One Piece - Rozdział 893 - Spoilery
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 1 gości
1 2
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
ARRRGH

Sogeking 2024

Licznik postów: 4,282

ARRRGH, 01-02-2018, 20:36
(01-02-2018, 20:03)Lady Pudding napisał(a): Ej ale po co on ma się przejmować teraz swoją rodziną, skoro od tego są inni? On nie jest jedynym członkiem tej rodziny. Katakuri od początku uważa Luffyego za największe zagrożenie w danym momencie, tutaj sfera poza Światem Luster nie ma nic do rzeczy.

Katakuri uważa Luffy'ego za największe zagrożenie, więc zamiast go dobić... zaczyna pajacować i sam siebie ranić Smile
Lady Pudding

Super świeżak

Wiek: 29
Licznik postów: 246
Miejscowość: Water 7

Lady Pudding, 01-02-2018, 20:47
Od samego początku wyznawał zasadę honorowego pojedynku 1 vs 1, co było wspomniane już bardzo dawno temu i teraz wszyscy są zdziwieni z niewiadomych dla mnie przyczyn. Było trylion uwag co do honoru w tej walce. Luffy wstał po tym dość poważnie wyglądającym ciosie, co pewnie Katakuriego wprowadziło w zdumienie, więc stwierdził że pojedynkują sie dalej. Koleś sie cieszy, bo dawno sie tak z nikim nie nawalał (o ile w ogóle z kimś tyle walczył), mamy 4 podejście Luffyego do walki, na dodatek ta rana na boku Katakuriego to tak dla picu, bo jakoś nie wygląda na zbyt przejętego tym że skasował sobie cały bok. Kurde dramat, jakby nie wiadomo do czego doszło XD
Dejo

Gorosei

Wiek: 32
Licznik postów: 4,614

Dejo, 01-02-2018, 21:01
Ja osobiście już rzygam tymi honorowymi złoczyńcami w chińskich bajkach, właśnie dlatego tak cenie sobie postacie takie jak Czarnobrody i jego załoga.
Katakuri sam przyznał, że należy się pozbyć luffyego póki jest to jeszcze możliwe, ale kretyn zamiast zrobić to jak miał okazję, to bawi się w pojedynki honorowe. I zamiast  zabić to rozwija umiejętności swojego wroga, a najlepsze jest to, że ten debil dobrze o tym wie. xD

Katakuri pierwszy czarny charakter który dopina wszystko na ostatni guzik mówiliBig Grin 
Szkoda tylko, że nie dopiął na ostatni guzik walki, bo wpierdzielił się w pojedynek na wytrzymałość w którym ma marne szanse z Luffym, maks to remis co może z tego wyciągnąć. Jak ktos liczył nadal na zwycięstwo Katakuriego to mogę już w tej chwili powiedzieć, że się przeliczył i niech się cieszy jak zakończy się chociaż remisem xD

Wczoraj jak przeczytałem post @Marshala  w którym zwrócił uwagę na postrzał, przeszło mi przez myśl to gówniane i stosowane praktycznie wszędzie rozwiązanie honorowe, ale miałem nadzieje, że jednak nie, ale się niestety przecież skosini mają hopla na punkcie honoru, szkoda tylko, że to się zrobiło już bardzo dawno temu nudne.
 [Obrazek: v19QS9s.gif]
Spoiler

[Obrazek: FPZJ5OUUcAIsrmt?format=jpg&name=large]

czarnykret

Wilk morski

Licznik postów: 68

czarnykret, 01-02-2018, 21:10
(01-02-2018, 20:03)Lady Pudding napisał(a): Ej ale po co on ma się przejmować teraz swoją rodziną, skoro od tego są inni? On nie jest jedynym członkiem tej rodziny. Katakuri od początku uważa Luffyego za największe zagrożenie w danym momencie, tutaj sfera poza Światem Luster nie ma nic do rzeczy.
Bo to on był kreowany na najbardziej roztropnego, poukładanego i roztropnego członka załogi. Filar który podpiera cały ten "cyrk na kółkach". Eliminował każde minimalne zagrożenie przed jego wystąpieniem a teraz z ułańską fantazją rani sam siebie żeby walka była równa. Oczywiście fajny jest ten motyw patrząc pod kątem "jak jako najsilniejszy oficer załogi younko doceniam twoją siłę" ale dalej nie pasuje mi to do całokształtu jaki mieliśmy serwowane do tej pory.
Pajmon

Imperator

Licznik postów: 2,143

Pajmon, 01-02-2018, 22:49
Ja to odbieram trochę inaczej niż większość osób tutaj. 
Koleś walczy z przeciwnikiem, który mimo tego że dostaje większy oklep to jeszcze stawia jakiś opór. Walka się przeciąga a końca jak nie widać tak nie widać i Kata zaczyna doceniać swojego przeciwnika. Używa całej swojej mocy i traktuje tą walkę bardzo poważnie, to jest JEGO walka. I nagle się dowiaduje, że jakaś śmieszna młodsza siostra mu pomaga i podkłada nogi jego przeciwnikowi ułatwiając w ten sposób walkę. No się chłopu nie dziwię że się wkurzył. Dodatkowo zarzucacie mu że się teraz o rodzinę nie troszczy. Z tego co pamiętam, to docierały do niego informacje z zewnątrz o tym co się dzieje i były to dość pozytywne informacje, w sensie że sytuacja wydawała się być w miarę opanowana przez BMP, tak więc nie ma co się przejmować. Dodatkowo na ten moment Luffy trzyma się jedynie na paliwie którym jest jego własny upór, przeciw zjednoczonym siłą piratów BM nie miałby kompletnie żadnych szans (już raz taki pojedynek przegrał, a nie było tam największych koksów). Tak więc sądzę, że Katakuri bierze ten pojedynek bardzo do siebie i jeśli chodzi o konsekwencje ewentualnej przegranej to patrząc przez pryzmat informacji które posiada nie byłaby ona przesądzająca o porażce jego rodziny. 
Co innego, że Oda zawsze znajdzie jakiś sposób, żeby ułatwić Luffy'emu walkę, to mnie o wiele bardziej denerwuje.

 [Obrazek: giphy.webp] 
 
czarnykret

Wilk morski

Licznik postów: 68

czarnykret, 02-02-2018, 01:09
(01-02-2018, 22:49)Pajmon napisał(a): Ja to odbieram trochę inaczej niż większość osób tutaj. 
Koleś walczy z przeciwnikiem, który mimo tego że dostaje większy oklep to jeszcze stawia jakiś opór. Walka się przeciąga a końca jak nie widać tak nie widać i Kata zaczyna doceniać swojego przeciwnika. Używa całej swojej mocy i traktuje tą walkę bardzo poważnie, to jest JEGO walka. I nagle się dowiaduje, że jakaś śmieszna młodsza siostra mu pomaga i podkłada nogi jego przeciwnikowi ułatwiając w ten sposób walkę. No się chłopu nie dziwię że się wkurzył. Dodatkowo zarzucacie mu że się teraz o rodzinę nie troszczy. Z tego co pamiętam, to docierały do niego informacje z zewnątrz o tym co się dzieje i były to dość pozytywne informacje, w sensie że sytuacja wydawała się być w miarę opanowana przez BMP, tak więc nie ma co się przejmować. Dodatkowo na ten moment Luffy trzyma się jedynie na paliwie którym jest jego własny upór, przeciw zjednoczonym siłą piratów BM nie miałby kompletnie żadnych szans (już raz taki pojedynek przegrał, a nie było tam największych koksów). Tak więc sądzę, że Katakuri bierze ten pojedynek bardzo do siebie
Dotąd mogę się zgodzić i jest to rozwinięcie tego co napisałem. 
(01-02-2018, 22:49)Pajmon napisał(a): jeśli chodzi o konsekwencje ewentualnej przegranej to patrząc przez pryzmat informacji które posiada nie byłaby ona przesądzająca o porażce jego rodziny. 
Tu się nie zgodzę: Kat powinien "zdezintegrować" Luffiego i resztę załogi bo 1. Wdarli się w samo serce ich terytorium  2. Obili Krackera jednego z oficerów, 3. Uszczuplono siłę BM o kilkuset randomów i mocniejsze postacie na ich własnym terenie 4. Zakłócono ceremonię z którą wiąże się dalszy rozwój załogi BM, Pomijam już fakty o których nie wie (zdrada Jimbea i kradzież poneg) Ale podkreślę jeszcze raz: wszystko na ich własnym terenie!  Tu nie ma miejsca na sentymenty to są piraci. Powinien skasować ich oraz ptaszysko z gazety(jak nie wszytkich gości co do których ma cień wątpliwości że puszczą parę z ust). Jeszcze brakuje tylko tego żeby jemu te kłaki przetrącili.
Pajmon

Imperator

Licznik postów: 2,143

Pajmon, 02-02-2018, 02:35
(02-02-2018, 01:09)czarnykret napisał(a): Tu się nie zgodzę: Kat powinien "zdezintegrować" Luffiego i resztę załogi bo 1. Wdarli się w samo serce ich terytorium  2. Obili Krackera jednego z oficerów, 3. Uszczuplono siłę BM o kilkuset randomów i mocniejsze postacie na ich własnym terenie 4. Zakłócono ceremonię z którą wiąże się dalszy rozwój załogi BM, Pomijam już fakty o których nie wie (zdrada Jimbea i kradzież poneg) Ale podkreślę jeszcze raz: wszystko na ich własnym terenie!  Tu nie ma miejsca na sentymenty to są piraci. Powinien skasować ich oraz ptaszysko z gazety(jak nie wszytkich gości co do których ma cień wątpliwości że puszczą parę z ust). Jeszcze brakuje tylko tego żeby jemu te kłaki przetrącili.

Cały pic polega na tym że tak jak już wcześniej pisałem to jest jego osobista walka. Leje go leje i nie może pokonać, zaczął traktować to osobiście a nie całościowo. Są odcięci od świata, i nie odpuszczą sobie póki nie rozstrzygną kto jest silniejszy. Nikt im nie przeszkodzi (Ci co tam byli są już nieprzytomni) i nikt nie będzie wiedział co się naprawdę wydarzyło, więc Kata może sobie pozwolić na honorowe zagranie. Co to za wygrana, gdy w walce 1v1 która jest powiedzmy wyrównana pomaga Ci ktoś trzeci i przechyla szalę na Twoją korzyść? Dla takich typków z japońskich bajek to obraza :v 
Kolejna rzecz to to, że nieważne kto wygra (jeśli wygra ktokolwiek) to i tak będzie w stanie agonalnym. Ta bitka toczy się chyba na większej intensywności niż Luffy z Luccim, oboje mają porozwalane bebechy. Nie ważne kto wygra, po walce nie będzie w stanie zrobić absolutnie nic. 
Dodam jeszcze, że Katakuri traktuje gumiaka tak poważnie i tak go szanuje jako przeciwnika, że obnażył się przed nim ukazując swoją największą słabość. Przynajmniej na ten moment tak wnioskuję ze spoilerów, bo na ten moment nie znam szerszego kontekstu.

 [Obrazek: giphy.webp] 
 
Sting

Kapitan z nowego świata

Wiek: 32
Licznik postów: 453
Miejscowość: Kraków

Sting, 02-02-2018, 03:45
Ogarniętość Katakuriego wynika z jego stwierdzenia, że Luffy jest zagrożeniem, a w przyszłości będzie jeszcze bardziej niebezpieczny więc należy się go pozbyć? 

Heloł! Na główną wyspę Yonkou wbija najbardziej krnąbrny Supernovas, który po 2 latach od MF ponownie się pojawił zaledwie parę tygodni temu, a już zdjął Jokera. Ponadto współpracuje z nim Jinbei i Bege, czyli dwójka najpotężniejszych sojuszników BM, których udało się Mamuście do tej pory pozyskać poprzez mariaże. Kat musiał włączyć mózg na pełne obroty, żeby to powiedzieć. Tutaj ludzie stworzyli sztuczny hajs. 

Ostatni przejaw tego, że Katakuri jest ogarnięty i bierze zagrożenie na poważnie jest mobilizacja floty i udanie się na Sunny, tyle że:
1. Całością operacji kierował i kieruje Mont d'Or, jego funkcja jako dowódcy sztabu jest cały czas uwypuklana (ostatni raz przy tym, jak Oven przygotowywał Cacao Island na ewentualne pojawienie się Luffiego, z resztą Oven, Peros, Smootishe i Daifiku dowodzą tylko swoimi flotami, ich sprawną koordynacją już Mont, któremu wszyscy relacjonują przez ślimakofony obecną sytuację). Jest on od początku kreowany na mózg załogi BM, pierwszy raz w wieczór przed ślubem, kiedy zorganizował spotkanie z rodzeństwem w celu dopracowania szczegółów, tam też jako jedyny przejrzał Operę. 
2. To zachowanie odnosi się do opisanego już wcześniej rażąco oczywistego stwierdzenia, że Luffy jest tu najgroźniejszy. Wszystko odbyło się według zasady, że najsilniejszy jest przypisany do najsilniejszego, nic więcej. 

Cool momentów związanych z Haki Obserwacji nie komentuję, bo wynikają one nie z ogarniętości, a z umiejętności Kata. Nie pokazuje on wtedy swojego charakteru chłodno kalkulującego, megainteligentnego wojownika, tylko wykorzystuje swoją umiejętność do tego, aby działać zapobiegawczo. Tak jak Enel - wykorzystywał swoje haki i owoc w celu infiltracji i podsłuchiwania mieszkańców niebiańskiej wyspy, a jeśli ktoś źle o nim mówił, to zagrożenie likwidował. 

Po usunięciu tych trzech rzeczy mamy sylwetkę pierwszego dowódcy Yonkou, który jest amatorem pączków. xD Wokół Karakuriego powstał nieprawdziwy obraz najbardziej ogarniętego antagonisty od bardzo dawna. A Oda po prostu kreuje obraz badassa na bazie jego Haki, nic więcej. Daleko mu do nr 1 pod względem najpoważniejszych i najbardziej ogarniętych przeciwników, którzy stanęli Luffiemu na drodze, czyli do Magellana. Ten od razu likwidował wszelkie zagrożenie (Luffiego czy Czarnobrodego), lub od razu szedł na całość (Venom Demon przeciwko Luffiemu, Crocowi, Ivie i Jinbeiowi - Magellan nie starał się robić honorowych pojedynków, tylko skupiał się na zlikwidowaniu przeciwnika). Tylko tam też dostaliśmy ultra groźnego naczelnika z biegunką, który przecież nie mógł zabić głównego protagonisty i głównego antagonisty, więc wyciągnięto z tyłka Ivankova i Shillieva z antidotum. 


A przed nami Wano, gdzie Kaido już zdążył zlekceważyć Luffiego i Lawa (w rozdziale gdzie pokazano rozwalonego Kidda Kaido niszczy swoich podwładnych, bo ośmielili się powiedzieć, że należy na tamtych uważać, na co ten odparł, że nikt mu nie podskoczy, bo jest on wielkim Kaido :v), czyli zachował się bardziej bezmyślnie od krytykowanego tu Katakuriego, czyli będziemy mieć powrót do sztampowego schematu, gdzie antagonista orientuje się, że jest w d... jak już jest za późno. Mamy już przeciwnika ignoranta, jeszcze tylko silny sojusz... który się formuje. xD No ale westchnienia do przyszłego arcu i niepotrzebny hajp będą rosły dalej... To już bardziej mnie interesuje, jak SH uda się uciec z WCI i jaką to 'bombę' przygotował Oda na koniec arcu.
[Obrazek: 8.png]
1 2
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź