Pajmon napisał(a):Dobra Saki, przeprowadziłem wywiad terenowy że tak się wyrażę, i zapytałem pewną grupę ludzi na czacie (zainteresowanych i jak mniemam dość obeznanych w temcie manga/anime) co sądzą na ten temat. Zdecydowana większość powiedziała że tłumaczenie ANAKOLUBRYNA (jak już siedzimy przy tej nazwie) powinno być rozwiązane w ogóle inaczej. Konfrontując to z oryginalną nazwą lub angielskimi tłumaczeniami, to polskie jest śmieszne i bez sensu. Zdecydowana większość powiedziała, że nazwa powinna zostać zastąpiona inną (kolubryna, wężowa kolubryna itp) lub po prostu pozostawiona oryginalna.
Co rozumiesz przez "zdecydowana większość" (z dziesięciu osób, które na czat wchodzą)?
Cytat:Mówisz o osobistych odczuciach... Więc powiedz mi co kieruje Tobą skoro nie osobiste odczucia?
Nic innego, bo nic innego nie może.
Cytat:Bo mi się wydaję że Twoje myślenie wygląda tak: LOL GDZIE SĄ TWOJE ARGUMENTY? MÓWISZ TAK BO TAK? A JA NIE MÓWIE NIE BO NIE I MAM RACJE A TY JESTEŚ GŁUPI.
A mnie się wydaje, że najpierw nie potrafisz przeczytać ze zrozumieniem tego, co próbuję ci przekazać, a potem jeszcze dodatkowo wyolbrzymiasz to do granic możliwości. Ani razu nie powiedziałem, że twoje osobiste odczucia są gorsze niż moje (za to Ty stwierdziłeś, że są lepsze - i to kilka razy). Powiedziałem, że osobiste odczucia nie są argumentem i jeśli ktoś z powodu tych osobistych odczuć chce, żebym tłumaczył niewłaściwie albo nie tłumaczył w ogóle, żeby mu fajniej brzmiało, to wtedy faktycznie jest to głupota, bo argumentom logicznym (tłumaczenie powinno właściwie oddawać zamierzoną przez autora treść, a odbiorca powinien mieć możliwość w jak największym stopniu odczuć doznania podobne do oryginalnego odbiorcy, gdyż taka jest definicja tłumaczenia. Jakiekolwiek podkręcanie "fajności" w imię wierności właściwemu przekazowi jest błędem, gdyż właściwy przekaz jest wartością bezwzględną, a "fajność" - względną) przeciwstawiasz argumenty emocjonalne (mnie się nie podoba i moje jest lepsze, bo bardziej mi się podoba). Ile jeszcze razy mam powtarzać dokładnie to samo?
Cytat:masz gdzieś zdanie ludzi którzy myślą inaczej niż Ty. Twoja racja jest Twojsza niż mojsza.
To ty masz gdzieś moje zdanie. Próbujesz mi wskazać, że zastosowana przeze mnie gra słowna jest za długa i można sobie na niej połamać język - ja zbijam twoje tezy suchymi faktami, po czym ty stwierdzasz, że moje fakty się nie liczą. Próbujesz wykazać wyższość swoich racji argumentem, że coś jest w twoim odczuciu gorsze - po czym kiedy ja tłumaczę ci, że TWOJE odczucie to nie odczucie całego świata i nie jest wykładnią jakości wszystkich rozwiązań - stwierdzasz, że jestem uparty i liczy się tylko moje zdanie. Potem, co już zakrawa na prawdziwe kuriozum, pośrednio oskarżasz mnie o hipokryzję zarzutem skierowanym w stronę... Herosa, po czym ponownie oskarżasz mnie o hipokryzję, jednak tym razem niewłaściwym zarzutem. No i zarzuciłeś mi jeszcze niekonsekwencję w tłumaczeniu ataków Robin podczas gdy... jak do tej pory przetłumaczyłem jedną czy dwie jej techniki;p Jeśli ktokolwiek prezentuje tutaj opisane przez ciebie podejście, to wskazywałbym raczej na ciebie.
Cytat:ja widzę (swoimi najwidoczniej zezowatymi oczami) niekonsekwencję i upór Sakiego.
Patrz wyżej (i niżej;p)
Cytat:Rozmawiałem z ludźmi, podzielali moje zdanie, ale zdanie tłumu się nie liczy.
Nie dość, że wyolbrzymiasz (faktycznie, na półtora tysiąca odczytań społeczność czatu to istny tłum...), to jeszcze po raz kolejny próbujesz przypisać mi coś, czego wcale nie powiedziałem...
Cytat:Mi chodziło wyłącznie o to, czy nie da się uprościć/zmienić nazwy ataku (np zamienić anakolubrynę na wężową kolubrynę)
Ty tego nie zaproponowałeś. To zaproponował Kowal. O znaczeniu i formie przypisów napisałem poniżej.
Cytat:zostałem zmieszany z błotem.
W następnym poście proponuję zasugerować, że to ja podpowiedziałem Hitlerowi holokaust;p Świetnie robisz z siebie ofiarę.
Cytat:Najwidoczniej w oryginale atak ten był grą słów anakonda i kolubryna i inaczej się tego zrobić nie dało. No nic.
Wszystko zostało wyjaśnione w przypisie, którego najwyraźniej nie byłeś zdolny/nie chciało ci się dokładnie przeczytać...
Cytat:Ale mi chodziło od samego początku tylko o to, czemu nie można zmienić jakiejś nazwy?
Bo nie mogę zmieniać każdej nazwy po kolei za każdym razem, kiedy Pajmonowi i czatowemu kółeczku wzajemnej adoracji coś się nie spodoba. Jeśli będę za każdym razem zmieniał nazwy ataków na wasze życzenie, to po niedługim czasie nasze wydanie ogarnie tak potworny rozgardiasz, że nikt się w niczym nie połapie, bo nie będą pamiętać, czy Luffy walczył gum-gumowym pistoletem, gum-gumową spluwą, gum-gumowym gnatem czy gum-gumowym strzałem. Chcesz leczyć niekonsekwencję przy pomocy niekonsekwencji daleko poważniejszej?
Cytat:Czemu nie można jej uprościć skoro i tak przypis jest potrzebny żeby zrozumieć?
Ale ty podałeś przykład (ile razy jeszcze będę to mówić...), który nie upraszcza przekazu, a go zniekształca. To kompletnie różne rzeczy. A przypisy byłyby niezależnie od tego, bo uważam, że to bardzo dobry ruch ze strony P. Dybały i pozwala czytelnikowi dokładnie zrozumieć, jak i co wygląda oraz dlaczego zostało przetłumaczone tak, a nie inaczej. Wystarczy napisać to raz, żeby czytelnicy zapamiętali to na długi czas i łatwo skojarzyli sobie tę nazwę w przyszłości (Ileż razy już pisałem, po co są te przypisy...). A forma przypisów jest taka, a nie inna, bo i forma wydawanych przez nas rozdziałów jest taka, a nie inna.
Cytat:Albo dlaczego nie można dać innej nazwy brzmiącej lepiej, a mającej to samo znaczenie?
Po pierwsze, po raz któryś z kolei (straciłem już rachubę) tłumaczę - żadna nazwa nie brzmi
lepiej, ona brzmi
lepiej dla ciebie. Twoje "lepiej" nie jest absolutnie gorsze od mojego "lepiej". Ale nie jest też lepsze. Po prostu tobie pasuje bardziej jedno rozwiązanie, a mnie pasuje inne. W każdej sytuacji wybieram to, co jest najlepszym w moim odczuciu kompromisem pomiędzy wiernością znaczeniu a brzmieniem ataku. Jeśli wydaje ci się, że nie upraszczam żadnej nazwy, to srogo się mylisz. Wystarczyłoby przejrzeć nazwy ataków Flaminga, żeby się o tym przekonać. A "kolubryna" nie ma tego samego znaczenia. Ma znaczenie inne. Sugestie odnośnie "wężowej kolubryny" (BTW, dłuższe od "anakolubryny" o jedną sylabę), czy "wężokolubryny" pojawiły się dopiero wraz z pojawieniem się postu Kowala. Ty nie zaoferowałeś nic oprócz pójścia po linii najmniejszego oporu.
A teraz, pośrednio w odpowiedzi na post demona119 opiszę Wam wszystkim (na przykładzie tejże nieszczęsnej "anakolubryny"), jak zazwyczaj wygląda przekład nowego rozdziału. W czwartek wychodzi chapter. Czekamy oczywiście na tłumaczenie z mangastream, bo jest w miarę i przede wszystkim da się coś z niego zrozumieć. Z racji tego, że owszem, mamy konkurencję (nakama faktycznie nie wydaje, ale jest jeszcze jedna strona, która, choć jej tłumaczenia są wątpliwej jakości, stara się wrzucać przetłumaczony rozdział jak najszybciej), ale nawet gdybyśmy jej nie mieli - jeśli rozdziału nie ma szybko, ludzie zaczynają się pieklić, więc trzeba się postarać. W angielskiej wersji pojawia się technika o nazwie "culverin" z przypisem, że oznacza to "python cannon". Zaglądam na wikię (gdyż tam przedstawiony jest często zapis fonetyczny oryginalnej nazwy) - nic nie ma, od wydania rozdziału minął dzień, może dwa. Czasem nie ma również ich interpretacji tłumaczenia, czasem jest zerżnięta z MS. Mam technikę, która w oryginale nazywa się "kolubryna" i może również oznaczać "działo pytona". Myślę więc sobie, jak można by to przetłumaczyć, żeby jakoś to pasowało (i jednocześnie w miarę możliwości zachować oryginalną formę). Oczywistym rozwiązaniem jawiłoby się w takiej sytuacji "pytokolubryna", jednak równie oczywiste skojarzenia, które mogliby mieć niektórzy czytelnicy dyskwalifikują ten wariant. Zastanawiam się więc, jak mogę rozwiązać ten problem i dochodzę do wniosku, że "anakolubryna" będzie dobrym rozwiązaniem - mamy tu działo, samą kolubrynę, a także wielkiego dusiciela (choć nie jest on pytonem). Do tego wszystko ładnie mi się komponuje, bo ze słowa "anakonda" wystarczy praktycznie usunąć ostatnią sylabę i idealnie łączy się ona z wyrazem "kolubryna", no i różnica pod względem sylab nie jest tak duża w stosunku do oryginalnego tworu. Dla mnie wybór dobry i dość prosty do skojarzenia. Na myślenie i konsultacje czasu za bardzo nie ma, bo tekst musi jeszcze zweryfikować korektorka, a potem edytor składa wszystko do kupy (przy czym czasem jeszcze ja mam uwagi do decyzji korektorki, więc może się to jeszcze bardziej rozwlekać). Wrzucam więc to, do czego doszedłem w dużej mierze drogą dedukcji (bo źródła są, niestety, bardzo ubogie) i stosunkowo szybko (bo nie mam czasu, żeby dniami rozmyślać nad rozwiązaniem tłumaczenia danej nazwy). Nie jestem idealny - od czasu do czasu znajdzie się jakaś nazwa, która nie będzie pasować tej, czy innej osobie, a nawet pewnej grupie - obstawiam, że niektóre nazwy technik w oryginale też nie podchodziły wszystkim Japończykom, część z nich mogła nawet uznawać je za głupie. Nie mogę jednak podporządkowywać wszystkich swoich decyzji kilku osobom, niezależnie od tego, jak bardzo wydaje im się, że mają rację. Szczególnie kiedy, tak jak Pajmon, stwierdzają "to jest głupie, zmień to", nie dając w zamian żadnej sensownej alternatywy (co zrobił na przykład Kowal, choć dalej uważam, że z powodów podanych powyżej "anakolubryna" jest lepszym rozwiązaniem). Nie jestem zamknięty na zmiany, jeśli ktoś potrafi zasugerować inne, lepsze w moim odczuciu rozwiązanie - skorzystam z niego; nie mogę jednak kierować się czymś innym, niż moim odczuciem. Nie muszę chyba mówić, ze zależy mi na tym, żeby Wasze doświadczenie z mangą było jak najlepsze, i żebyście wynosili z obcowania z moimi tłumaczeniami jak najwięcej. Kieruję się moim odczuciem, bo moje odczucie podporządkowane jest tylko chęci tworzenia jak najlepszego przekładu, a to nie jest łatwe zadanie, szczególnie w przypadku mangi tak trudnej pod tym względem, jak One Piece.
Po raz kolejny podkreślam, że zależy mi na tym, żeby choć w minimalnym stopniu zmienić podejście czytelników mang, żeby zrozumieli, że sam fakt, że coś nie jest dla nich zrozumiałe, nie znaczy, że brzmi to lepiej, a dzięki zmianie przyzwyczajeń mogą z lektury wyciągać znacznie więcej. Widziałem na forum, jak jeden czy dwóch użytkowników korzystało z nazw ataków Doflamingo mojego autorstwa. Powiem szczerze, że niewiele jest rzeczy lepszych od świadomości, że ze swoimi staraniami dotarło się do kogokolwiek
Szalony Beduin, dyskusja na poziomie gdybologii i "a co jeśli" jest bezsensowna i nie mam zamiaru się w nią wdawać. Kierując się Twoim tokiem myślenia, nie powinniśmy wydawać mang, bo może Japończykom się nie podoba, że ich gajdziny z Europy czytają.