone. Pomieszczenie powoli zaczęło napełniać się tlenem. Tia szybko sprawdziła zasobnik tlenu Vaasa. Wyglądał na nieuszkodzony. Nie miała pojęcia co było przyczyną jego obecnego stanu. Powietrze powoli zaczynało napływać i za niedługo będzie mogła dokładniej zbadać mężczyznę. Przygotowała się do tego lecz wszystko zepsuł Faust.

Sasza postanowił nie czekać na ruch innych. Wycelował w potwora i wystrzelił. Głowa Fausta odskoczyła do tyłu. Przez chwilę myśleliście, że potwór padnie lecz ten się tylko wyprostował. Zobaczyliście coś co zmroziło wam krew w żyłach. Krew nagle przestała płynąć, a zniszczony policzek zaczął się regenerować. Na waszych oczach. Kość powoli zaczynała pokrywać się mięsem a następnie skorą. Byliście w szoku. Rosjanin wystrzelił kilka razy w pierś mężczyzny. Z takim skutkiem. Siła pocisków Rzuciła Faustem w tył, krew buchnęła z nagiej piersi i po chwili przestała. Rany zaczęły się zasklepiać i po chwili mogliście ujrzeć gładką skórę. Nekromorf wydał z siebie coś jakby charkot. To był śmiech. Potwor ruszył w waszym kierunku.

Cortana zaatakował nożem lecz Faust jedynie złapał nóż. Wyrwał go i rzucił w leżącego na ziemi laptopa. Sztuczna inteligencja zniknęła. Faust zachowywał się, jakby o doskonale wiedział czym jest i jak z tym walczyć. Ruszył w kierunku Vaasa i Tii. Łatwego celu. Drogę zastąpił mu Sasza uzbrojony w DiscRipper. Nekromorf tak jakby się uśmiechnął i podniósł Rosjanina jedną ręką. Wyglądało na to, że nie jest to dla niego żaden wysiłek. rzucił nim jak piłką. Mężczyzna przeleciał przez cały pokój. Tia rzuciła się po Oszczepnicę lecz potwór kopnął ją poza jej zasięg. Podniósł ją do góry i dokładnie obejrzał. Przybliżył swoją twarz do niej i obwąchał. Następnie pazurem rozciął policzek i przejechał dłonią po jej ranie. Skosztował jej krwi, ryknął na nią i rzucił na bok. Lekarka potoczyła się po podłodze. Potwór wzniósł pięść, by zmiażdżyć głowę Vaasa gdy ta eksplodowała.

Sasza otworzył oczy. Wszystko go bolało. Zogniskował wzrok i zobaczył stojącą nad sobą kobietę. Nie była to ani Cortana, ani Tiia. Ta miała krótkie białe włosy. Pierwsze co rzuciło się w oczy to brak ręki. Zastępowała ją mechaniczna proteza. Stała ściskając Pulse Rifle. Z granatnika podlufowego ulatywał dymek. Następne co poczuł to ogromny ból w kroczy. Dla stabilizacji obca mu kobieta postawiła tam nogę. Przeszła po nim (przez co biedny Rosjanin zgiął się w pół trzymając za obolałe jądra) i ruszyła w kierunku bezrękiego Fausta. Z jego rany cały czas płynęła krew i nie wyglądało na to, żeby ręka miał się odnowić. Przynajmniej nie tak szybko. Kobieta zaczęła strzelać do Fausta zmuszając go do cofnięcia. Gdy magazynek się skończył, Diana z nadludzką prędkością przeładowała. Wszystko dzięki mechanicznej protezie. Wyciągnęła zza pasa broń na kształt nowoczesnego rewolweru. Zaprzestała ognia z karabinu i wystrzeliła z drugiej broni. Nekromorfem rzuciło do tyłu, a w jego piersi pojawiła się dziura wielkości dorodnego jabłka. Cóż z tego jak ta rana, tak samo jak pozostałe zaczęła się regenerować.

Nagle Faust się obrócił w kierunku ładowni i wrzasnął. Lekarka również spojrzała w tamtym kierunku. Złapał Tię za rękę i chciał pociągnąć lecz ta się zaparła. Nekromorf wskazał na korytarz kikutem i wrzasnął na lekarkę jakby chciał ją ponaglić. Ta tylko kopnęła go i odpaliła DiscRipper. Nekromorf odskoczył i prychnął na nią wściekle. Diana przeładowała i wystrzeliła z czegoś podobnego do rewolweru. W piersi Fausta pojawiła się dziura wielkości jabłka. Nekromorf wrzasnął tylko i z zawrotną prędkością pognał w kierunku ładowni.
Diana doskoczyła do Tii.
- Nic Ci nie jest? Co to kurwa było?! Czemu Cię nie chciał zabić? -powiedziała do Tii i pomogła jej wstałać- I kto to jest ten leżący? I ten drugi?! Gdzie reszta? Co tu się do cholery dzieje?
Sasza wstał trzymając się za obolałe klejnoty. Zobaczył, że obca kobieta celuje do niego z karabinu. Rozglądnął się za Cortana lecz tej nigdzie nie było. Nagle zobaczył zniszczonego laptopa.
- Ej! Do Ciebie mówię! Kim ty do cholery jesteś? I co się tu dzieje? Ktoś może mi to wytłumaczyć? Czemu Faust zamienił się w jakiegoś jebanego mutanta?


czas wolny. Być może ostatni. Radzę go wykorzystać do przygotowania się i zajęcia się waszymi dwoma towarzyszami.
[Obrazek: six_by_sturmir-d9tcm16.jpg]
Heros

Joy Boy

Licznik postów: 7,533

Heros, 23-02-2013, 00:46
Gdy rozbita szyba została automatycznie zasłonięta stalową zasłoną, Sasza westchnął. Miejm nadzieję, że dzięki temu skończą się problemy z tlenem. Po pierwszym strzale w policzek Rosjanin był zaskoczony. Nie spodziewał się, że Nekromorf od razu padnie trupem, lecz był totalnie przestraszony regeneracją mutanta. ”Nie może być, to musi być jakaś pułapka... nie może się regenerować w nieskończoność!” pomyślał Sasza, po czym wystrzelił 3 razy w klatkę piersiową Nekromorfa. Ten pozostał jednak kompletnie niewzruszony pociskami wystrzelonymi z silnej broni. Najgorsze w tym wszystkim było jednak to, że Cortana została błyskawicznie unieszkodliwiona. Wyglądało to tak, jakby Nekromorf znał jej słaby punkt. Gdy mutant skierował się ku bezbronnej dziewczynie i jej partnerowi, Sasza zastąpił mu drogę licząc na to, że powstrzyma go DiscRipperem. Niestety, potwór bez najmniejszych problemów rzucił Saszą o ścianę jak szmacianą lalką. Gdy Sasza się obudził, próbował sobie wszystko przypomnieć.
- Zaraz zaraz... czy ja nie powinienem być martwy...? Nekromorf mną rzu...argh!
Gdy Sasza odzyskał większą sprawność umysłową, poczuł straszny ból przeszywający całe jego ciało. Siła uderzenia musiała być dość duża, gdyż Rosjanin odczuwał silne zamroczenie. Cierpienie promieniowało, trudno było wskazać konkretne miejsce, które bolało. W momencie, gdy Sasza w miarę przyzwyczaił się do bólu, dostrzegł nad sobą kobietę. Miała one białe, dość krótkie włosy. Kolejną rzeczą, która zdecydowanie rzuciła mu się w oczy, to mechaniczna proteza znajdująca się w miejscu brakującej ręki. Po chwili Sasza poczuł ból jąder. Dziewczna doprowadziła mężczyznę do najgorszych możliwych boleści. Rosjanin zgiął się w pół trzymając za podbrzusze oraz wypuszczając mimowolnie łzy z oczu. Z powodu boleści nie był w stanie patrzeć patrzeć na akcję. Był obezwładniony i skonfuzjowany. Słyszał więc wyłącznie strzały. Gdy wstał, Nekromorfa już nie było. Za to krzyknęła do niego białowłosa. Ten ze spokojem, trzymając się ciągle za swe klejnoty, jej odpowiedział.
- Jestem Sasza Andrejewicz. Zwiadowca. - Sasza wziął przerwę na złapanie głębszego oddechu – Nie wiem, co tu się dzieje. Sam tu niedawno temu „wpadłem”. Nie znam nawet tego „Fausta”. Przestań we mnie celować tym gnatem. Proponuję zabrać z nami Cortanę i uciec jak najszybciej. Mogę? - zapytał się Sasza powoli się schylając po uszkodzony laptop chcąc wpiąć ??ródło do pancerza.
Jeżeli kobieta mu nie przeszkadza w podniesieniu laptopa, to Sasza kieruje się powolnym krokiem do Ti. Idzie takim krokiem, by nie wzbudzić podejrzeń kobiety, która przed chwilą celowała w niego mocnym gnatem.
- Bierzemy go? Jak odejdziemy do jakieś bezpiecznej części statku, to nim się zajmiemy. Chyba, że on potrzebuje twojej pomocy natychmiast.
Brena

Imperator

Licznik postów: 1,817

Brena, 27-02-2013, 19:38
Na pytanie Saszy nieznany mu kobieta tylko skinęła głową i opuściła broń. Zwiadowca zauważył, że nadal trzymała rękę na spuście. Mężczyzna podszedł do laptopa i wyciągnął z niego swój nóż oraz ??ródło. Schowal broń za pas i wpiął ??ródło w swój RIG. Kombinezon zaczął mu nagle okropnie ciążyć. Sasza przez chwilę myślał, że zwali się pod jego ciężarem. Przed nim zmaterializowała się Cortana i wszystko minęło. Kobieta była dziwnie prze??roczysta. Bardziej niż zwykle.
- Dziękuję. - podeszła do mężczyzny i pocałowała go w policzek. Było to dziwne uczucie. Zupełnie jakby chciał złapać wiatr- Musiałam zaczerpnąć energię z twojego kombinezonu. Wykorzystam minimum ponieważ nie chcę cię zbytnio obciążać. Niestety nie przydam wam się w walce...

Tia wstała od leżącego na ziemi Vaasa i chciała pociągnąć Cortanę za rękę. Jej dłoń przeszła przez ciało kobiety pozostawiając po sobie nieprzyjemne uczucie chłodu. Kobieta westchnęła i ruszyła za lekarką, skinieniem dłoni nakazując mu ruszyć za sobą. Lekarka poprosiła by zbadała mężczyznę, który miał silną gorączkę. Ponad 40 stopni. Cortana przyklęknęła obok i położyła dłonie na piersi mężczyznę. Sasza znów poczuł, jak kombinezon mu ciąży, tym razem nie zdołał ustać i przyklęknął na jedno kolano.
- W jego krwi krąży trucizna, która walczy z... Bardzo ciekawe. Wręcz fascynacje. -schyliła się obejrzała ranę na boku mężczyzny- Kim jesteś?
Ostatnie słowa były wręcz niesłyszalne. Wyglądało to tak jakby Cortana bezd??więcznie coś powiedział. Jedyną osoba, która je usłyszała to Tia. Co dziwne zrozumiała je bez większego trudu. Tak jakby jej słuch niespodziewanie się poprawił.

- Tutaj mu nie pomożesz więc przestań się nim przejmować. Sasza pomożesz go pociągnąć. -powiedziała do obojga.
-Może po prostu go zabijmy? Będzie mniej problemów. -powiedziała Diana. Stała przy wejściu. Nawet nie zauważyliście kiedy was opuściła. Wskazała na korytarz za sobą- Idziemy tam. Ten prowadzi do ładowni. Chcę zabrać tą jebaną skrzynię i się stąd wynosić. A, wspominałam, że Sarę porwały nekromorfy?
Podeszła do Vaasa i bez trudu podniosła go lewą ręką. Sasza jej pomógł, podtrzymując mężczyznę z drugiej strony. Cała grupa ruszyła w wskazany korytarz.
[Obrazek: six_by_sturmir-d9tcm16.jpg]
1 2 3
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź