Żarty , gagi i dowcipy
Ten temat nie posiada streszczenia.
Aktualnie ten wątek przeglądają: 1 gości
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź
hjgk

Szczur lądowy

Licznik postów: 1

hjgk, 05-11-2009, 19:13
dobry 6/10

Pani pyta dzieci w szkole o zwierzątko na A zgłasza się Jasiu
-A może to karp
Pani zdenerwowana beszta Jasia i pyta o zwierzątko n B zgłasza sie Jasiu
-Być może to karp
pani się wściekła i kazała wyjść jasiowi z klasy.jak Jasiu wyszedł to zapytała o zwierzątko na C
a tu Jasiu uchyla drzwi i mówi
-Czyżby to był karp
Szczery

Imperator

Licznik postów: 1,822

Szczery, 05-11-2009, 22:08
4/10 Znałem w wersji z czyżykiem, co wzbudzało dodatkowy uśmiech.

Znowu z klnięciem. Ach te moje niegrzeczne dowcipy.

Spoiler

Wpada mąż do domu i od progu krzyczy do żony:
- Krystyna, pakuj się!
- Ale kochanie, co się dzieje? - dziwi się małżonka.
- Wygrałem w totka, pakuj się!
- Och, to wspaniale! Gdzie mnie zabierasz, Egipt, Majorka...?
- Co? Pakuj się i wypierdalaj!

hjgk

Szczur lądowy

Licznik postów: 1

hjgk, 06-11-2009, 19:25
hahaha dobre 8/10

Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy, jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się, że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyciskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko, co gada Maliniak.
Pewnego razu, do Polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuje się. Wysiada Bill i Hilary, podchodzą do Maliniaka, ciskają się jak starzy znajomi, wspominają jakie stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą.
Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć Papieża. Stoją na placu Świętego Piotra i nagle Maliniak mówi.
- Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z Papieżem na balkon, pobłogosławi tłum na placu.
- Eeee, zalewasz Maliniak.
- No to zobaczycie...
I faktycznie poszedł gdzie, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia się Papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka Arabów i przewodnik pyta łamaną angielszczyzna:
- Excuse me, panowie, czy moglybyszcie nam powiedzecz, czo to za faczet w białym kitlu sztoi na balkonie z Maliniakiem?
Rynio

Kapitan z paradise

Licznik postów: 330

Rynio, 06-11-2009, 23:30
Dobree ;D 9/10
Umm.. Troszkę nie kulturalny... Tongue

Spoiler

Leży pijak na ławce w parku, podchodzi do niego policjantka i mówi:
- Do poloneza proszę obywatelu.
A pijak na to zachrypniętym głosem:
- Z kur**mi nie tańczę.

hjgk

Szczur lądowy

Licznik postów: 1

hjgk, 17-11-2009, 18:49
nie rozumiem tego dowcipu 0/10

nie kulturalny :

Spoiler

Wchodzi pułkownik i widzi majora pochylonego nad papierzyskami.
- Co piszecie majorze?
- Dysertację - odpowiada zrywając się z krzesła major.
- Acha! Interesujące. A na jaki temat?
- Obieg wody w pisuarze.
- Jakoś tak mało ciekawie brzmi.
- A jak pan pułkownik by zaproponował?
- Na przykład - Możliwości transportu dwuwodorotlenku w naczyniach o
powierzchni słabo perforowanej?
- Świetny tytuł panie pułkowniku ! - krzyczy uradowany major.
- Tak zatytułuję tę rozprawę. Dziękuję za radę.
Po wyjściu pułkownika major biegnie na piętro niżej do swojego
przyjaciela kapitana, żeby pochwalić się nowymi ustaleniami i zastaje
go tez coś piszącego.
- Cześć co piszesz - pyta.
- Dysertację.
- Ooo Na jaki temat?
- Możliwość zastąpienia instrumentów muzycznych w kościele
garnizonowym walorami głosowymi duchowieństwa.
- Widzę, że odwiedził cię pułkownik - domyśla się major.
- Tak, poradził mi zmienić tytuł mojej rozprawy naukowej.
- A jak ten tytuł brzmiał wcześniej?
- Po chuj kapelanowi akordeon.

Gri

Król piratów

Licznik postów: 3,796

Gri, 25-11-2009, 22:15
taki o! 6/10.

Dziś przeczytany ;d

Siostra Przełożona udając się na poranne modlitwy, minęła po drodze dwie młode zakonnice, które właśnie wracały z porannych modlitw. Mijając, pozdrowiła je:
- Dzień dobry dziewczęta, niech Bóg będzie z Wami.
- Dzień dobry Siostro Przełożona, Bóg z Tobą.
Kiedy młódki oddalały się Siostra Przełożona usłyszała jak jedna z nich mówi:
- Chyba wstała ze złej strony łóżka.
Zaskoczyło to Siostrę Przełożoną, ale zdecydowała się nie zgłębiać tematu, poszła dalej. Idąc korytarzem spotkała dwie Siostry, które nauczały już w klasztorze od kilku lat. Po wymianie powitań (Dzień dobry, Bóg z Tobą/Wami...) Siostra Przełożona znowu odchodząc usłyszała jak jedna mówi do drugiej:
- Siostra Przełożona chyba wstała dziś nie z tej strony łóżka.
Zmieszana Siostra Przełożona zaczęła się zastanawiać czy może mówiła opryskliwie, albo jej spojrzenie było nie takie jak powinno... Rozmyślając tak podążała do kaplicy. Wtedy na schodach ujrzała Siostrę Marie, lekko przygłuchą, najstarszą zakonnicę w klasztorze. Siostra Maria pomalutku, schodek po schodku wchodziła na gore. Siostra Przełożona miała dużo czasu aby uśmiechnąć się i wyglądać na szczęśliwą, podczas pozdrawiania Siostry Marii.
- Siostro Mario, cieszę się że Cię widzę w ten piękny poranek. Będę się modliła do Boga, abyś miała dziś piękny dzień!
- Witam Cię Siostro Przełożona, i dziękuje. Widzę, że wstałaś dziś ze złej strony łóżka.
To stwierdzenie powaliło Siostrę Przełożoną na kolana.
- Siostro Mario, co ja takiego zrobiłam? Staram się być miła, a już trzeci raz dzisiaj słyszę, że wstałam nie tą stroną łóżka.
Siostra Maria zatrzymała się, spojrzała Siostrze Przełożonej w oczy i rzekła:
- Och, nie bierz tego do siebie, po prostu włożyłaś pantofle Ojca Michała...
Szczery

Imperator

Licznik postów: 1,822

Szczery, 26-11-2009, 03:04
Wreszcie coś świeżego i dobrego zarazem! Najwyższa moja ocena jak dotąd - 9/10

To ja może podobnie tematem...


Przeor i Siostra Przełożona zwołują wszystkie zakonnice z ważnym obwieszczeniem. Przeor donośnym głosem gromi z ambony:
- W klasztorze waszym, znaleziona została... prezerwatywa!
Wszystkie zakonnice : ooooooo!
Tylko jedna: Hihihi!
Przeor kontynuuje:
- Prezerwatywa ta... była użyta!
Wszystkie zakonnice : ooooooo!
Tylko jedna: Hihihi!
- A co gorsza, ta prezerwatywa była... dziurawa!
Wszystkie zakonnice : Hihihi!
Tylko jedna: Oooooo!
xazax

Piracki oficer

Licznik postów: 646

xazax, 27-11-2009, 22:56
7/10

A tu ostatnio zasłyszany:

Żona do męża:
- Kochanie wychodzę na 5 minut, mieszaj bigos co kwadrans.
Ilian

Super świeżak

Licznik postów: 180

Ilian, 27-11-2009, 23:10
2/10

Dla czego to Leonardo Di'Caprio grał w Tytanicu zamiast Bruce'a Willisa?
Bo Bruce by ich wszystkich uratował.
qbol

Imperator

Licznik postów: 2,290

qbol, 02-12-2009, 00:19
8/10 ;DDD

Stanął baca przed sądem za nielegalne posiadanie broni.
- Co macie na swoją obronę, baco? - pyta prokurator. Baca odpowiada:
- Czołg w stodole!
Papillon

Pierwszy oficer

Licznik postów: 1,142

Papillon, 02-12-2009, 00:34
2/10

Teraz krótki żart .

Wchodzi chłop do warzywniaka i narobił w pory xD
Taboret warrior

Piracki oficer

Licznik postów: 617

Taboret warrior, 02-12-2009, 00:53
5/10 takie krótkie ale mnie rozbawiło ;p

To ja też dam coś krótkiego:

Idzie Szopen i bach! xD
Dragu

Pierwszy oficer

Licznik postów: 931

Dragu, 02-12-2009, 01:06
3/10 z tytułu, że było kilka takich jak ten..

Reżyser wypił za dużo i film mu się urwał.

Szedł facet po lodzie i się załamał.

A teraz dowcip bo to to były przykłady.

W królestwie zwierząt zaczął przyskwierać głód, stanowił on coraz większy problem więc Lew, jako król zwierząt postanowił coś z tym zrobić. Że nie miał lepszego pomysłu urządził wieczór kawalarzy odbywający się na tej zasadzie, że na scenę wychodzi komik i opowiada dowcip, jeśli wszycy się śmieją idzie wolno ale jeśli choć jedna osoba się nie zaśmieje to go zjadają. Tak więc wychodzi na scenę borsuk, opowiedział swoje jednak było pół na pół więc go zjedli. Kolejny kandydat, wychodzi królik. Królik opowiada swój dowcip, wszyscy parskają śmiechem tylko jeden lis siedzi i się nie śmieje, tylko myśli nad czymś. No cóż, rozkaz to rozkaz, z żalem zjedli królika i wołają następnego. Na scenę wychodzi wilk, opowiada swój dowcip a na sali cisza i tylko lis się śmieje. Niedźwiedź do lisa - Lis, pogięło Cię? Z czego się tak cieszysz? Przecież ten dowcip był żałosny! - a lis na to - Tak, ale jaki zając za*ebisty kawał opowiedział!
Tenshi

Wilk morski

Licznik postów: 69

Tenshi, 02-12-2009, 02:36
6\10

Ksiądz i rabin mieszkają po dwóch stronach tej samej ulicy w malej wsi. Pewnego dnia obaj ustawili szyld obok tej drogi zaczęli coś na nim malować. Kiedy tylko skończyli, podjechał do nich samochód, którego to kierowca przeczytał taki oto napis: "Jesteś na drodze do nieszczęścia i potępienia! Zawróć, nim będzie za późno!" Mężczyzna otwiera szybę i krzyczy do dwóch duchownych: "Zostawcie nas w spokoju, religijni fanatycy! Chcemy żyć, jak nam się podoba!" po czym odjeżdża. Po chwili słychać kolejno pisk opon, huk oraz wybuch. Ksiądz wymienia spojrzenia z rabinem i mówi: "Ty, a może jednak trzeba było napisać "Most zerwany- brak możliwości przejazdu"?
Szogun

Pierwszy oficer

Licznik postów: 1,249

Szogun, 02-12-2009, 12:29
XD 8-10

Miał koleś papugę Arę, wiecie tą z gadatliwych. No i wypadło mu jechać w delegację. Jak tylko wyszedł Papuga za telefon i dzwoni.
- Afryka! Koledzy!
Koleś wraca po dwóch tygodniach, patrzy na rachunek telefoniczny i drze się na Papugę
- Gdzie żeś dzwoniła, zrób tak jeszcze raz a przybiję cię gwoździami do ściany!
Kolo znowu wyjechał na delegację. A Papuga go olała i dalej za telefon
- Afryka! Koledzy!
Sytuacja się powtórzyła, koleś wrócił rachunek kosmiczny, i znowu skończyło się na groźbach. Koleś wyjechał, Papuga pewna swego, skoro nic nie zrobił to i teraz nie zrobi, znjowu za telefon i do Afryki. Koleś pierwsze co zrobił po powrocie, to złapał za rachunek telefoniczny. Ze zgroża i rządzą mordu wyciągnął młotek i kilku calowe gwoździe. Chwycił Arę za grdykę i dwoma uderzeniami za skrzydła przyszpilił ją do ściany. Papuga znudzona po pewnym czasie zaczęła się rozglądać. To na prawo, to na lewo. Patrzy w górę i widzi Jezusa na krzyżu.
- Ty, długo tak wisisz?
Jezus namyślił się chwilkę.
- No tak z 2 tysiące lat!
- To gdzie żeś ty kurwa dzwonił!?
Subskrybuj ten wątek Odpowiedź