Kapitan z paradise
Licznik postów: 375
Ja tam się nie znam na komiksach prawie wcale, ale akurat ten wątek z Civil War był jednym z moich ulubionych i o ile sam film imo bardzo dobry, to trochę żałuję, że cały motyw z Protokołem z Sokowii został użyty tylko tutaj jako tło do walki Iron Man vs Papryka. Na dobrą sprawę tylko ta dwójka w ogóle przejmuje się, albo powinna przejmować tym co się stanie. Jak w komiksach protokół odnosił się do wszystkich superbohaterów i polegał nie tyle na kontroli bohterów, co ujawnienia ich tożsamości i bycia legalnie zarejestrowanymi w rejestrze, tak w filmie wynika, że dotyczy on tylko Avengersów i ziomów Avengersów. Spidey i Ant-Man w ogóle nie zostali wezwani i są osobnymi jednostkami i biją się tylko bo ich poprosili, Wdowa i Hawkeye to zwykli agenci, którzy przecież i tak ciągle wykonują rozkazy (a ten drugi na emeryturze już jest i też się bije tylko dlatego bo go poprosili), War Machine z tego co się orientuję to też wykonuje rozkazy cały czas, Pantera też ma gdzieś to wszystko i po prostu goni Buckyego, który też ma wszystko gdzieś i po prostu ucieka. Scarlet Witch w sumie też za bardzo nie interesuje się co się stanie, po prostu jest smutna i gada sobie z Visionem na luzingu, trochę ją wkurza, że jest zamknięta no ale jakoś bardzo nie płakała, nagle przychodzi Hawkeye i mówi idziemy stąd, a Wanda nagle chce pokonać cały Team Iron Man. Zostaje Falcon, przydupas Papryki i Vision, który w sumie nie bardzo cokolwiek robi bo by zabił tam każdego, a jak już zaczyna coś robić to prawie zabija Rołdsa.
Ja się staram nie czepiać, ale jak już mówiłem ten wątek z Protokołem zawsze mi się podobał, chciałem zobaczyć jak walczą o to co jest słuszne, kto za czym stoi itp, a wygląda to tak, że jedynie Steve i Tony mają swoje zdanie, a cała reszta się bije dla jaj, albo z zupełnie innych powodów.
Tak samo jak same te drużyny, tak mocno podrkeślane w trailerach itp, to w filmie ich prawie nie widać. Ameryka, Bucky i Falcon to w sumie jedyna drużyna jaka jest w tym filmie.
A pozatym super mi się film podobał, walka na lotnisku zajebista, ale właśnie najwięcej mi przyjemności zabrało to co napisałem, wolałbym chyba jednak dostać Avengers: Civil War, bo tutaj widać, że głównie chodzi o Steve'a i Bucky'ego, a sam ten protokół to jest w tle i względem wydarzeń jest mało ważny, a liczyłem na jednak jego większy udział. (bo zresztą, gdyby nie Bucky, to Ameryka by w końcu pewnie się zdecydował i też podpisał)
Kapitan z paradise
Licznik postów: 352
Legendarny piracki oficer
Licznik postów: 876